Gigantyczne problemy Grecji na nowo przywróciły dyskusje na temat możliwości wyjścia państwa członkowskiego ze strefy euro. Przy omawianiu... 
Sprawa dotyczy tak skomplikowanej materii, że nawet inwestor posiadający ponadprzeciętną wiedzę na temat instrumentów pochodnych może mieć... 
29 maja w godzinach 12.00-15.00 w budynku SGH w Warszawie ma miejsce konferencja naukowa organizowana przez Instytut Ludwiga von Misesa pt: "Jak nie... 
Stało się! Wbrew zapewnieniom uznanych ekonomistów, że nie ma powrotu do protekcjonizmu, prezydent Stanów Zjednoczonych postawił miejsca pracy... 
Gdy w grudniu 2009 roku pisaliśmy o tym, że „strefa euro wygrała z kryzysem", o dzisiejszych problemach z deficytem Grecji jeszcze nie... 
XXI wiek okazał się nieodrodnym synem swojego ojca – wieku XX. Ta sama zaciekłość sporów ideologicznych (aż zwykłym ludziom robi się... 
Miesiąc temu zakończyły się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Dla miłośników futbolu, którzy przez cztery lata czekają na to wydarzenie,... 
Amerykańska gospodarka znajduje się w punkcie zwrotnym, a opinie ekonomistów i inwestorów odnośnie jej perspektyw na najbliższe miesiące już... 
Miesiąc temu zakończyły się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Dla miłośników futbolu, którzy przez cztery lata czekają na to wydarzenie,... 
Pod koniec ubiegłego tygodnia, Komitet Europejskich Nadzorów Bankowych opublikował wyniki stress testów przeprowadzonych na 91 największych... 
Od kilku miesięcy temat gazu łupkowego budzi żywe zainteresowanie polskiej opinii publicznej. Wraz z rozpoczęciem amerykańskich odwiertów... 
25 VI 2010 w Waszyngtonie spotkali się i długo rozmawiali dwaj prawnicy z doświadczeniem w sprawach gospodarczych, sprawujący najwyższe... 
Chińska gospodarka kontynuuje dynamiczny wzrost, jednak na horyzoncie pojawiają się pierwsze oznaki spowolnienia. W 2010 roku, widoczny jest... 
Koszmar globalnego zadłużenia
Ostatnie zawirowania na rynkach kapitałowych a także cały obecny kryzys gospodarczy ma swoje korzenie właśnie w problemach związanych z zadłużeniem. Kryzys subprime na nieruchomościach w USA rozpoczęty w 2007 roku, krach giełdowy 2008 i... 
Obama ubezpieczył Amerykanów
Alexis de Tocqueville, jedna z najważniejszych postaci w panteonie nauk politycznych, stwierdził podczas swojej podróży po Stanach Zjednoczonych, że państwo to upadnie wtedy, gdy rząd odkryje, że naród można przekupić za publiczne... 
O socjalistycznej naturze banków centralnych, kryzysie finansowym i rozszerzeniu Unii jako boskim błogosławieństwie dla Europy. Wywiad z jednym z czołowych reprezentantów austriackiej szkoły ekonomicznej, profesorem Jesúsem Huerta de Soto,... 
Wywiad z dr hab. Robertem Gwiazdowskim, prezydentem Centrum Adama Smitha.
Panie prezesie, na samym początku chciałbym Panu pogratulować: Centrum Adama Smitha ma już ponad 20 lat, rocznica minęła zdaje się 16 września. Jak na ekonomiczny think-tank to niezły wynik, gratuluję.
Bardzo dziękuję. Z Centrum to jest tak dosyć śmiesznie, ja mówię że u nas sprawdza się metoda sterowania z tylnego siedzenia, bo w Centrum prezydentów było już czterech, a wiceprezydent jest ciągle jeden, niezmieniony. Więc tak na dobrą sprawę to jest głównie zasługa Andrzeja Sadowskiego, że Centrum funkcjonuje tak, jak funkcjonuje. Śmiejemy się nawet, że skrót CAS – to Centrum Andrzeja Sadowskiego.
