IV Rzeczypospolita Prezydencka – wizja państwa wg PiS
    Konstytucja RP31 · uprawnienia prezydenta7 · projekty ustaw27 · PiS200
2010-01-20
Prawo i Sprawiedliwość w miniony piątek (15.01.2010), przedstawiło swój oficjalny projekt nowej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W uzasadnieniu do projektu możemy przeczytać, że:

„Przejście od III do IV RP nie będzie rewolucją, lecz łagodnym procesem ewolucyjnym z przewagą elementów ciągłości. (…) zmiany w niektórych konstrukcjach ustrojowych są jednak na tyle liczne i znaczące, że nie byłaby celowa nowelizacja Konstytucji z 1997 r., lecz wskazane jest zastąpienie jej nową Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.

Rzeczywiście projekt w wielu przypadkach powiela aktualne rozwiązania konstytucyjne. Z całości projektu jednak wyłania się dość niepokojący obraz państwa według PiS. Istotne zmiany bowiem dotyczą kluczowych dla funkcjonowania państwa instytucji. Ograniczone zostaną liczebność i poniekąd również możliwości Parlamentu. Wzmocniona względem Sejmu zostanie Rada Ministrów. Również Wymiaru Sprawiedliwości nie ominą zmiany. Przede wszystkim jednak nadzwyczaj wzrasta rola Prezydenta względem każdej innej władzy. Czym ma więc być IV RP?

TurboDymoPrezydent

Według pisowskiego projektu prezydent ma stać „ponad wszelką władzą”. Nie jest on już organem żadnej z 3 gałęzi władzy. Stoi ponad nimi i, co warto zauważyć, w każdej z 3 dziedzin, egzekutywy, legislatywy i sądownictwa, ma bardzo szerokie uprawnienia. Dodać należy, że w każdej dziedzinie, gdzie ma prawo decyzji, jego decyzja będzie niemal nieodwołalna. Przede wszystkim Prezydent otrzymuje „uprzywilejowana inicjatywę ustawodawczą”. Oznacza to, że będzie mógł zarządzić referendum w sprawie przygotowanego przez siebie projektu ustawy. Jeśli wynik referendum będzie wiążący (projekt konstytucji wymaga 30% frekwencji), ustawa nie będzie mogła zostać zmieniona przez Sejm bez zgody Prezydenta. Dodatkowo jeśli Sejm nie przyjmie takiej ustawy w ciągu 3 miesięcy – może zostać rozwiązany.

Prezydent będzie miał również dodatkowe, bardziej uciążliwe dla Sejmu prawo „szczególnego weta ustawodawczego”. W przypadku gdy Prezydent nie będzie zgadzał się na podpisanie danej ustawy, będzie mógł rozpisać w tej sprawie referendum. Jeśli wyborcy projekt odrzucą, Prezydent ma prawo rozwiązać sejm w terminie 14 dni od ogłoszenia wyników referendum. Ponadto Sejm może zostać rozwiązany w okresie 6 miesięcy od objęcia swojej funkcji, gdy kadencja Sejmu trwa od co najmniej 1 roku. Według komentarza projektodawców, ma to zapewnić „reprezentatywność Sejmu”, gdy wybór nowego prezydenta świadczy o innych preferencjach politycznych społeczeństwa, niż te odzwierciedlone w składzie Sejmu.

Według projektu Prezydent może wydawać rozporządzenia z mocą ustawy – wystarczy mu do tego zgoda Rady Ministrów i zwykła większość w Sejmie, bez możliwości poprawek. Zgodnie z komentarzem do projektu, ma to zapobiec naciskom lobbingowym w przypadku ważnych ustaw. Faktycznie daje Prezydentowi wywodzącemu się z koalicji rządzącej możliwość nieograniczonego stanowienia prawa. Kolejnym nowym atrybutem prezydenckim, o którym warto wspomnieć, jest przewodniczenie Radzie do Spraw Sądownictwa. Jest to organ, który dbać ma „o wysoki poziom kadr wymiaru sprawiedliwości i jego należyte funkcjonowanie oraz stoi na straży niezawisłości sędziów”. W praktyce objawiać miałoby się to składaniem wniosków o powołanie, a także odwoływanie z urzędu sędziów, których „dotychczasowe postępowanie świadczy o niezdolności lub braku woli rzetelnego wykonywania urzędu”. Odwoływać na wniosek Rady będzie Prezydent, który jak wspomniano, jest również przewodniczącym Rady. Biorąc pod uwagę, że sam skład Rady do spraw Sądownictwa w dużej mierze zależeć będzie od Prezydenta, daje mu to bardzo szerokie uprawnienia personalne w „niezawisłym” z założenia sądownictwie.

