Kaukaz Północny, czyli rosyjska beczka prochu
    Kaukaz47 · konflikty religijne5 · Czeczenia12 · Rosja257
2009-08-20
Blisko już dwie dekady od upadku Związku Radzieckiego nie przyniosły Kaukazowi Północnemu żadnego pozytywnego przełomu. Dwie brutalne wojny w Czeczenii, stagnacja gospodarcza i bieda, sprzyjające powstawaniu struktur mafijnych oraz brak widoków na lepsze czasy. Do tego wszystkiego dochodzi skomplikowana struktura etniczno-religijna i mniej lub bardziej skrywane konflikty na tym tle.

Konflikty etniczne: Dagestan

Ta republika to prawdziwa mozaika wieloetniczności. Na nieco ponad 2 miliony mieszkańców składa się ponad 30 grup etnicznych [1]. To sprawia, że liczba konfliktów na tle etnicznym jest tu największa. Waśnie te zazwyczaj łączą się dodatkowo ze sporami o ziemię bądź władzę. Bardzo wyraźna jest opozycja między mieszkańcami górskiego południa, a nizinnej północy. Radzieckie, masowe przesiedlenia z rejonów górskich na nizinne i późniejsze dobrowolne zmiany miejsca zamieszkania prowadziły do konfliktów, które tlą się do dziś. Jeden z nich wykracza poza granice Rosji, bo dotyczy Lezginów, czyli grupy sztucznie rozdzielonej granicą rosyjsko-azerbejdżańską. Wkrótce po upadku Związku Radzieckiego Lezgini wysunęli postulat zjednoczonego Lezgistanu w ramach Rosji. Ich żądania nie zostały wówczas spełnione, ale kwestia wciąż pozostaje potencjalnym punktem zapalnym, również w stosunkach Kremla z Baku. Gra w Dagestanie toczy się także o polityczne wpływy, której nie napędza jednak żadna ideologia, lecz chęć wzbogacenia się i dominacji nad innymi grupami etnicznymi. Za zabójstwami o które oskarża się islamskich ekstremistów często kryją się zwykłe porachunki polityczne [2]. Od kwietnia br. w Dagestanie znów wrze na tle etnicznym. Buntują się Kumykowie przeciw dominującym w regionie Awarom (30 %), ponieważ po morderstwie syna jednego z lokalnych prominentów podejrzani o udział Awarowie zostali zwolnieni z więzień, w przeciwieństwie do Kumyków [3].

Konflikt Osetii Północnej z Inguszetią

Jeden z najpoważniejszych w regionie. Z punktu widzenia Moskwy także newralgiczny, gdyż obie republiki znajdują się w centralnej części Kaukazu. Przez terytorium Osetii Północnej przebiega jedyna lądowa droga łącząca ją z południową odpowiedniczką. Geneza sporu między należącymi do irańskiej grupy językowej Osetyjczykami, a Inguszami, blisko spokrewnionymi z Czeczenami, sięga roku 1992. Wówczas doszło do walk o panowanie nad tzw. rejonem prigorodnym, w efekcie czego życie straciło ponad 800 osób. Od tamtego momentu otwarte starcia już się nie powtórzyły, ale spór terytorialny wciąż istnieje. Oficjalnie rejon prigorodny należy do Osetii Północnej, ale Inguszowie uważają go za własną ziemię od czasów antycznych. Co więcej, wydarzenia z 1992 r. stworzyły kolejny problem, mianowicie 30 do 60 tys. Inguszów wypartych ze spornych terenów w Osetii. Ich powrót dziś jednak wcale nie musiałby oznaczać rozwiązania konfliktu, gdyż wzajemna niechęć jest już tak intensywna, że mogłoby dojść do rozlania się fali przemocy z Inguszetii na Osetię. Tym bardziej, że w ostatnich latach nastroje uległy pogorszeniu z kilku powodów. Osetyńcy oskarżają Inguszów o zorganizowanie tragicznego w skutkach zamachu w Biesłanie. Z kolei Inguszowie, ale też Czeczeńcy, pamiętając dwie brutalne wojny, niezwykle negatywnie odnoszą się do pomocy ekonomicznej, jaka płynie z Moskwy w kierunku Osetii Południowej. Zwłaszcza, że Kaukaz Północny należy do najbiedniejszych regionów Rosji [4].

