Kiedy idę do kawiarni czy restauracji w Polsce, zdarza mi się być obsługiwanym przez osobę w moim wieku. Mamy zupełnie inny status – ja... 
„Rzeczpospolita” zbadała ostatnio, ile polskie partie wydają na usługi związane z promocją samych siebie. Wyniki są zatrważające, bowiem... 
W PRL-u ludzie o chłopsko-robotniczym pochodzeniu mieli łatwiej żeby dostać się na studia. W latach sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych... 
Przeciwnicy krzyży w miejscach publicznych mówią, że Katolik, jak pies, czuje potrzebę znaczenia terenu. „Obrońcy” krzyży krzyczą o... 
Kiedy znajomy dyplomata ostrzegł mnie przed wyjazdem na pół roku do Azji Wschodniej, wiedział, co mówi. Stwierdził dobitnie, że nie da się... 
Bardzo często, praktycznie każdego dnia dziękuję Panu B., a przede wszystkim jednak sobie, że udało mi się w życiu nie ulec pokusom chodzenia... 
Przyzwyczajeni jesteśmy do postrzegania relacji izraelsko-palestyńskich poprzez pryzmat konfliktu bliskowchodniego. Z mediów wyłania się... 
12 lutego Opieka Społeczna zabiera do domu dziecka 11 letniego chłopca wprost ze szkoły. Rodzice nic nie wiedzą o decyzji Sądu Rodzinnego. Nie... 
Oczywiście cykl taki nie istnieje i tworzę go na potrzebę jakże chwytliwego tytułu tego felietonu. Bo będzie o sprzedajności, gdybaniu,... 
Wiele mówi się ostatnio o poszczególnych przepisach rządowego projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i mówić o nich trzeba,... 
„Obyś żył w ciekawych czasach”
Stare przysłowie chińskie
Niewątpliwie żyjemy w ciekawych czasach. Świat dookoła przyspiesza,... 
Wiele mówi się ostatnio o poszczególnych przepisach rządowego projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i mówić o nich trzeba,... 
12 lutego Opieka Społeczna zabiera do domu dziecka 11 letniego chłopca wprost ze szkoły. Rodzice nic nie wiedzą o decyzji Sądu Rodzinnego. Nie... 
Kiedy idę do kawiarni czy restauracji w Polsce, zdarza mi się być obsługiwanym przez osobę w moim wieku. Mamy zupełnie inny status – ja... 
Przyzwyczajeni jesteśmy do postrzegania relacji izraelsko-palestyńskich poprzez pryzmat konfliktu bliskowchodniego. Z mediów wyłania się... 
Krzyże w miejscach publicznych czynią z nas intelektualny zaścianek
Po tym jak Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasbourgu stwierdził, że katolickie krzyże w szkołach naruszają prawo osób niewierzących do wychowywania dzieci w neutralności światopoglądowej, posłanka SLD Joanna Senyszyn... 
Standardy dziennikarstwa: „BICZ BOŻY” – Tomasz Terlikowski
Tomasz Terlikowski jest publicystą tygodnika „Wprost”. Dodajmy, że jest żarliwym katolikiem i konserwatystą a jego dziennikarskie pióro zawsze ożywa gdy nihilistyczne lewactwo podnosi rękę na polskie tematy tabu. Eutanazja, aborcja,... 
Po tym jak Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasbourgu stwierdził, że katolickie krzyże w szkołach naruszają prawo osób niewierzących do wychowywania dzieci w neutralności światopoglądowej, posłanka SLD Joanna Senyszyn zapowiedziała, że zaapeluje „do premiera Tuska i do rządu, aby pani minister edukacji narodowej wydała rozporządzenie nakazujące zdjęcie krzyży, ponieważ to, że one tam wiszą, jest niezgodne z polską konstytucją”. Na dalsze efekty wyroku ETS-u nie trzeba było długo czekać. 24 listopada 2009 roku w Stalowej Woli rozpocznie się proces o usunięcie krzyży z osiedla Młodynie, które zostały tam nielegalnie postawione podczas drogi krzyżowej. Czy w Polsce zaczyna się długo oczekiwana laicka rewolucja?
Wspólne czyli publiczne
Katolickie symbole religijne – wbrew temu co krzyczą katoliccy fundamentaliści - nie są problemem dla sędziów ETS-u. Nie stanowią również problemu dla ateistów i ludzi innych wyznań. Krzyże – jako najpowszechniejsze symbole kultu – stają się problemem dopiero wtedy kiedy poza ten kult wykraczają. Wtedy kiedy są umieszczane w przestrzeni, nie bez powodu nazywanej, publiczną. Ta wspólna dla wszystkich obywateli przestrzeń powinna być neutralna religijnie i światopoglądowo a jeśli jest to niemożliwe do osiągnięcia w 100 %, to władze powinny – jako postulat – dążyć do jak najszerszej jego realizacji.
