W maju tego roku miał odbyć się w Madrycie szczyt Stany Zjednoczone Ameryki – Unia Europejska. Miał on być wielkim wydarzeniem, ale Amerykanie... 
Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy... 
Po pięciu latach mamy jednak prezydenta Janukowycza. „Pomarańczowa rewolucja” całkowicie rozczarowała swych zwolenników. Upadała powoli,... 
Wielka Brytania szykuje się do wyborów do Izby Gmin. Powinny się one odbyć najpóźniej 3 czerwca. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że... 
Niewielki archipelag położony 150 km na zachód od wybrzeży argentyńskich jest od 180 lat źródłem napięć między władzami w Buenos Aires a... 
Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy... 
Niewielki archipelag położony 150 km na zachód od wybrzeży argentyńskich jest od 180 lat źródłem napięć między władzami w Buenos Aires a... 
W maju tego roku miał odbyć się w Madrycie szczyt Stany Zjednoczone Ameryki – Unia Europejska. Miał on być wielkim wydarzeniem, ale Amerykanie... 
Prawicowi przywódcy Izraela nie próżnują w wymachiwaniu szabelką przed oczami swoich arabskich sąsiadów. Na początku 2010 roku doszło do... 
Gdy w 2004 roku Ukraina wybierała demokratyczną przyszłość, oczy całego świata
skierowane były na Majdan Niepodległości. W każdym... 
Po blisko piętnastu miesiącach od krwawych zamachów bombajskich oba nuklearne mocarstwa Azji Południowej postanowiły wrócić do trudnych... 
Nie sprawdziły się obawy, że formowanie nowego rządu po rozpadzie koalicji Julii Tymoszenko będzie trwało wiele miesięcy – nie obyło się... 
W czasie gdy świat z niepokojem patrzy na rozwój technologii nuklearnej Teheranu, zakulisowe działania wywiadowcze Izraela i USA na terenie Iranu... 
Obecna geopolityczna kondycja Gruzji to bez wątpienia duży sukces Moskwy, która skutecznie obniżyła poziom zainteresowania Zachodu tym regionem.... 
Sudan kojarzy nam się głównie z krwawym konfliktem w Darfurze, który ma szanse na wygaśnięcie – po tym jak pod koniec lutego 2010 roku... 
Dni irańskiego reżimu są policzone
Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy nie jest to jednak pozorny chaos? Te dwie kwestie wydają się być ze sobą mocno powiązane. W... 
Gdy Zachód łagodnieje, Rosja pręży muskuły
Powyższe zdanie to już nieoficjalne prawo dyplomacji. Rosyjski, a wcześniej sowiecki, niedźwiedź zawsze wykorzystywał dobroduszność, a w zasadzie naiwność państw NATO, wzmacniając swą pozycję geopolityczną. Szkoda, że Zachód rzadko... 
Polityka USA wobec Chin
Ostatnio w stosunkach chińsko – amerykańskich wrze. W ciągu miesiąca pojawiło się co najmniej kilka problemów poważnie naruszających relacje pomiędzy państwami. Jednak równie interesujące jak te incydenty są ogólne założenia... 
Afganistan – początek końca?
Gdy prezydent Barack Obama ogłosił kolejną strategię dla Afganistanu szybko pojawiły się głosy, że w rzeczywistości jest ona przygotowaniem do wycofania się spod Hindukuszu. Nie wiemy czy tak jest, ale nie da się ukryć, że wojska... 
Janukowycz na Kremlu
Kreml powitał dzisiaj Wiktora Janukowycza. Nowy prezydent Ukrainy przybył do Moskwy z przekonaniem, że uda mu się poprawić stosunki dwustronne, które zepsuł jego poprzednik. Pierwsze spotkanie na szczycie w ciągu ostatnich dwóch lat... 
Bliski Wschód w 2009 roku
Banałem byłoby stwierdzenie: na Bliskim Wschodzie bez zmian. Ale rzeczywiście – poprzedni rok obfitował w wiele wydarzeń i zjawisk, które sprowadzić można do tego stwierdzenia, przez co region ten wciąż pozostaje jednym najbardziej... 
Premier Izraela, Benjamin Netanjahu "wytrzymał co prawda w Waszyngtonie próbę ognia, ale niekoniecznie oznaczać to musi, że ją zdał". Tak izraelskie media komentują pierwsze spotkanie nowego premiera Izraela z prezydentem USA, Barackiem Obamą. Powszechnie podkreśla się przy okazji różnice poglądów obu polityków w kwestii pokojowego rozwiązania problemu na Bliskim Wschodzie.
