J.Jankowiak - wolałbym, aby oburzali się mądrzej
    strefa euro86 · deficyt94 · Budżet55 · reforma finansów publicznych19
2011-10-19
Z ekonomistą Januszem Jankowiakiem na temat problemu deficytu w polskim budżecie, problemach strefy euro rozmawia Witold Jarzyński.

Witold Jarzyński - Wybory parlamentarne wygrała Platforma Obywatelska. Najprawdopodobniej po raz kolejny polskimi finansami będzie rządzić duet Donald Tusk i Jacek Rostowski. Zgadza się Pan z opinią wyrażoną przed wyborami przez Ryszarda Petru, że ten duet jest gwarancją stabilności dla Polski na trudne czasy?

Janusz Jankowiak - Gwarancją stabilności polskiej gospodarki w trudnych czasach jest prowadzenie wyważonej, ale zarazem odważnej polityki gospodarczej. Wyważonej – bo pozbawionej fajerwerków radosnej twórczości i starannie miarkującej ryzyko; odważnej – bo nakierowanej na cele średnio i długookresowe, czyli takie, które przekraczają horyzont najbliższej kadencji.

WJ- W poprzedniej kadencji, niestety, kilkukrotnie byliśmy świadkami podejmowania decyzji w oparciu o bieżące potrzeby polityków a niekoniecznie o długoterminowe potrzeby kraju. Mam tutaj na myśli np. sięganie do pieniędzy z Funduszu Rezerwy Demograficznej czy do składek przekazywanych do OFE. Czy minister finansów Pana zdaniem ma jeszcze możliwość łatania dziury budżetowej takimi "sztuczkami" a jeśli tak to czego można się spodziewać?

J.Jankowiak- W sytuacji kryzysowej minister finansów ma możliwość dość łatwego znalezienia w budżecie kwoty sięgającej nawet 30 mld PLN, zebranej metodami „niesystemowymi”. Jak? Można odebrać OFE to, co im jeszcze zostało, z uzasadnieniem, że ta okrojona już składka jest zawieszona na – powiedzmy – 2 najbliższe lata. Można przywrócić pierwotną wysokość składki rentowej. Można znieść „przywileje” składkowe samo zatrudnionych. I tak dalej, i temu podobne. Menu dostępnych rozwiązań, ze stosownymi wyliczeniami, jest dobrze znane wszystkim zainteresowanym.

WJ - Czy Pana zdaniem po wyborach możemy spodziewać się urealnienia budżetu na przyszły rok a jeśli tak to w jakim zakresie (wzrost gospodarczy, deficyt budżetowy)?

J.Jankowiak- Nie budzi najmniejszych wątpliwości, że budżet z 4 proc. wzrostem wyglądałby w obecnych warunkach niepoważnie. Prawdę powiedziawszy wyglądał już tak przed wyborami, w chwili, kiedy projekt został upubliczniony. Weryfikacja założeń makroekonomicznych jest więc niezbędna. Ale to nie te założenia są w budżecie najważniejsze i wie o tym każdy minister finansów. Najważniejsze są prognozy dochodów i wydatków. A tu nie spodziewałbym się jakiejś rewolucji w stosunku do znanego już projektu. A to dlatego, że mniejsze o kilkanaście miliardów złotych dochody zostaną zrekompensowane nadzwyczaj wysoką, a dotąd nieplanową, wpłatą z zysku NBP za ten rok.

Trzeba też będzie zmienić założenia dotyczące deficytu budżetowego państwa, bo dziwnie by wyglądało, gdyby w przyszłym roku był on zaplanowany na poziomie wyższym niż tegoroczne wykonanie. Ale w sumie, da się ten budżet jakoś złożyć pozostając w zgodzie z dotychczas deklarowaną ścieżką konwergencji fiskalnej pomimo niższej dynamiki PKB. Trzymanie w ryzach wydatków jest przy tym poza dyskusją, ale o tym wie już chyba nawet prezes Kaczyński.