Słowianie na Kaukazie

Rejon Kaukazu Północnego zamieszkuje też ludność pochodzenia słowiańskiego. Są to Kozacy funkcjonujący tam od wielu wieków oraz Rosjanie, którzy osiedlali się znacznie później na tych terenach, zwłaszcza w okresie sowieckim. Między etnicznymi Rosjanami a ludami kaukaskimi istnieje dziś potężna wrogość, w dużej mierze spadek po wojnach czeczeńskich. Przez Rosjan są często pogardliwie nazywani „czarnymi”, nie tylko na Kaukazie, ale w całej Rosji. Wielu Rosjan decyduje się na wyjazd z Kaukazu w kierunku centralnie położonych rejonów kraju. Inaczej niż Kozacy. Ci migrować nie zamierzają, za to domagają się statusu mniejszości narodowej i przyznania im należnych praw, brutalnie pogwałconych w okresie radzieckim. Wysuwają postulat przywrócenia historycznych granic sundżańskiego okręgu kozackiego, który został zlikwidowany przez komunistów w 1928 r. Tym samym pojawia się zarzewie kolejnego konfliktu, gdyż obecnie ten teren jest przedmiotem sporu między Czeczenią, a Inguszetią [5].

Zachodnia część Kaukazu Północnego

Różnice etniczne w tym regionie przebiegają niejako wzdłuż formalnych podziałów administracyjnych, co jest dziedzictwem świadomego w swoim czasie działania Stalina. Utworzono tu trzy republiki: Karaczajo-Czerkiesję, Kabardyno-Bałkarię, a w późniejszym okresie Adygeję. Sęk w tym, że blisko do siebie jest raczej turkojęzycznym Karaczajom i Bałkarom, a z kolei Adygejczycy, Czerkiesi i Kabardyjczycy tworzą w zasadzie jeden naród, inaczej niż sugeruje oficjalny podział. Postulaty rewizji status quo w oparciu o rzeczywiste, a nie formalne różnice wysuwano od początku lat 90, udało się jednak Rosji zapobiec otwartym konfliktom. Za to jeden nowe władze wykreowały same. W 2005 r. Kreml wysunął projekt połączenia Adygeji, która jest dziś enklawą w obrębie Kraju Krasnodarskiego, z nim właśnie. Wywołało to spory wśród Adygejczyków. Część elit biznesowych chce integracji z Krajem Krasnodarskim ze względu na bliskość interesów. Z głosem sprzeciwu wystąpił m.in. prezydent republiki oraz emigracja (efekt jeszcze dziewiętnastowiecznych wysiedleń), która nie chce by Adygeja nawet tylko jako wyróżniona w obrębie Rosji część zniknęła z map świata [6].

Struktura religijna regionu

W religijnym krajobrazie Kaukazu Północnego dominują dwie religie, islam w wersji sunnickiej oraz prawosławie. Wyznawcy prawosławia przeważają w Kraju Stawropolskim i Krasnodarskim oraz Osetii Północnej [7]. Religijny dualizm jest konsekwencją niedokończonej nigdy islamizacji regionu, która dokonywała się na przestrzeni wieków w opozycji wobec postępującej ekspansji rosyjskiej na te ziemie. Islam funkcjonował w tym kontekście jako siła jednocząca różne, często zwaśnione plemiona i klany. Do najbardziej zislamizowanych republik należą Czeczenia, Inguszetia i Dagestan. Ekspansja religii mahometańskiej nie wyparła jednak całkowicie wcześniejszych tradycji i prawa zwyczajowego. Powstała swoista mieszanka obu, szczególnie widoczna w zachodniej części Kaukazu Północnego [8].

Konflikty na tle religijnym, a kwestia separatyzmu

Choć pojawiają się sporadyczne napięcia miedzy muzułmanami, a wyznawcami prawosławia, to jednak nie jest to podstawowy konflikt w regionie. Do tego trzeba dodać, że opozycja islam-prawosławie nakłada się często na spory o podłożu bardziej przyziemnym, np. o ziemię. Zasadniczy antagonizm pojawia się w obrębie samego islamu, a zrozumienie jego istoty jest niemożliwe bez uwzględnienia kontekstu historyczno-politycznego. W czasach sowieckich konflikt był przytłumiony, jako, że islam tak jak każda inna religia w ZSRR był zwalczany. Po rozpadzie imperium nastąpiła rewitalizacja islamu, którą wystopowała następnie druga wojna czeczeńska. Dziś konflikty znów przybierają na sile. Główna oś sporu przebiega między tradycjonalistami, a reformatorami. Do pierwszych należą przedstawiciele tzw. islamu oficjalnego, szejkowie oraz członkowie bractw sufickich. Uważają oni wszyscy, że północnokaukaski islam zyskał na przestrzeni dziejów walor unikatowości, różniąc się tym samym od reszty świata muzułmańskiego. Reformy unifikujące są zbędne, co więcej trzeba się izolować od wpływów zewnętrznych. Cechuje ich lojalność wobec władz. W opozycji do tradycjonalistów pozostają reformatorzy, czyli salafici (od arabskiego salaf – „powrót do korzeni”). Głoszą hasła muzułmańskiej solidarności oraz oczyszczania religii z nieislamskich naleciałości. Co bardziej umiarkowani chcą tego dokonać w sposób pokojowy, nie tworzą oni jednak zwartego, silnego środowiska. Za to radykałowie, czyli wahabici, dążą do siłowego obalenia zarówno władz świeckich jak i religijnych.

