„Kapelusz cały w czereśniach” – rodzinna saga jednej z najwybitniejszych dziennikarek XX wieku
    Fallaci2 · Książka62 · kultura26
2012-11-10
Oriana Fallaci opowiada o swojej rodzinie, ale również o sobie samej i zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po kartach historii.

Długie jesienne wieczory to doskonały czas na lekturę tej książki. Najlepiej zakopać się pod ciepłym kocem i z kubkiem gorącej herbaty w dłoni, dać się porwać tej niezwykłej i wciągającej historii. Oriana - pozwolę sobie się spoufalać, bo po przeczytaniu „Kapelusza całego w czereśniach”, mam wrażenie, że dobrze się znamy - zanurza się w przeszłość i opowiada o swoich przodkach, wspomina ich i poznaje, bo przecież (z wyjątkiem dziadków) nigdy nie miała okazji się z nimi spotkać. Kreśli ich losy szczegółowo i sugestywnie, jakby przeniosła się w czasie i widziała wszystko na własne oczy. A ma o czym opowiadać, bo w rodzinie Oriany przyszło na świat wiele niezwykłym osobowości.

Swoją podróż przez karty historii Oriana zaczyna w 1773 roku w Toskanii, kiedy to Carlo Fallaci (pradziadek jej dziadka od strony ojca) planował zamorską podróż do Ameryki. Gdyby udało mu się zrealizować ten plan, Oriana prawdopodobnie nigdy nie pojawiłaby się na świecie. W wyniku zbiegu okoliczności Carlo postanowił jednak nie opuszczać rodzinnych stron i został wzorowym gospodarzem, dbającym o swoją ziemię, lecz także dewotem i opiekunem gotyckiej świątyni. Ożenił się z wyjątkową kobietą, szaloną i przedsiębiorczą Cateriną, która uwiodła go błyskiem w oku i kapeluszem ozdobionym czereśniami.

Dzięki książce Oriany możemy poznać nie tylko historię rodu, historię Włoch w czasach niezwykle burzliwych (koniec XVIII – schyłek XIX w.), ale również całej Europy pod panowaniem Napoleona oraz Polski pod zaborami, w okresie powstań listopadowego i styczniowego. Wśród przodków Oriany znalazł się również Stanisław, którego nazwiska nie była pewna, a któremu przyszło dokonać żywota w czasie powstania styczniowego. Autorka opisując dzieje rodziny, dba o to, by pokazać je w szerokim kontekście. Tłumaczy postępowanie członków rodziny okolicznościami, wydarzeniami historycznymi, nastrojami panującymi w społeczeństwie.

Szczególnie ciekawa jest historia Francesco Launaro, którego chęć zemsty rzuciła na szerokie wody mórz i oceanów. Otóż ojciec Francesco został porwany przez grasujących na Morzu Śródziemnym piratów i zmarł jako niewolnik w kopalni. Francesco obiecał, że nie spocznie, dopóki nie zetnie głów dwudziestu Berberom. Myślę, że nie zepsuję przyjemności z czytania, jeśli zdradzę, że spełnił swój ślub i wolny, z lżejszym sercem mógł zaciągnąć się na statek handlowy. Los rzucił go do Barcelony, gdzie spotkanie z pewną piękną Hiszpanką, miało na zawsze zmienić jego życie i złożyć się na szereg zdarzeń, prowadzących w konsekwencji do narodzin Oriany.

Oriana często pisze w pierwszej osobie, jakby to ona sama żyła kiedyś w ciele podróżniczki Anastazji (prababki ze strony matki, która w młodości porzuciła córkę i popłynęła do Ameryki, gdzie cudem uniknąć oskalpowania przez Indian i o mały włos nie została mormońską żoną), albo dzielnej i pracowitej Cateriny, która ucząc się pisać, zamazała atramentem całą ślubną wyprawę. Autorka pisze o pamięci genetycznej i chromosomach, jako nośnikach wspomnień i przeżyć, kształtujących kolejne pokolenia.

Jak sama przyznaje w przedmowie i co potwierdza jej siostrzeniec w nocie do wydania włoskiego, całe lata czuła sinlą potrzebę zbadania przeszłości rodziny. „Kapelusz cały w czereśniach” pisała przez wiele lat, nie rozstawała się z maszynopisem, a pracę przerywała tylko w sytuacji wyższej konieczności (np. po zamach 11 wrześniu, kiedy napisała jedną ze swoich najbardziej znanych książek „Wściekłość i duma”). Pracę przerwała śmierć autorki w 2006 roku. Oriana, zdając sobie sprawę ze swojej choroby i zbliżającego się końca, przekazała maszynopis z odręcznie dopisanymi uwagami swojemu siostrzeńcowi, aby ten zadbał o właściwe wydanie książki. Zanim to jednak nastąpiło, przekopała setki dokumentów, zjeździła pół świata, żeby znaleźć ślady i dowody egzystencji swoich przodków. Wiele rzeczy udało jej się odnaleźć, część musiała sama sobie dopowiedzieć i wyobrazić. Oriana nie próbuje wmówić czytelnikowi, że wszystko wie na pewno, ale przyznaje, że część wydarzeń i szczegółów sama sobie wyobraziła, często odwołując się do wspomnianej wyżej pamięci genetycznej. Trudno mieć do niej o to pretensję, bowiem dzięki temu książka jest jeszcze ciekawsza, bardziej barwna i paradoksalnie bardziej wiarygodna.

Z pełnym przekonaniem polecam tę książkę każdemu, kto po prostu lubi czytać. „Kapelusz cały w czereśniach” to ponad 800 stron świetnie napisanej opowieści. Jest w niej wszystko: bezwarunkowa miłość, nienawiść, namiętność, szczęście, tragedia, wojna, historia, szczegółowe opisy architektury i realiów życia codziennego w minionych stuleciach.

Jest to też książka szalenie inspirująca. Oriana uświadamia nam, że trzeba być dumnym ze swoich korzeni, swoich przodków bez względu na to, czym się trudnili i jak żyli. Przecież nie każdy z nas miał w rodzinie bohaterów wojennych, wielkich polityków, czy naukowców. A, jak pokazuje autorka, życie pozornie zwyczajnego chłopa, może być pełne pasji i zawirowań. Zachęca nas również do poznania swojej historii, prześledzenia losów rodziny, odkopania zakurzonych pamiątek i odszukania w pamięci nawet tych najbardziej błahych wspomnień, które sprawiają, że ci, których już dawno z nami nie ma, gdzieś jednak nadal żyją i – jak moja prababcia – częstują ukochaną wnuczkę czekoladowym ptasim mleczkiem.

Kapelusz cały w czereśniach, Oriana Fallaci, tłum. Jarosław Mikołajewski, Monika Woźniak, Wydawnictwo Literackie 2012.



Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na temat innej książki? Może filmu? Albo albumu muzycznego, który zrobił na Tobie ostatnio wrażenie?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".