Izraelska taktyka walki w mieście
    Wojna25 · Izrael101 · Palestyna51 · Bliski Wschód185
2009-01-14
Izrael to państwo posiadające jedne z najnowocześniejszych i najbardziej doświadczonych sił zbrojnych na świecie. Przy okazji trwającej w Strefie Gazy operacji „Płynny Ołów”, warto przyjrzeć się dokładniej taktyce i specjalistycznemu sprzętowi stosowanym przez IDF (Israel Defense Forces - Siły Obronne Izraela) w terenie zurbanizowanym.

Żołnierze IDF w Gazie

Walka w mieście, na terytorium przeciwnika, to najgorszy koszmar każdego dowódcy. Przekonali się o tym Niemcy w Stalingradzie, Rosjanie w Groznym czy Amerykanie w Iraku. Obecnie większość walk w miastach odbywa się w warunkach tak zwanego LIC - Low Intensity Conflict, czyli działań militarnych o ograniczonym zakresie, często w terenie zamieszkanym przez ludność cywilną. Jeśli chodzi o działania tego typu, to trudno znaleźć na świecie drugą armię posiadająca tak bogate jak IDF doświadczenie w tego typu walce. W zwalczaniu bojowników, terrorystów, czy jak kto woli partyzantów. Izrael od dziesięcioleci boryka się z tego typu problemami i krwią okupił każdą innowację w wykorzystywanej obecnie taktyce i sprzęcie. Nie powinien więc dziwić fakt, że liczne państwa, wśród nich nawet USA, szkolą swoich oficerów w taktyce miejskiej właśnie w Izraelu.

Narodziny Izraelskiej doktryny LIC

W 2002 roku, pod koniec tak zwanej „Drugiej Intifady” miały miejsce dwie akcje armii izraelskiej, które zrewolucjonizowały jej taktykę miejską. Pierwszą z nich, była atak na bojowników Hezbollahu w Obozie Uchodźców w Dżaninie. Operacja przeprowadzona tradycyjnymi metodami spowodowała ogromne straty wśród żołnierzy i ludności cywilnej. Izraelczycy próbowali ewakuować ludzi z rejonu walk, co dało Palestyńczykom czas na przygotowanie obrony. Ciasna zabudowa uniemożliwiała izraelskim czołgom manewrowanie i prowadzenie skutecznego ognia. Niezbędne było w tym celu sprowadzenie ciężkiego sprzętu inżynieryjnego, o co wcześniej nie zadbano. Lżejsze pojazdy okazały się bardzo podatne na ostrzał, a opuszczający je żołnierze trafiali w pole rażenia min-pułapek (IED - Improvised explosive device) i uzbrojonych w broń maszynową strzelców Hezbollahu. Akcja ta okazała się wielką porażką i udowodniła nieskuteczność tradycyjnej taktyki w działaniach typu LIC.

Całkowicie odmienny przebieg miała operacja w Nablusie. Znajdowała się tam dobrze umocniona wytwórnia bomb-pułapek i magazyn broni Hezbollahu. Ten atak przebiegł nadspodziewanie łatwo i z minimalną ilością ofiar. Specjalnie wyszkolony oddział spadochroniarzy gładko przebił się przez zwartą zabudowę Quasby (starego miasta), wykonując za pomocą ładunków wybuchowych i granatników przejścia w ścianach stykających się ze sobą domów. Poruszając się głównie wewnątrz budynków izraelscy żołnierze unikali „stref śmierci” rozmieszczonych na ulicach IED i palestyńskich snajperów. Najważniejszą kwestią w tej akcji okazała się koordynacja i łączność, umożliwiające uniknięcie przypadkowego ostrzelania własnych oddziałów (tak zwany „friendly fire”).

Porównanie tych dwóch operacji dało izraelskim oficerom do myślenia i wpłynęło zarówno na taktykę, jak i wyposażenie. Większy nacisk został położony na łączność i rozpoznanie na niższych szczeblach dowodzenia. Dziś IDF przoduje w wykorzystaniu bezzałogowych pojazdów rozpoznawczych, zapewniających stały dopływ aktualnych informacji, oraz koordynacji działań, transmisji danych w czasie rzeczywistym i systemach pozycjonujących własne oddziały.