Pozycja Rosji na Kaukazie

Na gruzach dotychczasowego porządku pragną stworzyć Emirat Północnokaukaski, czyli islamskie państwo teokratyczne. Zwolennicy tej idei nie są też zainteresowani podkreślaniem różnic etnicznych, gdyż idee fixe jest dla nich religia [9]. Jeden z liderów tego ruchu działający w Dagestanie tak oddawał istotę swego przesłania: „My nie chcemy przejąć władzy, chcemy całą władzę oddać w ręce Allaha. Dla nas geograficzne i państwowe granice nie mają znaczenia, działamy wszędzie tam gdzie jest to możliwe” [10].

Trudno o bardziej wyraziste wyrażenie rozbieżności miedzy ideą „czystego islamu”, a celami narodowowyzwoleńczymi, przy czym nie jest też tak, że ich drogi nigdy się nie zbiegły. Owszem tak, ale islam stawał się wówczas raczej instrumentem walki, niż celem samym w sobie. Natomiast z punktu widzenia Kremla połączenie radykalnego islamu z ideą separatyzmu jest spełnieniem czarnego snu, stąd w jego poczynaniach można się doszukać grania tymi kartami przeciwko sobie. Przekonanie o tym, że za ekstremistami muzułmańskimi kryją się tak naprawdę cele narodowe to jeden z powodów, który tłumaczy determinację, z jaką Putin przystąpił do pacyfikacji Czeczenii [11].

Po wojnie gruzińsko-rosyjskiej

Po zakończeniu ubiegłorocznego starcia o Osetię Południową i Abchazję dało się na Kaukazie Północnym zaobserwować wyraźną eskalację przemocy. Zwłaszcza w Inguszetii. Ta republika jest coraz częściej nazywana nową Czeczenią [12], i nie jest to kwestia tylko ostatniego roku, ale tego co się tam dzieje przynajmniej od 2001 r. Pod rządami ślepo lojalnego wobec Moskwy Murata Ziazikowa kontrolę nad Inguszetią sprawowali de facto federalni „siłowicy”, którzy opresyjną polityką wobec ludności doprowadzili do destabilizacji rejonu. Pod koniec 2008 r. Muratow został co prawda pozbawiony urzędu, ale jego następcy nie udało się uspokoić sytuacji. Więcej, nowy prezydent Janus-Bekiem Jewkurow w czerwcu sam padł ofiarą zamachu, który przeżył tylko dzięki opancerzonej limuzynie sprezentowanej przez Moskwę. Przełom maja i czerwca to prawdziwa eksplozja zamachów terrorystycznych na terenie Inguszetii, ale też Dagestanu, w których giną przedstawiciele władz oraz oficjalnego islamu. Do zorganizowania większości przyznaje się islamskie podziemie zbrojne. 17 sierpnia nad ranem w Inguszetii, a dokładnie w Nazraniu, dochodzi do samobójczego zamachu terrorystycznego na terenie urzędu spraw wewnętrznych, w którym ginie 25 osób.

Reakcja Kremla. Powrót twardej ręki?

W kwietniu oficjalnie zakończono operację antyterrorystyczną w Czeczeni. Ostatnie wydarzenia w sąsiednich republikach i reakcja na nie kremlowskich władz karzą zadać sobie jednak pytanie czy przypadkiem nie nastąpi ponowne zaostrzenie kursu względem Kaukazu Północnego. Prezydent Miedwiediew otwarcie krytykuje lokalne władze za nieudolność i żąda skuteczniejszych działań przeciw terrorystom. Po ostatnim zamachu w Inguszetii zarządził wprowadzenie federalnego nadzoru nad inguskimi strukturami siłowymi oraz przekierowanie do Inguszetii tymczasowych grup operacyjnych z innych rejonów Kaukazu Północnego. Jednocześnie przekonuje, że terrorystów należy likwidować bez emocji i wahań. Sygnalizuje to powrót do polityki twardej ręki, który będzie oznaczał m. in. wzrost wpływów „siłowików” na Kaukazie, jak i w strukturach państwowych.

