Korzenie kulturowe Europy
    Europa43 · Starożytny Rzym4 · chrześcijaństwo31 · tożsamość6
2009-04-18
Temat tożsamości Europejskiej, tak żywo dyskutowany kilka lat temu w związku z projektem Konstytucji dla Europy, chwilowo ucichł. Został odłożony ad acta z powodu braku consensusu, w traktacie lizbońskim – złagodzonej wersji Eurokonstytucji – temat ten zupełnie pominięto. Ale problem ten z pewnością powróci, gdyż nie można budować nowego bytu politycznego na pustce aksjologicznej. Temat tożsamości i granic Europy powraca w związku z potencjalną kandydaturą Ukrainy, Gruzji i Turcji na członków Unii Europejskiej. Czym więc jest Europa?

Najkrócej, geograficznie rzecz ujmując, zachodnim półwyspem Azji. Od zachodu, południa i północy, tam, gdzie naturalne granice wyznaczają morza i oceany, granica Europy jest jasna. Problem jest na wschodzie. Na wstępie należy odrzucić umowne kryterium geograficzne. Według niego granica Europy i Azji przebiega wzdłuż wschodnich stoków Uralu, rzek Emby, Kumby i Donu, przecina Morze Azowskie, Czarne i Egejskie przez Cieśninę Kerczeńską, Bosfor i Dardanele. Granica ta jest tu nieadekwatna, ponieważ przecina państwa i obszary kulturowe, ignorując granice parapolityczne (międzykulturowe).

Należy również odrzucić kryterium geopolityczne, stanowiące granicę dorzecza Wołgi wschodnią i północno-wschodnią granicą Europy, a Kaukaz, Bosfor i Dardanele – granicą południowo-wschodnią. Przyczyny są takie same, jak powyżej – granice kultur i państw uformowały się nieco na przekór granicom geopolitycznym, choć oczywiście te drugie miały niemały wpływ na pierwsze.

Żelazna kurtyna, która w oparciu o kryterium polityczno-gospodarcze wyznaczała wschodnią granicę Europy przez przeszło 40 lat, jest także (na szczęście!) nieaktualna. Wschodnia granica Unii Europejskiej z połowy lat 90. była jej pozostałością i w żadnym razie nie daje odpowiedzi na pytanie, gdzie kończy się Europa. Zwłaszcza w obliczu europejskich aspiracji coraz bardziej oddalonych od Brukseli krajów. Jedyne kryterium, jakie pozostaje, to kryterium kulturowe. Walka o invocatio Dei i wartości chrześcijańskie, spór o oświecenie francuskie i prawa człowieka – to echa dyskusji o tożsamość europejską, o korzenie kulturowe Europy, które mają z jednej strony wyposażyć Unię Europejską w system normatywny, z drugiej wyznaczyć granice Europy – granice potencjalnej rozszerzalności Unii.

Europę jako byt polityczny stworzyło Imperium Rzymskie. W samym Imperium znacząca rola kulturowa przypadła Grekom, natomiast w dziedzinie religii i moralności – chrześcijaństwu, od IV w. n.e. panującemu niepodzielnie na Wschodzie i Zachodzie. Grecja, Rzym i chrześcijaństwo to trzy filary cywilizacji europejskiej, do której dołączyli najpierw Germanie, a potem Słowianie.

Grecy dali Europie przede wszystkim filozofię i sztukę, ale także logikę, retorykę i architekturę. Rzymianie dali podwaliny prawa, sieć komunikacyjną (drogi), ideę cesarstwa i uniwersalny język wieków średnich – łacinę. Chrześcijaństwo zaś wyposażyło Europę we własną religię, etykę i koncepcję człowieka. W wyniku zderzenia z Germanami kultura grecko-rzymsko-chrześcijańska została przekształcona, głównie w zakresie religii i etyki. Do etosu świętego-ascety dołączył ideał rycerza-obrońcy chrześcijaństwa, prawo stanowione zmieszało się z prawem zwyczajowym, w architekturze styl romański został wyparty przez styl gotycki. Te długotrwałe procesy, w które włączyli się także Słowianie, Węgrzy i Celtowie na Wyspach Brytyjskich, zaowocowały powstaniem Europy – obszaru cywilizacyjnego o silnej, atrakcyjnej i ekspansywnej kulturze. Chociaż podzielona politycznie i skłócona wewnętrznie, przez około tysiąc lat pozostawała jednorodna i spójna kulturowo, o czym można się było przekonać w trakcie najazdów Arabów, Mongołów i Turków, które jednoczyły kraje europejskie w obliczu wspólnego, obcego zagrożenia.

