Importowanie „oburzenia”
    podziały społeczne4 · demonstracje40 · bezrobocie67 · problemy społeczne19
2011-10-15
Polski ruch oburzonych jest karykaturą podobnych ruchów na świecie. Oburzenia nie da się importować a już na pewno nie da się na tej podstawie zbudować autentycznego ruchu społecznego.

b>Słuszne oburzenie

Oburzeni w USA słusznie protestują przeciwko związkom świata finansistów i polityki. Te koneksje i powiązania – a nie kapitalizm sam w sobie - doprowadziły do wielkich nierówności społecznych, które przeszkadzają obecnie milionom członków społeczeństwa.

Finansiści bogacą się w czasie prosperity i bogacą się jeszcze bardziej w czasie kryzysu, gdyż skorumpowani lub przestraszeni politycy ratują ich banki. Ten problem widzą zarówno wolnorynkowi libertarianie jak i socjalistyczni przedstawiciele amerykańskiej lewicy. Oburzenie w tym przypadku jest na tyle autentyczne i silne, że potrafi na ulicach Nowego Jorku zgromadzić tysiące protestujących.

Polski ruch „Oburzonych” to jednak całkowicie inna bajka. Brak mu autentyzmu na każdym polu. Próbuje importować oburzenie z zagranicy, co musi skończyć się klapą. Tak też się stało, gdyż na pierwszym marszu Oburzonych w Warszawie zgromadziło się nie więcej niż 200 osób. Wśród nich byli oburzeni kapitalizmem, ale także genetycznie modyfikowaną żywnością.

Bezrobocie jak w Hiszpanii?

Polscy „Oburzeni” wzorują się na hiszpańskim ruchu społecznym, protestujących od połowy roku na madryckim placu Puerto del Sol. Tymczasem oburzenie w obydwu krajach jest nieporównywalne a co za tym idzie siła społecznych protestów w Polsce musi być mniejsza. W Hiszpanii kryzys miał bardzo dotkliwe skutki. Po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości, pracę straciło wiele milionów obywateli tego kraju. Obecnie bez pracy jest ok. 20% społeczeństwa. Na tym tle Polska to naprawdę Zielona Wyspa z obietnic wyborczych Donalda Tuska.

Przekręty jak na Wall Street?

Polski ruch oburzonych nie ma również nic wspólnego z amerykańskim ruchem Occupy Wall Street, gdzie obywatele są autentycznie wściekli na to, iż prawicowe i lewicowe rządy ratują z pieniędzy podatników międzynarodowe prywatne korporacje. W Polsce nawet jeden bank nie miał problemów z płynnością, nasze instytucje finansowe nie kupowały obligacji państw, które obecnie są zagrożone bankructwem ani nie inwestowały w skomplikowane instrumenty finansowe (derywaty).

Gdzie więc skierować oburzenie?

Na co w takim razie są oburzeni młodzi Polacy? Na jednym z transparentów w czasie warszawskiej manifestacji widziałem napis "Chcemy mieszkań, nie kredytów". W Gazecie Wyborczej cytowane są wypowiedzi innych członków ruchu - „Czuję się pokoleniem straconym. Sam muszę się utrzymać”. „Zaraz piszę licencjat, chciałam wyprowadzić się z domu, ale nie mam perspektyw. Nie mam stałej pracy. Etat to marzenie. Najpierw trzeba przejść przez niepłatne staże, zlecenia, umowy o dzieło. Nie widzę szansy, żeby się usamodzielnić”, „Pracowałam i studiowałam. Zostałam bez pracy, bo skończył mi się staż. Nie mogę znaleźć innej”.

Oburzeni nie artykułują więc tego wprost, ale domagają się zwiększenia roli państwa. Państwa opiekuńczego, które pomoże, ułatwi i pokieruje w życiu. Państwo jest jednak tutaj tylko pozornym adresatem tych postulatów. Tak naprawdę ci młodzi ludzie po prostu chcą, aby reszta społeczeństwa złożyła się na ich marzenia. Ich postulaty należałoby nazwać wprost roszczeniami, niewiele różniącymi się od tych artykułowanych przez związki zawodowe górników, pielęgniarek czy nauczycieli. Z tą różnicą, że ci młodzi lewicowcy są w gorszej sytuacji od swoich starszych kolegów. Bo im jeszcze nie udało się zdobyć przywilejów od państwa.

Satyra rysunkowa
Oglądaj śmieszne i mniej śmieszne rysunki satyryczne

Ruch oburzonych to jednak nie jest (tylko) społeczny protest przeciwko straconemu pokoleniu. Wystarczy tylko przeczytać 21 postulatów ruch 15 października (15pazdziernika.pl), który organizuje Marsz Oburzonych w Warszawie. Znajdziemy w nim obok postulatu wprowadzenia podatku Tobina i podniesienia podatków dla najbogatszych, refundację in vitro, legalizację związków homoseksualnych a nawet ujawnienie śledztwa w sprawie więzień CIA w Polsce.

W Polskim wydaniu ruch „Oburzonych” przypomina więc bardziej młodzieżówkę lewicy, oburzonej słabym wynikiem starszych kolegów z partii, niż autentyczny ruch społeczny.




