Kontenerowcem po Bałtyku
    Finlandia3 · Morze Bałtyckie11 · relacje z podróży32
2011-07-22
„Panie Heniu, czemu nie lejecie?”
„Bo jakieś baby stoją na dole i się gapią”.


Była godzina 6.15 rano. Stałyśmy we dwie na nabrzeżu zbiorników z chemikaliami w porcie Gdynia. Rozejrzałam się dookoła. Nikogo oprócz nas, a w szczególności żadnych bab na nabrzeżu nie było. Zadarłam głowę do góry i zawołałam: „Przepraszam, czy z tego zbiornika ma być wlewany ftalan dwuoktylu na „Baltic Amber”

„Bo co?” – brzmiała odpowiedź.
„Bo my jesteśmy firmy Minex, która dokonała eksportu tego produktu do Finlandii. Czy ktoś mógłby do nas zejść bo przyjechałyśmy aby asystować przy załadunku towaru”.

Nastąpiła cisza, potem wybuchła jakaś awantura, a po pewnym czasie zszedł do nas pan kierownik. Mocno speszony i tłumacząc się jakich to mu przysyłają pracowników – zaprosił na górę. Więc wdrapałyśmy się po wąskiej drabince na górę zbiornika. Pan Henio zaczął wlewać ftalan dwuoktylu do kontenerów. Przedtem pobrano w naszej obecności próbki towaru, zabezpieczono je, opisano. Po kilku godzinach kontenery zaplombowano i podpisano protokół z załadunku. Po jakimś czasie dźwig przeniósł kontenery na „Baltic Amber”. Odchodząc od zbiorników słyszałam jeszcze jak pan Henio mówił do kolegi: „Widziałeś to żeby baby po zbiornikach się pętały?. Koniec świata, chyba już na emeryturę pójdę bo wszystko się na tym świecie po…”.

Spojrzałam na zegarek – było już po14tej. Uświadomiłam sobie że oprócz kawy wypitej na dworcu w Gdyni nic nie miałyśmy w ustach. Bo prawie 8 godzin spędziłyśmy przy załadunku towaru. Kontenerowiec „Baltic Amber” miał odpłynąć o 20tej, ale miałyśmy się zgłosić do kapitana godzinę wcześniej. Pozostało więc trochę czasu aby coś zjeść i pospacerować po Gdyni.

Poprzedniego dnia/a byłam wtedy na 1-dniowym urlopie i robiłam obiad na cały tydzień/ok. 14-tej zadzwoniła do mnie sekretarka i połączyła z dyrektorem.

„Witam, to kiedy ma być ten pierwszy duży załadunek ftalanu dla Suomen Unipol – zaczął od razu konkretnie pan dyrektor. Jutro o 6tej rano – brzmiała moja odpowiedź. Dobra, to zrobimy tak. Razem z p. Krystyną z Działu Transportu pojedzie pani przypilnować załadunku i wyładunku i spotkać się z panem Rovaniemi w Helsinkach. Podpisałem już pani obydwie delegacje, są w sekretariacie. Po powrocie proszę mi się zameldować niezależnie od pory. Mój prywatny numer ma sekretarka.”

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

I wyłączył się. Myślałam, że mi się śniło, więc zadzwoniłam do sekretarki żeby dowiedzieć się czy mnie rzeczywiście łączyła przed chwilą z dyrektorem. W odpowiedzi usłyszałam, że delegacja krajowa i zagraniczna, paszport, diety krajowe zagraniczne, instrukcja wyjazdowa i różne upoważnienie już na mnie czekają…. Pojechałam do biura, odebrałam co trzeba. W drodze powrotnej kupiłam na Centralnym bilety dla siebie i koleżanki na nocny pociąg do Gdyni.

Kontenerowiec przewoził olbrzymią ilość kontenerów do Finlandii. Było na nim także kilka samochodów osobowych i 5 dwu-częściowych tirów. Załoga gościła więc na pokładzie nie tylko 2 baby ale też 5-ciu kierowców tych tirów. Wracał także do Finlandii polski lekarz, który już na stałe mieszkał na północy, prawie przy kole podbiegunowym. Do Polski przyjeżdżał 2 razy w roku – żeby wyleczyć zęby – bo u nas jest taniej.