Kilka dni temu miała też miejsce rocznica znacznie bardziej ponura, przy okazji której USA pokazały miejsce w szeregu krajowi przywiślańskiemu. Czy w perspektywie ekonomicznej Pana zdaniem zawierzanie amerykańskiemu kolosowi na glinianych nogach w kwestiach bezpieczeństwa ma sens?
W perspektywie ekonomicznej moim zdaniem nie. Gospodarka amerykańska będzie przeżywała znaczne kłopoty, aczkolwiek ma niesłychany potencjał, bo przez lata najinteligentniejsi ludzie z całego świata ciągnęli do Stanów Zjednoczonych, a podstawą bogactwa narodów są właśnie te najbardziej giętkie, najbardziej elastyczne umysły, które potrafią tworzyć, wymyślać, są najbardziej kreatywne. Tych ludzi Amerykanie mają dostatek. Niestety, wielu z nich to Polacy, ci którzy wyjechali z Polski dlatego, że nie potrafili znaleźć sobie tutaj miejsca przez głupią politykę rządów. Wspomniał Pan o rocznicy, rozumiem że chodziło o 17 września...
Naturalnie.
...czyli najazd Sowietów na Polskę, ale z ekonomicznego punktu widzenia, gdzie decyduje rachunek opłacalności, to proszę mi powiedzieć, gdyby Pan był na miejscu Stalina to by Pan nie najechał?
Najechałbym, opłacałoby się to.
No właśnie.
Natomiast jeśli chodzi o drenaż mózgów, to trzeba chyba wprowadzić rozróżnienie czym się te umysły zajmują, czy tworzą piramidy finansowe czy wytwarzają jakąś wartość dodatnią, bo w świecie finansów i handlu derywatami to już nie jest chyba takie jasne jak w XIX wieku chociażby, nie sądzi Pan?
Nie no, oczywiście, ja twierdzę, że w Ameryce na Wall Street nie zbankrutował wraz z
upadkiem Lehman Brothers
kapitalizm, bo kapitalizmu już na Wall Street dawno nie ma. Zbankrutował właśnie socjalizm korporacyjny, który udawał kapitalizm, bo kapitalizm opiera się po pierwsze na prywatnej własności. W przypadku korporacji takich jak Lehman Brothers albo General Motors tak naprawdę konkretnego właściciela od dawna nie było. Dlatego ich zarządy robiły co chciały. Twórcy amerykańskiego systemu bankowego, J.P. Morgan czy Mayer Rothschild to się dzisiaj przewracają w grobie, jak usłyszą ile zarabiał przedstawiciel klasy robotniczej (zgodnie z ich rozumieniem), czyli wynajęty do roboty prezes. Zatrudnieni na kontraktach menadżerowie puścili z torbami kapitalistów, czyli właścicieli tych banków, bo akcjonariat był rozproszony i tego prawdziwego właściciela, który pilnowałby swojego majątku nie było. Zapomnieliśmy, co to jest własność i na czym ona polega - własność to prawo posiadania, pobierania pożytków i rozporządzania rzeczą. I tak rozumianej własności na Wall Street nie ma już od dawna.
A pozostając jeszcze przy definicjach, to jaka jest Pana zdaniem różnica między wolnym rynkiem a kapitalizmem, oraz liberalizmem a neoliberalizmem? Bo wydaje się, że wielu krytykom status quo te różnice umykają
No więc najszerszym pojęciem jest wolny rynek. Kapitalizm to swego rodzaju synonim wolnego rynku ale przecież zwolennicy wolnego rynku wcale nie nazywali się kapitalistami. Oni bronili wolności, wolności człowieka, wolności rozporządzania majątkiem, własnością, czyli właśnie wolnego rynku. Wolny rynek to jest pewnego rodzaju instrument przy pomocy którego możemy przekładać swoje codzienne decyzje i preferencje na wymianę handlową, na rozwój gospodarczy. Natomiast między liberalizmem a neoliberalizmem różnica jest o wiele bardziej skomplikowana.
Jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym?
