Kiedyś to Europa była potęgą, a teraz…
    Europa43 · scenariusze polityczne24 · Wojna25 · geopolityka27
2007-10-06

Faktycznie kiedyś nią była. Potężne imperia kolonialne, lądowe, gospodarcze. Świat był zdominowany. Lub inaczej, nie mógł się oprzeć, co tutaj dużo mówić, nie mógł się oprzeć ciągłemu naporowi białych ludzi. Afryka, gospodarczy podbój Chin, obie Ameryki, Azja Centralna, Australia, wszystko było opanowane przez państwa europejskie, dokładniej przez monarchie rządzące tymi państwami. Anglia rządziła 1/4 częścią świata, to mówi samo za siebie. Dlaczego i tak naprawdę kiedy, Europa straciła swoje znaczenie w świecie? Odpowiedź jest oczywiście niby prosta. Chodzi o I i II wojnę światową.
Dlaczego niby prosta?


Czy Europa powróci do swojej świetności?

Skutki I i II wojny światowej

I i II wojna doprowadziły do upadku dominacji Europy na kilku polach. Siła militarna, gospodarcza, geopolityczna, wywieranie presji na inne kraje czy grupy państw. Siła przyciągania kultury europejskiej, wreszcie system polityczny. Każdy element tracił swą moc trochę w innym czasie. Zbiegało się to z różnymi wydarzeniami nie tylko w samej Europie, ale również i na świecie. Pierwszym sygnałem symbolicznym, słabnącej pozycji Europy w świecie, była klęska armii i marynarki rosyjskiej w zderzeniu z marynarką Japonii w 1905 roku. W Azji powoli, powoli rodziła się nowa potęga. Nie można było, jeszcze mówić, że to obniżało pozycję Europy czy samej Rosji (choć w tym, przypadku pokazało słabość tego państwa). Jednak po raz pierwszy na taką skalę armia z poza kontynentu europejskiego pokonała armię europejską. I to nie tylko liczebnością, ale taktyką i technologią!!.

Potem nastąpiła ta potworna I wojna światowa. Takie kraje jak Francja, Wielka Brytania, Niemcy miały już na długi czas zapamiętać sobie co to znaczy zabijanie na masową skalę. Jedni chcieli zapomnieć, inni się w tym doskonalić. Każda rodzina we Francji straciła minimum jednego mężczyznę. Dla tego kraju była to hekatomba narodowa, porównywalna z naszą po II wojnie światowej. Nie dziwię się że Francuzi nie chcieli lub bali się walczyć w II wojnie. Po tym co przeszli w pierwszej, to sam bym się zastanowił. Praktycznie młode pokolenie, które walczyło w I wojnie, walczyło jeszcze również w drugiej. Jak to mówią dwie wojny światowej dla jednego człowieka, to trochę za dużo. Tak, I wojna światowa złamała tego krwiożerczego ,brutalnego, dążącego po trupach wrogów do celu, ducha. Już nie będę nawet poruszał sprawy rozpadu monarchii europejskich. Już nigdy miały się nie podnieść, na zawsze zmieniono systemy polityczne w Europie, niestety tak naprawdę wraz z systemem Wersalskim, stało się to przyczyną kolejnej wojny.

Zaczęły się również pokazywać pierwsze symptomy upadku gospodarczego, lub inaczej gospodarka europejska przestała odgrywać dominującą rolę. Pierwszą oznaką było olbrzymia pomoc gospodarcza USA dla Europy w czasie I wojny światowej. W latach 1914-1919 dług Wielkiej Brytanii wzrósł z 26% do 128% PKB, zaciągano (głównie Francja i Wielka Brytania olbrzymie pożyczki na Wall Street). W 1919 roku USA zażądały spłaty długów. Państwa zachodnie spłacały je głównie z reparacji Republiki Weimarskie, a ta z kolei była utrzymywana przy życiu z pożyczek… z USA!. System się zawalił w 1931 roku słynnym krachem gospodarczym w Europie, a długi nigdy nie zostały amerykańskim wierzycielom spłacone.

