Hurts – Happiness
    Hurts1 · muzyka pop21 · muzyka elektroniczna107 · Wielka Brytania43
2010-09-28
Wszystko zaczęło się od kawałka Wonderful Life i amatorskiego teledysku o budżecie 20 funtów. Klip trafił na serwis youtube i machina popularności ruszyła. To właśnie w taki sposób brytyjska grupa Hurts rozpoczęła swoją muzyczną karierę. Ich talent w połączeniu z potęgą internetu, sprawił, że dzięki szybkiemu zdobyciu ogromnej ilości fanów, od razu zostali zauważeni, co ostatecznie doprowadziło zespół do nagrania ich debiutanckiego albumu pt. Happiness.

Nic dziwnego, że po tak udanym przyjęciu pierwszych kawałków Hurts, ich płyta stała się jedną z najbardziej oczekiwanych premier września. A czy ostatecznie warto było wiązać z Happiness tak duże nadzieje? Już numer Silver Lining otwierający krążek, pokazuje, że nie może tu być mowy o porażce. Miarowe, chwytliwe bity i czysty, stylowy wokal sprawiają, że mamy w tym przypadku do czynienia z bardzo przyzwoitym popem. Dorzucając do tego łatwo wpadające w ucho refreny głównie przy singlowych Wonderful Life i dynamicznym Better Than Love, wydawać by się mogło, że Hurts są jednym z odkryć roku, ale czy na pewno?




Brytyjski duet niewątpliwie zasługuje na zainteresowanie, chociaż może niekoniecznie na tak duże jakie w rzeczywistości udało im się zdobyć. Nie może tu być mowy o odkryciu, ponieważ założę się, że Hurts nigdy nie powstaliby, gdyby nie takie zespoły jak Camouflage czy przede wszystkim Depeche Mode. Nie trzeba być pasjonatem lat 80-tych, aby od razu wyłapać mnóstwo podobieństw do muzyki z tamtego okresu. Dorzucając do tego również wizualną stylistykę w jakiej zrealizowane są teledyski Hurts, myślę, że bez większych oporów można odważnie stwierdzić, że „zjawiskowy” duet skopiował swój image od najlepszych, oczywiście z naciskiem na Dave’a Gahana.




Mimo wszystko, zagadka sukcesu Hurts jest bardzo prosta. Brytyjczycy swoją popularność zawdzięczają głównie młodym słuchaczom, którzy niekoniecznie potrafią tu wychwycić tak mocną kalkę lat 80-tych. Bardzo prawdopodobny jest również fakt, iż dzisiejsza muzyka potrzebowała popu na przyzwoitym poziomie, właśnie w tej retro stylizacji, jaką prezentują Hurts. Na płycie niewątpliwie jest kilka perełek, które zasługują na większą uwagę. Na ten przykład kawałek Stay imponuje bardzo udanym wykorzystaniem chórków, a spokojne Unspoken zachwyca swoją ładną, melodyjną kompozycją. Faworytem na pewno jest też kawałek Devotion nagrany z udziałem Kylie Minogue.

Podsumowując, jeśli ideą jaka przyświeca Hurts podczas nagrywania muzyki, jest tworzenie dobrego popu, to wywiązują się z niej znakomicie i w takim wypadku spokojnie zasługują na uznanie. Jeśli natomiast założeniem brytyjskiego duetu jest robić wszystko, aby dorównać, tudzież zastąpić Depeche Mode to przykro mi, ale ten numer na pewno nie przejdzie.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".