No nie aż tak, ale proszę zwrócić uwagę na szczegóły. Konfucjusz pisał, że gdy słowa tracą swe znaczenie, ludzie tracą wolność. Gdy mówimy o różnicy między liberalizmem i neoliberalizmem, to powinniśmy mieć odniesienie do takich pojęć jak gotyk i neogotyk. Dlaczego mówimy o neogotyku? Bo jest w sumie podobny do gotyku. Natomiast neoliberalizm tylko w pewnym momencie był podobny do liberalizmu. Dlaczego pojawiło się pojęcie neoliberalizmu? Stało się tak dlatego, że w polityce amerykańskiej "liberał" w odróżnieniu od polityki polskiej, nie jest określeniem pejoratywnym typu "łże-liberał", "liberał-złodziej" itd. W Stanach Zjednoczonych, które budowały się na fundamencie liberalnych teorii ekonomicznych, "liberał" to coś wartościowego. Więc gdy pojawił się kryzys drugiej połowy XIX wieku, to zwolennicy nowych metod interwencjonistycznych, zwolennicy zwiększenia siły państwa, czyli rozwiązań które w Europie głosili socjaliści, nie chcieli broń Boże być socjalistami, dlatego że w Ameryce pod sztandarem socjalizmu niewiele mogliby zdziałać. Więc oni nazwali się liberałami, tymi "prawdziwymi" liberałami, a zwolenników tradycyjnego liberalizmu przechrzcili na "konserwatystów", bo tamci chcieli bronić tradycji wolnościowej, która wykształciła się w Stanach Zjednoczonych wraz z przybyciem ojców założycieli.
Czyli amerykański konserwatysta to mniej więcej europejski wolnościowiec, a amerykański liberał to mniej więcej europejski socjaldemokrata?
Dokładnie tak. I dlatego Friedrich August von Hayek swoją najpoczytniejsza książkę, "Konstytucję wolności", kończy rozdziałem pt."Dlaczego nie jestem konserwatystą". I żeby uciec od negatywnych konotacji terminu "konserwatysta", zwolennicy liberalizmu zaczęli używać określenia "neoliberalizm", czyli tradycyjny liberalizm ale lekko zmodyfikowany. Jak przyjrzymy się pracom Hayeka, to zobaczymy, że mamy bardzo mocny wpływ Smitha, ale jednak z pewną dozą modyfikacji. I to jest właśnie ten neoliberalizm - taki, jaki jest neogotyk w stosunku do gotyku. A potem narodziło się różnych instrumentalistów, tak bym ich nazwał, którzy pod hasłem neoliberalizmu i egidą szkoły chicagowskiej zaczęli robić różne sztuczki makroekonomiczne, które doprowadziły do katastrofy. Milton Friedman – podobnie jak Hayek, bronił wolności. Bardziej znane są jego książki społeczno polityczne ("Kapitalizm i wolność", "Wolny wybór", czy "Tyrania status quo") niż ekonomiczne o teorii pieniądza. Jego kontynuatorzy nie zajmowali się ideą wolności. Oni zajmowali się statystyką, różnego rodzaju planowaniem.
Ekonomista jako planista-dentysta gospodarczy.
Tak. I nie protestowali przeciwko nazywaniu ich "neoliberałami", bo pojęcie to miało pozytywne konotacje, ale w ich neoliberalizmie nie był absolutnie tego, co było w liberalizmie tradycyjnym. Nie było oparcia się na własności prywatnej, na etyce - bo jak następuje rozerwanie między własnością a odpowiedzialnością to trudno mówić o jakiejkolwiek etyce - i to doprowadziło ten system wallstreetowy, który nie jest bynajmniej wolnorynkowy tylko wallrynkowy, do takiej sytuacji jaka miała miejsce w zeszłym roku, a której symbolem było bankructwo Lehman Brothers.
Na swoim blogu napisał Pan ostatnio, że historia "nigdy nikogo niczego nie nauczyła" i przywołał Pan nacjonalizację banków i fabryk przez bolszewików. Czy dla wolnorynkowego ekonomisty tak właśnie prezentuje się wierchuszka neoliberalnego światka wielkich korporacji, finansjery i urzędników - jako bolszewia?