Obaj politycy "porozumieli się" - czytamy w izraelskiej prasie, "nie dochodząc do porozumienia". Relacjonując swoją zakończoną wizytę w Białym Domu (18 - 19. 05. 2009) Netanjahu skoncentrował się wobec prasy izraelskiej całkowicie na problemach związanych z... Iranem, podkreślając zgodność poglądów z amerykańskim przywódcą w tej kwestii. Ale tak bardzo, jak obecny rząd Izraela pragnąłby kwestię irańską rozwiązać militarnie (najlepiej jak najszybciej), tak bardzo Obama się właśnie takiej wersji rozwiązania sprzeciwia. Chociaż jej nie wyklucza.
Biały Dom w reżyserii nowego prezydenta daje sobie czas do końca roku by wypróbować wszystkie możliwości współpracy Teheranem. Izrael wołałby tak długo nie czekać.
Stany Zjednoczone lansują ciągle tezę, że Iran sprowadzić należy z powrotem do klubu międzynarodowej społeczności. Ale Obama jednocześnie zastrzega, że próby rozmów z Teheranem na temat irańskiej zdolności atomowej nie będą podejmowane w nieskończoność. I jeśli zakończą się ostatecznie niepowodzeniem, to Waszyngton zadba o dalsze, międzynarodowe sankcje.
W głośnym wywiadzie dla amerykańskiego wydania tygodnika "Newsweek" prezydent Obama nazwał te plany bardzo konkretnie: "Nie jestem naiwny. Wiem, jak trudne są tego rodzaju procesy. Jeśli to się nie uda, to sam fakt, że próbowaliśmy, pozwoli nam skuteczniej mobilizować międzynarodową społeczność, a Iran nie będzie mógł już robić z siebie ofiary amerykańskiego rządu".
Nie tylko w tej kwestii Tel Awiw i Waszyngton reprezentują odmienne poglądy. Netanjahu podczas trwania swej wizyty w USA, konsekwentnie i ani razu nie wspomniał, nawet potencjalnie, o Państwie Palestyńskim. Nie opowiedział się również, za faworyzowanym przez Waszyngton (i Unię Europejską) rozwiązaniem, polegającym na zgodzie Izraela na utworzenie takiego państwa. Nie było również mowy o tym, by zaprzestać budowy osiedli dla osadników żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Tymczasem Obama naciskał na Netanjahu, by Izrael rozpoczął rozmowy pokojowe z Palestyńczykami i zażądał wprost zaprzestania rozbudowy izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu. Izrael powinien wykorzystać "historyczną szansę" i kontynuować rozmowy pokojowe z Palestyńczykami. Efektem tych rozmów powinno być powstanie państwa palestyńskiego - uważa Obama. Obaj politycy rozmawiali przez cztery godziny.
Netanjahu stwierdził, że jest gotów do podjęcia takich rozmów z Palestyńczykami, ale jedynie wtedy, gdy Palestyńczycy uznają prawo Izraela do jego egzystencji.
"Nie ma żadnej innej możliwości, niż rozwiązanie polegające na utworzeniu Państwa Palestyńskiego" - kontynuowała wątek prezydenta USA, szefowa amerykańskiej dyplomacji, Hillary Clinton, podczas kolacji z Netanjahu.
Jednocześnie izraelski premier podczas swej wizyty w Stanach wielokrotnie podkreślał znaczenie przyjaźni Izraela i USA, doceniając rolę prezydenta Obamy, jako "wielkiego przyjaciela" i "wielkiego, światowego przywódcy". Nie zmienia to faktu, że Obama prezentował się po rozmowach przed kamerami wyraźnie spięty. Obserwatorzy uważają nawet, że był bardziej niż zazwyczaj poważny i spięty, jak stal.
Prasa izraelska podejrzewała nawet wstępnie, że żona prezydenta, Michelle Obama, zrezygnuje z zaplanowanego na miniony poniedziałek programu kulturalnego w Nowym Jorku. Wszystko odbyło się jednak zgodnie z planem i obie panie - Michelle Obama i Sara Netanjahu spotkały się, tak jak zaplanowano. Premier Izraela po rozmowach z prezydentem spotkał się jeszcze z przedstawicielami Kongresu USA, a we wtorek (19. 05. 2009), również z ministrem obrony, Robertem Gates.
"Netanjahu wygrał na czasie, na niczym więcej" - ocenia wizytę izraelska prasa. I przy okazji przypomina, że już wkrótce, bo 4 czerwca br. Obama wygłosi w stolicy Egiptu, Kairze swoją dawno oczekiwaną przemowę, skierowaną do przywódców świata arabskiego. I może stanowić ona gorzkie przesłanie dla nowego, izraelskiego rządu. Cóż nowego Obama może zaproponować przedstawicielom świata muzułmańsko - arabskiego, jeśli nie nową wersję dystansu, wobec Izraela? - zastanawiają się niektórzy obserwatorzy.
