Historia relacji amerykańsko - kubańskich część druga
    Kuba12 · Karaiby5 · polityka zagraniczna USA47 · Ameryka Środkowa10
2010-06-27
„Los caminos de mi Cuba nunca van adonde deben…”
(„Drogi mej Kuby nigdy nie prowadzą tam, gdzie powinny…”)

Mimo, że Kuba była ciągle kolonią Korony Hiszpańskiej, od początku XIX wieku wzrastało jej ekonomiczne powiązanie ze Stanami Zjednoczonymi. W okresie rewolucji przemysłowej i zaraz po niej (na Kubie przypadało to na lata czterdzieste) to właśnie z północy płynęły nowe technologie, nowe formy handlu, to banki z Bostonu, Filadelfii i Nowego Jorku udzielały pożyczek i inwestowały w rozwój „Perły Antyli”, coraz bardziej ją jednocześnie uzależniając od gospodarki amerykańskiej.

Jednocześnie rósł udział Waszyngtonu w wymianie handlowej Kuby. Na początku lat 60-tych XIX stulecia stanowił on już 62% eksportu wyspy (przy 22% przypadających na Wielką Brytanię i zaledwie 3% na Hiszpanię), z czego lwia część przypadała oczywiście na cukier (reszta na kawę i tytoń). Z powodu restrykcyjnej polityki Madrytu w imporcie Kuby ciągle dominowała Hiszpania (30%), przed Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią (po 20%). Coraz bliższe więzy gospodarcze między Waszyngtonem, a Hawaną zaczęły stopniowo powodować powstawanie w amerykańskiej myśli politycznej teorii zbliżenia politycznego i aneksji wyspy.

Część pierwsza: historii relacji kubańsko-amerykańskich

Więzy gospodarcze zaczęły stopniowo powodować powstawanie teorii zbliżenia politycznego i aneksji wyspy. Było to wynikiem ekspansji terytorialnej oraz wzrostu znaczenia Stanów Zjednoczonych w XIX wieku [Od czwartej dekady XIX w. rozpoczął się nowy, trwający do lat 90-tych, okres rywalizacji USA z mocarstwami europejskimi o wpływy w Ameryce Łacińskiej.]. W 1845 roku, w czasie sporu z Anglią o Oregon narodziła się koncepcja Objawionego Przeznaczenia (Manifest Destiny), uzasadniająca marsz Amerykanów ku Pacyfikowi, jako ich prawo i obowiązek wynikający z ich roli dziejowej. Przez ówczesny Oregon rozumiano obecne stany Waszyngton, Oregon i Idaho oraz większość leżącej w obecnej Kanadzie Kolumbii Brytyjskiej. Spór ten rozwiązano na korzyść Stanów Zjednoczonych, dzieląc terytorium tak, jak przebiega dzisiejsza granica amerykańsko-kanadyjska. Wkrótce teoria Manifest Destiny zaczęła uzasadniać też ekspansję Stanów Zjednoczonych na obszary Ameryki Środkowej. Marsz na zachód i południe spowodował odkurzenie nieco zapomnianej „doktryny Monroe”.

Jej rozszerzoną interpretację prezydent James K. Polk (1845-1849) wyraził w dorocznym orędziu do Kongresu dnia 2 grudnia 1845 roku:
„Zawsze musimy podtrzymywać zasadę, że narody tego kontynentu mają wyłączne prawo decydowania o własnym przeznaczeniu. Jeżeli niektóre z nich zechcą przyłączyć się do naszej Konfederacji, będzie to sprawa wyłącznie miedzy nimi a nami i nie może ona powodować jakiejkolwiek zagranicznej interwencji. Nigdy nie zgodzimy się, aby mocarstwa europejskie mieszały się do takiego związku (…)”.

