Grymaśnica 2.0 Sezon 2, Epizod 3
    Jorge Bergoglio8 · Kościół Katolicki68 · pedofilia4
2013-10-10
O prawicowych atakach na papieża Franciszka, pedofilii wśród polskich księży i lapsusach językowych.

Ale się porobiło!

Skrajna prawica na przeróżnych internetowych forach opieprza papieża Franciszka za to, że wie od nich lepiej, co dla Kościoła jest dobre. No jak to? Do tej pory przecież nieopodatkowany kapitalizm, zwany w Polsce korwinizmem, i mizoginistyczny obyczajowy konserwatyzm miały patent na rację, bo niektórzy przedstawiciele Kościoła czy to otwarcie, czy też po cichu błogosławili różnym takim, co to uważali, że „na wizytę u lekarza to Pan Małżonek powinien zgodę wyrażać”.

Tymczasem Jorge Bergoglio wybrany kilka miesięcy temu na tron Stolicy Piotrowej stwierdził wprost, że Kościół ma obsesję na punkcie homoseksualizmu i aborcji i, jeżeli będzie żył tylko tymi tematami, to rozsypie się „jak domek z kart”. Do tego nawoływanie do skromności i przypominanie sensu słowa „ofiara” w odniesieniu do datków składanych przy okazji organizacji sakramentów.

Kilka dni temu w wywiadzie udzielonym jezuickim mediom w USA wspomniał też o Kościele, który przyciąga, a nie oddala od siebie. To już taka przywara człowieka, że lubi czuć się lepszy od innych i jednocześnie chętnie piętnuje niepodobnych do siebie i nieprzystających do wyznawanego przez niego oglądu na świat. Agresywny, wykluczający przekaz powoduje, że wiele osób boi się powrócić do Kościoła w obawie przed ocenami i wytykaniem palcami. Papież Franciszek przypomina w tym zakresie naukę Chrystusa i patrzenie na człowieka z czasów pierwszych chrześcijan, sprzed okresu instytucjonalizacji wiary. „Idź i nie grzesz więcej” to jednak nie jest przyzwolenie, a wybaczenie. Lepsze niż faryzejskie oceny i wykluczenie, ale nadal wymagające.

Papież zwrócił uwagę na groźbę powstania faryzeuszy nowej ery - tych, którzy wiedzą lepiej co jest, a co nie jest wolą boską, niekoniecznie sami przestrzegając reguł przez siebie głoszonych. Tych, dla których forma, procedura i tradycja są ważniejsze od treści.

Gdzieś obok powszechnej światowej reakcji na słowa papieża jest też nasze wąskie polskie podwórko i jego problemy wpisujące się w ten szeroki obraz.

Wczoraj rano Polskę obiegła wypowiedź abp Józefa Michalika, z której wynikało, że to dzieci uwodzą księży, bo w ich domach dzieje się źle. Nawet Tomasz Terlikowski, znany z nazywania wszelkiej krytyki ze strony mediów czy osób świeckich atakiem na Kościół, tym razem nie wytrzymał i stwierdził wprost, że tej wypowiedzi nie da się obronić. Nigdy nie sądziłam, że się z panem redaktorem w czymkolwiek zgodzę, ale w tym wypadku właściwie mogłabym sobie darować swoje słowa i zacytować wyżej wymienionego, bo trafnie oddał istotę rzeczy: „Wypowiedź ta szkodzi również Kościołowi, bowiem pokazuje, że w istocie jeden z najważniejszych jego przedstawicieli nie rozumie, o czym mówi, przedkłada lojalność wobec duchownych i obronę struktur nad dobro dzieci, wierność Ewangelii, zwyczajną sprawiedliwość.

Potem dowiedzieliśmy się, że to był lapsus i ksiądz arcybiskup się przejęzyczył. Ja w przejęzyczenie w tak istotnej kwestii nie wierzę.

Była to taka trochę obrona poprzez atak w stylu „To prawda, ale...”.

