Groźba blokady Cieśniny Ormuz - gambit czy blef Iranu?
    Iran92 · irański program atomowy6 · Zatoka Perska9 · konflikty zbrojne96
2012-03-09
Pod koniec 2011 roku władze irańskie zagroziły, że mogą zamknąć dla żeglugi Cieśninę Ormuz, jeżeli kraje Unii Europejskiej zdecydują się na uchwalenie nowych sankcji wymierzonych w Iran.

Sankcje przeciwko Teheranowi nie są czymś nowym, bo już od kilku lat społeczność międzynarodowa karze w ten sposób reżim ajatollahów za prace nad programem atomowym. Wizja zamknięcia cieśniny, przez którą przepływa rocznie ponad 20 proc. światowego transportu ropy naftowej, spowodowała jednak spory niepokój na rynkach międzynarodowych.

Tym razem, w odpowiedzi na nowe sankcje Zachodu, Iran zdecydował się posunąć w swoich groźbach nieco dalej, ponieważ restrykcje międzynarodowe uderzyć mają bezpośrednio w tamtejszy bank centralny oraz zablokować eksport irańskiej ropy, której sprzedaż daje gros wpływów do budżetu państwowego. Obawa o nowy kryzys naftowy wpłynęła na wzrost cen ropy WTI notowanej na nowojorskiej giełdzie, a niepokój o dostawy irańskiej ropy do poszczególnych krajów europejskich przyczyniły się do podrożenia ropy BRENT w Londynie.

Biorąc pod uwagę dzisiejsze zależności polityczno-ekonomiczne pomiędzy głównymi mocarstwami warto się zastanowić, czy działania państw Unii mają w ogóle sens oraz czy Iran rzeczywiście byłby zdolny do zablokowania Cieśniny Ormuz i spowodowania kryzysu naftowego na świecie. Równie ważne jest zwrócenie uwagi na to, czy reakcja cen ,,papierowych” baryłek na powyższą sytuację jest adekwatna.

Wywiad z dr Marcinem Rzepką To kobiety będą osłabiać irański reżim

W chwili obecnej najważniejszy fundament cen ropy naftowej, balans popytu do podaży, jest prawidłowy. W ceny tego surowca wlicza się jednak też m.in. ryzyko zaburzenia tego stosunku, dlatego każde niepokoje w regionach eksportujących wywołują presję inwestorów na notowania ropy. Z drugiej strony, tego typu ryzyko jest brane pod uwagę przez m.in. Międzynarodową Agencję Energetyczną, która dba o odpowiednie zabezpieczenie swoich członków przed możliwością utraty źródeł dostaw ropy. W odpowiedzi na groźby irańskie MAE ogłosiła, że kraje w niej zrzeszone mogą otworzyć liczne składy ropy i codziennie wypuszczać w świat ok. 14 mln baryłek tego surowca, dzieląc się nim pomiędzy sobą.

Wszystkie te zabezpieczenia bazują na doświadczeniach z pierwszego kryzysu naftowego w 1973 roku, kiedy z rynku nagle zniknęła ropa eksportowana przez kraje OPEC, co spowodowało szybki i ponad czterokrotny wzrost jej cen. Dzisiaj kryzys naftowy jest mało prawdopodobny, po pierwsze z powodu kompletnie innej sytuacji w międzynarodowej polityce ekonomicznej ropy naftowej, a po drugie przez dużo większą odpowiedzialność oraz świadomość krajów eksportujących, takich jak Arabia Saudyjska. Państwa eksporterzy zdają sobie bowiem sprawę, że zbytni wzrost cen nie jest dla nich w żaden sposób sprzyjający. Dlatego spodziewany wzrost wartości ropy do ok. 150 dolarów za baryłkę w przypadku jakiejkolwiek eskalacji sytuacji w Zatoce Perskiej nie może być nazywany kryzysem, ale raczej paniką inwestorów. W świecie realnym importerzy wraz z racjonalnie zachowującymi się eksporterami są na to przygotowani.

Kto rozwiąże Teherański węzeł

Sam fakt zablokowania Cieśniny Ormuz jest mało prawdopodobny, pomijając nawet kwestie logistyczne i wojskowe, ponieważ władze w Teheranie zdają sobie sprawę, jakie to miałoby dla nich negatywne reperkusje. Większość ropy naftowej Iran sprzedaje na wschód, głównie do Chin, Indii, Japonii czy Korei Południowej. Jeżeli Persowie zablokowaliby Cieśninę Ormuz zablokowaliby również eksport swojej ropy nie tylko do UE, ale też do krajów azjatyckich, które są największymi inwestorami w izolowanym przez świat zachodni Iranie. Wpływy ze sprzedaży ropy naftowej stanowią ponad połowę wpływów do państwowego budżetu irańskiego, więc odcięcie się od takiego źródła byłoby katastrofą ekonomiczną, która pogłębiłaby się jeszcze bardziej, gdyby Iran odciął się od azjatyckich inwestycji. Mając na względzie te zależności Teheran zmienił nieco front i zamiast grozić zamknięciem Ormuzu, oświadczył, że jest w stanie nałożyć embargo na eksport swojej ropy do krajów UE.

Niektórzy analitycy twierdzą, że Iran rozwiązanie siłowe mógłby zastosować w stosunku do krajów Zatoki Perskiej, które podjęłyby współpracę z UE. Miałoby to polegać na atakowaniu infrastruktury naftowej tych krajów, w celu utrudnienia im eksportu surowca. Wydaje się to całkiem możliwe, bo od kiedy na czele irańskiego ministerstwa ds. ropy stanął wywodzący się z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej gen. Rostam Qassemi, współpraca sektora naftowego i struktur siłowych Iranu może wejść w nowe stadium.

Biorąc pod uwagę powyższe zależności, analiza strat i zysków w tym przypadku powinna odnosić się więc do relacji UE-Iran. Pod koniec stycznia 2012 roku szefowie dyplomacji UE uchwalili sankcje na eksport irańskiej ropy. Jest to o tyle dziwne, że UE grozi zablokowaniem importu z Iranu, a Iran zablokowaniem eksportu do UE. Przy takim rozwoju sytuacji można stwierdzić, że obydwie strony nie są w stanie efektywnie użyć przeciwko sobie broni naftowej, chociaż wydaje się, że to irańska gospodarka może bardziej ucierpieć. Unia Europejska nawet przy dyplomatycznym wsparciu USA nie jest w stanie przekonać wszystkich krajów azjatyckich, żeby te ograniczyły import ropy z Iranu.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".