Jako że funkcja Prezydenta w projekcie konstytucji PiS jest zdecydowanie wznioślejsza, trudniej też będzie zostać kandydatem na ten urząd. Projekt zakłada bowiem, że do zgłoszenia kandydatury wymaganych jest 300 tys. (a nie 100 tys. jak obecnie) podpisów obywateli. Nie muszą się jednak martwić ci, którzy mają szerokie struktury partyjne, bowiem 200 tys. spośród ogółu wymaganych podpisów można zastąpić 300 (słownie trzystoma) podpisami funkcjonariuszy publicznych pochodzących z wyboru (posłów, wójtów, burmistrzów, radnych itp.).

Sejm i Senat – do odchudzenia i w odstawkę

Istotne zmiany miałyby zajść według projektu nowej konstytucji w Parlamencie. Przede wszystkim zmniejszona zostałaby liczebność obydwu izb. Sejm zmniejszyłby się do 360 posłów, a Senat aż o połowę, czyli do 50 senatorów, w dodatku wybieranych w okręgach jednomandatowych. Mandat senatora jednak, z urzędu przysługiwałby byłym Prezydentom, którzy mieliby zgłosić chęć sprawowania mandatu najdalej w terminie 30 dni od rozpoczęcia kadencji. Rozdzielona zostałaby kadencja Sejmu i Senatu. Obydwie trwałyby 4 lata, jednak kadencja Senatu związana byłaby z kadencją samorządów (czyli przesunięta o jeden rok w stosunku do kadencji Sejmu). W biernym prawie wyborczym do Senatu zostałby również wprowadzony cenzus sprawowania przez co najmniej 5 lat funkcji publicznej z mianowania lub wyboru.

Na tym, niestety, kończą się „plusy” projektu konstytucyjnego w sferze legislatywy. Całość projektu bowiem przewiduje bardzo dalekie ograniczenie możliwości. Przede wszystkim wspomniane wcześniej prezydenckie prerogatywy znacząco uszczuplają możliwości stanowienia prawa i kontroli nad egzekutywą. Co prawda Premier nadal będzie odpowiadał przed Sejmem, ale Prezydent już nie. Ten z kolei ma wystarczające możliwości stanowienia prawa i wywierania nacisku na sejm, aby zupełnie zmarginalizować opozycję sejmową – w przypadku posiadania przychylnej większości, lub – rozwiązania Sejmu, który jest mu nieprzychylny.

Ponadto zaakcentowano wyraźnie wyższość Marszałka Senatu nad Marszałkiem Sejmu (to Marszałek Senatu byłby pierwszym po Prezydencie i zastąpiłby go w razie potrzeby), co ma wymiar prestiżowy, wskazując na niższą rangę Sejmu w państwie (dotychczas było dokładnie odwrotnie). Sejmowi będzie również zdecydowanie trudniej postawić Prezydenta przed Trybunałem Stanu – co jest jedynym narzędziem kontroli Sejmu nad Prezydentem. Otóż zgodni z projektem, do postawienia Prezydenta w stan oskarżenia wymagany jest wniosek Sejmu, przegłosowany większością 2/3 głosów do… Senatu. Dopiero Senat, przegłosowując wniosek Sejmu taka sama większością 2/3 głosów może skierować akt oskarżenia do Trybunału Stanu. Aktualnie do tej procedury wystarczy „jedynie” wniosek 140 członków Zgromadzenia Narodowego (połączony Sejm i Senat) i większość 2/3 w głosowaniu Zgromadzenia Narodowego. Zatem różnica w przeprowadzeniu procedury jest znacząca.

Rząd rządzi, ale Prezydent kieruje

Projekt PiS wprowadza również zmiany w dotychczasowym funkcjonowaniu Rady Ministrów. Przede wszystkim, jeszcze przed jej powołaniem Prezydent może odmówić mianowania któregokolwiek z członków rządu, „jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie on przestrzegać prawa albo jeżeli przeciwko powołaniu przemawiają ważne względy bezpieczeństwa państwa”. Jakie dokładnie to względy, ani skąd mogą pochodzić uzasadnione podejrzenia, projekt nie reguluje.

Rada Ministrów otrzymała w projekcie kompetencje dotyczące administracji i realizacji prawa, jednak to Prezydent jest organem, który ”określa i ogłasza, w porozumieniu z Radą Ministrów, strategiczne kierunki polityki państwa,”. Ma prawo zwoływania w tym celu Rady Gabinetowej, której przewodniczy bez prawa głosu.