To „ale” było w tym wypadku na tyle mocne, że jednak postanowiłam się chwilę zastanowić. Wielokrotnie na własne oczy widziałam jak dorastające dziewczynki z patologicznych rodzin lgnęły do przystojnych, młodych i charyzmatycznych księży. Raz było to odwzajemnione, tylko, że 14-letnią małolatę trudno nazwać sensu stricte dzieckiem, już może raczej podlotkiem. Zresztą tego rodzaju fascynacje starszym mężczyzną są zupełnie naturalne u dziewczyn z dysfunkcyjnych rodzin z zaburzonymi relacjami z ojcem. Czy to będzie jakiś wolny facet czy ksiądz, to nie gra w ogóle roli.

Tylko przerzucanie winy, wybielanie, mówienie, że „my jesteśmy tylko kuszeni”... cóż, pora publicznie zadać pytanie, czy zapatrywania na kwestię pedofilii arcybiskupa Michalika pokrywają się aby z wytycznymi Watykanu?

Na krytyków rzuciły się natychmiast, proszone o to czy nie, niektóre prawicowe portale i gazety ze stałą zgraną płytą pod tytułem „Media mówią tylko o pedofilii w Kościele”.

Cóż, trochę jest w tym racji. W tym roku sąd drugiej instancji odrzucił wniosek o delegalizację Vereniging Martijn – holenderskiej organizacji promującej legalizację pedofilii. Wniosek o delegalizację został poparty przez samego następcę tronu, który oburzył się faktem, że zdjęcia jego 3-letniej wtedy córki znalazły się na stronie internetowej tejże organizacji w seksualnym kontekście.

W internecie pełno jest stronek www, blogów i stowarzyszeń uzasadniających wszelkiego rodzaju dewiacje swobodą wyboru albo pseudonaukowymi teoriami (vide teoria Darwina ma tłumaczyć poligamię albo zdrady małżeńskie). Organizacje pedofilskie też mają swoją pseudonaukową retorykę i sztukę przekonywania.

Wokół pedofilii narosło wiele mitów. Mit łączący pedofilię ze skłonnościami homoseksualnymi nie broni się. Tak samo jak przypisywanie tego rodzaju zdarzeń marginesowi społecznemu, brakowi wykształcenia, czy ateizmowi. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, niż byśmy tego chcieli.

Prawicowi publicyści chcieliby całe zło na świecie wytłumaczyć rewolucją obyczajową z lat 60-tych. W Sieci na swoich internetowych łamach twierdzi wprost, że pedofilii by nie było, gdyby nie edukacja seksualna.

Ja się pytam - co ma piernik...? Właściwa edukacja seksualna może nawet zabezpieczyć przed pedofilią, jeśli np. powie się dziecku, że w miejscach intymnych może go dotykać tylko mamusia lub tatuś i tylko w kąpieli a w każdym innym wypadku mają krzyczeć i uciekać. Były już takie wypadki, gdy właściwie poinstruowane dzieci same w porę wyczuły zagrożenie i uciekły sprawcom.

Ponadto retoryka w stylu „100 lat temu świat był lepszy” jakoś na mnie nie działa. O wielu sprawach się wtedy nie mówiło publicznie, ale czy od tego znikły? Stworzyły się cudownie, same z siebie, w latach 60-tych ubiegłego wieku? Niech czytelnik sam sobie na te pytania odpowie.

Wróćmy jednak do księży. Jeśli będziemy każdą krytykę nazywać „lewackim atakiem na Kościół” to nigdy się on nie oczyści i w rezultacie utraci autorytet. Od duchownych wymagam więcej niż od świeckich, bo świeccy nie wyznaczają zawodowo innym ludziom standardów moralnych, nie wysłuchują ich spowiedzi i nie cieszą się kredytem zaufania jakim zazwyczaj obdarzamy duchownych.

W tym miejscu pozdrawiam wszystkich uczciwych księży.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".