Nie wiedzieć czemu powyższe, wydawałoby się logiczne, oczywiste i niewygórowane wymagania odnośnie neutralności przestrzeni publicznej, nie trafiają do większości katolików w naszym kraju. Przeciwni są temu katoliccy fundamentaliści i hierarchowie. Sprzeciwia się temu Tomasz Terlikowski z WPROST-u, przeciw był również Jan Paweł II. Ten pierwszy robi to oczywiście z mniejszą klasą niż były papież – Terlikowski porównał w swoim artykule sędziów ETS-u do bolszewików, którzy niszcząc religię zniszczyli Rosję! Przesłanie jest jednak identyczne – katolicy nie widzą problemu a co z tego wynika nie potrafią się samo ograniczyć.
Niemożność dojrzenia problemu przez katolików sprawia, że wszelkie próby laicyzacji przestrzeni publicznej odbierają jako atak na ich wiarę. Jest to oczywiście błędna interpretacja intencji osób popierających usunięcie krzyży z miejsc publicznych. Dla ateisty – takiego jak ja – ich wiara jest sprawą całkowicie obojętną. Mogą ją praktykować do woli, wieszać krzyże w swoich domach i w swoich – tak w końcu licznych – kościołach na terenie całego kraj. Nie jest mi jedynie obojętne gdy narzucają innym swoje symbole – o wierze nie wspominając (vide: religia w szkołach). W przestrzeni publicznej nie życzę sobie symboli katolickich, żydowskich, islamskich czy ateistycznych (jeśli takowe istnieją).
Kulawa lewicowość SLD i nietolerancyjne społeczeństwo
Kwestia rozpoznania intencji posłanki Senyszyn to jedna strona problemu laicyzacji przestrzeni publicznej (specjalnie nie mówię o „laicyzacji Polski”, bo nie o to tutaj chodzi). Kolejnym problemem jest wciąż duże poparcie społeczne dla umieszczania symboli religijnych w miejscach publicznych.
Może to świadczyć, albo o tym, że obywatele (nie po raz pierwszy) „kupili” nielogiczną i populistyczną argumentację wg której usunięcie krzyży to zamach na katolicką wiarę. Nie jest to jednak z mojej strony próba podważania wyroków demokracji w naszym kraju. Zresztą katolicy nie powinni mi tego zarzucać, gdyż to oni stoją na straży „uniwersalnych” wartości, które nie uginają się pod naciskiem postępu, relatywizmu i nie podlegają głosowaniu (vide: uznanie przez WHO, że homoseksualizm nie jest chorobą czy demokratycznie uchwalane ustawy aborcyjne). Nie bez przyczyny wśród monarchistów znajdziemy takie nazwiska jak Paweł Jurek czy Artur Zawisza.
Drugie wyjaśnienie wiąże się z pierwszym. Słabość społeczeństwa – tak interpretuje brak tolerancji katolików – ma swoje podłoże w słabości ugrupowań politycznych, które powinny o laicyzację walczyć. Szczególnie polska lewica z wyjątkowo małą gorliwością walczy o te wartości. Można to było jeszcze zrozumieć w czasach, w których lewica była u władzy – Polska była wtedy w przededniu akcesji do UE i rząd potrzebował poparcia hierarchów kościelnych. Dzisiaj jednak dla niechęci lewicy do bycia lewicą usprawiedliwień być nie może. Co prawda propozycję usunięcia krzyży ze szkół wysunęła posłanka SLD, to partia ta wciąż nie jest wiarygodna dla wyborców liberalnych światopoglądowo (Napieralski niedawno stwierdził, że jest przeciw małżeństwom homoseksualnym i homo-adopcji).
Z perspektywy widać więcej
W sytuacji, w której w Polsce – podobno – około 90 % obywateli deklaruje się jako katolicy, spór o to czy wieszać w szkołach krzyże może wydawać się normalny. W moim odczuciu jest to jednak spór kuriozalny gdyż de facto toczy się między wspomnianą wyżej normalnością (laicyzacją przestrzeni publicznej) a dyskryminacją (uprzywilejowanie jednej wiary kosztem innych). Z Polski tego nie widać, ale moim skromnym zdaniem tak właśnie jest.
Czytelnik prawdopodobnie przyzna mi rację gdy spojrzy na całą sprawę z perspektywy. Przeniesiemy się teraz za Atlantyk, do Stanów Zjednoczonych – kraju, w którym spory religijne są toczone na najwyższych szczeblach władzy, w temperaturze niespotykanej w równie wysoko rozwiniętych krajach na świecie. USA są również krajem gdzie wiara katolicka nie dominuje (większość wierzących skupia się w różnych odłamach protestantyzmu), więc może katolicy przestaną wreszcie oskarżać wszystkich wokół o prześladowanie ich wiary.
W latach sześćdziesiątych XX wieku amerykański Sąd Najwyższy uznał, że zakaz nauczania ewolucji, który obowiązywał w wielu stanach (szczególnie południowych – tzw. Bible Belt), jest niezgodny z konstytucją – co było kolejną odsłoną wojny między zwolennikami darwinizmu i kreacjonizmu. Podobieństwa względem ostatniego wyroku ETS-u i procesu sądowego w Stalowej Woli (który co prawda dotyczy naruszenia własności a nie neutralności światopoglądowej) narzucają się samoczynnie.