Również wojska pancerne „wiele się nauczyły" na tym przykładzie. Stosowane w działaniach miejskich pojazdy są dziś wyposażone we wzmocnione opancerzenie, zwłaszcza w części tylnej i górnej, narażonej na ataki rakietowe. W tej kwestii twardą lekcją okazały się walki w roku 2006 z Hezbollahem, który posiadał spore zapasy takiej broni, w tym również nowoczesnych rakiet kierowanych. IDF eksperymentuje obecnie również z aktywnymi systemami zwalczania wykrytych pocisków, pozwalającymi zniszczyć rakiety nim dotrą do celu, lecz ich skuteczność w mieście jest dyskusyjna. Odpalane antypociski stanowiłyby zagrożenie dla mieszkańców i własnej piechoty. Wiele pojazdów posiada tez wzmocniony pancerz dolny, dla ochrony przed minami i IED. Dla zabezpieczenia przed snajperami, na włazach pojazdów montowane są specjalne kopułki ze szkła pancernego, pozwalające dowódcy na obserwacje otoczenia bez wystawiania się na strzał. Pojazdy do zadań LIC, takie jak M113 czy Nakpadon/Nagmachon posiadają wręcz przeszklone nadbudówki ze stanowiskami strzeleckimi. Na wielu pojazdach są też instalowane zdalnie sterowane stanowiska strzeleckie (RWS- remote weapon system), pozwalające na prowadzenie ognia z wnętrza wozu.

Izraelska taktyka w Strefie Gazy

Operacja w strefie Gazy będzie pierwszym poważnym egzaminem nowej doktryny bojowej IDF. Wszystkie trzy jednostki, które tworzą szpicę izraelskiego ataku na Hamas, a więc brygady piechoty Golani i Givati, oraz Brygada Spadochronowa, to formacje z dużym doświadczeniem w walce miejskiej. Ich wyposażenie i wyszkolenie jest optymalne do tego typu działań. Prócz własnych zasobów korzystają one ze wsparcia specjalistycznych przeznaczonych do walki w mieście, takich jak transportery Nakpadon/Nagmachon i opancerzone buldożery Caterpillar D9, oraz oddziałów rozpoznawczych i inżynieryjnych. Pozostałe formacje, w tym liczne jednostki rezerwy, mają za zadanie izolować rejon działań i zapewniać wsparcie. Wokół miast w Strefie Gazy dzień i noc działają patrole zmechanizowane i stałe posterunki. Izraelska armia kontroluje też najważniejsze skrzyżowania dróg. Wszystko to, ma za zadanie maksymalnie ograniczyć możliwość działania Hamasu poza wybranymi obszarami ataku.

Wsparcie lotnicze

 Lotnictwo stanowi ważny element działań w Strefie Gazy. Podstawą skutecznego działania jest właściwe rozpoznanie i szybka rekcja na wykryte działania przeciwnika. Jeśli np. zostanie wykryte stanowisko opalania rakiet Kassam, to musi zostać zniszczone w przeciągu kilkunastu, do kilkudziesięciu minut, jakie zajmuje przygotowanie pocisku do odpalenia. Dlatego bardzo istotne dla skuteczności Izraelskich działań są maszyny rozpoznawcze równego typu. Ten aspekt działań został bardzo dokładnie zabezpieczony. Przy granicy ze strefą Gazy, IDF rozmieściły kilka nowoczesnych balonów obserwacyjnych, pod którymi podwieszone są systemy rozpoznawcze. Izrael przoduje pod względem wykorzystania bezzałogowych pojazdów, wiec nie dziwi fakt, że nad Strefą Gazy krążą nieustannie bezzałogowe samoloty (UAV - Unmanned Aerial Vehicle) obładowane zaawansowanymi systemami optycznymi. Maszyny te są zdolne nawet do kilkunastogodzinnego pozostawania w powietrzu. Wiele oddziałów działających w miastach posługuje się lekkimi samolotami rozpoznawczymi Skylark Mini-UAV. Wyglądające jak modele latające i startujące po prostu z ręki operatora maszyny posiadają na pokładzie zestaw kamer zwykłych i termicznych o znacznej czułości. Przekazują one dane w czasie rzeczywistym i mogą być zintegrowane z systemami pokładowymi czołgów Merkava mk.4 i pojazdów dowodzenia. Wszystko to służy wykryciu i zidentyfikowaniu zagrożenia, oraz zabezpieczeniu własnych jednostek przed przypadkowym ostrzelaniem przez izraelskie samoloty lub artylerię.