No tak, tylko ja ich nie nazywałem neoliberałami czy liberałami, to profesor Kołodko tak ich nazywa, bo musi mieć zidentyfikowanego wroga. Więc twardo się upiera, podobnie jak Naomi Klein, że największe zło pochodzi od Friedmana i właśnie od neoliberałów, ale mamy tutaj dwa problemy. Pierwszy problem polega na tym, że Friedman nie jest bynajmniej jedynym liberałem-wolnorynkowcem, że teorie Friedmana w wielu miejscach nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością, co przewidział zresztą Ludwig von Mises; pod wieloma względami trzeba przyznać rację austriakom, czyli Misesowi i Hayekowi, a nie Friedmanowi. Ale jeśli już mówi się o błędach Friedmana, to pamiętajmy że w jego ilościowej teorii pieniądza tkwiły pewnego rodzaju bezpieczniki, które zostały wymontowane. Przecież Friedman stworzył pewien algorytm, który powinien mieć zastosowanie przy podaży pieniądza. Było to więc zupełnie inne podejście do pieniądza niż austriaków, którzy byli zwolennikami utrzymania standardu złota, ale jednak z pewnymi zabezpieczeniami. Tymczasem to, co się stało przez ostatnie kilka lat, w ogóle nie miało nic wspólnego nie tylko ze szkołą austriacką, liberalizmem austriackim ale także tym liberalizmem “popytowym” a la Friedman.
Prawie zerowe stopy procentowe trudno nazwać powściągliwością.
Tak jest.
Wróćmy do Starego Świata. Frédéric Bastiat napisał ponad półtora wieku temu słynną petycję producentów świec do rządu. Dziś światli członkowie Komisji Europejskiej chcą uwolnić konsumentów od złowrogiej żarówki stuwatowej. Nie ma Pan czasem wrażenia, że historia się powtarza?
Tak, bo historia nas uczy że jeszcze nigdy nikogo niczego nie nauczyła, jak Pan zacytował. Zdecydowanie, to jest ten sam mechanizm, zresztą nie tylko w przypadku świec i żarówki. W przypadku stacji kolejowej na szybkiej linii Paryż-Madryt, do której dobudowano dworzec w Bordeaux, żeby mogło się szybciej rozwijać [przykład Bastiata na immanentną ślepotę ekonomiczną rzadów - przyp.red.], no aż się ciśnie na usta porównanie z naszą Włoszczową.
A jakby Pan określił w takim razie system ekonomiczny czy ekonomiczno-społeczny który w tej chwili istnieje w ramach Unii Europejskiej? Bo z jednej strony mamy postulowany wolny rynek, swobodę przepływu kapitału, ludzi i towarów, z drugiej strony są różne subsydia, kwoty mleczne, kontrolowanie rynku na różne sposoby.
Mamy socjalizm, który próbuje zawłaszczyć popularną w sumie ideę wolnościową. Gdy poczytamy Tocquevilla, to zrozumiemy, że ludzie w dłuższej perspektywie czasu wolą równość niż wolność, ale mówienie ludziom, że zabieramy im wolność jest niebezpieczne. W związku z czym zabiera się ludziom wolność mówiąc, że robimy to w imię wolności. Stąd na bannerach Unii Europejskiej jest projekt lizboński, jest projekt liberalizacji, jest projekt deregulacji, a tak naprawdę wszystko, co się robi pod hasłem ochrony wolnego rynku, temu wolnemu rynkowi zaprzecza. Niestety. Więc znowu, jako że historia kołem się toczy, nasuwa mi się skojarzenie z tym, co się stało w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Proszę zwrócić uwagę, że mieliśmy pod koniec stanu wojennego trzy bardzo silne ośrodki myśli liberalnej: w Krakowie, w Warszawie i w Gdańsku Konges Liberałów, który przekształcił się w Kongres Liberalno-Demokratyczny. Jednak w momencie, w którym Jan Krzysztof Bielecki, jeden z liderów gdańskich liberałów, został premierem, zaczął robić wszystko, co z liberalizmem było sprzeczne.