WJ - Od wielu lat w Polsce mówi się o reformie finansów publicznych. Jednocześnie każdy rząd twierdzi, że ją systematycznie wdraża (najczęściej wspomina się tutaj o budżecie zadaniowym). Jakie reformy finansów publicznych Pana zdaniem są teraz najbardziej potrzebne?

J.Jankowiak- W krótkim okresie czasu: odejście od dotychczasowych zasad waloryzacji świadczeń i powrót do rozwiązania z czasów Hausnera, czyli zachowanie ich realnej wartości poprzez indeksowanie wskaźnikiem inflacji; zgodne z konstytucją zasady opłacania składek zdrowotnych przez wszystkie grupy uprzywilejowane; natychmiastowa reforma emerytur rolniczych, mundurowych, prokuratorskich, sędziowskich, górniczych, chodzi o wprowadzenie wszystkich grup zawodowych do powszechnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych.

W okresie kadencji: podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn; powszechny system podatkowy z jednolitą stawką dla wszystkich kategorii podatkowych; dokończenie reformy emerytalnej i powrót do wyjściowej stawki odpisu na OFE, reforma oświaty, służby zdrowia. Wszystko te „konieczności” są doskonale rozpoznane i zdążyły już zapuścić korzenie w znanym wszystkim politykom na pamięć menu.

WJ - PKPP "Lewiatan" proponuje podwyższenie wieku emerytalnego o 2 lata w ciągu 17 lat. Czy uważa Pan, że jest to za mało ambitna reforma? A może jedyna realna w tych warunkach politycznych?

J.Jankowiak- Są różne propozycje i rożne związane z tym wyliczenia. Chodzi o to, żeby w miarę szybko podnieść wiek kolejnym rocznikom z zachowaniem praw nabytych, żeby nie wystawić się na ryzyko niekonstytucyjności. I oznacza to wydłużanie wieku emerytalnego albo w zależności od roku urodzenia, czyli powoli, albo co pół roku, czyli trochę szybciej, albo nawet co kwartał, czyli jeszcze szybciej. To wszystko jest dobrze policzone. Ale co z tego, skoro dotychczas minister finansów publicznie utrzymywał, że ustawowe wydłużenie wieku emerytalnego w ogóle nie jest potrzebne, bo system sam zachęca ludzi do dłuższej pracy? Najpierw coś trzeba zrobić z takim przekonaniem wpływowych członków establishmentu.

WJ - Unia Europejska przyjęła tzw. 6-pack. Czy Pana zdaniem strefa euro ma teraz takie zabezpieczenia instytucjonalne, aby nie dopuścić w przyszłości do takiego kryzysu w systemie finansowym jaki obserwujemy obecnie?

J.Jankowiak- Ależ skąd! Takie zabezpieczenia przyjdą dopiero wraz ze sfederalizowaniem polityki fiskalnej w strefie euro. Dojrzewać do tego rozwiązania Europa będzie zapewne jeszcze kilka lat, ale jeśli euro ma przetrwać, to jest to niezbędne. Podatnicy nie chcą już więcej płacić za nieodpowiedzialnych, ale też nie sądzę, żeby rządy największych beneficjentów obszaru wspólnego pieniądza chciały ekspulsować z niego bezwarunkowo inne kraje, wobec których dysponują tak gigantyczną jak dziś przewagą konkurencyjności.

WJ - Co rozumie Pan poprzez "sfederalizowanie polityki fiskalnej"? Czy mógłby Pan to wytłumaczyć?

J.Jankowiak- W najbardziej przejrzystej postaci byłoby to utworzenie urzędu „ministra finansów strefy euro”, czyli kogoś o podobnych traktatowych plenipotencjach, jak istniejący już urząd komisarz do spraw relacji zewnętrznych. To rozwiązanie jest naturalnie stopniowalne, bo można sobie wyobrazić rożne sposoby koordynacji polityk fiskalnych. Ale – tak czy inaczej – wszystkie one zmierzają do dopełnienia wspólnej polityki monetarnej jakąś postacią wspólnej polityki fiskalnej. Bez tego obszar wspólnego pieniądza – jak widać – kuleje. I to mocno.


