Komu potrzebne jest globalne rozbrojenie?
    układ START4 · arsenał atomowy5 · wojna nuklearna4 · wyścig zbrojeń4
2009-10-13
Problem dezatomizacji coraz częściej pojawia się – przy okazji rozwiązywania kwestii irańskiej – w wypowiedziach przywódcy największego światowego mocarstwa. Nie jest to kwestia nowa. Rozmowy rozbrojeniowe toczyły się już w okresie zimnej wojny i wkrótce po niej, by – pod koniec pierwszej dekady XXI wieku – znów znaleźć swe miejsce w debatach politycznych. Jaka jest historia idei rozbrojenia i o co tak naprawdę toczy się stawka?

Tematyka kontroli zbrojeń była jedną z najważniejszych spraw, zaprzątających głowy przywódców amerykańskich i radzieckich aż do upadku Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wiązało się to z koncepcją równowagi sił i odstraszania za pomocą rozbudowanych arsenałów atomowych. Towarzyszyła im możliwość uderzenia odwetowego, co w praktyce niwelowało groźbę ataku nuklearnego i gwarantowało względnie stabilny pokój amerykańsko-radziecki. W okresie zimnej wojny – a także po niej – podpisano szereg porozumień, regulujących kwestię zbrojeń strategicznych. W rzeczywistości zrealizowano tylko część szczytnych celów, jakie sobie założono. W związku z tym droga do globalnej dezatomizacji wydaje się być jeszcze daleka – pomimo, iż sprzyjają jej Amerykanie, gdyż leży to w ich interesie.

Najważniejszym międzynarodowym dokumentem, dotyczącym nieproliferacji broni strategicznej, jest traktat o nierozpowszechnianiu broni nuklearnej z 1968 roku (Nuclear Non-Proliferation TreatyNPT). Zakazuje on krajom atomowym przekazywania technologii nuklearnej państwom jej nie posiadającym, a od tych drugich oczekuje zaprzestania prób jej pozyskiwania. Od początku przyświecała mu zasada udostępniania informacji związanych z wykorzystywaniem energii atomowej dla celów pokojowych. Traktat podpisały niemal wszystkie kraje na świecie, z wyjątkiem Izraela, Indii i Pakistanu, natomiast Korea Północna wypowiedziała go w 2003 roku.

Dwoma istotnymi układami amerykańsko-radzieckimi, podpisanymi w 1972 roku, były traktaty o ograniczeniu zbrojeń strategicznych SALT I (Strategic Arms Limitation Treaty) oraz ABM (Anti-Ballistic Missile Treaty). Regulowały one kwestię redukcji systemów obrony przeciwrakietowej, a także ograniczały liczbę wyrzutni rakietowych oraz stacji radarowych. Uważa się, że przyniosły one większe korzyści Moskwie, gdyż powodowały naruszenie równowagi strategicznej na korzyść ZSRR. Był to jednak ważny krok w kierunku redukcji ryzyka wybuchu wojny atomowej między zimnowojennymi mocarstwami. Pierwszy z powyższych traktatów obowiązuje do dziś, a drugi wygasł w grudniu 2001 roku, w związku z pojawieniem się nowych zagrożeń – ze strony organizacji terrorystycznych i tzw. państw zbójeckich (taki był oficjalny powód).


Rozmowy USA - Rosja na temat układu START Strategiczny dialog rozbrojeniowy USA-Rosja

Kolejnym ważnym układem amerykańsko-radzieckim był SALT II, który wprawdzie nie został ratyfikowany przez Senat USA, ale prezydenci amerykańscy zobowiązali się do przestrzegania jego postanowień, o ile podporządkuje się im Moskwa. Redukował on ilość środków przenoszenia ładunków nuklearnych (lądowych, morskich i lotniczych) oraz ustalał liczbę pocisków wyposażonych w wielogłowicowe ładunki. Przyczyną rozpoczęcia rozmów, uwieńczonych podpisaniem traktatu, było rozmieszczenie w Europie Wschodniej radzieckich pocisków Pionier, na które odpowiedzią było rozlokowanie w Europie Zachodniej supernowoczesnych Tomahawków i Pershingów. Jako, że naruszało to równowagę sił – tym razem na niekorzyść Moskwy – ta zgodziła się na rozmowy i zależało jej na traktacie.

Inną umową amerykańsko-radziecką, likwidującą cały arsenał określonego rodzaju broni był traktat INF (Treaty on Intermediate Range Nuclear Forces). Zakładał on pełną likwidację pocisków średniego i krótkiego zasięgu, na skutek czego pozbyto się w sumie 2 692 sztuk tej broni (846 po stronie amerykańskiej i 1846 po stronie radzieckiej).

Ważnymi układami, zawartymi między Moskwą a Waszyngtonem, były też traktaty START I oraz START II (Strategic Arms Reduction Treaty). Nakładały one limity na liczbę różnego typu uzbrojenia, określając liczbę głowic jądrowych, które mogłyby posiadać obydwa państwa. Drugi z wymienionych aktów prawa międzynarodowego, podpisany już w nowych warunkach geopolitycznych, zakładał eliminację amerykańskich i rosyjskich wielogłowicowych międzykontynentalnych pocisków balistycznych oraz redukcję liczby aktywnych pocisków do 3500 sztuk. O ile START I przestał obowiązywać na początku tego roku, o tyle START II nigdy nie wszedł w życie, ponieważ nie ratyfikowała go rosyjska Duma. W praktyce Amerykanie dokonali znacznej redukcji w tym zakresie, natomiast Rosjanie nadal posiadają wskazane w traktacie pociski.