Reporterskie ebooki w naszej księgarni Ebook.MojeOpinie.pl
Kup ebooka List do Mojego Oprawcy
List do Mojego Oprawcy
31,90 27,03 PLN
Kup ebooka  „Ja, Transa”
Ja, Transa

29,00 26,45 PLN
Kup ebooka Irak. Piekło w raju
Irak.Piekło w raju

32,50 27,55 PLN
Kup ebooka Sołdat
Sołdat

29,90 25,34 PLN

W Europie na dużą skalę zaczęły dominować systemy polityczne zbliżone do totalitarnych. Stąd był już jeden krok do szowinistycznych zachowań w stosunku do swoich europejskich sąsiadów. Doprowadziło to między innymi do powstania III Rzeszy, co w połączeniu z kiepskimi politykami europejskimi, którzy za grosz nie mieli wyczucia rzeczywistości oraz nie potrafili przewidzieć przyszłości a jedyne co ich interesowało to oddalanie od siebie zagrożenia i kierowania go w przeciwną stronę. Tylko tym głupcom wydawało się, że to oni sterują Hitlerem!, a aktem zupełnej bezmyślności była ocena dyplomacji brytyjskiej że to Francja jest większym zagrożeniem niż Niemcy!! Jedynie Churchill myślał faktycznie rozsądnie. Doprowadziło to wszystko do II wojny. Jej wynik obrócił już w całkowitą perzynę Europę. Straty w ludności były olbrzymie. Znowu USA ratowały co się da, mając w tym oczywiście na względzie również inny cel, niż pomoc Europie w I wojnie. Tym celem było zbudowanie jak najszybciej tamy przeciwko nowemu śmiertelnemu zagrożeniu jakie pojawiło się na świecie, a więc komunizmu.

Europa, główny teatr walki z komunizmem

Związek Radziecki bo o nim tu mowa, totalnie zniszczony w wyniku wojny, za cenę milionów ofiar obronił się przed Niemcami , następnie podbił całą Europę Wschodnią i Centralną, i stanął jak to mówią u wrót Europy Zachodniej. O ile USA zdecydowane były przeciwstawić się ZSRR, w sumie kraj nie był zniszczony, to kraje europejskie same nie były w stanie. Po II wojnie Europa i to trwa do dzisiaj, jest na łasce USA. Wiem, to brzmi trochę proamerykańsko, ale nie łudźmy się. Europa przez pierwsze 25-30 lat po wojnie, nie byłaby w stanie w żaden sposób odbudować swojej, przynajmniej namiastki, potęgi gospodarczej czy militarnej, nie obroniłaby się przed komunizmem. Istnienie Europy zawdzięczamy Stanom Zjednoczonym. Koniec i kropka.

Następstwem II wojny był upadek potęg kolonialnych państw europejskich i to bezpowrotnie. To już nie był sygnał jak wojna carskiej Rosji z Japonią. Państwa europejskie nie były wstanie wysłać żadnych wojsk aby ratować swe posiadłości. W Europie zaczęły grać inne cele, walka z komunizmem, a mentalność jak pisał Kagan, „ludzi z Wenus”, w przeciwieństwie do USA jako „ludzi z Marsa” wzięła górę i raczej nie ma oznak, że to się zmieni. Europejczycy w ciągu 10-15 lat powojennych oddali na rzecz głównie USA, ale również ZSRR i Chin, swoje posiadłości w Azji, Afryce. Strach Europy i jej niemoc przed ZSRR był tak duży, że sami nie chcieli odbudować swojej potęgi, obawiając się że USA po prostu się z Europy wyniesie. I tak przed najbliższe 40 lat Europa żyła trochę za tarczą amerykańskiej potęgi militarnej, która miała ich chronić przed komunizmem, sama niewiele robiąc w tym kierunku. Jakby się wyręczała Amerykanami, jednocześnie dosyć często USA krytykując.

Europa cofnęła się do geograficznych granic swojego kontynentu, zamknęła się w swoim gronie poprzez założenie Unii Europejskiej, w ogóle nie próbując odzyskać swoich wpływów politycznych w świecie. USA nie raz wręcz prosiły, aby Europejczycy przejęli na siebie cześć roli w walce z komunizmem i zaczęli rozbudowywać swoje siły zbrojne, które w sumie nie miałyby na zadanie wygrania wojny z ZSRR, miały jedynie powstrzymać armię sowiecką do nadejścia głównych sił amerykańskich!! (plan wojny konwencjonalnej). Też nic. I cały czas zarówno Amerykanie jak i Europa żyły w przeświadczeniu, że jednak ten kontynent coś znaczy w świecie, decyduje o przyszłości świata. Urojenia?.

