Koranem chętnie się wsławię
    muzułmanie38 · Koran3 · tolerancja36 · Islam39
2010-09-11
Jaki jest przepis na pięć minut sławy nie tylko w krajowych ale i światowych mediach? Jak można niemalże natychmiast zostać światowym celebrytą? Bardzo prosto. Wystarczy w dniu kolejnej rocznicy zamachów na bliźniacze wieże WTC i Pentagon ogłosić, że ma się zamiar dokonać publicznego spalenia świętej księgi islamu. Efekt murowany. Muzułmańskie organizacje dążące do upolitycznienia religii tylko czekają na tego typu akcje i natychmiast wyprowadzą tłumy na ulice Kairu, Islamabadu, czy Dżakarty.

Jest to oczywiście również świetna okazja dla rekruterów al-Kaidy i innych organizacji zaprzyjaźnionych, żeby wzmocnić swoje szeregi. Jeśli dodatkowo taki happening ma miejsce w momencie jednego z najważniejszych świąt muzułmańskich Eid al-Fitr to tym bardziej można liczyć na to, że performance nie zostanie zignorowany przez światowe media.

Tylko po co to robić? Dla tych pięciu minut? Po to by z pastora prowincjonalnego miasteczka amerykańskiego awansować niemalże do rangi zwierzchnika kościoła układającego się bezpośrednio z przywódcami państw? Po to wreszcie by nadać swojej wspólnocie religijnej jeszcze silniejszą tożsamość i by jeszcze bardziej wzmocnić zależności wewnątrzgrupowe i spoistość grupową? A może po prostu z nudów - żeby miasteczkiem pośród bagien ktoś się w końcu zainteresował? Odpowiedzi może być bardzo wiele.

Tym razem pastor Terry Jones i jego sympatycy odstąpili od demonstracyjnego palenia Koranów w zamian za rzekome przeniesienie planowanego centrum kultury muzułmańskiej z dalekiego sąsiedztwa Punktu Zero w jeszcze dalsze sąsiedztwo. Nie ma jednak żadnych gwarancji no to, że wielebny Jones pewnego dnia (np. za rok gdy będzie jeszcze okrąglejsza rocznica 9/11) nie zdecyduje się na powtórzenie akcji palenia Koranów. A jeśli nie zrobi tego on, to z pewnością z przepisu na szybką karierę w światowych programach informacyjnych skorzysta inny wielebny. Bo to mało na świecie pastorów Jonesów. Światowe stacje telewizyjne, które z takim zaangażowanie informowały o planach symbolicznego rozprawienie się z muzułmanami przed kościołem w Gainesville na Florydzie poprzez palenie ich największej świętości – Koranu, pod koniec afery zorientowały się, że może zbyt wiele czasu poświęcają wielebnemu Jonesowi i ogłosiły, że nie mają zamiaru transmitować happeningu na żywo. CNN przykładowo wydała swoim reporterom precyzyjne wskazówki by nie pokazywali zdjęć ani nagrań z wydarzenia palenia Koranu. Szkoda tylko, że w pogoni za sensacją światowe media w ogóle zwróciły naszą uwagę na postać przywódcy marginalnego The Dove World Outreach Center, nie zasługującego nawet na ułamek tego zainteresowania.

Tu warto przypomnieć, że Koran dla muzułmanów jest czymś więcej, niż Biblia dla chrześcijan. Jest centralną teofanią islamu, jego głównym objawieniem oraz centralną osią wokół której obraca się życie muzułmanów. Nie jest opisem tego jak przebiegało objawienie ale jest sam w sobie objawieniem – posłannictwem skierowanym do człowieka poprzez Proroka Mahometa, którego niepiśmienność jest bardzo często porównywana w tym kontekście do niepokalanego poczęcia Jezusa Chrystusa przez Maryję Dziewicę.
Nie palmy więc świętych ksiąg żadnej grupy religijnej tylko wczytujmy się w zawarte w nich mądrości etyczne, moralne i życiowe albo po prostu czytajmy je jako skarbnice historii ludzkości.


Komentarzy: 4

Jadwiga
12 września 2010 (04:18)
zgadzam się....
,,, z Panem całkowicie, szczególnie jeśli chodzi o ostatni akapit. Konflikty należy łagodzić a nie zaogniać....

TomaszO
12 września 2010 (12:12)
przepraszam, że tak zapytam...
czy terroryści chcieli rozmawiać przed zamachami, kiedykolwiek? Jakoś nie za bardzo boję się tłumów na ulicach Kairu, Islamabadu itp..i tak wyjdą jak będą chcieli, nawet gdy usłyszą, że Europa nie kupuje od nich bananów. Nie tędy droga. Z jednej strony szantaż, bo wyjdą na ulice, będą atakować i zabijać chrześcijan, żołnierzy. a z drugiej strony palenie ksiąg. To są nieporównywalne zdarzenia.

Grzegorz Wasiluk
12 września 2010 (17:13)
Swego czasu chcieli rozmawiać
Mam na myśli OWP - Organizację Wyzwolenia Palestyny, bo tak naprawdę wszystko się od niej zaczęło. Chcieli rozmawiać na temat bezkrwawej likwidacji państwa Izrael i utworzenia na jego miejsce "demokratycznej, wielowyznaniowej Palestyny, opartej na całkowitym równouprawnieniu". Izraelczycy odpowiadali, że nie będą prowadzić nawet pośrednich rokowań z mordercami ich kobiet i dzieci, a na dodatek sportowców na olimpiadzie (w tym punkcie niestety niczego sobie nie wymyślili), a poza tym "Arabowie palestyńscy" mają już swoje państwo - Jordanię, więc po co i jakim prawem im jeszcze drugie? Potem premier Rabin, który bardzo stanowczo trwał przy takim stanowisku w 1974-75, kiedy Kissinger chciał konferencji pokojowej w sprawie Bliskiego Wschodu, zmienił zdanie o 180 stopni i chyba już po prostu było za późno, bo przez wszystkie te lata było coraz więcej krwi i nienawiści. Zaś a propos Jordanii; tam naprawdę udało się zbudować monarchię konstytucyjną, państwo wielowyznaniowe oparte na równouprawnieniu poddanych. Lud ma prawo głosu w swoich sprawach, król zachował silną władzę wykonawczą, ale podlega prawu. Najpierw jednak bez litości zgnieciono tam terrorystów. Do 1958 ta sama dynastia rządziła Irakiem...

Tomahawki są bezpieczne
12 września 2010 (18:26)
to że Pastor chciał zrobić szum medialny, to banał
oczywiście, że tak było. Myślę, że chciał w ten sposób chciał wymusić wstrzymanie tej budowy meczetu w Nowym Jorku (muszę przyznać to pomysł bomba prowokacyjna, nie wiem czy ktoś liczył na to, żeby sprawdzić jakie są granice wytrzymałości tych ludzi???). Ale autor pisze że pastor jak i inni jemu podobni, chcą wygrać na tym medialnie. Racja, ale proszę spojrzeć na terrorystów. Czy naprawdę ich celem było zabicie 3000 tysięcy ludzi w Nowyk Yorku, 200 w Madrycie? Nie, ich celem było to, by cały świat się dowiedział jacy oni są straszni i zdeterminowani. Różnica polega na tym, że jedni zabijają by byc sławni, inni palą książki.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".