„Grawitacja” – mierząc się z pustką
    premiery filmowe37 · science fiction46
2013-11-06
Dwójka astronautów zawieszona w przestrzeni kosmicznej ucina sobie pogawędkę podczas pracy przy teleskopie Hubble’a. W pewnym momencie jeden z nich, Matt Kowalski, mówi do towarzyszącej mu Dr Ryan Stone – „jedno musisz przyznać, nie ma lepszego widoku”. Kamera powoli najeżdża na Ziemię widoczną z kosmosu.

Na zatłoczonej sali kinowej milkną wszelkie szeleszczące dźwięki opakowań oraz chrupanie popcornu. Wszyscy są pod wrażeniem i presją tego pięknego widoku, bojąc się zepsuć tę chwilę jakimkolwiek niepożądanym dźwiękiem. Tak właśnie działa na widzów najnowszy film Alfonso Cuarona.

W stronę pracujących astronautów, zmierzają szczątki zestrzelonego, rosyjskiego satelity. Główni bohaterowie wiedzą, że grozi im niebezpieczeństwo, jednak żadne z nich nie zdaje sobie jeszcze sprawy do jak dramatycznych wydarzeń doprowadzi ten fakt. Stosunkowo prosta fabuła została tu wspaniale wyreżyserowana. Katastrofa astronautów to punkt wyjścia w rozwoju akcji i kluczowe wydarzenie dla sedna opowiadanej historii, a jest nim walka o przetrwanie. Cuaron mistrzowsko buduje napięcie i rozmieszcza zwroty akcji, wykorzystując specyfikę przestrzeni kosmicznej. To sprawia, że film jest widowiskowy ze względu na efekty specjalne i jednocześnie kameralny z powodu rozpisania fabuły na tylko dwóch bohaterów, którzy dosłownie błąkają się w pustce.

Wspomniana pustka jest bezwzględna i rządzi się swoimi prawami, o czym informuje napis na początku filmu, ale mimo tego, jest też po prostu piękna. To właśnie wspaniałe widoki oraz aspekty techniczne są jedną z największych i najbardziej wyrazistych zalet „Grawitacji”. Emmanuel Lubezki wiele razy pokazał już swój talent, tworząc rewelacyjne zdjęcia do „Drzewa życia” Terrenca Malicka czy do większości pozostałych filmów Alfonso Cuarona. Na ekranie widać, że obydwaj artyści są stałymi współpracownikami i doskonale się rozumieją. Długie, skomplikowane ujęcia zachwycały już w przypadku „Ludzkich dzieci”, poprzedniego obrazu Cuarona. W „Grawitacji” specyfika fabuły jest jednak wykorzystana do stworzenia zupełnie nowej jakości w zakresie długich ujęć. Scena otwierająca to w tej kwestii istny majstersztyk. Podczas jednego, kilkunastominutowego ujęcia, kamera dryfuje i z gracją tańczy w przestrzeni kosmicznej, prezentując coraz to bardziej zachwycające kadry: od wspomnianego, pięknego widoku Ziemi, po dyskretne wejście za szybkę kasku głównej bohaterki i ukazanie akcji wprost z perspektywy jej oczu.

Powyższe zabiegi w połączeniu z efektami specjalnymi sprawiają, iż w przypadku „Grawitacji” zdecydowanie warto wybrać się na seans 3D, najlepiej na ekranie IMAX. Po skończonej projekcji żaden widz nie powinien żałować wydanych pieniędzy, ponieważ użycie efektu 3D jeszcze nigdy nie było w kinie tak dobrze uzasadnione. Wrażenie dryfowania w pięknej, majestatycznej przestrzeni kosmosu wraz z głównymi bohaterami filmu, jest naprawdę niesamowite. W przypadku scen rozgrywających się w ciasnych pomieszczeniach stacji kosmicznej, kwestia techniczna zachwyca ponownie, a klaustrofobiczna atmosfera na pewno pozytywnie udzieli się niejednemu widzowi.

Czy „Grawitacja” ma zatem jakiekolwiek wady? W tym miejscu warto wspomnieć o kwestii, która jest co najmniej dyskusyjna. Chodzi tu o rolę Sandry Bullock będącej zdecydowanie główną bohaterką filmu Cuarona. Pojawiło się wiele opinii, iż Dr Ryan Stone walcząca o przetrwanie, jest dla amerykańskiej aktorki kreacją oscarową. Gra Sandry Bullock wypada całkiem pozytywnie, w niektórych momentach nawet bardzo dobrze, jednak bez problemu mógłbym wymienić kilka aktorek, które potrafiłyby zagrać tę rolę jeszcze lepiej. Reżyser wahał się w trakcie wyboru głównej aktorki do swojego najnowszego filmu, a wśród rozważanych opcji znalazła się m.in. Marion Cotillard. Osobiście sądzę, że Sandra Bullock, mimo Oscara na koncie, nie posiada w swoim dorobku tak fantastycznej roli jak Marion Cotillard w obrazie o Edith Piaf, przez co francuska aktorka rzeczywiście mogłaby sprawdzić się w „Grawitacji” znacznie lepiej. Ten aspekt już na zawsze jednak będzie istniał tylko w sferze spekulacji, a pozytywną kwestią pozostaje fakt, iż Sandra Bullock na szczęście nie zdołała w żaden sposób zepsuć najnowszego filmu Cuarona.

„Grawitacja” prezentuje się rewelacyjnie jako studium ludzkiej psychiki postawionej w konfrontacji z samotnością, pustką i mrokiem. W tym doskonale zbudowanym klimacie, reżyser z wyczuciem rzuca swoim bohaterom coraz to kolejne kłody pod nogi, nie pozwalając opaść emocjom ani na chwilę. Całość zostaje idealnie dopełniona przez rewelacyjny dźwięk oraz muzykę. Kompozycje Stevena Prica doskonale współpracują z akcją i obrazem, często gwałtowanie, fantastycznie podkreślając filmowe napięcie. Główna bohaterka zmuszona do pojedynku z absolutem kosmosu, zajrzy w głąb siebie znajdując determinację, aby przetrwać i narodzić się na nowo. Widzowi pozostaje tylko z podziwem śledzić jej losy oraz doświadczyć tego, jak za sprawą dopracowanych aspektów technicznych, film Alfonso Cuarona pozwala na półtorej godziny oderwać się od ziemskiej rzeczywistości.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".