Załogę stanowił kapitan, I i II oficer, główny mechanik czyli chief, dwóch mechaników, kucharz i stażysta świeżo po Szkole Morskiej. Gdy kapitan przedstawił nam załogę nadmienił, że 1-szy oficer jest trochę niedysponowany i prosił żebyśmy na niego nie zwracały uwagi. Piotra zresztą zobaczyłyśmy równo po 2 dniach. Po przywitaniu kapitan zapytał czy często pływałyśmy po morzach i oceanach. Odpowiedziałam zgodnie prawdą, że ostatnio i w ogóle jedyny raz –w 3-ciej klasie szkoły podstawowej, w czasie wycieczki stateczkiem po Zatoce Puckiej. Wyznaniem tym rozbawiłam całą załogę. A jak jeszcze przyznałam się, że nie umiem pływać… Około 20tej zaczęliśmy odbijać. Nigdy nie przypuszczałam, że widok portu w Gdyni od strony morza – gdy zapalają się wszystkie latarnie i światła miasta jest taki piękny. Zresztą całe miasto wyglądało cudownie. Stałyśmy na mostku kapitańskim i patrzyłyśmy oczarowane dopóki nie zniknął polski brzeg. A gdy już minęliśmy „kosę” czyli Hel i wypłynęliśmy na pełne morze zrobiło się całkiem ciemno.

I wtedy się zaczęło. Na mostek kapitański wpadł 2-gi oficer i przekazał kapitanowi świeżo otrzymany meldunek. Okazało się, że nadciąga poważny sztorm. Kapitan ze stoickim spokojem powiedział: „No trudno, dobrze że już panie kolację jadłyście. Teraz się pewnie trochę pomęczycie, ale przecież są specjalne zabezpieczenia żeby nie wypaść za burtę”. Myślałyśmy, że żartował, ale był bardzo poważny. Poradził nam żebyśmy poszły spać, bo następny dzień może być bardzo ciężki.


Komentarzy: 14

- - -
23 lipca 2011 (01:46)
stek bzdur...
stek bzdur... kobieta nazmyślała... chemikalia czasami przewozi się kontenerowcami, ale w specjalnych kontenerach, które się po prostu ładuje na statek i z niego wyładowuje... nie ma mowy o żadnym "wlewaniu" ładunku z czy do kontenerów przez burtę statku... na statek lub ze statku załadowuje się lub wyładowuje już (gdzieś indziej) napełnione płynem kontenery specjalistyczne... "Stałyśmy we dwie na nabrzeżu zbiorników z chemikaliami w porcie Gdynia" nie ma czegoś takiego w Gdyni, jak "nabrzeże zbiorników z chemikaliami", przy którym cumowałyby kontenerowce... stek bzdur ten tekst i ściema... nie dajcie się kitować...

Jadwiga Śmigiera
23 lipca 2011 (15:54)
do .......
Nie wiem komu odpowiadam bo ten ktoś się nie podpisał. Chciałabym tylko zwrócić uwagę, że załadunek i transport odbyły się półtora roku po zatonięciu promu Estonia tzn. w kwietniu 1995 r. /co wyraźnie podaję w tekście/. Mimo wszystko dziękuję Pani/Panu za przeczytanie i skomentowanie. I pozdrawiam.

paczucha
24 lipca 2011 (08:23)
Odp
Faktycznie, tragiczny wypadek jak miał wówczas miejsce, mół popsuć całą przyjemność z tej służbowej podróży. Pozdrawiam serdecznie ciebie Jadwigo.

elatros
24 lipca 2011 (10:29)
Podróżując
PODRÓŻUJĄC nigdy nie wiemy co moze sie wydarzyć i nas spotkac ale...i chodzac po ziemi w codziennym zyciu nie jestesmy w stanie tego przewidziec. Czasami rodzaj wykonywanej pracy pozwala bardziej szczegółowo poznac inne kultury i innych ludzi. Z tych bab to sie usmiałam.Ach te baby.... Pozdrawiam i zazdroszczę tych wrażeń i przygód!!

Jadwiga
24 lipca 2011 (11:43)
do Paczuchy
Już sam rejs /bez wypadku ESTONII/ był stresujący, bo ciągle nad nami ten sztorm "wisiał".Dziękuję serdecznie.

