Grymaśnica 2.0 Sezon 1, Epizod 17 – Godzina W
    powstanie warszawskie22 · Historia27 · polityka historyczna31
2013-08-01
Dzisiaj wyjątkowo będzie poważnie. Bez zgrywów i przycinania komukolwiek. Chyba że winnym sytuacji, o której piszę poniżej.

Pomnik Powstańców Warszawskich, foto: Wikimedia Commons, Cezary Piwowarski, CC

Przyznam, że należę do ludzi pozytywnie zakręconych historią. Uważam, że wiele można się z niej nauczyć, toteż chętnie sięgam po periodyki historyczne. Część publicystów uważa, że nauczanie historii w szkołach jest bardzo zaniedbane. Czytając pisma takie jak „Uważam Rze Historia” czy „Do Rzeczy Historia” zaczynam mieć jednak wątpliwości, czy prawicowi publicyści rzeczywiście martwią się brakiem porządnego nauczania historii, czy też brakiem nauczania…polityki historycznej. A to dwie różne rzeczy.

Cóż, historia to nauka ciekawa, logiczna i bardzo linearna. Były okoliczności, zdarzyło się to i to, skutki były takie i takie. Wszystkie znane fakty bierze się pod uwagę i na ich podstawie buduje obraz sytuacji.

Politykę historyczną uprawiają publicyści, nie naukowcy. Przykładem niech będzie lansowanie zmiany spojrzenia na okupację niemiecką przez Piotra Zychowicza i budowa przekonania, że z Niemcami można było się dogadać. Polityka historyczna to wszelka forma narzucania odbiorcy co o danych wydarzeniach ma myśleć. Już nie ma sekwencji wydarzeń i wniosków. Jest budowa narracji uwypuklającej jedne fakty kosztem innych i całkowicie pomijającej te zupełnie niepasujące do tezy.

Nie chciałabym, aby tak były uczone dzieci w szkole. Poza tym, chciałabym zauważyć, że sztuka, literatura, muzea, teatr, historia i tak dalej, są rzeczami nudnymi dla większości dzieciaków ze szkoły średniej i nic tego nie zmieni. Do tego, aby doceniać sztukę, historię, chodzić do muzeum, trzeba dojrzeć samemu i najczęściej dzieje się to dopiero na studiach lub później. Sama będąc w szkole miałam Wyspiańskiego „głęboko w poważaniu”, a obecnie zachwycam się jego obrazami. Nie oznacza to jednakże, że osoba ze szkoły średniej jest nieinteligentna, nie wnioskuje dobrze i trzeba jej narzucać co ma myśleć „dla jej własnego dobra”. Więcej wiary panowie, nie traktujcie uczniów jak debili! Wystarczy przekazać sekwencję faktów bez narzucania optyki, zaangażować w coś. Jak jedni mają się zainteresować, to się zainteresują, a inni nie zainteresują się wcale. Umysły ludzkie bywają klasyczne, linearne, uporządkowane w bezpieczne szufladki – i tacy ludzie będą się historią interesować. Są też umysły abstrakcyjne i futurystyczne, zorientowane bardziej na jutro niż na wczoraj. I to też trzeba umieć zaakceptować.

Bez względu na powyższe historii można uczyć tak, aby uczniowie nie umarli z nudów. Moja nauczycielka z liceum nie prowadziła nachalnej propagandy tego, co mamy myśleć o Powstaniu Warszawskim. Zamiast tego zaprosiła parę razy Jadwigę Podrygałło, znakomitą gawędziarkę, na lekcje. Od razu było ciekawie, Obyliśmy się bez „polityki historycznej” a jednocześnie w niejednej osobie ciekawość została rozbudzona.

1 sierpnia, Godzina W. Chociaż dzisiaj niech polityczne pyskówki ucichną nad grobami poległych.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 3

Kola
1 sierpnia 2013 (14:01)
100% racji
nic dodać nic ująć. ci co tak nas chcą poprawiać, faktycznie uprawiają gdybanie, które gdyby wpadły w ręce sprawnego oponenta można obalić w 2 minuty.

Grymaśnica :)
1 sierpnia 2013 (14:15)
Dzięki.
Dziękuję :) W dodatku to można nakręcać. Tych płaszczyzn dyskusji pseudonaukowych jest dużo więcej: ocena Traktatu Ryskiego, możliwości dogadania się z Niemcami, lubienie czy nielubienie Napoleona itd. W pismach naukowych sensu stricto jest więcej spokoju a debata jeśli już, to rzeczowa. Nie tylko brakuje tego w mediach popularnych, lecz jeszcze celowo spłyca się niektóre sprawy.

Józio
2 sierpnia 2013 (08:49)
uważam, że prawicowi ale i też lewicowi
publicyści i guasihistorycy zrobili sobie z historii pole do walki politycznej i szukania źródeł postępowania dzisiejszych polityków (szczególnie walą w PO). A tak na marginesie właśnie w PO jest więcej spadkobierców i potomków różnej maści powstańców, ludzi solidarności niż w jakiejkolwiek innej partii oczywiście z PiS na czele. Niesamowite jak potrafią media odwrócić kota ogonem. Ale to szczegół.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".