Julia Marcell w Krakowie – relacja z koncertu
    muzyka alternatywna274 · muzyka elektroniczna107 · koncert127
2011-11-22
Julia Marcell 18 listopada w krakowskim Klubie Studio dała koncert w ramach trasy promującej jej najnowszy album „June”. W ostatnich dniach przed występem, wśród fanów artystki krążyły komentarze, iż organizatorzy mogli się nieco przeliczyć, jeśli chodzi o dobór miejsca koncertu. Wbrew obawom jednak publika dopisała i salę dosyć sporą jak na klubową przestrzeń, udało się wypełnić całkiem przyzwoitą ilością ludzi. W ten sposób jeszcze przed rozpoczęciem koncertu zauważyć można było, iż Julia Marcell cieszy się u nas całkiem niezłą popularnością.

Julia Marcell

Już w pierwszych minutach występu, który zaczął się po godzinie 20:00, artystka zaczęła udowadniać, że spokojnie zasługuje na wspomnianą popularność. Razem z Julią, która zajęła czołowe miejsce przy klawiszach i elektronice, na scenę wyszli także perkusista, basista oraz altowiolistka, która zajmowała się również chórkami. Kawałek Outer Space z rozpoczynającą go burzliwą melodią klawiszy okazał się być całkiem efektownym otwarciem koncertu, jednak po materiale z debiutanckiej płyty, artystka szybko przeszła do promowania „June”. Z najnowszego albumu nie mogło oczywiście zabraknąć utworu tytułowego, który m.in. z kawałkiem Gamelan szybko rozruszał krakowską publikę.

Od razu widać było, że pozytywne, rytmiczne kompozycje z ostatniej płyty artystki świetnie sprawdzają się na żywo. Łatwo też dało się zauważyć, iż Julia wraz zespołem, bawiła się podczas występu równie dobrze co widownia. Wspólne wokalne żarty Julii i altowiolistki jeszcze bardziej rozluźniały atmosferę, przy czym warto dodać, że kontakt z publiką był naprawdę dobry. Artystka często zachęcała do klaskania i nie zabrakło też tradycyjnej zabawy w powtarzanie przez publikę wyśpiewywanych przez Julię wokaliz. Polka nie omieszkała również pochwalić się znajomością, jak sama to określiła, języka nowego w jej kolekcji, co sprawiło, że ku entuzjazmowi publiki, przez chwilę śpiewała po niemiecku.




Jeśli chodzi o popis zdolności muzycznych, przyznać trzeba, że wokal Julii na żywo brzmi wyjątkowo czysto, wręcz porównywalnie dobrze jak na albumie. Również gra na klawiszach oraz obsługa specyficznej elektroniki wychodziła artystce bardzo płynnie i naturalnie. Towarzyszący Julii zespół też radził sobie bardzo dobrze, bez problemu dotrzymując kroku umiejętnościom wokalistki. W tej pozytywnej atmosferze zagrane zostały prawie wszystkie kawałki z „June”, gdzie na szczególną uwagę zasługuje emocjonalne i znów bardzo czyste wykonanie dosyć trudnego wokalnie I Wanna Get On Fire. Z nowych numerów w pamięć zapadała również Matrioszka, po którym to kawałku widać było, że jako singiel jest wyraźnie rozpoznawalny dla publiki. Poza tym mocniej wyróżniał się także numer Echo z pięknie odegraną partią altówki oraz idealnie zaśpiewanymi po polsku chórkami, które ładnie uzupełniały angielskie słowa piosenki. Również kawałki z pierwszej płyty świetnie ożywiały atmosferę zwłaszcza w przypadku rytmicznego Side Effects of Growing Up.

Julia Marcell nie pozwoliła się zbyt długo wywoływać na bis, w dodatku sprawiła, że stał się on prawdopodobnie najbardziej zapadającą w pamięć częścią koncertu. Wokalistka bardzo żywiołowo wykonała tu elektryzujący kawałek CTRL i krótką chwilę zagrała na altówce niczym na mandolinie, wciąż mimo tańczenia praktycznie przez cały koncert, zupełnie nie tracąc energii. W pewnym momencie artystka spontanicznie zeszła ze sceny i chodząc przez chwilę wśród publiki przybijała „piątki” i przytulała się do losowych, pozytywnie zaskoczonych fanów. Po powrocie na scenę, podczas drugiego bisu zakończyła koncert ostatnim kawałkiem z „June”, czyli Aye Aye. Po reakcjach widowni domyślam się, że Julia Marcell nie tylko mnie w całości „kupiła” tym występem. Obstawiam, że przy jej następnym krakowskim koncercie można spodziewać się równie licznej, o ile nie jeszcze większej publiki.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".