Inwazja Putina nie jest największym problemem Ukrainy
    Ukraina w UE26 · Rosja257 · wojna o Krym8 · Unia Europejska276
2014-03-09
W momencie, w którym Rada Najwyższa Ukrainy nie przegłosowała ustawy pozwalającej Julii Tymoszenko na leczenie za granicą zaczęło się coś, co obecnie nazywamy ukraińską gorączką. Spektakl, który obserwujemy od prawie pół roku jest tylko konsekwencją tego, co się w tym kraju wyrabiało od pierwszego dnia niepodległości.

Kliczko, Tiahnybok, Jaceniuk, wikemedia, CC, R.Swoboda

Od wspomnianego głosowania minęło już sporo czasu i nad Dnieprem dużo zdążyło się pozmieniać. Jeśli ktoś nie jest na czasie, to tylko przypominam, że demokratycznie wybrany przez całą społeczność prezydent Janukowycz zaczął do tej samej społeczności strzelać. Potem, zabierając ostatnie złote klamki ze swojej willi (sponsorowanej przez ten sam naród), uciekł świńskim truchtem do Rosji, w żenującym zresztą stylu. Potem z tej Rosji jeszcze niby przemawiał do osieroconych Ukraińców, ale mało kto go słuchał. Tak zupełnie na marginesie – tych samych Ukraińców gorliwie popieraliśmy w czasie Pomarańczowej Rewolucji. Przeciwko Janukowyczowi! Pachnie schizofrenią.

Pomijam już fakt, że ludzie, których nazwiska tak ochoczo wspieraliśmy na przełomie 2004 i 2005 roku, później stawiali przy polskiej granicy pomniki naszych ludobójców. Ale możemy uznać, że Juszczenko stawiał pomniki Bandery, bo budował demokratyczne społeczeństwo, w oparciu o „piękne, historyczne wartości”. Musimy mu to wybaczyć. I Wołynia też nie uznaliśmy za ludobójstwo. Bo najważniejsze, żeby Kijów się nie obraził. Więc nadal wszystko było w porządku.

To wszystko, co obecnie wyrabia się na Ukrainie jest tylko logiczną konsekwencją tego, co działo się tam przez ostatnie 23 lata. A działo się wiele, ale niewiele dobrego. Przez cały okres od 1991 roku kraj ten nie podjął ż a d n e g o dobrego wyboru

Tymczasem społeczeństwo ukraińskie z tego całego „Razom nas bahato” wyciągnęło taki wniosek, że wybrali na prezydenta Wiktora Janukowycza. Ten zaś popełnił największy z grzechów, jakiego może się dopuścić przywódca i zaczął strzelać do swojego narodu. Wszystko zaczęło się walić, z gospodarką na czele. Jest płacz, zgrzytanie zębami i błaganie o pomoc. Nagły zwrot akcji? Niespodzianka? Wcale nie.

To wszystko, co obecnie wyrabia się na Ukrainie jest tylko logiczną konsekwencją tego, co działo się tam przez ostatnie 23 lata. A działo się wiele, ale niewiele dobrego. Przez cały okres od 1991 roku kraj ten nie podjął ż a d n e g o dobrego wyboru. A szans było dużo i potencjał w Ukrainie tkwi ogromny. Tym bardziej smuci widok tego co się dzieje na wschodzie. A wygląda to jak… jak Ukraina.

Nie możemy mieć pretensji do lwa, że jest mięsożerny. To, że Putin dąży do odbudowy mocarstwa i marzy mu się potęga a la Imperium Rosyjskie widać w każdym, nawet najdrobniejszym jego ruchu. A Władimir Władimirowicz nie rządzi od wczoraj, a od ponad 14 lat. I nie trzeba być wielkim analitykiem spraw wschodnich, żeby odczytać jego zamiary, bo i on się z tymi zamiarami szczególnie nigdy nie krył. A teraz lew wyczuł w swoim otoczeniu zwierzynę słabą i bezbronną. Naprawdę jesteśmy zaskoczeni tym, co działo się dalej? To nie jest tak, że Putin stał się agresorem, Putin był nim zawsze i dalszy rozwój wypadków można było łatwo przewidzieć. Co zresztą zrobił ś.p. Lech Kaczyński. Wierzę w to, że mówiąc w 2008 roku „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a później może Polska” przynajmniej w 1/3 się mylił, bo co do Ukrainy wiemy już, że miał rację. Szkoda tylko, że tak późno mu ją przyznajemy. Sam mogę uderzyć się w pierś, że dopiero teraz te słowa do mnie dotarły.