Upadek komunizmu odsłania słabość Europy

Wyimaginowana siła Europy i jej rola w świecie wiązała się tylko i wyłącznie z tym, że walka z ZSRR, przebiegała i odbywała się głównie właśnie na jej terenie. To Europa była głównym teatrem działań, na szczęście jedynie politycznych z komunizmem. Amerykanie zaczęli sobie zdawać sprawę ze słabej pozycji Europy Zachodniej w momencie kryzysu kubańskiego, wojny w Wietnamie. Zaczęli z totalitarnymi systemami walczyć wszędzie na świecie, wszędzie tam, gdzie twierdzili, że istnieje niebezpieczeństwo zajęcia danego terytorium przez radzieckie lub chińskie wpływy.

A Europa?. Sama zrozumiała jak jest słaba, kilka lat po upadku komunizmu w Europie, kiedy wybuchła wojna na Bałkanach. Nie była w stanie przeprowadzić akcji zbrojnej, która mogłaby ocalić ludność cywilną w dawnej Jugosławii i zakończyć trwające tam rzezie. Znów do akcji musieli wkroczyć amerykanie, jak wiemy ci znowu wierząc we własne siły bezgranicznie, doprowadzili na Bałkanach, może nie z premedytacją, ale jednak, do licznych ofiar wśród ludności cywilnej w czasie swoich nalotów. USA wyciągnęło przynajmniej lekcję z tego konfliktu. W dużej mierze zmodernizowano wiele systemów uzbrojenia USA, które oprócz zadawania jak największych strat wojskom wroga, miały ograniczyć w przyszłości straty wśród ludności cywilnej. USa ciągle nad sobą pracują, nawet jeżeli chodzi o jakość i nazwałbym to "bezpieczeństwem uzbrojenia', a Europa jak zwykle, nic nie robi.

Unia Europejska, upadnie?

Nadzieja mówią, umiera ostatnia. Taką nadzieją był traktat w Maastricht, umowa państw Europy Zachodniej, który powoływał do życia Unię Europejską (wszedł w życie 1 XI.1993). W sumie tylko Norwegowie odrzucili swoją akcesję do Unii i do dzisiaj są poza nią. Traktat miał być początkiem tworzenia się nowego światowego mocarstwa, i to opartego tak jak Stany Zjednoczone na trwałych podstawach gospodarczych. USA, jak twierdzi Kagan, liczyły bardzo na to, że Europa wreszcie zajmie się bezpieczeństwem świata. Pierwsze oznaki zmian niby pojawiły się w czasie wojny w Zatoce Perskiej, gdzie brały udział znaczne siły brytyjskie (43 000 żołnierzy), oraz mniejsze kontyngenty australijski 2000, m.in. również polski (180 żołnierzy). Jednak ten krótkotrwały zryw, powtórzony w wojnie z Afganistanem i Irakiem na początku drugiego tysiąclecia, nie mógł przysłonić rzeczywistego obrazu Europy. Ona już nie może być supermocarstwem. Dlaczego?
Jest kilka powodów, które mogą sugerować taką tezę.
Podzielić je można na dwa obszary przyczyn. Zewnętrzny czyli generalnie zmiany w świecie, i wewnętrzny, czyli procesy zachodzące w samej Europie. Zajmę się tutaj głównie tymi zewnętrznymi, a wewnętrzne jedynie zasygnalizuję.

Wewnętrzne przyczyny słabości Europy

Nie ukrywajmy, że Unia Europejska to taki wspaniały organizm. Sama w sobie ma wiele wad, od tak naprawdę słabości mocy decyzyjnych, poprzez rozbuchaną do granic biurokrację (tak dla tej grupy Unia Europejska to największa świętość), brak sił militarnych zdolnych do szybkiego reagowania (są co prawda tworzone i to w sumie w całkiem sporej liczbie 45-60 tysięcy żołnierzy, ale trwa to tak długo, że tak naprawdę nie wiemy, czy w ogóle powstaną). Brakuje Unii zdecydowania nawet takich sprawach, jak szybkie wysłanie samolotów przeciwpożarowych do Grecji w sierpniu tego roku. Kolejną przyczyną jest oczywiście problem imigrantów spoza Unii Europejskiej. Tutaj go nie poruszę szerzej, wystarczy że dodam do niego problem z jak to określają naukowcy „brakiem możliwości podtrzymania egzystencji masy narodowej”. Po prostu imigrantów jest coraz więcej, Europejczyków coraz mniej. To stwarza zagrożenie nie tylko w wymiarze demograficznym, problem pojęcia Eurabii jest często dyskutowany ale stwarza to również problemy gospodarcze w Europie oraz ruinę w przyszłości całego systemu emerytalnego.
Problem Unii Europejskiej to problem kierunku, w którym ma ta organizacja zmierzać. Czy w stronę jednolitego społeczeństwa czy grupy państw narodowych. Wybór jest istotny, a wszystkie dysputy, po przegranych referendach w Holandii i Francji stoją w miejscu. Problem Turcji, problem rozszerzania Unii na wschód. Wydaje się, że już nikt w Brukseli nie ma siły ciągnąć tego wózka dla samych ideałów. Tak nabijamy się ze Stanów Zjednoczonych, że oni nie mają swojego narodu, że go tworzą używając tandetnych symboli flagi i hymnu, słowa freedom, w każdym praktycznie filmie.