Owo rozszerzenie interpretacji polegało na tym, iż Monroe sprzeciwiał się expressis verbis tylko interwencji zbrojnej mocarstw europejskich w regionie, Polk zaś mówił o jakimkolwiek mieszaniu się tych państw w sprawy latynoamerykańskie. Retorykę Manifest Destiny i „doktryny Monroe” szybko poparto praktyką i w wojnie z Meksykiem z lat 1846-1847, utracił on na rzecz Stanów Zjednoczonych prawie połowę swego terytorium (ponad 2 mln km2 - dzisiejsze stany Kalifornia, Arizona, Nowy Meksyk, Nevada, Utah, część Kolorado i Wyoming). Procesu rozwoju terytorialnego dopełnił w 1867 roku zakup Alaski od Rosji za 7,2 mln dolarów.

Rezultatem tych działań było coraz mocniejsze powiązanie Waszyngtonu z rejonem Ameryki Łacińskiej, a zwłaszcza Karaibów, który stał się obszarem „...o strategicznym i żywotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych”. Kuba, jako „Perła Antyli”, największa z wysp archipelagu, stała się obiektem intensywnych działań na przełomie lat 40-tych i 50-tych. W związku z zainteresowaniem się nią przez Francję i Wielką Brytanię, pojawił się projekt rezolucji senatora Louisa Cassa, mówiącej o tym, iż Stany Zjednoczone poczytywać będą za zagrożenie ich bezpieczeństwa przejście wyspy w jakiekolwiek inne ręce. Wyrazem dążeń niektórych części społeczeństwa amerykańskiego do aneksji nowych terenów, w tym Kuby, były wyprawy tzw. filibustierów, najczęściej zwykłych awanturników stojących na czele zbrojnych oddziałów.

W przypadku Kuby było to także wyrazem chęci kubańskich ruchów aneksjonistycznych, inspirowanych przez tamtejszych kupców i latyfundystów, którzy wobec ograniczenia niewolnictwa na Kubie, dążyli do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych, gdzie na południu rozwijało się niewolnictwo. Głośną postacią był tutaj Narciso López, który, wspierany finansowo przez bogatych przedstawicieli stanów południowych, na czele kilkusetosobowej „armii” podjął trzykrotne próby opanowania Kuby. Wszystkie skończyły się niepowodzeniem, a ostatnia śmiercią samego Lópeza.

Próbowano też porozumieć się z Madrytem. W 1848 roku Waszyngton wysunął propozycję kupna wyspy za sumę 100 mln dolarów. Mimo ponawianych propozycji, naciskany przez Anglię rząd hiszpański odmawiał. W tym samym czasie prezydent Franklin Pierce (1853-1857) nowo mianowanemu ambasadorowi w Madrycie, Pierre’owi Soule’owi jako cel nadrzędny zlecił próbę „…wyłączenia wyspy spod hiszpańskiego panowania i wszelkiej zależności od jakiegokolwiek europejskiego mocarstwa”.

Wobec nieskuteczności tych zabiegów amerykańskim przedstawicielom dyplomatycznym w Madrycie, Londynie i Paryżu zlecono wspólne opracowanie możliwych rozwiązań sprawy kubańskiej. Meritum ich porozumień i rozważań zawarto w piśmie z 1854 roku do administracji w Waszyngtonie:
„Po tym, jak nasza oferta kupienia Kuby za cenę daleko przekraczającą jej obecną wartość została przez Hiszpanię odrzucona, przyszedł czas, aby odpowiedzieć na pytanie, czy nie oznacza to poważnego zagrożenia naszego wewnętrznego pokoju i istnienia naszej drogiej Unii? Jeśli odpowiedź brzmieć będzie: tak, musimy podjąć bezpośrednie działania na tej samej zasadzie, jak niszczy się płonący dom sąsiada, aby zapobiec pożarowi we własnym domu”.

Ten tzw. Manifest z Ostendy, opublikowany w prasie odbił się głośnym echem w Stanach Zjednoczonych, w swej istocie sprowadzał się bowiem do interwencji na Kubie. Nie został jednak zrealizowany, gdyż uwagę wszystkich Amerykanów przyciągnęły sprawy wewnętrzne w postaci zbliżającej się wojny secesyjnej.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".