Z resztą projekt nowej konstytucji już nakłada na rząd obowiązek przygotowania szczegółowego planu działania w zakresie konstytucyjnych praw obywateli i składania nie rzadziej niż co dwa lata sprawozdań ze stanu realizacji tychże. Warto zaznaczyć, że projekt odgórnie zalicza do tych praw między innymi: opiekę zdrowotną finansowaną ze środków publicznych, bezpłatny dostęp do szkolnictwa wyższego, co kładzie kres toczącym się aktualnie debatom publicznym na ten temat. Wyraźnie widać również, że cały katalog praw obywatelskich zawarty w projekcie konstytucji, został skonstruowany w oparciu o socjalne preferencje twardego elektoratu PiS. Zatem konieczność realizowania ich narzuca każdemu przyszłemu rządowi niejako ogólną wizję państwa Prawa i Sprawiedliwości, ewentualnie poszerzoną o wizje aktualnego Prezydenta.

Obywatel Obywatelce nierówny?

Skoro już o katalogu praw i obowiązków obywatelskich mowa jest i tutaj kilka dość istotnych zmian w porównaniu z obecną konstytucją. Nie maja one może takiego znaczenia dla kształtu ustroju, za to są dość znaczące dla nas – obywateli i wyborców.

Przede wszystkim PiS zrealizował w projekcie swój postulat „antykomunistyczny”. Zakaz rozpowszechniania ideologii i treści komunistycznych (na równi z faszystowskimi i nazistowskimi) obecny w aktualnie obowiązującej Konstytucji nabrał nieco innego wymiaru w projekcie PiS. Wprowadza bowiem zakaz funkcjonowania partii i organizacji opartych na „ideologii lub metodach komunistycznych, faszystowskich albo nazistowskich, a także zmierzających do obalenia przemocą porządku konstytucyjnego.” Istotne tu pojęcie metod (komunistycznych, faszystowskich itp.) nie zostało tu sprecyzowane. Znane natomiast są przypadki stosowania tej terminologii przez PiS w stosunku do oponentów politycznych.

W Projekcie Konstytucji PiS znalazł się również postulat ochrony życia „od poczęcia do naturalnej śmierci”, co przekreśla zarówno aktualne rozwiązania dotyczące aborcji, jak i wszelkie próby wprowadzenia eutanazji.

Zabrakło w projekcie natomiast zapisu o prawie obywatela do dochodzenia odszkodowania, w przypadku bezpodstawnego zatrzymania przez organa państwowe (poprzednio gwarantował to Art. 41 ust. 5), jak również zapisu o… równym statusie Kobiet i Mężczyzn (poprzednio Art. 33).

Wiwat Król, Wiwat Naród… ?

Projekt Konstytucji przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość, zgodnie z komentarzem miał odwoływać się do najlepszych tradycji konstytucyjnych I i II RP. Szczegółowo przywołano tu Konstytucje 3 maja i marcową z 1921 roku. Całokształt projektu zdaje się jednak bardziej nawiązywać do innych wzorów, mianowicie do konstytucji z kwietnia 1935 roku. Ta jak wiadomo nie należała do wzorów demokracji. Umocowanie roli Prezydenta w projekcie przywołuje na myśl niemal monarchę z prawem do ingerencji w każdą z 3 konstytucyjnych władz. Z kolei żadna z tych władz praktycznie nie ma możliwości kontrolowania poczynań Prezydenta.

Przedstawiony projekt dodatkowo sprawia wrażenie pisanego pod konkretny układ polityczny, bowiem w przypadku zgody między Prezydentem, a Premierem, przy sejmowej większości, daje praktycznie nieograniczone możliwości tworzenia i egzekwowania prawa. Z kolei w przypadku jakiejkolwiek różnicy zdań, to Prezydent byłby górą nad Rządem, Sejmem, Senatem, a nawet Władzą Sądowniczą. Zdaje się, że całość ustroju proponowanego przez projekt konstytucyjny PiS mógłby mimo wszystko zyskać na demokratyczności, gdyby wprowadzić do niego jedną, drobną poprawkę…

Art. 200


Urzędy Prezydenta Rzeczypospolitej i Prezesa Rady Ministrów nie mogą być sprawowane jednocześnie przez osoby spokrewnione lub spowinowacone w jakikolwiek sposób.

Autor prowadzi bloga voxpopuli.pl
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Remis ze wskazaniem na PO, a Korwin Krul

Ponieważ Czytelnicy naszego portalu mieli już okazję zapoznać się z analizami wyborów do europarlamentu, postaram się w swoim komentarzu skupić na pewnych konkretnych aspektach sytuacji...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".