Kredyt – jest, gaz – tańszy. Majdan? Niech sobie stoją
    Ukraina w UE26 · stosunki ukraińsko-rosyjskie38 · Janukowycz51 · ceny surowców52
2013-12-18
O rosyjskiej hojności i ukraińskiej przyszłości słów kilka.

Słynne już Tweety Edwarda Lucasa na temat uzgodnień między Putinem a Janukowyczem

Wynik wczorajszego spotkania Janukowycza i Putina znaliśmy już 6 grudnia. Wtedy to redaktor The Economist Edward Lucas powołując się na swoje źródła trafił prawie idealnie – kredyt w wysokości 15 mld USD plus obniżka cen gazu dla Ukrainy – pisał. Wspomniał też o wstąpieniu Kijowa do unii celnej i o planowanym zduszeniu protestów. Skoro to ostatnie się nie sprawdziło, to jak Janukowycz odpłaci za takie wsparcie?

Bratnia pomoc

Niesamowity kredyt i 268,5 USD za tysiąc metrów sześciennych gazu, zamiast dzisiejszych 415 USD. Janukowycz będzie mógł powiedzieć, że wreszcie naprawił błędy Julii Tymoszenko i zatknie dziurę w państwowym budżecie. Putin podkreślił też, że o wstąpieniu Ukrainy do unii celnej nawet nie było rozmowy i że Kijów dostanie to wszystko dlatego że... no właśnie – jakoś brakowało argumentacji. Aczkolwiek możemy się domyślać.

O tym, że cena za gaz dla Ukrainy może spaść było wiadomo jeszcze w sierpniu, kiedy ambasador Rosji w Ukrainie Michaił Zurabow powiedział, że może do tego dojść o ile powstanie wspólne konsorcjum ukraińskich gazociągów. Nie był to pomysł wzięty z sufitu – przecież wiosną Partia Regionów przepchnęła ustawę zezwalającą na sprzedaż ojczystej „rury”. Czy takie konsorcjum rzeczywiście powstanie – nie wiemy. Jasnym jest za to, że dla Janukowycza to nie najlepszy moment na pojawienie się tego wątku w mediach – teraz, kiedy w centrum stolicy każdego dnia zbierają się nawet setki tysięcy protestujących.

Nie mniej ciekawie i jeszcze hojniej wygląda rosyjski kredyt. Otóż jest to tak zwany kredyt komercyjny: polega to z grubsza na tym, że Ukraina wypuści obligacje rządowe na 15 mld USD, a Rosja je kupi i zrobi to szybko – pierwsze trzy miliardy Kijów ma dostać jeszcze do końca roku. Wcześniej Rosja wykupiła już ukraińskie obligacji warte łącznie 6 mld USD, ale tym razem ratować ukraiński budżet Putin postanowił z tak zwanego Narodowego Funduszu Dobrobytu (NFD). Jest to nie tylko rezerwa na czarną godzinę składająca się z gazo- i petrodolarów, ale też z... dobrowolnych składek emerytalnych obywateli Rosji. I nie myślmy, że dla Rosji te 15mld USD to mała suma – cały NFD dysponuje obecnie kwotą nieco przekraczającą 88 mld USD. Inwestycja jest nie tylko ryzykowna, ale też niezgodna z rosyjskim prawem. Środki NFD mogą mogą być lokowane tylko w aktywa i obligacje 13 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, do których Ukraina, rzecz jasna, nie należy. Na początku miesiąca wysokość ubezpieczenia przed CDS (credit default swap) Ukrainy sięgnęła 1074 punktów, co oznacza, że inwestorzy oceniają ryzyko niewypłacalności państwa na 53%.

Oprócz tego Rosja zniesie ograniczenia handlowe dla ukraińskich towarów i wznowi dostawy ropy do odeskiej rafinerii. Hojność ta wygląda ryzykownie, ale tylko dlatego, że nie wiemy jakie zobowiązania wziął na siebie prezydent Janukowycz. Z drugiej strony, obiecać mógł dużo. Ale w Kijowie czeka na niego Majdan, prawda?

Komu przeszkadza Majdan?

Wiktor Janukowycz zdaje się nie przejmować setkami tysięcy protestujących w Kijowie. Już w poniedziałek rozpoczyna urlop, który, jak podają ukraińskie media, spędzi za granicą. Obywatele dostali wyraźny sygnał – kryzysu udało się uniknąć, gaz będzie tańszy, a Ukraina wcale nie wchodzi do unii celnej. Na pewno przed wyjazdem Janukowycz przypomni raz jeszcze, że priorytetem dla niego i Partii Regionów wciąż jest integracja z Europą i poprosi tylko, by jeszcze trochę poczekać. Na koniec pozostanie znaleźć paru kozłów ofiarnych, którzy odpowiedzą za działania milicji – czyli stracą swoje stanowiska – i można cieszyć się z urlopu.

Wcześniej wielu komentatorów mówiło, że działania Janukowycza są nieprzewidywalne i niewytłumaczalne: trzy próby zdławienia protestów na tle okrągłego stołu z opozycją i wyjazdów zagranicznych. Teraz jest odwrotnie, bo wydaje się, że Janukowycz ma – być może ryzykowny, ale jak do tej pory działający – plan.

Przed brutalnym atakiem specnazu na pokojową demonstrację, w nocy na Majdanie zostawało kilkaset osób i nikt nie był pewien, czy protesty będą trwały dalej. Teraz są tam cały czas dziesiątki tysięcy ludzi. Paradoksalnie, w tej sytuacji to nie prezydent, tylko opozycja stała się zakładnikiem Majdanu. Oponenci władz muszą znaleźć sposób na przekonanie ludzi do kontynuacji protestów. Jeśli teraz się cofną, nie odzyskają poparcia już nigdy i Janukowycz, przy rosyjskim wsparciu, ma szanse na wygranie wyborów w 2015 roku.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".