Grymaśnica 2.0 Sezon 2, Epizod 6
    bezrobocie67 · prawa obywatelskie23 · reforma szkolnictwa20 · rynek pracy19
2013-12-23
Przypowieść o zarządzaniu

Pamiętam, gdy na zajęciach z psychologii organizacji słuchałam, niczym bajki o żelaznym wilku, wykładu profesora ze Stanfordu o tym, że nie ma złych pracowników, są tylko nieodpowiednie dla nich zadania.

Facet, który spędził ponad 30 lat na zmianę pracując w amerykańskim biznesie i wykładając na uniwersytetach, zrobił wielkie oczy, gdy usłyszał o polskich realiach.

Nie zamierzam w tym miejscu zastępować profesora Bliklego, którego przypowieści o zarządzaniu wprost uwielbiam, i który niejedną z tych polskich patologii dobrze opisał na swojej stronie internetowej.

Przez wszystkie lata obserwacji doszłam do wniosku, że najbardziej chorym zjawiskiem w polskim zarządzaniu jest brak wiary w motywację potencjalnego pracownika, jako główny czynnik decydujący o tym, że to będzie dobry pracownik. Dziewczyna lat 26, inżynier po SGGW bez szans na znalezienie zatrudnienia w laboratorium lub w branżowym instytucie, zgłasza się na kasę do Biedronki. Niestety, zdaniem osoby przeprowadzającej rozmowę, jest zbyt wykształcona na to stanowisko i na pewno znudzi jej się po 3 miesiącach. Na nic się zdały zapewnienia o tym, że jest wystarczająco zmotywowana aby przepracować na takim stanowisku następne 20 lat, jeśli będzie trzeba. Wygląda na to, że pan kierownik wiedział lepiej.

To samo dotyczy niezliczonej ilości osób, które w życiu zawodowym zaszły bardzo wysoko, do stanowisk kierowniczych lub rad nadzorczych. Niech zdarzy się jakiś pech i siądzie komuś zdrowie, zajdzie potrzeba zwolnienia tempa, przystopowania, wtedy taka osoba jest bez szans. Będąc dyrektorem działu finansowego w dużej korporacji przed np. zawałem serca nie ma szans po dojściu do siebie na znalezienie spokojnej pracy samodzielnego księgowego w niewielkiej firmie, bo usłyszy standardową śpiewkę o tym, że zaraz jej lub jemu się znudzi.

Takie bzdury powtarza również mój kuzyn będący właścicielem średniej wielkości biznesu. Wygląda na to, że jest to jakaś wyczytana w bryku na zaocznych studiach idea, którą każdy bezmyślnie powtarza jeden drugiemu i wierzy niczym w przykazania boskie ( a nawet bardziej). Tymczasem od dobrego menedżera należy oczekiwać, że poza obłożeniem się fachową literaturą i zaliczeniem kilku cykli szkoleniowych, będzie po prostu miał zdrowy rozsądek i trochę wiary. Spotyka człowieka, rozmawia z nim, ocenia jego osobistą motywację i gotowość do podjęcia zadań.

Czasami na proste stanowiska pracy przeprowadzana jest skomplikowana rekrutacja do złudzenia przypominająca poszukiwania co najmniej doradcy inwestycyjnego dla banku na Wall Street a nie zwykłej sekretarki. Rozumiem, że każdy ma jakieś ego i potrzebuje je wyprodukować również przy takich okazjach, ale ten przerost formy nad treścią jest co najmniej śmieszny.

Na koniec coś jeszcze. Bez względu na płeć (chociaż dotyczy to bardziej kobiet) zdrowa większość ludzi „ma pracę” a nie „robi karierę”. Robienie kariery w warunkach bezrobocia i śmieciówek to dla większości osób czysta abstrakcja. Aby przetrwać, potrzebują „mieć pracę” i jest to, zapewniam wszystkich menedżerów, wystarczająca motywacja do tego, aby ich zatrudnić. Bardzo chcą „mieć pracę” i to jest dokładnie takie proste. Niech się menedżer nie oszukuje, że dla takich ludzi firma jest w jakikolwiek sposób istotna, że jest do niej przywiązany, czy w jakikolwiek sposób identyfikuje się z nią. Po co i na co? Zapina swoje zadania rzetelnie do 17-tej a potem menedżer może go w cztery litery pocałować, bo to co się dla niego liczy, to całe życie po 17-tej. Po to „ma pracę” aby się po godzinach realizować.

Całe to pieprzenie o świadomym zmierzaniu do celu, planowaniu ścieżki kariery itp. jest istotne w przypadku kilkunastu procent osób „robiących karierę” a nie „mających pracę”. W tym wypadku również zapewniam, że osoba przychodząca na rozmowę jest świadoma własnych celów, aspiracji, ograniczeń i ambicji lepiej od jakiegokolwiek rozmawiającego z nią specjalisty od zarządzania zasobami ludzkimi. To nie jest dziecko, nie szuka mamusi ani tatusia. Szuka wyzwań, ciekawych zadań, dobrego wynagrodzenia. Wyraża wprost, że zamierza się z firmą związać na najbliższe 3 lata, a potem zobaczymy.

Mam nadzieję, że polscy menedżerowie powoli dojrzewają do docenienia motywacji pracownika, jakiego poszukują. Życzę im z serca, aby rozwijali firmy i tworzyli dobre zespoły. Z czasem może wizerunek polskiego pracodawcy zmieni się na lepsze.

* * * Wszystkim moim czytelnikom życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".