Najbardziej liberalna w Polsce ustawa o działalności gospodarczej to ustawa komunistyczna, czyli ustawa Wilczka. Najlepszy podatek jaki w Polsce wprowadzono -19% podatek od przedsiębiorców - to podatek wprowadzony przez rząd Millera, czyli postkomunistów. Tymczasem za rządów "liberalnych" następowały ograniczenia dotyczące wolności gospodarczej, nastąpiło przyciśnięcie śruby fiskalnej. Proszę zwrócić uwagę, że podatek dochodowy od osób fizycznych, który wszedł w życie w 1992 roku, to kompletna katastrofa, kompletna. Fatalnie, destrukcyjnie skonstruowana progresja podatkowa, stworzona na podstawie danych wziętych z sufitu, do której wykreowania nikt się nie chce przyznać, zabijała polską przedsiębiorczość, wpychała w szarą strefę, co powodowało dalsze problemy. Państwo zostało przez tych ludzi, którzy mieli wziąć sprawy w swoje ręce, zacząć budować dobrobyt swoich rodzin i państwa uznane za wroga, takiego samego jakim było państwo komunistyczne. Tak jak "liberalny" rząd Bieleckiego, bo pod hasłem liberalizmu robił rzeczy nieliberalne, tak samo dzisiaj w Unii Europejskiej, mówimy dużo o strategii lizbońskiej, a ciągle wprowadzamy nowe nakazy i zakazy typu zakaz sprzedaży tradycyjnych żarówek.
To jest szczególnie ciekawa kwestia gdy porówna się pozycję Polski i np. Francji, jako reprezentanta starej Europy, w różnorakich rankingach międzynarodowych. Na przykład, w Indeksie Wolności Ekonomicznej Fundacji Heritage - Polska zajmuje miejsce 82, obok Kazachstanu, natomiast zsocjalizowana Francja ma miejsce 64. Indeks Ucisku Podatkowego Instytutu Constant de Rebecque: miejsce 3 wśród państw z największą opresją podatkową, Francja na miejscu 9. Indeks Wolności Gospodarczej Instytutu Frasera: Polska ma miejsce 73, to jest obok Kirgizji i Barbados, a Francja na miejscu 33. Więc jak to w końcu jest za naszą zachodnią granicą - więcej wolności gospodarczej niż u nas czy mniej?
Te wszystkie indeksy, których jest tyle bo są popularne, przynosząc wiele reklamy i splendoru, opierają się na bardzo różnych kryteriach. Kryteriach, których twórcy tych indeksów czasami nie rozumieją, jeśli chodzi o działalność poszczególnych krajów. Wydaje mi się, że niektóre indeksy, które wykorzystują ośrodki wolnorynkowe w danych krajach, bardziej oddają rzeczywistość niż indeksy ośrodków, które nie są ideologiczne, a uważają się za wielce profesjonalne. Te ośrodki, dla których podstawą jest wolność rozumiana w sposób tradycyjny, jako wolność do działania, czyli ta wolność pozbawiona nacisku ze strony ośrodków zewnętrznych (czy to innych jednostek czy grup społecznych, czy też państwa) inaczej rozumieją poszczególne składniki tych indeksów niż ci makroekonomiści, którzy uważają się za profesjonalistów, bo nauczyli się matematyki. Patrzą oni na te zagadnienia nie z punktu widzenia idei wolności - choć o idei wolności piszą, zgodnie z nią dokonują klasyfikacji.
No dobrze ale to właśnie Centrum Adama Smitha współpracowało przy tworzeniu Indeksu Wolności Gospodarczej Instytutu Frasera i to między innymi Centrum umieściło Polskę na miejscu 73, a Francję czterdzieści pozycji wyżej.
To jest tak – to jeden z najstarszych indeksów tego typu na świcie. Pierwsza edycja przygotowywana była przez Miltona Friedmana. Między innymi za sprawą jego popularności zaczęto tworzyć inne indeksy tego samego typu. Ale co do metodologii, to nie jest tak, że Centrum w drodze głosowania mówi, że w Polsce jest gorzej, a we Francji jest lepiej, tylko Centrum przedstawia pewne mechanizmy dotyczące Polski. Z punktu widzenia naszego, mamy w Polsce wolność bardzo ograniczoną, natomiast nie wypowiadamy się co do tego, jak wygląda wolność Francuzów. Widocznie Francuzi są już tak zniewoleni intelektualnie, że dla nich o wiele mniejsza wolność jest większą wolnością.
To trochę jak u Huxleya.
My mamy jeden problem, taki mianowicie, że mamy tę naszą biurokrację bardzo siermiężną, więc te działania bardziej rzucają się w oczy niż np. we Francji. Po pierwsze, jest takie powiedzenie, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka. Francuzi się dłużej przyzwyczajali do pewnych ograniczeń, które traktują, ot, normalnie. Myśmy też się przyzwyczajali do jeszcze większych ograniczeń i dlatego ci, którym się wydawało że obalenie komuny może być podstawą szybkiego rozwoju wolności twierdzą, że się bardzo zawiedli i dosyć krytycznie oceniają polskie dokonania.
