„Handlarz wspomnień albo bitwa poetów” – o Oriencie na kilka głosów
    kultura orientu5 · recenzja książki167
2009-07-13
Jeśli ktoś z różnych przyczyn na Bliski Wschód wybrać się póki co nie może, a chciałby poczuć panującą tam atmosferę, sięgnąć może po wydaną właśnie książkę Stanisława Strasburgera Handlarz wspomnień albo bitwa poetów.

Autor, którego pasja do Bliskiego Wschodu pchnęła do podróży w tym kierunku oraz nauki języka arabskiego, wspierając się własnym doświadczeniem, stworzył coś, będącego jakby zapisem wspomnień bohaterów-przybyszów, którzy również na Bliski Wschód dotarli. Wielogłosowość utworu sprawia, iż ich relacje mieszają się ze sobą, tworząc skomplikowaną, orientalną mieszankę. W istocie nie jest ważne, który z nich zmierzyć się musiał z konkretną sytuacją oraz... czy w ogóle miała ona miejsce. O wiele ważniejsze są towarzyszące opowieści przeżycia, emocje.

Egzotyczny, obcy świat wabi i zachęca, by go poznać. Wszędzie czyhają ludzie gotowi snuć swoje opowieści bez końca: o miłości, o marzeniach, o problemach życia codziennego. Każdy z nich staje się niczym dawny bajarz, a jego kolejne historie nierzadko nawzajem się wykluczają. Ludzie tworzą relacje, które raz są przejrzyste, raz zagmatwane, raz rzeczywiste, raz być może tylko wyobrażone.

Wiekowe budowle kryją w swych murach bogatą przeszłość, nęcąc podróżnika, by zechciał ją poznać. Bazary zdają się nie mieć swojego początku ani końca. Obce zapachy, dźwięki, smaki, reguły społecznej gry, omamiają i tępią zmęczone zmysły.

Zafascynowani wędrowcy brną jednak jeszcze głębiej w fascynujący, otaczający ich świat. Próbują go okiełznać – w końcu nauka arabskiego przyniosła pewne rezultaty, a wytrwałość każe doprowadzić misję zdobycia wymaganej pieczątki do końca. Jednak tak czy siak Orient zdaje się być wiecznie górą, czekając za rogiem z kolejną niespodzianką.

Ta książka to poetycka, baśniowa relacja, zapis podróży bez wyznaczania szczegółowej trasy na mapie, a z pogłębioną analizą wrażeń i emocji. Wplecione jakby mimochodem treści dawnych dzieł, opisy przepięknych budowli, to nie narzucające się świadectwo arabskiego dziedzictwa. Nie należy się spodziewać wyliczanki turystycznych atrakcji ani konkretnie zarysowanej akcji. Podobnie jak w arabskich podaniach historycznych, gdzie fakty mieszają się z legendami, każdemu bohaterowi i każdemu wydarzeniu oddano na moment pierwszeństwo. Autor żongluje postaciami i zdarzeniami, wprawiając czytelnika w stan przyjemnego zagubienia – niczym szoku kulturowego bez jego negatywnego wydźwięku. Włącza także odbiorcę w pewną grę – wystarczy wpierw zajrzeć, jak ja, na ostatnią stronę książki, by przekonać się, iż podczas snucia swej opowieści nie zapomniał o czytelniku. W środku odnaleźć można także puste strony – z zadaniem do wypełnienia samemu. Zrób to sam.

Do Handlarza wspomnień dołączono także płytę CD z fragmentami książki oraz muzyką libańskich wirtuozów.

Jan Subart (pseudonim artystyczny Stanisława Strasburgera),
Handlarz wspomnień albo bitwa poetów,
Wydawnictwo Jeden Świat,
Warszawa 2009.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".