Tak jak na Zachodzie spuścizna grecko-rzymsko-chrześcijańska została przekształcona przez Germanów, tak na Wschodzie, poprzez przyjęcie chrztu z Bizancjum, została przekształcona przez Rusinów. W mniejszym stopniu niż na Zachodzie przyjęło się dziedzictwo rzymskie, głównie z powodu dużego oddalenia od terenów dawnego Cesarstwa. Chrześcijaństwo prawosławne na Rusi poszło swoją własną drogą, zupełnie niewrażliwe na przemiany na Zachodzie. W istocie wszystkie procesy, które zachodziły w Europie w średniowieczu, pozostawały czymś dla Rusi zupełnie obcym: nie wykształcił się ani system lenny, ani system prawny taki jak na Zachodzie, inne były stroje, zwyczaje, architektura, sztuka i związana z religią mentalność. Aż do XVIII w. nikt w Europie (poza Polską) nie postrzegał Rosji (grecka nazwa Rusi) jako partnera w polityce europejskiej. Trzeba to powiedzieć wyraźnie: Rosja to nie Europa.

Problematyczna jest ocena Bałkanów pod kątem ich „europejskości” w powyższym znaczeniu. Chociaż kraje bałkańskie przyjęły chrześcijaństwo z Bizancjum, a nie z Rzymu, poprzez bliskość terytorialną z dawnym Imperium (w istocie były albo w jego granicach, albo na nich) wydają się zdecydowanie bliższe Europie niż kraje Rusi. Przypadkiem szczególnym jest tu Grecja. Chociaż w wyniku podziału Cesarstwa Rzymskiego znalazła się poza orbitą wpływu Rzymu, była przecież jednym z filarów Europy. „Europejskość” Grecji jest oczywista, i to pomimo jej zmiennych losów w historii.

Jeszcze bardziej problematyczna jest ocena krajów dawnej Rusi, a następnie Rzeczpospolitej Obojga Narodów, to znaczy Białorusi i Ukrainy. Chociaż ochrzczone w obrządku wschodnim, pozostawały pod bardzo nikłym wpływem Bizancjum. Bardziej zaznaczył się wpływ kultury zachodniej, reprezentowanej przez Polskę. Kilka wieków oddziaływania w każdej możliwej dziedzinie sprawiło, że być może obu krajom bliżej jest do Zachodu niż do Wschodu. Czynnikiem zdecydowanie przyciągającym Ukrainę do Zachodu była unia brzeska (1596) i utworzenie Kościoła Greckokatolickiego. Dziś mało jest krajów tak rozdartych między dwie kultury, jak Ukraina.

Niejasny jest status Gruzji w kontekście jej europejskich aspiracji. Podobnie jak Armenia (która jak dotąd nie zdradza europejskich aspiracji), Gruzja przyjęła chrześcijaństwo bardzo wcześnie (317 r.) i z racji położenia geograficznego wykształciła obrządek wschodni. Wieki łączności z Bizancjum związały Gruzję (i Armenię) z Europą dużo silniej, niż kiedykolwiek związana z nią była Rosja. Podboje arabskie, perskie, a zwłaszcza tureckie oddzieliły Gruzję (i Armenię) od Europy. Od XIV w. oba kraje rozwijały się w słabej łączności z Europą, za to przy wzrastającym wpływie młodszej i nieeuropejskiej Rosji. Tak wygląda pobieżnie naszkicowana mapa kulturowa Europy. Ale coś tu się nie zgadza. Skoro przewodniczący Konwentu Europejskiego, Valery Giscard d’Estaign, w swoim projekcie Konstytucji dla Europy zupełnie pominął chrześcijaństwo, a wprowadził „wartości francuskiego oświecenia”, to co się tutaj dzieje?