Oprócz wyżej wymienionych, podpisano jeszcze kilka innych tego typu umów – wszystkie obejmowały redukcję głowic nuklearnych oraz środków ich przenoszenia, a także zakazywały prób nuklearnych. Zazwyczaj zgodnie bojkotowane były przez Indie, Pakistan i Izrael, przez co próby zahamowania tendencji do kolejnych, regionalnych wyścigów zbrojeń zostały zniweczone. Co więcej, układy takie, jak START II obejmowały redukcję lub eliminację takich rodzajów broni, których likwidacja pogarszała sytuację Rosji względem USA i nakładała na nią większe koszty. Związane to było z inną strukturą uzbrojenia niekonwencjonalnego.

Można zatem powiedzieć, że Stany Zjednoczone relatywnie wzmacniały swój potencjał militarny przy pomocy układów rozbrojeniowych. Ponadto, wypowiedzenie przez Stany Zjednoczone układu ABM oraz rezygnacja Waszyngtonu i Moskwy z traktatu START II, który miał na celu wyeliminowanie wielogłowicowych rakiet międzykontynentalnych, oznaczają, iż w rzeczywistości mamy do czynienia z nowym, jakościowym wyścigiem zbrojeń. Towarzyszą mu zaawansowane próby militaryzacji kosmosu, podejmowane przez Waszyngton, Pekin i Moskwę.

Marne rezultaty rozbrojenia nuklearnego powodują, że w poszczególnych regionach świata obserwujemy tendencje do lokalnych wyścigów zbrojeń. Najpierw w posiadanie broni atomowej (oprócz największych światowych mocarstw) weszły Izrael, Indie i Pakistan. Prace nad wyprodukowaniem broni jądrowej podejmuje wiele państw, przede wszystkim Iran i Korea Północna. Inne deklarują chęć stworzenia własnych programów nuklearnych, służących oficjalnie celom pokojowym. Można zaryzykować wręcz tezę, że podkreślane przez Amerykanów, Rosjan oraz Europejczyków (i z pewnością wyolbrzymiane) ryzyko terroryzmu międzynarodowego i zagrożenie ze strony tzw. państw zbójeckich mają w rzeczywistości służyć uzasadnieniu odchodzenia od postanowień umów rozbrojeniowych. Nie jest to jednak zgodne z interesami Waszyngtonu, którego polityka była w tej kwestii bardzo niekonsekwentna, tylko reszty atomowych potęg. Zarówno Moskwa, jak i Pekin traktują irańskie i koreańskie ambicje nuklearne jako korzystne dla siebie i niekorzystne dla Waszyngtonu, w związku z czym jedynie symbolicznie sprzeciwiają się ichniejszym programom atomowym.

Wydaje się bowiem, że na ilościowym i specyficznie ukierunkowanym rozbrojeniu zyskują głównie Stany Zjednoczone. Nie tylko dlatego, że dezatomizacja jest korzystniejsza dla amerykańskiej struktury uzbrojenia strategicznego. Amerykanom w istocie powinno zależeć na ograniczeniu zbrojeń niekonwencjonalnych, gdyż są zdecydowanym liderem jeśli chodzi o produkcję dużo bardziej kosztownej, nowoczesnej broni konwencjonalnej. To od niej tak naprawdę zależy powodzenie na froncie i przewaga międzynarodowa. O ile broń atomowa służy przede wszystkim odstraszaniu i niweluje groźbę wybuchu konfliktów między krajami atomowymi, o tyle skala amerykańskiego uzbrojenia konwencjonalnego dystansuje USA od reszty świata. Zatem, jeśli zostałby zrealizowany postulat globalnej dezatomizacji, przewaga Stanów Zjednoczonych byłaby jeszcze większa, ponieważ nikt nie byłby w stanie przeciwstawić się amerykańskiej przewadze militarnej. W dodatku, ani jedno państwo nie dysponowałoby wówczas już żadnym środkiem, hamującym supermocarstwo przed panoszeniem się po międzynarodowym podwórku.

Komentarzy: 2

Trefl
14 października 2009 (00:35)
wcale właśnie nie uważam, że USA na tym najwięcej zyskają
otóż teraz wszyscy są nastawieni na jeden biegun. Mamy broń atomową - nikt nam nic nie zrobi. Proste myślenie, ale skuteczne i efektywne. Mamy broń jądrową, oni mają...nie będziemy się niszczyć - bo się zgładzimy. Jednak. Jednak gdyby przyjąć, że wszyscy wyrzekną się broni nuklearnej całkowicie, to ta próżnia (nie posiadanie czegoś odstraszającego) będzie trwać krótki okres czasu - zadziała maksyma rzymska - chcesz żyć w pokoju, szykuj się do wojny, więc wszyscy zaczną zbroić się na potęgę (wszyscy ci którzy czują się zagrożeni). Co to oznacza? USA oczywiście dalej zostaną największą potęgą - ale nie będzie mowy o tym, by same USA dominowały nad światem.

Ja Sosna
15 października 2009 (15:53)
bardzo dobry
rozsądny tekst. Dodam, że mimo wszystkich uwag Trefla (niektóre znich są prawdziwe ważne), dobrze że mimo wszystko jesteśmy na drodze do rozbrojenia. Trefl zauważył jednak jedną rzecz. Bomba trzymała wszystkich w szachu. Co będzie jak przestanie?
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".