Zostawmy Stary Świat i wróćmy do Ameryki: Peter Schiff w wywiadzie dla "Wprost" (38/2009) stwierdził, że "największym problemem Ameryki będzie kryzys dolara" - zgadza się Pan z tym?
Nawet wziąłem kredyt w dolarach, co świadczy o tym, że się zgadzam. Liczę na to, że będę spłacał mniejsze raty.
Schiff używa także metafory narkomana by opisać stan USA...
Niestety Schiff zachował się tutaj nieelegancko, powinien był powiedzieć, że jest to swego rodzaju metafora alkoholika Miltona Friedmana. Ja sam się czasami łapię na tym, że coś wymyśliłem, a potem przeczytałem to gdzieś, jednak okazuje się, że było to napisane zanim to wymyśliłem. Więc niewykluczone, że Schiff też sam doszedł do tej metafory, choć nie sądzę, bo tyle razy odwoływał się do Friedmana, że musiał go czytać. Choć nie jest to wykluczone, bo na przykład jestem święcie przekonany, że Naomi Klein, która uznała Friedmana prawie za faszystę nie czytała książek Friedmana.
Ale pozostawiając kwestię własności intelektualnej na boku, zgadza się Pan z tym opisem, z opisem rządu jako dającego dodatkowe dawki narkotyku wycieńczonej gospodarce zamiast wziąć się za terapię odwykową?
Dokładnie, dokładnie tak jest. Friedman pisał o inflacji jako alkoholizmie. Co jest najlepszym lekarstwem na kaca?
No klin oczywiście.
No wiadomo że klin. Tylko, że ten klin musimy powtarzać coraz częściej i ten klin musi być coraz mocniejszy, w efekcie wpadamy w chorobę, która kończy się w jeden sposób, który nazywa się delirum tremens.
W takim razie, jakie będą oznaki, np. wśród wskaźników makroekonomicznych, że teorie austriacka czy chicagowska odnośnie państwowej interwencji na rynku podczas kryzysu się sprawdzają? To znaczy, po czym poznamy, że rzeczywiście interwencje przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego?
Już poznajemy. Poznajemy przede wszystkim po propagandzie. To jest tak: im głośniej się o czymś mówi, tym bardziej nie należy w to wierzyć. Wiedzą o tym wszyscy, którzy w Polsce przeżyli komunizm. Im na plenum głośniej mówiono, że jest świetnie, tym było gorzej. Więc jeżeli Ben Barnenke mówi, że wychodzi z kryzysu w momencie, w którym absolutnie nie ma żadnych podstaw do tego, żeby tak mówić, to znaczy, że to tak trochę jak na naszym ósmym czy dziewiątym plenum Komitetu Centralnego, kiedy mówiono że zakończyliśmy z sukcesem kolejny etap atestacji albo czegoś tam jeszcze innego. Drugi dowód na to - zachowanie się złota. Jak trwoga, to do złota.
Wzrost ceny złota
pokazuje, że inwestorzy już wyraźnie czują, że dolary zaczną ich parzyć w palce, więc zawczasu zaczynają je na coś konkretnego wymieniać. Trzeci czynnik, to zachowanie Chińczyków, którzy już absolutnie nie mają zamiaru dłużej pompować w gospodarkę amerykańską.
Obligacji mają już chyba aż nadto.
Zaczynają inwestować coraz śmielej w
Afryce
, w złoto i w surowce. To, że zmieni się znowu trend na rynku ropy naftowej jest wynikiem ucieczki Chińczyków od dolara, a że nie bardzo mają w co uciec, uciekają w surowce. Ostatnia transakcja największego koncernu chińskiego w Wenezueli pokazuje, że mają dosyć duże środki na to, żeby w dobie kryzysu akwizycji dokonywać.
Poza kryzysem na horyzoncie jest jeszcze jedna groźba, która może sprawiać wielkie kłopoty w przyszłości, mianowicie
peak oil
. Czy sądzi Pan, że ta teoria ma potwierdzenie w faktach?