Samoloty szturmowe przeprowadzają od początku operacji ataki na wyrzutnie rakiet i budynki należące do Hamasu, za pomocą rakiet i bomb kierowanych. Jest to kosztowny sposób prowadzenia walki (każdy pocisk to kilka tysięcy dolarów), ale dzięki precyzji trafienia pozwala ograniczyć ofiary wśród ludności cywilnej. Bezpośrednie wsparcie walczącym na ziemi jednostkom zapewniają śmigłowce AH-1 Cobra i AH-64 Apache, które dzięki mniejszej prędkości i sile rażenia swej broni mogą działać w bezpośredniej bliskości własnych oddziałów.


Komentarzy: 6

Grzegorz Wasiluk
15 stycznia 2009 (13:21)
Szanowny panie kolego, jedno pytanie
Fajnie, że Izraelczycy mają tyle ciekawych zabawek dla dużych chłopców, przy pomocy których mogliby oszczędzić krwi własnej i cudzej, ale jak to się wobec tego dzieje, że trafiają biura Reutera, przedstawicielstwo Narodów Zjednoczonych, całe piętro szpitala Czerwonego Półksiężyca itd.? Podziwiam pańską dogłębną i szczegółową wiedzę (moim skromnym zdaniem ten artykuł jest na 6), więc może spróbuje pan jakoś rzeczowo odnieść się do tego zagadnienia? Czemu na wszystko co dobre i rozumne leje się tyle krwi niewinnych i bezbronnych?

Kandahar
16 stycznia 2009 (15:51)
a co jedno ma do drugiego
W takiej sytuacji porównuje się nie przypadkowe zdarzenia (może nimi nie są) ale np. straty wśród ludności cywilnej w tej wojnie i w wojnie w Libanie. Różnica jest gigantyczna. Oczywiście każdy powie, życie ludzkie jest życiem ludzkim i nieważne czy zginie 5 czy 5000. Ale dla niektórych ma to sens widocznie.

Autor
17 stycznia 2009 (00:37)
Dziękuje za dobre słowo
Jęsli chodzi o ofiary, to należy zauważyć że cywile obrywają przypadkowo, głównie od bomb i pocisków artyleryjskich. Po części wina leży po stronie kryjących się wśród nich bojowników Hamasu, po części to zwykłe ludzkie błędy. Gdyby nie to, nie zgineło by np. 3 żołnierzy izraelskich w budynku trafionym przez pocisk własnej artylerii. Niezależnie od ton elektroniki i innych bajerów coś jest w powiedzeniu że, żołnierz strzela, a Bóg kule nosi. Ważny też jest nadrzędny cel izraelskiej doktryny bojowej, który wspomniałem kilkakrotnie - przede wszystkim bezpieczeństwo Izraelskich żołnierzy i cywilów. No i po trzecie - to wojna prowadzona w jednym z najgęściej zaludnionych rejonów świata. Proszę sobie wyobrazić prowadzenie wojny w centrum miasta Warszawy, czy Wrocławia i pomnożyć razy 2 lub 3.

darek
22 stycznia 2009 (12:02)
wojna w gazie
no to teraz juz moge sobie troche wyobrazić wojnę w gazie jak armia wywala ściany w domach razem z ludźmi w środku z dziećmi i kobietami robiących obiad to jest po prostu system ludobójczy i powinien byc zakazany tak jak i inne ludob€jcze metody

RATNIK
5 czerwca 2009 (16:06)
Statystyka
"ofiar" Izraelskich jest taka a nie inna nie dzięki zawodnej technice, czy brakowi profesjonalizmu IDF... Z jednej strony to świadoime krycie się terrorystów za plecami cywili - nic tak nie wzrusza widza w wygodnym fotelu przed telewizorem jak zwłoki dzieci malowniczo pokrwawione... z drugiej strony przeludnienie szansa na to że się przypatkiem trafi jest większa jeśli w okół jest 50 a nie 5 osób. Palestyńczycy doskonali są propagandowo, izrael chyba nawet nie stara się na tym polu nic zrobić w swojej obronie

amstaf358
12 grudnia 2012 (13:49)
IDF
SPECJALISCI od walki z bezbronnymi kobietami i dziecmi...okupanci cholerni!
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Szwajcarska reduta

Rzym i Sparta stały zbrojne i wolne przez wiele wieków. Szwajcarzy zaś są bardzo zbrojni i bardzo wolni. N. Machiavelli "Książę"
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".