W XVI w. kultura europejska została dodatkowo przekształcona przez reformację: Europa podzieliła się na protestancką północ i katolickie południe. Reformacja jednak nie była zaprzeczeniem chrześcijańskich korzeni Europy, chociaż z pewnością utorowała drogę antyklerykalizmowi i indywidualizmowi. Prawdziwy przełom nastąpił trzy wieki później, w epoce oświecenia. Chociaż oświecenie niejedno miało oblicze, i jego wersja szkocka czy amerykańska zdecydowanie różniły się od francuskiej, to właśnie ta ostatnia miała największy wpływ na losy Europy. To oświecenie francuskie wygenerowało świeckie ideologie ateizmu, deizmu, religii naturalnej jako Ersatzu łacińskiego chrześcijaństwa, libertynizmu jako alternatywnej moralności, liberalizmu, utylitaryzmu, egalitaryzmu i demokratyzmu jako nowego społeczno-politycznego porządku, racjonalizmu, empiryzmu i utylitaryzmu jako nowych szkół filozoficzno-naukowych. Zanegowano tradycyjny ład w Europie, nie negując dziedzictwa grecko-rzymskiego, odrzucono zrośnięte z nim chrześcijaństwo – jedną trzecią korzenia kulturowego Europy. Skutek mógł być tylko jeden: rewolucja. Rewolucja francuska spowodowała falę rewolucji: nastąpiła rewolucja październikowa i rewolucja narodowosocjalistyczna, a po nich – totalitaryzmy i II wojna światowa.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Oświecenie francuskie chciało zastąpić jedną trzecią kultury europejskiej czymś nowym. Ale okazało się to niemożliwe, ponieważ dziedzictwo grecko-rzymsko-chrześcijańskie przez około tysiąc lat zrosło się w Europie w spójną całość. Nie da się wyciągnąć jednego z filarów wielkiej budowli, bo wtedy runie cała budowla. Ład został zburzony, nowe ideologie nie wniosły systemu normatywnego, który mógłby zastąpić chrześcijaństwo, i w efekcie pojawiła się pustka aksjologiczna.

Valery Giscard d’Estaign jest wiernym dzieckiem francuskiego oświecenia. Wierzy w XVIII – wieczny mit, który zbankrutował dawno temu. Upadek ZSRR powinien był przekonać najbardziej nieprzekonanych. Z traktacie lizbońskim sprawy tożsamości europejskiej i wspólnie podzielanych wartości przemilczano. Od tego tematu nie da się jednak uciec, będzie powracał przy kolejnych traktatach, zwłaszcza ewentualnych traktatach rozszerzeniowych i/lub traktatach pogłębiających integrację. Jak dotąd, nie ma nawet pewności, że traktat lizboński zostanie ratyfikowany przez wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej.


Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat dotyczący zagadnień związanych z historią, polityką?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 9

Grzegorz Wasiluk
18 kwietnia 2009 (13:14)
Zgadzam się z trzema czwartymi powyższego wywodu
Nie zgodzę się np. z twierdzeniem, że Rosja to nie Europa. Tożsamość europejska jest bowiem rzeczą złożoną i to jeszcze bardziej niż szanowny autor zechciał to zarysować. Kultura europejska w rozumieniu literatury, muzyki, malarstwa, umieszcza Rosję jednoznacznie w ramach Europy. Sposób organizacji życia zbiorowego częściowo tak (np. stosunki między państwem a Kościołem były przecież np. w protestanckich państwach niemieckich bardzo podobne do rosyjskich) a częściowo nie (wolna konkurencja nawet pod rządami etatyzmu pruskiego była o wiele większa niż w Rosji). Na Rosję cały czas oddziaływują silne wpływy zachodnie w dziedzinie politycznej (rosyjski liberalizm), wojskowej i społecznej (szeroki i dawny nurt tzw. zapadnicziestwa, z łacińska: okcydentalizmu, zmuszający do ponawianych prób unowocześnienia tego ogromnego kraju przez próby skopiowania sprawdzonych rozwiązań zachodnich). Osobiście jestem zdania, że właśnie toczy się wielka gra o europejskość Rosji. Ta gra toczyła się już kilka razy i niestety za każdym razem została przegrana, co jednak wcale nie znaczy, że taki wynik się utrzyma.

