„Ja inkwizytor - Wieże do nieba” Jacka Piekary
    Jacek Piekara1 · fantastyka37
2010-03-09
„Dobro wygrywa tylko wtedy, kiedy ma szczęście, by służyły mu takie skurwysyny jak ja” - autor owej uroczej deklaracji powrócił w najnowszej książce Jacka Piekary. Można ubolewać nieco z powodu, iż zamiast kontynuacji „Płomienia i krzyża” dostajemy kolejną, nową serię przygód dzielnego Inkwizytora. Z drugiej strony jednak: od nadmiaru ciekawych książek jeszcze nikt nie umarł, prawda? Bylebyśmy w końcu doczekali zakończenia wszystkich wątków…

„Ja inkwizytor” zawiera tylko dwa opowiadania, ale za to oba są słusznej grubości. Pierwsze z nich, „Dziewczyny Rzeźnika”, przedstawia ciężki etap edukacji młodego inkwizytora. Mordimer, jeszcze jako „chłopak do bicia” swego mistrza, stara się rozwiązać zagadkę morderstw młodych dziewcząt. Poniewierany przez starego inkwizytora, od którego zależy dalsza kariera - Mordimer mimo wszystko okazuje się skutecznym detektywem. Naturalizm, brutalne opisy i wszechobecny smród: to klimaty dominujące w pierwszym opowiadaniu. Sam bohater jest jeszcze chłopięciem niemalże, młodzieńcem, którego stać na dobre odruchy serce, mimo, że nie kończą się one najszczęśliwiej.

Z kolei tytułowe „Wieże do nieba”… Cóż, to trochę „Filarów ziemi” i teorii spiskowych, podlanych dosyć dużą dawką przygód erotycznych Mordimera. Bohater , już jako inkwizytor pełną gębą, choć dopiero świeżo po mianowaniu przybywa do Christianii, by rozwiązać konflikt między dwoma budowniczymi katedr. Rzecz jest o tyle trudna, że za każdym z architektów stoi potężny i wpływowy protektor, sprawy nie ułatwiają także ginący robotnicy, naciski ze strony mafii i tajemniczy, potężny inkwizytor.

Kup ebooka Jacka Piekary

Piekara pokusił się o zmianę w sposobie przedstawiania głównego bohatera, dzięki czemu mamy przywilej obserwowania ewolucji człowieka, który jako jednostka dojrzała poraża nieco cynizmem i wyznawanymi przez siebie poglądami. Tutaj jeszcze trudno doszukać się tego zimnokrwistego i podłego faceta, którym został Mordimer w późniejszych tomach. Nie, jest młody chłopak, ambitny i nieco próżny, ale wnikliwy i starający się dociec prawdy za wszelką cenę. Omylny, miejscami mocno naiwny-wyobraźcie sobie, że taki był Sługa Boży na początku swojej kariery.

Tło zaludniają osobnicy mocno niejednoznaczni, znacznie ubarwiający lekturę: chociażby notoryczny pijak i dziwkarz, a zarazem mistrz Oficjum w jednym. Należy jednak wstrzymać się z pochopnymi ocenami, bo Piekara potrafi nieraz zaskoczyć. Intrygi nie są przesadnie wymyślne i łatwo je rozgryźć, ale wszak nie dla intryg się czyta cykl o Mordimerze. Miejscami wolałabym „podkręcenie” pewnych statycznych scen, nie miałabym także nic przeciwko okrojeniu książki z pewnych prywatnych przekonań autora, ale to tylko drobne zgrzyty w całkiem przyjemnej lekturze.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".