Po pierwsze, nie jestem pewien, czy ropa naftowa jest pochodzenia organicznego czy chemicznego. Wśród bardzo wielu poważnych naukowców są odmienne poglądy na ten temat. I bynajmniej nie uważam, że skoro większość z tych naukowców uważa, że ropa naftowa jest jednak pochodzenia organicznego, to tak rzeczywiście jest. Kopernik absolutnie był w mniejszości, gdy mówił, że to Ziemia krąży wokół Słońca, a nie na odwrót. Nie jestem ani chemikiem ani geologiem, więc nie wiem jak to jest naprawdę. Nawet, gdyby się okazało, że ropa naftowa jest pochodzenia organicznego, to ten geniusz ludzki, o którym pisał George Gilder w "Bogactwie i ubóstwie", z całą pewnością sprawi, że damy sobie radę i zaczniemy w inny sposób pozyskiwać potrzebną nam energię. Oczywiście, nie tak głupio jak przez ostatnie kilka lat, gdy proponowaliśmy biopaliwa, co było absurdem ekonomicznym, takim klasycznym. Przy produkcji biopaliw trzeba było zużyć według niektórych tyle samo, a według innych więcej energii niż tej, którą mieliśmy zastąpić dzięki produkcji biopaliw. Ale, proszę zwrócić uwagę, co jest wielce wymowne, że największy ubezpieczyciel i asekurator na świecie, Munich Re, który wyszedł obronną ręką z ubiegłorocznych zawirowań na światowych rynkach, zdecydował się przystąpić do konsorcjum i finansować inwestycję budowy
baterii słonecznych na Saharze
.
DESERTEC, wielkie przedsięwzięcie, paręset miliardów.
Oczywiście to jest dzisiaj w dalszym ciągu nieopłacalne, bo póki co ropa naftowa jest tańsza ale myślę że tego typu pomysłów będzie coraz więcej. Poza tym tak naprawdę to my nie wiemy, co niektóre firmy, prywatne i może nawet rządowe, mają w tych swoich szufladach i kiedy to wyjmą. Bo kiedy spojrzymy na przykład na erę podboju kosmosu, no to przecież nie tak od razu ten teflon położono na stole czy na przykład goretex. Ale potem go położono i podbił rynki cywilne. Nie jest wykluczone, że postęp różnego rodzaju prac nad różnymi ogniwami paliwowymi w tych supertajnych laboratoriach jest o wiele dalej idący niż my bylibyśmy skłonni się dzisiaj spodziewać.
No tak, pytanie tylko, czy ten duch przedsiębiorczości będzie uwolniony czy też będzie tłamszony pod kontrolą jakiegoś urzędnika pracującego w Urzędzie ds. Innowacji.
Ano właśnie. Jak będziemy opierali się na urzędnikach, to absolutnie niczego nie wymyślimy, bo najbardziej kreatywne jednostki starają się pomnożyć swój własny majątek działając na wolnym rynku, a tacy najmniej kreatywni, najbardziej nieudaczni idą do urzędu.
Zatem miejmy nadzieję, że przedsiębiorczość będzie swobodna a nie kontrolowana. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję.
dr hab.Robert Gwiazdowski jest prawnikiem i ekonomistą, komentatorem gospodarczym, ekspertem w dziedzinie podatków w Centrum im.Adama Smitha, doktorem habilitowanym nauk prawnych. Od marca 2006 do września 2007 jako przedstawiciel Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej przewodniczył Radzie Nadzorczej ZUS. Autor kilku książek z zakresu podatków.
Phnom Penh (PAP/AFP,AP) - Czterdziestu lat więzienia zażądał w środę międzynarodowy prokurator William Smith dla byłego członka reżimu Czerwonych Khmerów Kainga Gueka Eava....
Dość znaną kwestią jest zadłużenie się USA w Chinach. Rząd Stanów Zjednoczonych sprzedał Chińczykom obligacje za blisko 700 miliardów dolarów. Nie jest to oczywiście całość...
Wywiad z profesorem w Centrum Europejskim UW Bogdanem Góralczykiem na temat historii, przyszłości Chin oraz problemów i wyzwań jakie przed tym krajem stoją.