Kręcimy powstanie
    powstanie warszawskie22 · Historia27 · film historyczny8 · II wojna światowa82
2014-05-21
O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.

Kadr z filmu Powstanie Warszawskie, powstaniewarszawskiefilm.pl

Film „Powstanie Warszawskie” to bez wątpienia niezwykłe przedsięwzięcie i chociażby dlatego obejrzeć powinni go wszyscy. Nie tylko ze względu na fakt, iż dokumentuje wydarzenie, które również obecnie budzi wielkie emocje i liczne spory. Jego wyjątkowość polega na tym, że twórcy wzięli autentyczne kadry nakręcone przez operatorów Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej, odrestaurowali je, pokolorowali i opatrzyli dialogami.

Proces ten bez wątpienia był długi i żmudny. Taśmy trzeba było oczyścić, obraz ustabilizować, następnie nałożyć kolory i całość opatrzyć dialogami. W efekcie widzowie kin dostali ni to fabularny, ni to dokumentalny film, który ma za zadanie przybliżyć obraz powstania warszawskiego.

Przewodnikami w tej historii są dwaj bracia, którzy podjęli się sfilmowania Warszawy w czasie powstania. Zaprawiony w bojach Karol i naiwny Witek, wędrując ulicami miasta, uwieczniają działania wojsk, życie zwykłych obywateli i postępujące wyniszczanie Warszawy. Autorem pomysłu na takie ukształtowanie fabuły był Jan Komasa. Scenariusz stworzyli Joanna Pawluśkiewicz, Jan Ołdakowski i Piotr C. Śliwowski, a dialogi napisane zostały przez Pawluśkiewicz i Michała Sufina.

od strony wizualnej film zapiera dech w piersiach. „Powstanie Warszawskie” jest niepowtarzalną okazją do tego, żeby na własne oczy zobaczyć ówczesne realia i chociażby dlatego ujęcia budzą uzasadnione wzruszenie

I właśnie te dialogi wydają się być najsłabszą stroną filmu. Po części powstały one z odczytania słów z ruchu warg osób uwiecznionych na filmie, a po części, niestety, zostały wymyślone na potrzeby fikcyjnych postaci Witka i Karola. Bracia komentują otoczenie, wchodzą w interakcję z innymi bohaterami filmu i wyraźnie mają za zadanie spiąć fabułą stare kadry. Niestety, ich dialogi są naiwne, boleśnie infantylne i, co chyba najgorsze, zwyczajnie nudne. Ich słowa miały być trafne, brzmią jednak dość banalnie. Do tego stopnia, że miejscami chciałoby się prosić, by na chwilę zamilkli i w spokoju pozwolili cieszyć się odrestaurowanymi i pokolorowanymi zdjęciami z okresu II wojny światowej.



A trzeba przyznać, że od strony wizualnej film zapiera dech w piersiach. „Powstanie Warszawskie” jest niepowtarzalną okazją do tego, żeby na własne oczy zobaczyć ówczesne realia i chociażby dlatego ujęcia budzą uzasadnione wzruszenie. Do tego Piotr Sobociński Jr., który podjął się koloryzacji, dokonał niemożliwego i ponownie tchnął życie w bohaterów sprzed lat, jednocześnie nie odrealniając ich zupełnie. Bo chyba największym osiągnięciem filmu jest właśnie uświadomienie współczesnym, że świat przed laty nie był czarno-biały, ale tak samo kolorowy i prawdziwy, jak nasz. Że ofiary wojny to nie tylko rozmyte twarze ze starych fotografii, ale ludzie z krwi i kości.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Ona” - miłość w czasach komputerów

Spike Jonze wielokrotnie udowadniał, że jak mało kto potrafi snuć fantastyczne opowieści, w których ukazuje bardzo realne uczucia i rozterki. Nie inaczej jest w przypadku filmu „Ona”.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".