Karl – Markus Gauss – „Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie”
    reportaż60 · tożsamość6 · Wydawnictwo Czarne64 · Mniejszości narodowe19
2010-08-30
„Wyprawy do Asyryjczyków, Cymbrów i Karaimów”

Skromny, niepozorny, popękany pomnik z napisem All Emigrante, z przymocowaną na górze kulą przedstawiającą kulę ziemską. Nieopodal kamienny murek, kilka krzewów, kilka ogołoconych z liści drzew oraz prosty, niewyróżniający się niczym szczególnym dom. Dalej, droga, a w oddali wzgórza. Wszystko utrzymane w odcieniach bieli, czerni oraz szarości.

Chyba właśnie tak można pokrótce opisać okładkę najnowszej książki Karla – Markusa Gaussa, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne. Tym razem, pisarz, reporter Gauss zabiera czytelników w podróż po Europie, aby przybliżyć losy trzech mniejszości narodowych, Asyryjczyków, Cymbrów oraz Karaimów. Pisarz, w poszukiwaniu tych pierwszych udaje się do Szwecji, Cymbrów odnajduje w rejonach północnych Włoch, a Karaimów na Litwie. Nieodłączną częścią każdej z podróży jest ciekawie sprezentowane tło historyczne danej nacji, przejrzyście rozpisane zależności polityczne, jak również obraz życia mieszkańców wraz z wewnętrznymi antagonizmami.

Po lekturze nasunęło mi się spostrzeżenie, że najbarwniej przedstawia się pierwsza część – reportaż o Asyryjczykach. Może dlatego, że stanowią oni najliczniejszą mniejszość spośród trzech wymienionych. A może dlatego, że w Szwecji, do której Asyryjczycy zaczęli przybywać po licznych pogromach oraz represjach ze strony Turków i Kurdów, zdają się działać najaktywniej. W przeciągu kilkudziesięciu lat od swego przybycia, udało im się stworzyć asyryjskie stowarzyszenia kulturalne oraz zorganizować drużynę piłkarską. Kolejne powody do dumy to rozgłośnia radiowa i stacja telewizyjna, które jednoczą przy odbiornikach Asyryjczyków rozproszonych na terenie Kanady, Szwajcarii, czy też Francji. A to wszystko częstokroć na przekór Szwedom, którzy okazali się być nie aż tak gościnni i przychylni rosnącej w siłę mniejszości. Przykładem może być tu choćby dyskryminacja etniczna przy obsadzaniu stanowisk w koncernach. Gdzie z kilku kandydatów z identycznym wykształceniem wybierano Szweda, a nie Asyryjczyka. Jednakże, taką polityką Szwedzi „popchnęli” Asyryjczyków ku przedsiębiorczości. Gdyż ci drudzy nie mogąc znaleźć zatrudnienia w państwowych czy też prywatnych firmach, zaczęli zakładać własne, niewielkie, lecz z czasem coraz lepiej prosperujące firmy.

Przy aktywnych i przedsiębiorczych Asyryjczykach, pozostali bohaterowie reportaży, Cymbrowie i Karaimowie, zdają się być... nijacy. Choć możliwe, że to nie jest adekwatne słowo. Raczej, w trakcie czytania, uderzyła mnie spokojna bierność wśród przedstawicieli choćby Cymbrów. Swoiste pogodzenie się z losem, że systematycznie wymierają i wkrótce o ich bytności będą świadczyły jedynie wzmianki w książkach. Jak to w pewnym momencie pisze Gauss: „Od innych ginących i zagrożonych grup odróżnia Cymbrów spokój, pozwalający im trwać przy swoim dziedzictwie, choć wiedzą, że nie stworzą już państwa ani nie zbudują przyszłości.” Oczywiście zarówno wśród Cymbrów jak i Karaimów pisarz poznaje aktywnych społeczników i pasjonatów nastawionych na ocalenie i zachowanie ku potomności jak największej części dziedzictwa. Jednakże to już nie ten rozmach, nie te warunki, i nie te możliwości finansowe co w przypadku Asyryjczyków. Co więcej, sam Gauss w rozdziałach poświęconych Cymbrom i Karaimom o wiele większy nacisk kładzie na przybliżenie historii obu narodowości niż na obraz ich bieżącego życia. Tak jakby autor jeszcze bardziej chciał zaznaczyć nieuchronny koniec obu nacji.

Niemniej, to co wydaje się być esencją reportaży to próba uzyskania odpowiedzi na pytania dotyczące tożsamości. Gauss, w trakcie swych rozmów z przedstawicielami poszczególnych narodowości, za każdym razem stara się dociec, co warunkuje ich przynależność narodową; zwłaszcza gdy już od wielu lat jest się mieszkańcem obcego kraju. Czy wystarczy jedynie posługiwać się językiem przodków? Czy ogniwem spajającym jest religia? A może trzeba otworzyć muzeum, powiesić na ścianach kilka obrazów, zgromadzić woluminy z zapisem najważniejszych wydarzeń historycznych? A co w sytuacji gdy już nie pamięta się bądź nie zna języka przodków oraz od dawna nie wyznaje się żadnej religii? Czy w dalszym ciągu można określać się mianem Asyryjczyka, Cymbra, Karaima?

Na te i podobne pytania padające w poszczególnych partiach książki dosyć przekornej odpowiedzi udziela ostatnia z rozmówczyń Gaussa: „Ach, to skąd pochodzimy, jest przecież ważne tylko dla ludzi reprezentujących romantyczne rozumienie narodu i tożsamości. A kim jesteśmy naprawdę, któż to wie, kto potrafi to w ogóle o sobie powiedzieć? Pan potrafi?”


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".