Przedstawiciele władz Autonomii Palestyńskiej wyrazili swoje rozczarowanie stosunkiem premiera Izraela do planów rozwoju procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. "Netanjahu nawet słowem nie wspomniał o wersji dwóch państw" - skomentował wizytę, przedstawiciel prezydenta, Mahmuda Abbasa, Nabil Abu Rdeneh. Teraz pora na wizytę w Białym Domu szefa Palestyńskiej Autonomii. Ma ona nastąpić 28. maja br. Tydzień później Biały Dom gościł będzie z kolei prezydenta Egiptu, Hosni Mubaraka.
Jeszcze nigdy żaden izraelski rząd nie został potraktowany w taki sposób, jak czyni to obecnie administracja Obamy. Czasy polityki Busha, którego ekipa widziała problemy Bliskiego Wschodu przez izraelskie okulary, zdają się być obecnie bardzo odległe. Dziś w Białym Domu nie obowiązuje już bushowska zasada »Israel can do no wrong« - Izrael nie może robić nic złego.
Wysłannicy Obamy odwiedzali w minionych tygodniach i miesiącach Syrię i Egipt, nie konsultując tego z Izraelem. Ograniczone także zostały, tradycyjnie dobre, kontakty służb wywiadowczych i wojska obu krajów.
Na forum ONZ przedstawicielka USA (wiceminister spraw zagranicznych), Rose Gottemoeller, zażądała od Izraela (nagle i niejako przy okazji) przystąpienia do grona państw nie posiadających broni atomowej. Gottemoeller wymieniła Izrael jednym tchem obok Indii, Pakistanu i Korei Północnej.
Czy to oznacza, że Ameryka zdjąć zamierza z Izraela swój tradycyjny, ochronny parasol? Jeszcze nie. Albo raczej w ogóle nie. Póki co widać jedynie wyraźnie, że administracja Obamy zmierza w kierunku przyjęcia pokojowych rozwiązań, proponowanych przez umiarkowane kraje arabskie. Tak by Iran, zwolennik palestyńskich ekstremistów spod znaku Hamas, utracił na Bliskim Wschodzie swe obecne wpływy. A w każdym bądź razie po to, by nie mógł powoływać się bez końca na izraelskie zagrożenie.
"Czy to oznacza, ze dla nowej, amerykańskiej administracji Izrael staje się powoli jednym z wielu krajów na Bliskim Wschodzie?" - zastanawia się komentator izraelskiego dziennika "Ha’aretz".
Obecna polityka Obamy robić może wrażenie, że Izrael to już nie jest ten nadzwyczajny partner Ameryki, lecz tylko partner, z którym rozmawia się na takich samych zasadach, jak z innymi partnerami z regionu. Stąd tak silne naciski w kierunku rozwiązania, opartego o model dwóch państw. "Jeśli Izrael pragnie otrzymać nasze poparcie przeciwko Iranowi" - określiła to jasno Hillary Clinton - "to musi rozmawiać z Palestyńczykami. Jedno musi iść w parze z drugim".
Ameryka daje Izraelowi do zrozumienia, że jej interesy pokrywają się co prawda z izraelskimi, ale nie są identyczne. USA także pragnie ograniczyć wpływy Iranu, ale by stało się to możliwe, konieczny jest postęp w rozmowach izraelsko - palestyńskich. I w żadnym wypadku Izrael nie może zaatakować Iranu. Takiego rozwiązania Obama co prawda w ostateczności nie wyklucza, ale zabrania go zdecydowanie Tel Awiwowi. Teraz jest jeszcze pora na rozmowy i pokojowe rozwiązania. I na zachęcanie umiarkowanego świata arabskiego do popierania tych rozwiązań. Rola Netanjahu w tej na nowo skrojonej próbie polityki USA nie jest łatwa. A czy sam Biały Dom odniesie w niej sukces, także dzisiaj nie da się jeszcze wyrokować.
Egipt ma być krajem niesprzyjającym turystyce niezorganizowanej – ze względu na środki zapobiegania terroryzmowi nie sposób podróżować po nim bez konwoju; samodzielni turyści...
Po blisko piętnastu miesiącach od krwawych zamachów bombajskich oba nuklearne mocarstwa Azji Południowej postanowiły wrócić do trudnych rozmów pokojowych. Nagły zwrot akcji i ich...
W PRL-u ludzie o chłopsko-robotniczym pochodzeniu mieli łatwiej żeby dostać się na studia. W latach sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych ludzie pochodzący z mniejszości...