Przypisy:
[1] A. Yazkova, Russia and its minorities. An outlook of existent and potential ethno-political conflicts, http://www.iccr-international.org/euro/docs/paper-yazkova.pdf
[2] M. Falkowski, Kaukaz Północny: rosyjski węzeł gordyjski. Najważniejsze problemy i konflikty w regionie i ich wpływ na przyszłość Rosji, http://osw.waw.pl/pub/prace/16/01.htm
[3] V. Dzutsev, Weakness In State Institutions Ignites Unrest in Northern Dagestan, www.jamestown.org
[4] M. Falkowski, Kaukaz…, V. Dzutsev, Final Settlement of north Ossetian-Ingush Conflict is tied to Peace In Ingushetia, www.jamestown.org
[5] A. Yazkova, Russia…; A. Dubas, Widmo brunatnej Rosji, Ksenofobia na tle etnicznym - przejawy, przyczyny i prognozy, http://osw.waw.pl/pub/prace/29/prace29.htm
[6] A. Yazkowa, Russia…; M. Falkowski, Kaukaz…
[7] M. Falkowski, Kaukaz…
[8] H. Głębocki, Kresy imperium: szkice i materiały do dziejów polityki Rosji wobec jej peryferii (XVIII-XXI wiek), Kraków 2006
[9] M. Falkowski, Kaukaz…; H. Głębocki, Kresy…,br> [10] M. Roshchin, Sufism and Fundamentalizm in Dagestan and Chechenya, http://www.ceri-sciencespo.com/publica/cemoti/textes38/roshchin.pdf
[11] H. Głębocki, Kresy…; V. Dzutsev, Final…
[12] J. Nichol, Stability In Russia’s Chechenya and Rother Region sof the North Caucasus, http://fas.org/sgp/crs/row/RL34613.pdf


Komentarzy: 8

Stasiek
20 sierpnia 2009 (07:48)
bardzo przejrzyście napisane
dodam, że objeżdżając Kaukaz (cały) zdecydowanie nie wyczuwa się konfliktów będąc w centrach poszczególnych krain, ale granice pomiędzy nimi to istna beczka prochu, ludzie są wobec siebie mocno nieufni (mocno to delikatne określenie) lepiej żeby nie wiedzieli jedno że przebywałem u drugich. Dramat na Kaukazie jest nierozwiązalny - ta pozostałość po Rosji, czystkach etnicznych, przesiedleniach, będzie w dalszym ciągu mocno wpływał na wydarzenia w tym rejonie. Nie widzę dobrego rozwiązania. Chyba go nie ma.

Grzegorz Wasiluk
20 sierpnia 2009 (16:52)
Prof. Bohdan Baranowski
Nieżyjący już dziś zapewne specjalista d/s Kaukazu i Zakaukazia, specjalizujący się zwłaszcza w dziedzinie historii i kultury muzułmańskich ludw tej części świata, uczył nas studentów na wykładzie monograficznym, że przemieszanie ludów, ras, języków i religii jest tam sprawą odwieczną. Odwieczne są też walki, do jakich na tym tle co rusz dochodziło, zwłaszcza zaś od czasu gdy na tych ziemiach w XII wieku zapuścił korzenie islam.Tak iż wejście tam armii rosyjskiej w 1799 należy rozpatrywać raczej jako czynnik pozytywny; carscy żołnierze nie pozwalali, aby jedni drugich wyrżnęli w pień. Mimo to nawet w okresach największego spokoju w Cesarstwie Rosyjskim jako takim tam cały czas zdarzały się porwania, napady, zabójstwa, zemsty rodowe. Z tym, że w czasie takich porachunków przed rokiem 1917 nie było mowy o tym, aby mordować ludzi zupełnie przypadkowych, kobiety i dzieci. Przeciwnie; kogo ukrywały kobiety, ten był bezpieczny, nawet jeśli jego wrogowie o tym wiedzieli i znali miejsce pobytu, dopóki nie wyszedł poza obejście. XX i XXI wiek niestety najwyraźniej przyniosły również tam upadek obyczajów i prawdziwej wiary w Stwórcę. Na pewno m. in. dlatego, że wojna domowa trwała tam najdłużej (do 1930) a bolszewicy nie patyczkowali się ze swoimi przeciwnikami. Wojna totalna robi z ludzi bestie.