Jednolite społeczeństwo czy Europa Narodów?

Spójrzmy na Unię Europejską w domyśle, na całą Europę. Czy będzie ona „jednolitym społeczeństwem” czyli bez granic, z jednym prezydentem, premierem, parlamentem, z jedną polityką zagraniczną, wewnętrzną, gospodarczą? Czy będzie unią lub konfederacją narodów? Nieważne, cofamy się proszę państwa i mówię to z przekonaniem, do konfederacji 13 stanów w Ameryce Północnej, zaraz po uzyskaniu niepodległości, czyli koniec XVIII wieku!!! Więcej my się nie cofamy, my musimy się cofnąć i cały proces USA przejść. To, że stworzyć Unię to prosta sprawa, wszyscy wiedzieli, ale teraz nawet najzagorzalsi zwolennicy Unii, muszą przyznać, ze problemy narastają w tempie lawinowym. Problemów wewnątrz unijnych, sporów pomiędzy krajami, ba nawet konfliktów pomiędzy regionami walczącymi ze sobą w parlamencie europejskim, sprzecznych interesów różnych regionów Europy, wymieniać można dalej. Jest tego bardzo dużo.

Takich problemów nie można przezwyciężyć, tak, ad hoc. To jest proces długotrwały, trzeba zmienić mentalność ludzi. Amerykanin myśli w kategoriach kontynentalnych, oczywiście ten zaangażowany w politykę Amerykanin. Myśli o swoim kraju jakby był to kontynent otoczony innymi kontynentami. Dla nich problemy USA z Arktyką, Japonią, Chinami, Bliskim Wschodem, Izraelem, Afryką, Ameryką Południową, Europą (celowo na ostatnim miejscu) są tak samo ważne. Dla Amerykanina takie samo zagrożenie jest ze strony Chin, jak i Rosji, Arktyki (nie chodzi o skalę zagrożenia, ale o jego identyfikację). A co ma do powiedzenia, górnolotnie mówiąc Europejczyk. Czy Europejczyka z Hiszpanii obchodzi problem Norwegii, Danii, Islandii z Arktyką i Rosją?. Ma to w czterech literach. Żyje własnymi. Marokiem, muzułmanami, imigrantami przybywającymi z Afryki, Katalonią, krajem Basków. A co nas Polaków , obchodzi konflikt Grecji i Turcji o Cypr? Tyle samo co Turków nasz problem z Rosją, Białorusią.

To łatwo zauważyć. Europa nie ma sposobu myślenia jako kontynent. Nie widzi kilku globalnych politycznie kierunków rozwoju. Patrzy oddolnie przez pryzmat poszczególnych państw, lub jeszcze niżej przez pryzmat regionów. Jeżeli mamy zacząć proces tworzenia jednolitego społeczeństwa, lub unii narodów europejskich, to już na to czas! . Europa jednak jakby przygasła po porażkach związanych z referendami konstytucyjnymi i nie wie za bardzo co robić dalej.

Przyczyny zewnętrzne

Jak twierdzi dla mnie trochę kontrowersyjna pani historyk Liah Greenfeld w wywiadzie w Dzienniku, Europa to już przeszłość, nie jest nic w stanie zrobić aby odzyskać swoją pozycję w świecie, odkąd azjatyckie olbrzymy przejęły od Europy wynalazek nacjonalizmu!. Zresztą twierdzi, że nacjonalizm jest siłą napędową narodów i wzmacnia konkurencję pomiędzy narodami (rozumiem to jako casus rywalizacji sportowej). Greenfeld nie wierzy w Europę, mówi „Europa jest bardzo mała, skrajnie zróżnicowana i ma za sobą wieki wewnętrznych walk na śmierć i życie. Nie sądzę, by udało jej się dokonać bliższej integracji politycznej”. Co więcej historyk patrząc na islam, Europę, Chiny i Indie mówi wprost. Chiny i Indie będą się przyglądały jak „arabskie peryferia będą toczyć peryferyjne wojny z peryferyjnym Zachodem”. Oba organizmy zejdą ze sceny pod koniec XXI wieku. Ciekawa wizja.

