Julia Marcell – June
    muzyka alternatywna274 · muzyka elektroniczna107 · polska muzyka13
2011-10-19
Pieniądze na nagranie swojego debiutanckiego albumu zdobyła dzięki swym internetowym fanom. Oryginalny pomysł na rozpoczęcie kariery wydawał się z początku niemożliwy do zrealizowania, jednak ostatecznie pozwolił jej wydać album na światowym poziomie. Julia Marcell to Polka, która na stałe mieszka w Berlinie i śpiewa po angielsku. Po takim starcie na rynku muzycznym, chyba nikt nie wątpił w jej kreatywność, a swą najnowszą płytą wokalistka tylko potwierdza, że wciąż ma jeszcze w zanadrzu mnóstwo artystycznych pomysłów.

Mimo wszystko zawiodą się ci, którzy oczekują od Julii Marcell kontynuacji minimalistycznych kompozycji oraz surowych brzmień fortepianu. Już po pierwszych dźwiękach kawałka tytułowego otwierającego nowy album słychać, że ta płyta to dla wokalistki jeden wielki eksperyment. Kluczowy jest tu rytm, który przez cały kawałek na pierwszym planie wybija perkusja. Zabawy z melodyką wokalu dają rezultat przypominający nieco manierę Karin Dreijer. Poza tym słyszymy tu śladowe ilości elektroniki i przesterowane chórki w tle, co wraz z poprzednimi elementami zwiastuje dużą przemianę Julii.

Kolejny, singlowy kawałek Matrioszka podtrzymuje to stwierdzenie. Utwór jest dużo bardziej chwytliwy i melodyjny, jednak wyraźnie widać, że fortepian zszedł u Julii na dalszy plan. Większość kompozycji ponownie opiera się na rytmie połączonym z przemykającymi w tle smyczkami, elektroniką i lekko psychodelicznymi chórkami. Brzmienie wokalu jest tu bardzo dojrzałe i tworzy dość mroczny klimat, przypominając nieco twórczość Kate Bush czy Bat For Lashes. Następny kawałek – Since, to krótki odpoczynek będący echem tradycyjnych, spokojnych smaczków znanych z debiutanckiej płyty. Z kolei numer CTRL to eksperymentalna bomba, którą ciężko jednoznacznie sklasyfikować gatunkowo. Całość opiera się tu właściwie tylko na wokalu i elektronice, ale za to niesamowicie różnorodnej i przede wszystkim bardzo energicznej. Rytmika tego utworu zapewne świetnie prezentuje się na koncertach.




Właściwie cała płyta dzięki swym żywiołowym brzmieniom potrafi przemknąć w odtwarzaczu nie wiadomo kiedy dobiegając końca. Za każdym razem, gdy słyszymy regularnie przewijające się tu nawiązania do twórczości znanej z debiutu, chwilę później znów przypomina o sobie tajemniczy klimat z mnóstwem nowych dla muzyki Julii Marcell brzmień. Warto jednak zatrzymać się przy kawałku Echo, gdzie obecny na pierwszym planie wokal śpiewający po angielsku, uzupełniany jest chórkami śpiewającymi po polsku. Zadziwiające jak idealnie pasuje to do siebie patrząc na ogół brzmienia tej bardzo udanej kompozycji o nieco dramatycznym wydźwięku. Pomyśleć, że wszystko jedynie dzięki dobraniu odpowiedniej intonacji słów dla wszystkich słyszanych tu wokali.

Kawałek I Wanna Get On Fire to z kolei bardzo udany eksperyment z trip-hopem, a wykrzyczany wokal w ostatnich utworach (Shhh oraz Aye Aye) wraz z energiczną elektroniką sprawia, że takich brzmień nie powstydziłaby się sama Björk. Podsumowując, Julia Marcell nie zmarnowała szansy jaką dała jej debiutancka płyta. Najnowszym albumem udowadnia, że jest artystką z prawdziwego zdarzenia, która wie co to znaczy odważny, twórczy rozwój dobrze dopasowany do swego muzycznego stylu.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".