Historia Birmy - transformacja azjatyckiego brzydkiego kaczątka
    książka historyczna8 · Birma18 · Azja Południowa31 · Aung San Suu Kyi8
2014-04-26
Jeszcze do niedawna najbrzydsze kaczątko, obok Korei Północnej, całego kontynentu azjatyckiego. Jeden z najbiedniejszych krajów świata, katastrofalnie zarządzany przez juntę wojskową. Przykład zacofania i nieudolności. Dziś stoi na progu wielkich zmian, czym interesuje się praktycznie cały świat. Dla Birmy nastaje świt.

O tym i o najstarszej historii tego kraju pisze Michał Lubina w wydanej właśnie książce, z serii Historia Państw Świata w XX i XXI wieku wydawnictwa TRIO.

Autor książki zna Birmę z wielu podróży do tego kraju. Obserwuje toczące się zmiany na bieżąco, rozmawia z aktorami najważniejszych wydarzeń. Osobiste doświadczenia łączy z naukową wiedzą dotyczącą tak samej Birmy, jak i szerszego kontekstu regionalnego i globalnego. Z tego połączenia otrzymujemy doskonałe studium historii Birmy, kończące się rozważaniami na temat teraźniejszości oraz przyszłości kraju, który znajduje się w przełomowym, być może, momencie historycznym.

Pierwsza tego rodzaju publikacja

Co to o historii Birmy pióra Michała Lubiny trzeba powiedzieć przede wszystkim to, że jest to pierwsza publikacja na polskim rynku, która w sposób kompleksowy i naukowy przedstawia wszystkie etapy dziejów Birmy. Począwszy od ery prekolonialnej (tytuł serii jest w tym sensie mylący), przez następujące po sobie, mniej lub bardziej burzliwe etapy, na współczesności skończywszy.

Wywiad z Michałem Lubiną na temat jego najnowszej książki o Birmie

Wnikliwe dociekania kulturoznawczo-historyczne autora przeplatają się harmonijnie z anegdotami, nadającymi całości kolorytu i plastyczności. Potoczysty język sprawia, że czyta się ją wartko i po prostu dobrze. Pomimo wyjątkowego spiętrzenia nieszczęść spadających na Birmę raz po raz, nie brakuje w książce akcentów humorystycznych. Dowiadujemy się między innymi, że odwołany w 1946 r. brytyjski gubernator Birmy, był w ocenie premiera Attlee czymś „w rodzaju starej baby, ciągle narzekającej i robiącej awantury o drobiazgi”.

Z faktu, że jest to publikacja o charakterze syntezująco-przekrojowym wynika jeszcze jedna korzysta okoliczność. Tam bowiem, gdzie ramy książki nie pozwalają na wydrążenie wszystkich szczegółów, następują odesłania do istniejącej literatury przedmiotu. Mnie osobiście najbardziej zaciekawia zarysowany tylko wątek upolitycznionego, wojującego buddyzmu oraz reprezentujący go „birmański bin Laden”, mnich U Wirathu.

Wielkie otwarcie i co dalej?

Kraje pogranicza kulturowego oraz państwa przechodzące właśnie transformację należą zazwyczaj do najbardziej intrygujących. Kipią, buzują, prowokują do stawiania pytań. Ich dynamizm i niejednoznaczność przyciągają jak magnes. Bez wątpienia współczesna Birma lokuje się w tej drugiej kategorii. Obserwujemy okres politycznej odwilży, która w pewnym sensie przypomina, jak zauważa autor, przemiany polskie (rozpoznawalny lider opozycji), a także indonezyjskie. „Birma transformuje się też w stylu byłych republik radzieckich po 1991 r,, z tą różnicą, że nowej oligarchii nie tworzą dawni członkowie nomenklatury, lecz armii. Oligarchia armijna mocno trzymająca wodze tego odgórnego procesu liberalizacji.” – wyjaśnia Lubina. „Paradoksalnie jednak, ten układ mimo wszystko sprzyja większości. Społeczeństwo złapało oddech po latach zamordyzmu” – pisze także.

Pomimo wielkiej niechęci do Pekinu panującej w birmańskim establishmencie, nie sposób również nie zauważyć pewnych podobieństw do modelu chińskiego, w sferze czysto gospodarczej. Już w tej chwili powstają pierwsze specjalne strefy ekonomiczne z udziałem kapitału zagranicznego. Samo wyjście z ekonomicznej izolacji, otwarcie na pieniądze i handel międzynarodowy, przypomina, przy zachowaniu wszystkich proporcji, to co kryło się pod hasłem wielkiego otwarcia i zmian, jakie Chinom i światu uczynił Deng Xiaoping w l. 80. minionego stulecia.

Wreszcie, za sprawą wyjścia z izolacji, Birma przyczynia się do tego, że geopolityczna gra w rejonie Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku nabiera rumieńców. „Birma z trzeciorzędnego państwa stała się nagle kluczowym punktem na geopolitycznej mapie Azji. Rozpoczęła się nowa „Wielka Gra” – pisze autor. Dotychczas, przynajmniej na Ocenie Indyjskim, Chiny zdawały się wszystkim grać na nosie. Budując porty i bazy morskie gdzie tylko się da. W pakistańskim Gwadarze, na Sri Lance, w Bangladeszu, na Malediwach… Amerykanie ochrzcili ten fenomen mianem „sznura pereł”. Dziś, wykorzystując birmańską odwilż i aktywnie wchodząc do regionalnej gry, próbują ten sznur Chińczykom rozerwać. Do rozgrywki włączają się także Indie, Rosja i UE. Kuszą ropą i gazem, ale także perspektywy Birmy jako dużego rynku zbytu.

Jest więc co najmniej kilka powodów, by o Birmie czytać i się nią interesować. Jak w przypadku wielu państw, właściwe zrozumienie teraźniejszej sytuacji, wymaga poznania jego historii, bo ona zawsze w mniejszym lub większym stopniu warunkuje to co tu i teraz. Książka Michała Lubiny pozwala ma jedno i drugie, a przy tym napisana jest w sposób angażujący czytelnika bez reszty.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".