Problem polega na tym, że Ukraina, będąc w sąsiedztwie drapieżnika, sama swoją nieporadnością i dziecinadą polityczną go sprowokowała. Oczywiście, oficjalnie dowolne państwo może być słabe jak tylko chce i nikt nie ma prawa go atakować. W takim razie wszyscy zbulwersowani ostatnimi posunięciami Putina możecie do niego zadzwonić i mu powiedzieć, co o tym myślicie. Możecie go potępić, możecie przerabiać jego nazwisko w wysoce żartobliwy i górnolotny sposób na „Fiutin”. Możecie także zdecydować się na jeszcze poważniejsze kroki, np. bojkotować stacje Łukoil i nie korzystać z kuchenek gazowych. Możecie także pójść w ślady UE oraz NATO i wyrażać „głębokie ubolewanie”. Na pewno od tych wszystkich kroków Kreml zatrzęsie się w posadach.

Ukraina wykonuje coraz bardziej kuriozalne figury polityczne pogrążając się w bagnie, do którego wepchnęły ją pseudo-elity. Nawet jeśli sankcje gospodarcze podziałają i Putin się całkowicie wycofa, to Ukraina nadal pozostanie chorym organizmem państwowym. Chorym na oligarchów, na korupcję, na rozczłonkowanie i niespójność – czyli na mentalność, która prowadzi donikąd. A to tylko początek długiej listy dolegliwości, których objawy obserwujemy w mediach.

Teraz powstaje pytanie, czy to Polska wstrzyknęła w ukraiński organizm te wszystkie świństwa? Bo tyle się mówi o naszej odpowiedzialności w sprawie Kijowa, jakby to Warszawa była winna całemu złu od Lwowa do Doniecka. A przecież mało komu zależy na silnej Ukrainie tak bardzo jak nam. Koncepcja Giedroycia o państwie buforowym zawsze była obecna w polskiej polityce zagranicznej, czasami można mieć wrażenie, że aż nadto. Ale przegraliśmy Ukrainę. Nie umieliśmy pomóc naszym sąsiadom, widocznie przerosło nas to zadanie. Pamiętajmy jednak, że sami dopiero zbieramy się z kolan i też idzie nam to różnie, więc nie oczekujmy, że zostawimy swoje sprawy i rzucimy się w kierunku projektu, który ma małe szanse powodzenia. A tym projektem była normalnie funkcjonująca Ukraina. Czy to się w ogóle może udać? Nie ma rzeczy niemożliwych, ale dużo wody w Dnieprze i Wiśle upłynie, zanim uda się to zrealizować. Dlaczego?

Bo wraz z ucieczką Janukowycza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nie zniknęło całe zło. I nawet 11 mld Euro obiecane przez Unię wszystkiego nie naprawi z dnia na dzień. A i wątpliwe, że w ogóle cokolwiek poprawi. Te pieniądze miałyby sens, gdyby trafiły do najbardziej niesłusznie pokrzywdzonych w tym całym zamieszaniu – zwykłych Ukraińców. Ale nie trafią. A bez przeprowadzenia reform te pieniądze pójdą jak krew w piach. A nawet jeśli Jaceniuk, przyparty przez Zachód do muru, dokona tych reform, to reformą mentalności całego społeczeństwa nie da się zmienić. Mogą tego dokonać ukraińskie elity społeczne? Do wyboru mamy nacjonalistę po lobotomii (Tiahnyboka), boksera, którego źródła finansowania w trakcie kariery były nie do końca jasne (Kliczko), czy aktoreczkę z warkoczykami (Tymoszenko). Innych kadr nie ma, trzeba je wychować. To też zajmuje trochę czasu.

Po prostu chcę zwrócić uwagę na to, że to nie inwazja Putina jest największym problemem Ukrainy. Więcej, Krymowi przejście w pełni w rosyjskie ręce, moim zdaniem, może pomóc. Bo dla Ukrainy największą bolączką jest ona sama. I zanim rzucimy się po raz kolejny z okrzykami poparcia dla Kijowa, warto pamiętać o tym, że obecna sytuacja Ukrainy nie wynika z rosyjskiego ataku na Krym, tylko atak na Krym wynika z sytuacji, za którą jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie Kijów. I ciężko na nią pracował od samego początku.


Komentarzy: 3

Bond
9 marca 2014 (22:42)
Krym
ale jak to Krymowi może pomóc przejście pod Rosję? A tak naprawdę wiesz autorze, po co i dlaczego Chruszczow oddał Krym Ukrainie?

PawełK
11 marca 2014 (09:02)
to że Ukraina jest przeżarta korupcja
jest faktem, żadną sensacją, oligarchizm jeszcze chyba w bardziej prymitywnej formie niż w Rosji. Ale to nie znaczy, że nie można tego wyciąć w pień. będzie trwać 10 lat? byc może całkiem nieoczekiwanie dużo krócej, dzięki Rosji,która w sumie mocno scementowała Ukrainę.

Lucek
11 marca 2014 (19:12)
oprócz pewnych
tekst pokazuje prawdę o ostatnich 20 latach na Ukrainie. Pytanie co dalej. To, że przemiany mogą trwać i 20 lat ti trudno, takie procesy, pytanie czy to wystarczy, czy Ukraina jeszcze będzie państwem? To dla nas podstawowe pytanie.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".