Kot Który Mówi
18 kwietnia 2009 (13:14)
Ładna ideologiczna laurka.
Niespecjalnie mogę zgodzić się z takim wykorzystywaniem historii do udowadniania że Europa jest ze swej natury chrześcijańska i musi mieć to zapisane w konstytucji. Wszystko się zmienia i jedne idee przechodzą w inne. Polska niespecjalnie podlegała jakimś specjalnym wpływom kultury Rzymsko-germańskiej stojącej u podstaw zachodnioeuropejskiej świadomości kulturowej. Wepchnęła nas tam dopiero polityczna decyzja o przyjęciu zachodniego, a nie wschodniego chrześcijaństwa. Wywody na temat rewolucyjno-reformacyjnego rodowodu dwudziestowiecznych totalitaryzmów też uważam za naciągane. Zwłaszcza w kontekście rzymsko-dyktatorskiego faszyzmu i rzymsko-pogańskiego nazizmu. Zakończenie tekstu jest dla mnie jasnym sygnałem że nie o Korzenie Kulturowe tu chodzi, lecz o poglądy wojującego prawicowca i katolika. Bycie w nim samo w sobie nie uważam za nic złego, ale ubieranie argumentów politycznych w historyczny anturage to moim zdaniem nadużycie. Podśmiarduje mi lekko „polityka historyczną” w wydaniu wojującego ideologa.

Grzegorz Wasiluk
18 kwietnia 2009 (13:33)
Nie zgadzam się z przedmówcą
Autor pisze wyraźnie, że totalitaryzmy były skutkiem obalenia filaru chrześcijańskiego przez wielką rewolucję we Francji, a nie przez Reformację. Od siebie dodam, że jakobini wysłali przywódców francuskich protestantów na gilotynę, kiedy ci odmówili podporządkowania się narzuconej przez Robespierr'a nowej religii Najwyższej Istoty.

Łukasz
18 kwietnia 2009 (14:57)
Dla wszystkich zainteresowanych tematem
polecam przeczytać bardzo solidną książkę J.H.H. Weiler'a "Chrześcijańska Europa". Niech was nie zwiedzie tytuł, ponieważ autor bardzo solidnie przedstawia to zagadnienie, nie propaguje wprowadzenia urzędowej religii, wyższości jednej nad drugą, ale pokazuje dlaczego wspominanie o korzeniach chrześcijańskich jest takie ważne.

decentralizator
18 kwietnia 2009 (20:08)
Nic dodać nic ująć
Zagłuszania tego co jest oczywiste uważam za nienaturalne, można nie wierzyć w Boga tak jak ja nie wierzę w istnienie Zeusa, ale czy to znaczy że chcę zniszczyć pamięć o mitologii, nie więc fundamentaliści ateistyczni powinni się opanować i wziąć sobie na wstrzymanie bo póki co o wiele więcej ludzi zginęło w wyniku dziedzictwa wszelakich rewolucji ateistycznych i narodowosocjalistycznych niźli inkwizycji, ale to nie o to chodzi. Chodzi o należny chrześcijaństwu szacunek, o uznanie jego wkładu, trzeba być jakimś zwyrodniałym ignorantem by tego nie widzieć, to kwestia złej woli, uprzedzeń . filarami i esencją tego co europejskie jest Rzym, Grecja, chrześcijaństwo, kultura germańska, celtycka, bałtycka, słowiańska, Gruzja i Armenia. Co do Rosji uważam iż jest tym czym są USA, a to de facto przynajmniej w założeniach też europejski kraj podobnie jak Kanada, Argentyna, Urugwaj czy Izrael.

Cień
27 kwietnia 2009 (18:15)
.
Decentralizatorze, zastanów się co ty piszesz. Co to za zbitka "fundamentaliści ateistyczni"? Zastanów się zanim zaczniesz pisać, bo piszesz dużo, nie na temat (następny przykład- "bo póki co o wiele więcej ludzi zginęło w wyniku dziedzictwa wszelakich rewolucji ateistycznych i narodowosocjalistycznych niźli inkwizycji, ale to nie o to chodzi."- świetny komentarz ale na np. onet) Jak na razie widzę w tobie niesamowitą nienawiść do tych nieszczęsnych" fundamentalistów europejskich". Widać, że ty nie czerpiesz w ogóle z dziedzictwa chrześcijańskiego, które mówi o miłości do bliźniego. Na razie widzę ciebie w roli średniowiecznego inkwizytora.

