Kalejdoskop życia z piersiówką
    Teatr Kto2 · Kraków34 · recenzja teatralna40
2010-06-06
Wódkę należy mieć zawsze przy sobie. Po pierwsze, życie dostarcza niezliczonych okazji do napicia się i nie należy pozwolić, by okazje zastały nas nieprzygotowanymi. Poza tym trzeba dotrzymywać kroku czy raczej tempa bliźnim, a na pewno nie wypada robić tego na krzywy ryj. Po kolejne, to samo życie jest zupełnie niełatwe, a pozornie radosne wydarzenia, jak narodziny czy pierwsza komunia, mogą w każdej chwili ujawnić swoje skomplikowane i kłopotliwe drugie dno – trzeba i na to być przygotowanym i móc wzmocnić się w każdej chwili. Jeśli już wódki nie stanie, to trzeba przynajmniej pobrać piwo z bufetu, by wypić za magicznych opowiadaczy historii. Historii domu, w którym już nie można mieszkać.

Foto: Katarzyna Pałetko

Był ciepły czerwcowy wieczór. Przez gałęzie drzew świeciło słońce, a na ulicę Gzymsików wylewała się muzyka. Razem z nią – cała hrabalowsko-zoniowska historia, na początek w osobie samego reżysera, jeszcze przed wejściem witającego widzów. Dalej rozdawanie talonów spożywczych, pouczenia topograficzne i informacje praktyczne (gdzie jest punkt skupu surowców wtórnych, co jest za darmo, a co kosztuje 10 złotych).

Parada osobliwości nie zatrzymała się ani na chwilę, ani przy zajmowaniu miejsc, bo także tu obowiązywała osobliwa logika, a mieszkańcy Śląska mogli poczuć się lepsi od Warszawiaków, choć może ich faworyzowanie miało związek z marką talonowego piwa. Potem już tylko sygnał świetlny i magiczny pociąg może ruszać. Oglądamy kalejdoskop żywych obrazów, nie ma właściwie dramatycznego napięcia między scenami, każda jest zamkniętą całością, mini symbolem odcinka życia. Ciągłość ironicznie rozbija postać sztukmistrza, który mimo znacznego brzucha może wszystko, wyczaruje każdy kraj przy pomocy kawałka materiału i zna sposób na oczarowanie każdej kobiety.

Sprzedam dom, w którym już nie mogę mieszkać – w KTO od lat, pół świata go już widziało, a ciągle warto, ciągle się nie kurzy. Być może tajemnicą jest ponadnarodowy sposób komunikacji – wszak przy pomocy słów realizuje się tak niewielki jej procent, że szkoda sobie nimi w ogóle zawracać głowę. Gestu, kostiumów, muzyki w zupełności wystarcza do opowiadania historii i zaczarowywania widza. A może temat – bardziej uniwersalnie niż o życiu od narodzin po zgon już przecież nie można. I postaci – matka i ojciec, ksiądz, rodzice chrzestni, ożywiona galeria sukien ślubnych, żałobnicy. Oraz nieodłączny rekwizyt, butelka, którą ma każdy. Może prostota – za całą scenografię starczy kilka waliz, z których wyczarować można wszystko oraz buda sztukmistrza, który może być, gdy zechce Hiszpanem, Francuzem, Włochem… Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, fakt pozostaje – Sprzedam dom nie starzeje lub starzeje się smakowicie, wciąż zachwycając, ujmując i wywołując uśmiech, który z twarzy nie schodzi jeszcze daleko za ulicą Gzymsików.

Sprzedam dom, w którym już nie mogę mieszkać, Teatr KTO; scenariusz, reżyseria i opracowanie muzyczne: Jerzy Zoń; scenografia: Joanna Jaśko-Sroka; kostiumy: Zofia de Ines; występują: Grażyna Srebrny-Rosa/Agata Słowicka, Marta Zoń/Katarzyna Zawadzka, Jacek Buczyński, Bartosz Cieniawa/Adam Plewiński, Maciej Słota/Jacek Joniec/Alan Pakosz.

www.teatrkto.pl


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".