Komentarzy: 5

TomaszO
17 października 2011 (10:26)
jest jeden problem....
każda forma ustroju taki jak kapitalizm (inne też) prowadzą do wynaturzeń, jezeli nie ma nad nimi kontroli. Dawniej prezes banku zarabiał dobrze, ale pracownik również (proporcje sięgały 1-50, czasem mniej)...teraz jest to absurd. Ostatnie piętro bywają królestwami...więcej ktoś się tam dostanie, już nigdy nie spadnie w dół....przynajmniej tak się wydawało. Na prezesa, sukces firmy, pracują setki osób...jeden prezes nic nie zmieni, może być wizjonerem, słabym wizjonerem, nieważne, efekty widać po tym jakich ma doradców i pracowników i czy ich słucha. Chodziło swego czasu tak hasło.....wejdziesz na Wall Street (na ulicę i w ten świat) a już nigdy nie będziesz biedny. O tym ruchu 15 października to nic nie wiem. Ale jak zwykle wszyscy chcą się podpinać.

Kozak
17 października 2011 (10:29)
no i jeszcze dodajmy jedno zdanie
u nas nie ma zwyczaju manifestowania, spójrzcie jak to wyglądało przez ostatnie 10-15 lat...10-20 tysięcy ludzi (i tylko w sytuacji gdy partie pościągają ludzi autobusami).....gdzie nam do Włoch, Hiszpanii, gdzie tam za albo przeciw np. prawom rodziny, czy przeciwko Kościołowi wychodzi milion osób na ulice, albo we Francji gdzie jak się wk...na rząd to dwa miliony ludzi strajkuje...U nas się robi hece jak wyjdzie Marsz wolności i pójdzie tam 300 osób, albo w marszu niepodległości prawicowców...podobnie. Śmiechu warte. Siedzimy w domach i mamy wszystko w dupie.

Józio
18 października 2011 (13:34)
bez sensu
jest porównywanie przyczyn - ale już skutków tak. Globalizacja. To jest w zasadzie przyczyna. Pogoń za coraz tańszym zyskiem (mniej wkładam, tyle samo wyciągam)....przeniesienie fabryk, usług, do Azji (Chin i Indii). 30 milionów miejsc pracy w Europie zostało zlikwidowanych w ost. 15 latach, tylko dlatego, że firmy widzą tylko jedno - tańszy kapitał ludzki. Tam. (ostatnio co prawda słychać głosy, że w Chinach, pensje rosną jak na drożdżach, ale i tak poziom jest dużo niższy niż u nas w Europie). Hasło ”Wszystkiemu winne Chiny” jest tutaj znowu tylko przyczyną - symbolem. Ale w tym coś jest. Nie kupować chińskich produktów? Ależ czy mamy teraz wybór? Już w bardzo wielu dziedzinach nie. To że w USA manifestują o to by nie sponsorować bankierów - też odbija się u nas. Przecież cały krach na świecie powstał w USA przez rynek nier - tzw. niebezpiecznych obligacji (przyczyna) deregulacji rynków finansowych - ma to odbicie w poziomie zycia w Europie jak i u nas. Sprawa kolejna to technologizacja. Ma wiele pozytywów. Ale jednak sporo wad. Przykład: Media. 10-14 lat temu nowy dziennikarz w normalnej gazecie (prasa) zarabiał powiedzmy 2000zł. ale na etacie, dzisiaj - nie ma mowy - jest bez szans - jedzie na umowach, wierszówkach i to dużo niższych, bo w sieci jest wszystko, wystarczy ctrl c + ctrl v i mamy materiał (co z tego że żródła opiszemy) jak materiał jest tańszy (choc nie zabiera nam jego konstrukcja często mniej czasu. Dwa - giganci handlowi - są wstanie wytrzymać sprzedaż dumpingową by niszczyć konkurencję... potem ceny jak już konkurencji nie ma podnoszą - kapitalizm, wolny rynek? Owszem, ale bezrobocie rośnie - nie ma szans na znalezienie pracy w promieniu 20 kilometrów. Ktoś powie - to wyjedź. A i owszem - można - gdyby sprawa nie dotyczyła wielu miejsc, również dużych miast - a tam koncentracja kapitału, usług jest większa, przy dużo wiekszym podaży pracy - zarabiać 1000 zł....można ale jak długo. I w zasadzie po co? By wegetować?

Jola
19 października 2011 (11:11)
dobre hasło czytałam
w jakimś badziewiu...mam 19 lat, chodzę do elitarnego liceum, na przerwach nie chcę pić kawy, którą piją wszyscy, to oburzające....koniec cytatu....to tak adhoc o tym Starbucksie podczas parady oburzonych w Warszawie.

Kozioł
25 listopada 2011 (14:49)
ten ruch lewicowej młodzieży (bardziej bananowej)
może całkiem szybko zmienić się w ruch masowy. Kwestia priorytetów młodzieży (jeszcze mogą wyjeżdżać za granicę za pracą, jeszcze...) i sytuacją w gospodarce...po nałożeniu tych dwóch czynników, może być ciekawie (wówczas co prawda starbucks, nie będzie raczej oblężony w przerwie w manifestacji)
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".