decentralizator
29 kwietnia 2009 (17:58)
Turcja to nie jest Europa, i co może jestem uprzedzony
A Richard Dawkins to moim zdaniem fundamentalista ateistyczny. Analfabetyzm wtórny objawia się tym że nie rozumie się tego o czym się czyta czy jakoś tak, przepraszam, ale to nie ja tu jestem uprzedzony i kocham wszystkie tak zwane dzieci neostrady, a i Rysia z klanu lubię, jestem przeciwny sprowadzania wszystkiego do jednego mianownika, jak to się ma w przypadku chrześcijaństwa. Chrześcijanie fundamentaliści, którzy istnieją do dzisiaj, a i owszem pomachajmy im, coś tam kiedyś coś spartolili, więc wniosek należy wygryźć całe to chrześcijańskie be be, trzeba zaczynać od nowa wszystko, to takie zachodnie podejście, zero szacunku dla starszych. Będzie rewolucja. Na ich miejsce przyszli fundamentaliści laicyzmu którzy i słusznie wyśmiali wojny religijne i walki o dogmaty, lecz nie wiedząc czemu sami i to z jakim wspaniałym skutkiem wpisali się w to co już widzieliśmy. Tylko w innej skali no bo to inne czasy, świat z postępem poszedł, a zatrzymać się ni myśli. Tylko skoro miało być tak pięknie to dlaczego było tak źle. Francuzi mieli problem, zorganizowali rewolucję bo w przeciwieństwie do innych nie potrafili po ludzku rozwiązać problemu braku rozdziału kościoła od państwa, a przy okazji pozwolili sobie zmienić światopogląd ludzki ot, tak, nie swój tylko ale wszystkich pod groźbą śmierci, jeden terror w imieniu Boga zastąpił inny bez Boga na ustach, pewnie w mniemaniu inicjatorów choćby dlatego lepszy. Niech żyje nihilizm, Zapetero w Hiszpanii to wręcz modelowy przykład tego jak demagogią i strachem zdobywa się władzę z rąk ludzi którzy doprowadzili do gospodarczego sukcesu o historycznym wymiarze, jak prowadzi się wojnę z własną historią, fajną nie fajną ale własną, jak podcina się korzenie , tożsamość. Mówimy o kulturalnym rodowodzie Europy, rzymskie budowle stały i w Libii, i w Libanie stały w Turcji, a w Polsce czy Skandynawii ni kolumienki, ni tympanoniku, ale to dziś my odwołujemy się do dziedzictwa Rzymu, a nie mieszkańcy Libii czy Libanu, bo mają inne, ni lepsze ni gorsze , swoje wzory i korzenie masz wypisz wymaluj kryteria kulturowe Europy. W obecnym kształcie to chrześcijaństwo stworzyło z tego co nazywamy zachodem jeden przybliżony krąg kulturowy, a nie rewolucje francuskie, październikowe, neopogańskie. Chrześcijaństwo w swej agresywnej formie odeszło wieki temu ale to wciąż ono jest stygmatyzowane przez te nowe coraz bardziej wykolejone elity polityczne Europy, które mówią jak powinniśmy myśleć co mówić, co nazywać Europą, a co nie itd, a skutki , no cóż widać.

Maciek
5 maja 2009 (13:43)
Re: Decentralizator
Mądrze prawisz. Pozdrawiam

Grzegorz Wasiluk
7 maja 2009 (04:11)
Oświeceniowa ciemnota
Jest coś takiego, a jakże! Polegała zaś na zupełnym niezrozumieniu tego, że dzień dzisiejszy nie istniałby bez wczorajszego,a ten z kolei bez przedwczorajszego itd. każdy jest zatem dziedzicem czerpiącym z zasobów wielu epok poprzednich, aż do Homera i Troji w naszym wypadku. Nie można zatem niczego istotnego z dziedzictwa przeszłości wykreślić i zazcąć wedle przekonania, że człowiek to tabula rasa (niezapisana tablica). Wyjdzie z tego katastrofa. Oświecenie szkockie odegrało rolę pozytywną uwzględniając tradycję i religię, francuskie odrzuciło jedno i drugie i doprowadziło do rewolucji ateistycznych, a te do katastrofy bolszewizmu i nazizmu. Wywód autora jest dla mnie jasny i jak najbardziej przekonujący. Podobnie jak argumenty Decentralizatora.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O kondycji relacji polsko-niemieckich słów kilka

W ostatnich dniach polską opinią publiczną zelektryzował artykuł w tygodniku „Der Spiegel”, zwracający uwagę, że inne nacje, w tym polska, pomagały Niemcom w przeprowadzaniu Holokaustu....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".