Wszystko wskazuje na to, że wizja Greenfeld jest prawdopodobna. Jeszcze nie dzisiaj, nie jutro ale w perspektywie 30-50 lat. Inaczej. Nie ma przesłanek, że będzie inaczej. Chiny, Indie, Brazylia i inne trochę mniejsze kraje będą przejmować lub przejmują stery przywódców, na razie w swoich regionach. Tak naprawdę na drodze do pozycji supermocarstw tych państw stoją dwa czynniki. USA i słabe podstawy ich potęg lub ich jednowymiarowość. USA – pisać tutaj dużo nie trzeba. Wszędzie chcą stać na straży „porządku”, wszędzie gdzie ich interesy są naruszane, chcą interweniować dyplomatycznie bądź militarnie. A kraje pretendujące?. Chiny. Podstawą ich potęgi jest tania i nieograniczona siła robocza. Rosja to ropa naftowa i gaz ziemny, Indie znowu tania siła robocza, tutaj tylko idąca w stronę nowocześniejszych technologii. Droga Brazylii wydaje się być najbardziej „zdrowa”, próbująca rozwijać kraj na wielu płaszczyznach jednocześnie. Jedno co je łączy (oprócz Rosji), to posiadanie olbrzymich zasobów ludzkiej siły. A to prawdę mówiąc, może mieć kapitalne znaczenie w walce o prymat na świecie.

Zmieniają się również wagi polityczne, poszczególnych obszarów świata, jako tych najbardziej istotnych. Nie Europa, ale Bliski Wschód (zasoby surowców), Azja Centralna (siła robocza, liczba ludności), Afryka (również zasoby surowcowe) już są, lub będą centrami świata . O te regiony będą się starały walczyć przyszli hegemoni.. Nic nie jest jeszcze pewne. Ta jednowymiarowość podstaw wielkości i początek potęgi tych krajów, może się przemienić w ich katastrofę.

Ja idę poszukiwać wielkiego Być Może
jak Rabelais. Być może jeszcze się coś zmieni i nie znikniemy.

Korzystałem Robert Kagan „Potęga i Raj” oraz


Komentarzy: 3

jojo
2 stycznia 2008 (11:36)

Nie ma co sie zalamywac. Najlepsze czolgi nadal robia Niemcy. :)

decentralizator
8 maja 2009 (09:54)
Na tym polega problem Europy
popadanie ze skrajności w skrajność, ze skrajnej agresji i imperializmu w tym autodestruktywnego do skrajnej postawy nieangażowania się, ustępstw, oportunizmu, ehhh szkoda gadać. Ze też dożyłem czasów w których działający na pograniczu legalności Chińscy komuniści grożą bojkotem tego czy siamtego jednemu czy innemu państwu, ba a nawet całej unii za to że ktoś zrobił sobie zdjęcie z dalajlamą, że skrytykował politykę Pekinu w Tybecie czu Ujgurstanie, to doprawdy żenujące świadectwo braku nie wiem czy honoru, bowiem honor trzeba mieć, a nie się nim unosić, ale na pewno przyzwoitości i wiary w to co samemu sobą się reprezentuje i w co się wierzy, ale chyba już bez przekonania. To raczej Chińczycy powinni się kajać i wyrażać chćby pustosłowiem zrozumienie światowej opinii, aby nie zadrażnić swych stosunków gospodarczych, to oni wszak są na dorobku, a nie w zuchwały wręcz bezczelny sposób banda hipokrytów straszy Europę sankcjami, nie no to jest po prostu nie do przebolenia, takie to dołujące.

Bez Pseudonimu RZ
4 sierpnia 2012 (16:11)
USA a Ue
dobra polemika aczkolwiek milo by bylo pdyskutowac na ten rozlegly temat. Generalnie popieram tezy aczkolwiek bylo by milo porozmawiac na ten temat. Spedzilem wiele lat w USA i mam na ten temat opinie do przekazania. Prosze o tel. 796-796-596
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O kondycji relacji polsko-niemieckich słów kilka

W ostatnich dniach polską opinią publiczną zelektryzował artykuł w tygodniku „Der Spiegel”, zwracający uwagę, że inne nacje, w tym polska, pomagały Niemcom w przeprowadzaniu Holokaustu....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".