Komentarzy: 4

Kazik
20 października 2011 (12:54)
jak zwykle...gospodarka zła, finanse złe
i brak konkretnych rozwiązań. Mam wrażenie, że ci ekonomiści może i coś wiedzą...ale nie chcą nam za skarby swiata powiedzieć, by nie zaliczyć wpadki...to tak jak z dyn. prod przemysłowej, od dwóch miesiecy rośnie fajnie, a wszyscy krzyczeli że już już kryzys dotarł...więc przesuwają teraz prognozy o kilka miesiecy. Źle będzie i cięcia wielkie będą to fakt. Ale jakieś recepty? Bo zamrożenie OFE nie jest reformą. Cięcia etatów w administracji, likwidacja NFZ już tak. Olbrzymie pokłady się tam marnują, zmiana zasad emerytur już też jest na tapecie, ale nie że od nowych pracowników, ciąć i zmieniać trzeba już na tych starych. Nijak mają się do tego głosy o nie cofaniu prawa wstecz. Przecież jak pracownik pracuje w firmie prywatnej i zmniejsza się mu pensję co on ma powiedzieć?

Eryk
20 października 2011 (12:58)
opłata składek przez zwszystkich jest realna...to jest do zrobienia
w zasadzie na dłuższą metę muszą to zrobić. ...ale już reforma emerytur wszelakich? Bez szans, zbyt duzo wpływowych i silnych grup zawodowych.

Kowal
20 października 2011 (13:09)
skladka rentowa wróci do łask?
tak sobie myślę...40 miliardów leży na ulicy...schylą się po nie czy nie. Na poważnie to 2/3 wzrostu długu budżetu powstałego za rządów Po-PSL (z 222). 160 miliardów nie da się ot tak zasypać, jak dostaje się info o likwidacji składki na 3 miesiące przed wyborami. (Zyto Gilowska zrobiła to od bodajże VII 2007 roku. Taka szpila w nowy rząd, jakby PiS przegrał (co nastąpiło). No i mamy problem. Z drugiej strony to motywuje do reform. Tyko trzeba mieć odwagę. Nie widzę powodu by nie ścinać zatrudnienia w administracji...20 miliardów rocznie drogą nie chodzi. Weźcie zatrudnienie w samorządach, toż to skandal ile tam ludzi pracuje przez ostatnie 10 lat więcej. Działa to tak...starych (z innych partyjnych nadań nie wywalamy (coś tam sobie robią, nie przeszkadzają, bo chcą zyć), a nowych - naszych wrzucamy na dobre stołki (a nasze dzieci na jakieś doradcze pensje...a co?) i tak zatrudnienie rośnie o 10-20% po każdych wyborach. Zadowoleni? Urzędnicy tak, coraz mniej pracy, za coraz do nowe przywileje.

Kowal
26 października 2011 (08:20)
faktem jest, że bez nadzoru z centrali nie da się pilnować
wszystkich...a poza tym, każdy ma własne interesy. Ciężko będzie wypracować jeden model dla tylu różnorodnych gospodarek. Dla nas najważniejsze jest, żeby szybko przyjąć euro. Koszty które ponosimy są gigantyczne. Nieprzewidywalność spora, a głupoty które wypisują ludzie, że euro zlikwiduje naszą konkurencyjność (cenową) wobec produktów zachodnich jest śmieszne.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Forum Od-nowa: Janosikowe przykładem błędów systemu finansowego

Istnieją duże szanse, że dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. ziści się długo oczekiwana przez zamożniejsze samorządy zmiana w mechanizmie działania tzw....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".