Grymaśnica 2.0 Sezon 2, Epizod 7
    równość płci4 · Kościół Katolicki68 · lewica30 · społeczeństwo obywatelskie11
2013-12-31
Przypowieść o komunikowaniu

Bardzo dużo się ostatnio dzieje i nie mogę powiedzieć, że jest nudno – bo przecież i tak czasami na tym świecie bywa. Z okazji zbliżającego się Nowego Roku postanowiłam jednak napisać o czymś bardziej uniwersalnym niż gender, protesty biskupów, wojna polsko-polska ( która – na szczęście! – ostatnio jakoś przycichła).

Tym razem będzie o komunikacji. Oklepane, prawda? Zewsząd przecież słyszymy, że prawidłowa komunikacja to klucz do sukcesu, a nieprawidłowa gwarantuje wiele problemów. Co to jednak oznacza w praktyce?

Jak ujął to w swojej książce medioznawca Maciej Mrozowski, komunikacja to nic innego jak przekaz pomiędzy nadawcą i odbiorcą wyrażony zrozumiałym dla obydwu stron kodem językowym.

Nie ma jednak gwarancji, że zrozumieją się wzajemnie ludzie komunikujący się kodem uznawanym za męski z osobami dekodującymi świat na sposób kobiecy. W istocie istnieją kobiece i męskie sposoby komunikowania się, nie mają jednak one nic wspólnego z płcią biologiczną. Umówiono się, że kobiecy sposób komunikacji jest emocjonalny, chaotyczny i nieposiadający puenty, zaś męski zwięzły i logiczny, bardziej „do rzeczy”. Są to jednak nazwy umowne, bo można być komunikacyjną kobietą będąc anatomicznie jak najbardziej facetem, ale i odwrotnie, można być anatomicznie kobietą i posługiwać się sposobem komunikacji uznawanym powszechnie za męski. Do czasu zetknięcia się z teorią komunikacji społecznej autorka niniejszego tekstu powątpiewała w swoją kobiecość, gdyż nader często przejawia męskie cechy w komunikacji międzyludzkiej.

Okazuje się jednak, że w procesie komunikowania cywilizacja lub biologia (które z tych dwojga – o to trwa spór) wykształciła coś w rodzaju „trzeciej płci” – osobniki androgyniczne, które bez względu na płeć biologiczną opanowały mieszane kompetencje komunikacyjne. Jesteś androgyniczny, drogi czytelniku, jeżeli łatwo rozumiesz kobiety będąc mężczyzną, albo jeśli nie masz problemów z komunikacją i współpracą z mężczyznami będąc kobietą. Jak pokazują badania profesora Mrozowskiego, takie osoby radzą sobie najlepiej w świecie zawodowym.

Udana komunikacja sprzyja osiągnięciu sukcesu w życiu zawodowym i osobistym. Co czyni ją udaną? Najpierw intencja – co właściwie komunikuję? Potem odbiorca – czy zapewniłem właściwe warunki i okoliczności aby być dobrze zrozumianym? Potem przekaz – powinien być prawdziwy, słuszny i ważny. Nikt nie przepada za zbyt długimi mowami – nie dlatego, że jesteśmy jako odbiorcy idiotami, ale dlatego, że łatwo tracimy wątek.

Komunikacja leży u podstawy każdej relacji międzyludzkiej. Od słów do zbudowania relacji jest bardzo krótka droga niezależnie od tego, czy jest to relacja biznesowa, utrzymywanie dobrych kontaktów z panią w sklepie, przyjaźń czy związek intymny. Aby relacje były udane, cel obydwu stron musi być tożsamy, zaangażowanie podobnej intensywności, wartości zbliżone (tyczące się omawianej akurat sprawy lub te generalne) oraz podobny sposób dekodowania rzeczywistości.

Te zasady działają w każdym rodzaju interakcji, warunek podstawowy to uczciwość i równouprawnienie stron. Oczywiście inaczej komunikujemy się w biznesie, inaczej prywatnie, inaczej z dzieckiem, inaczej z dorosłym, pewne ustalone formy pomagają poruszać się w gąszczu interakcji – i to nawet gdy ktoś ma zespół Aspergera, czy inne niezbyt przyjemne mankamenty utrudniające komunikację z otoczeniem.

