„Jutro przypłynie królowa”
    reportaż60 · Wydawnictwo Czarne64 · Pitcairn1
2013-07-12
Zdanie wybrane przez Macieja Wasielewskiego na tytuł książki, jest używane przez bohaterów reportażu kilkakrotnie. Raz jako groźba, w innych okolicznościach stanowi wyraz nadziei. Królowa, choć nieobecna w historii mieszkańców wyspy Pitcairn, odgrywa w niej znaczącą rolę jako symbol i ucieleśnienie władzy brytyjskiej.

„Jutro przypłynie królowa” to jeden z najbardziej poruszających reportaży, jakie dane mi było ostatnio przeczytać. Historia miejsca zupełnie mi nieznanego. Miejsca, do którego dotarła cywilizacja, a mimo to, w pewnych aspektach życia dominują tu prymitywne prawa jego pierwszych mieszkańców. Pitcairn – niewielka wyspa na Oceanie Spokojnym, zamieszkała przez kilkadziesiąt osób. Niby można w dowolnej chwili z niej odpłynąć i do niej dotrzeć, ale żadna z tych czynności nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Statki przybijają do brzegów sześć razy w roku. Każdy, kto chce zejść na ląd i pozostać w tym miejscu dłużej, powinien mieć wiarygodną motywację, a nawet po latach pobytu na wyspie pozostanie dla tubylców Obcym. Natomiast Ci, którzy chcą Pitcairn opuścić muszą liczyć się z kosztami wielokrotnie przewyższającymi ich miesięczne pensje lub modlić się o litość załogi statku. Dlaczego jednak ktokolwiek chciałby dobrowolnie opuszczać ziemię, gdzie ludzie żyją w idealnej komunie a w sadach rosną najsłodsze mandarynki?

Dzięki obserwacjom Wasielewskiego poznajemy struktury społeczne tego miniaturowego państewka. Zdecydowany prym wiodą tu Chłopcy – tak nazywa się potomków pierwszych mieszkańców tej wyspy. Poza nimi mieszkają tu Przechrzty, czyli przybysze z zewnątrz, którzy dostosowali się do systemu. Ci, którzy tego nie zrobili to Judasze. Są też Obcy – obserwatorzy, wysłannicy innego świata. No i kobiety. To właśnie one i ich życie na Pitcairn są jednym z głównych tematów reportażu, a jednocześnie jego najdrastyczniejszą częścią. Na przestrzeni kilkuset lat ich rola w społeczeństwie była ta sama – miały zaspokajać potrzeby Chłopców. Gwałty na kilkunastoletnich dziewczynkach były codziennością i nikt nawet nie próbował z nimi walczyć. Ojcowie biesiadowali z oprawcami swoich córek a matki przymykały oczy na ich zakrwawione ciała. Nawet w przypadku jedynego procesu w tej sprawie, cała społeczność opowiedziała się po stronie gwałcicieli.

Proces był jednym z niewielu momentów, kiedy rząd brytyjski przypomniał sobie o Pitcairn, która oficjalnie należy do terytorium Królestwa. Wyrok skazujący większość gwałcicieli, sprawiedliwy w oczach Brytyjczyków, bezpodstawny dla Pitcairneńczyków – był egzekwowany na wyspie. Zbudowano prowizoryczne więzienie, w którym skazani żyli właściwie tak samo, jak wcześniej. Dla wyspiarzy był to jednak kolejny powód do znienawidzenia Anglików, którzy przypominali sobie o nich wtedy, kiedy chcieli się wykazać swoją troską, a nie interesowali się nimi, gdy pomoc Królestwa była naprawdę oczekiwana.

Kup ebooka Jutro przypłynie królowa

Z jednej strony Pitcairn jest miejscem, w którym tubylcy żyją w myśl prymitywnych zasad. Kultywują tradycje przodków a ich postępowanie budzi jeżeli nie sprzeciw, to odrazę. Z drugiej jednak strony mamy ludzi zdanych tylko na siebie, nie mogących liczyć na pomoc Wielkiej Brytanii, co najwyżej na jej karzącą rękę. Na wyspę nigdy nie przypłynęła Królowa. Ani wtedy, kiedy miała ukarać zuchwałych przywódców, ani po to, by zobaczyć jak dzielne kobiety odbudowują swoją małą ojczyznę po zniszczeniach dokonanych przez tsunami.

Autor książki nie sili się na ocenę postępowania bohaterów swojej historii. Chyba żaden rozsądny czytelnik też się na to nie zdecyduje. To, że mieszkańcy Pitcairn są potomkami buntowników, od setek lat żyją w myśl zasad przekazywanych z pokolenia na pokolenie, w całkowitej negacji wobec Innego to jedno. Dowiadujemy się jednak również, że jest to społeczeństwo, które musi radzić sobie bez pomocy ze strony swojego prawowitego rządu, więc nie dziwi tak bardzo fakt, że sprzeciwia się jego rzadkim i nieskutecznym interwencjom.

Dzięki tej niejednoznaczności reportaż Wasielewskiego na długo pozostaje w pamięci czytelników, którzy starają się ocenić mieszkańców wyspy Pitcairn, choć wydaje się to zadaniem niezmiernie trudnym. Należy także podkreślić odwagę autora, który zdecydował się na pobyt na wyspie, mimo realnego ryzyka śmierci z rąk tubylców, niechętnych zdradzaniu tajemnic ich życia. Polecam lekturę książki aby przekonać się w jaki sposób Maciej Wasielewski do tajemnic tych dotarł, a nade wszystko, żeby sprawdzić w jak umiejętny sposób o nich opowiedział.


Reporterskie ebooki w naszej księgarni Ebook.MojeOpinie.pl
Kup ebooka List do Mojego Oprawcy
List do Mojego Oprawcy
31,90 27,03 PLN
Kup ebooka  „Ja, Transa”
Ja, Transa

29,00 26,45 PLN
Kup ebooka Irak. Piekło w raju
Irak.Piekło w raju

32,50 27,55 PLN
Kup ebooka Sołdat
Sołdat

29,90 25,34 PLN


Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na temat innej książki? Może filmu? Albo albumu muzycznego, który zrobił na Tobie ostatnio wrażenie?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".