Jadwiga
24 lipca 2011 (11:53)
do elatros
Mogłam napisać jak bardzo bałam się sztormu w czasie rejsu, ale wolałam napisać o tych "babach"- przynajmniej można było się trochę uśmiechnąć przy czytaniu. Dziękuję bardzo za życzliwe przyjęcie tekstu.

Grażyna
24 lipca 2011 (11:53)
Do Jadwigi
Jadziu, wczoraj wpisałam komentarz i dzisiaj go jeszcze nie ma. Co sie dzieje? Kod wpisałam dobrze. Podziwiam Cię, bo Twoja podróż, to wspaniała przygoda, ale na granicy ryzyka. Dzielna matroska z Ciebie, nawet pokład wyszorowałaś, haa..haa. Chciałabym to widzieć. I znowu czegoś nowego się dowiedziałam, a mianowicie to, że Finlandia kiedyś była pod panowaniem Rosji-wstyd się przyznać, ale historia nie była moją mocną stroną. Czekam na następną perełkę. Podejrzewam, ze jeszcze nieraz nas zaskoczysz i zachwycisz. Dziękuję i pozdrawiam.

Jadwiga
24 lipca 2011 (12:23)
do Grażyny
Dziękuję Grażyno. A ten pokład to ja ze strachu szorowałam /żeby nie myśleć o sztormie/. Myłam jeszcze naczynia i robiłam szalik na drutach dla kucharza, bo go gardło bolało.

Eurydyka
25 lipca 2011 (14:33)
Imponujące
Jadziu, czytam wszystkie Twoje artykuły, imponujesz wiedzą i znajomością świata. Nigdy nie komentowałam, ponieważ jestem takim laikiem w temacie, że nie jestem w stanie nic wnieść . Za to z podziwem czytam. Pozdrawiam cieplutko, to wielka przyjemność zwiedzać z Tobą świat :)))

Jadwiga
25 lipca 2011 (15:09)
do Eurydyki
Z pewnością mogłabyś dużo wnieść - Twój blog o tym świadczy. Dziękuję serdecznie.

anastazja
26 lipca 2011 (19:41)
Do Jadwigi
Wiesz,czytając Twoje relacje byłam zdziwiona-(Ty i jakieś ftenole?dla mnie to czarna magia)-zaskoczona,smiejąca się w głos,zasmucona.Cała gama uczuc przewinęła się przeze mnie podczas czytania tego artykułu. Zainteresowałas mnie ,chociaż bardzo nie lubię tematów morskich.Wspaniale wszystko opisałaś. I te baby....Chyba będą je długo wspominac członkowie załogi. A tak na marginesie....Finlandia nalezała do Rosji? Nie wiedziałam.

Jadwiga
26 lipca 2011 (20:30)
do Anastazji
Bardzo dziękuję za pozytywny odbiór tekstu. Odpowiadam na pytania po kolei: 1. Przez prawie 30 lat zajmowałam się eksportem i importem różnego rodzaju chemikalii do/z różnych krajów Europy i nie tylko Europy. 2. Finlandia powstała w 1917 r. po odłączeniu się od Rosji, zaraz po wybuchu Rewolucji Pażdziernikowej. Najpierw w średniowieczu była pod panowaniem szwedzkim, potem przez ponad 100 lat pod panowaniem rosyjskim. Pozostałością rosyjskiego panowania jest fińska cerkiew prawosławna, która jest jednym z dwóch kościołów narodowych w F.,.... także cerkiew i pomnik cara w Helsinkach - o czym w tekście wspominałam. 3. Rejs odbył się w kwietniu 1996 r./ w wyjaśnieniu osobie która się nie podpisała na samym początku napisałam omyłkowo że to był rok 1995/. Nie wiem czy pamiętają " te baby" członkowie załogi, ja natomiast pamiętam doskonale cały rejs. A załoga była naprawdę na najwyższym poziomie. Pozdrawiam serdecznie.

Joter
3 września 2011 (22:39)
kolejna perła
Oglądanie świata Twoimi oczyma w kolejnej podróży, to wielka przyjemność! Cudnie, jak dwie delikatne istoty zmieniają charakter rejsu. Przepadam za dowcipnymi spostrzeżeniami, rzetelną informacją i barwnymi opisami. Nareszcie miałam czas przeczytać!

Jadwiga
4 września 2011 (08:16)
do Joter
I co ja mam napisać gdy tak mnie ocenia "człowiek renesansu"?. Mogę tylko podziękować.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".