Jeśli macie zatem wątpliwości czy dobrze funkcjonujecie w komunikacji z otoczeniem, weźcie kartkę formatu A4 i przyporządkujcie wszystkich znanych sobie ludzi w 4 kategorie: interakcje sporadyczne (miła pani w warzywniaku, którą znam 15 lat z widzenia i paru słów zamienionych w tygodniu), relacje zawodowe i koleżeńskie (koledzy z pracy, paczka ze studiów itp.), związki (przyjaźnie, bliskie znajomości z ludźmi z pracy i wszelkie inne związki, które uważamy za bliskie), więzi (rodzina biologiczna, związek intymny, partner życiowy). Po tym warto przemyśleć zaangażowanie i częstość kontaktu oraz jego jakość. Może kogoś zaniedbujecie, może ktoś Was zaniedbuje?

Warto wtedy wprost i bez owijania w bawełnę zarzucić temat. Nic bardziej nie oddala ludzi od siebie niż domysły i zastanawianie się, czemu ktoś milczy.

Aczkolwiek wraz z upływem czasu zauważyłam, że wielu z nas ma tendencje do funkcjonowania w świecie wytworzonej w umyśle wygodnej interpretacji otaczającej go rzeczywistości społecznej. Niektórych nie interesuje prawda o nich samych ani prawda per se jako wartość, bo łatwiej jest żyć w wierze w to, że jest dobrze niż rzeczywiście powalczyć o to, aby dobrze było naprawdę.

Jednym z najczęstszych grzeszków jakie popełniają ludzie bez względu na płeć, jest mechanizm wypierania. Bez względu na to, czy chodzi o sprawę dużą czy też błahą mechanizm wypierania powoduje, że de facto jesteśmy zirytowani na sprawę X, a wybuchamy z powodu sprawy Y jako wygodnej wymówki. Wszystko po to, aby sprawa X nie została nawet dostrzeżona przez otoczenie, ponieważ najpierw sami potrzebujemy się z nią zmierzyć. Przykładem może być mężczyzna mający kłopoty w pracy, a wybuchający wulgarną agresją na partnerkę z powodu przewieszonego płaszcza w inne miejsce (nie zmyślam, z życia wzięte). Kobieta mająca nagromadzony żal do partnera i niemająca siły czy też niepotrafiąca wyjaśnić pewnych kwestii wybucha na dzieci o nieposprzątane zabawki.

Dużą rolę w komunikacji gra wyraz oczu i tzw. interpretacja sygnałów ciała. Ale jak sobie poradzić, jeśli ma się ograniczoną zdolność czytania z ludzkich spojrzeń? Sama mam ten problem, ilekroć słyszę „zobacz jak on się na Ciebie patrzy?” pytam „No właśnie, jak?”, bo jestem sama osobą z mankamentami i nie przywiązuję żadnej wagi do ludzkich spojrzeń.

Nie ma w krótkim felietonie miejsca na elaborat naukowy. O tych sprawach pisze się książki, a nie krótkie, siłą rzeczy upraszczające, teksty. Mam jednak nadzieję, że tych kilka refleksji pomoże Wam tak, jak kiedyś mnie pomogły zrozumieć pewne sprawy.

A co z różnicami kulturowymi, spyta ktoś. Wszystko działa na podobnej zasadzie, tylko trzeba opanować sposób dekodowania rzeczywistości właściwy dla odrębnej kohorty. Do tego zazwyczaj starcza nauka języka i długotrwałe przebywanie w określonym środowisku. Osiągnięcie kompetencji dwukulturowych jest trudne, ale nie niemożliwe.

* * * *

Życzę wszystkim Moim Czytelnikom szczęśliwych i spełniających relacji z ludźmi i wielu sukcesów w życiu zawodowym.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Remis ze wskazaniem na PO, a Korwin Krul

Ponieważ Czytelnicy naszego portalu mieli już okazję zapoznać się z analizami wyborów do europarlamentu, postaram się w swoim komentarzu skupić na pewnych konkretnych aspektach sytuacji...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".