Igor
22 sierpnia 2009 (15:19)
prof. Baranowski nie zajmował się Kaukazem
taka tylko uwaga - zajmował się Polską i Wschodem ze szczególnym uwzględnieniem słowiańszczyzny - ale już apropo - autorka ani nikt raczej o zdrowych podstawach wiedzy historycznej nie pisze, że konfliktów nie było - były i owszem, natomiast ich najgorszy etap a więc działania o charat. eksterminacyjnym zaczęły się właśnie w okresie Rosji Sowieckiej.. Tutaj już nikt nie próbował wygrać bitwy, tylko walka zaczęła iść o przeżycie danego narodu.. Kaukaz to dramat - porównywalny z Bałkanami w najgorszych czasach... Bardzo ale to bardzo dużo winy lezy po stronie polityki Rosji sowieckiej, później ZSRR.

Grzegorz Wasiluk
22 sierpnia 2009 (21:09)
Baranowski to w Polsce nazwisko rozpowszechnione
Nawet w Rosji był człowiek o tym nazwisku, który w najgorszym okresie (gdy wszystkie cerkwie zamieniono na magazyny albo domy kultury) położył wielkie zasługi w ratowaniu wielu zabytków, w tym najstarszych części Kremla, które zostały co prawda częściowo zburzone, ale Baranowski ocalił ich zawartość. Chyba nawet mam to gdzieś zanotowane, więc jakby co, służę szczegółami. Ja jednak u prof. Bohdana Baranowskiego na tym wykładzie bywałem, tak że proszę wybaczyć, jednak wiem, o czym się wypowiadam. Miał staruszek co prawda wiedzę historyczną bardzo szeroką, wykraczającą daleko poza Kaukaz, więc z drugiej strony nie wykluczam, że napisał jakieś dzieła o jeszcze innych sprawach. Co do roli ZSRR, z nędzną i straszną postacią Berii na czele, też jej nie oceniam dodatnio, zwłaszcza dla okresu do roku 1953-55. Pewien postęp w tym okresie stanowiło powołanie republik autonomicznych, ale (i to wielkie ale)... Tak iż myślę, że nie mamy się o co, proszę ja szanownego przedmówcy, spierać. Chodziło mi o nawiązanie do głosu czytelnika o pseudonimie Stasiek. Ja po prostu oddzielam ZSRR od Rosji, bolszewizm od caratu itd., a nie jestem w tym wcale pierwszy. Proszę poczytać sobie np., co pisał Jaksa-Roniker w przedmowie do swej książki o Dzierżyńskim, a pisał przecież z własnego doświadczenia życiowego. Uprzejmie pozdrawiam.

Brego
6 września 2009 (17:05)
Kaukaz
Teoria o rzekomych represjach na Kaukazie dopiero od czasów bolszewizmu to brednia. Polecam tegoroczne wydanie: "Źródła nienawiści". Info na histmag.org

Grzegorz Wasiluk
15 września 2009 (12:37)
Domyślam się, o co chodzi
Proszę wybaczyć, ale z wielu przyczyn nie stać mnie na bieganie do księgarni i zapoznawanie się ze wszystkim, co ostatnio opublikowano w naszym kraju o Rosji. Tym bardziej, że jest to wszystko napisane jakby jedną ręką. Nikiedy ci sami ludzie przeszli od sławienia pod niebiosa wszystkiego co radzieckie do upartego i nie przyjmującego krytyki mieszania z błotem wszystkiego, co rosyjskie. Ogólnie rzecz biorąc, odnośnie omawianego tu tematu... Już od czasów rzymskich wiadomo, że nawet w warunkach dążenia do sprawiedliwości względem ludów podbitych, niesienia im różnie rozumianej misji postępu i rozwoju, gdzie wielkie imperium, tam zdarzają się również wielkie błędy. Np. zamalowywanie w gruzińskich cerkwiach oryginalnych napisów i zastępowanie ich takimi w języku starosłowiańskim. Sprawy są mi znane. Nie popadam w odwrotną przesadę niż ludzie przeze mnie wspomniani. Nie chcąc wychodzić za daleko, do przykładów być może mało znanych przedmówcy, wskażę tylko dzisiejszy Afganistan. Chociaż z punktu widzenia niektórych, to może też jest wina "rucholów"?

em_es
10 grudnia 2014 (18:09)
całe fragmenty powtarzają się w późniejszym artykule
http://www.nowapolitologia.pl/politologia/systemy-polityczne/konflikty-terytorialne-i-konflikty-etniczne-glowne-problemy-i-wyzwania coś mi wygląda na kopiowanie

Bąbel
10 grudnia 2014 (18:58)
proponuję popatrzeć na daty publikacji tych tekstów
to chyba nie jest zarzut co do tekstu Pani Anny
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ziemia skrywa jeszcze wiele tajemnic

Z dr Jackiem Kabacińskim, archeologiem z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Poznaniu rozmawia Tomasz Wojciechowski
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".