Stany Zjednoczone mają również swój odpowiednik polskich krzyży katolickich – są nim kamienne tablice 10 przykazań. Naturalnie konflikt rozpoczął się w najbardziej wyśmiewanym przez amerykańskie elity stanie ameryki, czyli w Alabamie (spotkałem się nawet z porównaniem tego stanu do polskiego Wąchocka). W 2001 roku przewodniczący stanowego Sądu Najwyższego (w USA jest jeszcze federalny SN) pan Roy Moore, nakazał umieścić w budynku sądu kilkutonowy blok granitu przedstawiający dziesięć przykazań.
Pan Moore złamał w ten sposób I poprawkę do konstytucji, która zabrania wspierania którejkolwiek z religii. Stanowy Sąd Najwyższy w 2003 roku nakazał usunąć pomnik co sprawiło, że niemal cały naród interesował się tym co dzieje się w Montomery w stanie Alabama. Ludzie wywieszali flagi w domach a swoje samochody oblepiali naklejkami solidaryzując się z z jedną ze stron konfliktu. Zwolennicy sędziego nie dali za wygraną. Stwierdzili, że puste miejsce po pomniku to „manifest ateistów”, ergo – narusza ich wolność religijną (sic!). Naturalnie nie udało im się wygrać w sądzie, co jednak nie przeszkodziło temu, żeby sędzia Moor – który stracił swoją posadę – został kimś w rodzaju narodowego bohatera.
Polski zaścianek intelektualny
Czego uczy nas przykład wojny między kreacjonistami a ewolucjonistami i krucjaty sędziego Moor`a? Chyba tego jak łatwo jest podrażnić religijne uczucia i zogniskować powstałą w ten sposób energię w wyjątkowo niefortunny, nieprzemyślany i bezsensowny sposób. Walka o dziesięć przykazań czy o obowiązek nauczania w szkołach, że świat powstał w siedem dni jest tego idealnym przykładem. Widać to jednak dopiero z zewnątrz, bo w Ameryce jest to często – przynajmniej w poprzednich latach – temat nr 1 kampanii wyborczych (głównie niższego szczebla, bo im wyżej tym kandydat musi być bardziej „politically correct”).
W Polsce powyższe kwestie nie wzbudziłyby wielkich emocji i zostałyby uznane za „tematy zastępcze”, część folkloru politycznego. Dlaczego więc obrona krzyży nie jest inaczej postrzegana? Chodzi o kwestię kulturowe (tak jak w przypadku akceptacji alkoholu i potępienia narkotyków)? A może historyczne (JPII, Solidarność)? Co sprawia, że polski prezydent na obchodach Święta Niepodległości przy Grobie Nieznanego Żołnierza stwierdza, że „Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży, nie ma na co liczyć. Być może gdzie indziej tak, ale w Polsce nie”?
Watykan: Czy Watykan rozpocznie polityczną ofensywę?
Niezależnie od przyczyn takiego zachowania, jest ono szkodliwe dla laickości przestrzeni publicznej, na straży której powinien stać prezydent Lech Kaczyński, ale i każda partia polityczna w tym kraju. I to nie tylko z powodu Konstytucji RP, ale z elementarnego szacunku dla obywateli tego kraju, którzy wierzą (i mają do tego prawo) w innego boga niż pan prezydent.
Wojna o krzyże i minarety
Między innymi z tych powodów sytuacja, w której symbole religijne są obecne w budynkach użyteczności publicznej czyni z Polski intelektualny zaścianek. I nie chodzi tutaj o to, że w innych krajach również są takie symbole (USA) lub ich nie ma (Francja). Chodzi o to, że przestrzeń publiczna powinna być maksymalnie zlaicyzowana, tak aby każdy Polak znalazł w niej swoje miejsce. To tak naprawdę bardzo niewygórowany postulat ze strony ateistów i ludzi nie wyznających wiary katolickiej. Tym bardziej dziwi, że jeszcze nie znalazł uznania w społeczeństwie.
ivena
9 luty 2010 (10:32)
LUDZIE !!!!! nie wpadajcie w paranoje ......... co komu może przeszkadzać jakiś krzyż wiszący czy gdzieś stojący - przecież można go potraktować jako zwykłą ozdobę - jak to robi 2 moich znajomych którzy są całkowitymi ateistami ....... im krzyże czy obrazki tzw święte zupełnie nie przeszkadzają, traktują je na równi z innymi ozdobami i obrazami wieszanymii na ścianach.
Nie zdajecie sobie sprawy z tego że za chwile będziemy mogli mieć zupełnie gołe ściany we wszystkich miejscach publicznych, bo komuś nie spodobają się takie czy inne obrazy (z końmi, morzem, górami, impresjonistyczne itp) i też moze wystąpić do sądu aby je ze ścian pościągać ..... i co wtedy . Ja osobiście nie cierpie kaktusów i też chętnie bym ich na oczy nigdzie oglądać nie chciała a jednak muszę ...... he a może wystąpie do sądu aby zakazano ich stawiania w miejscach publicznych ........ czemu nie .......... a za mną pójdą inni :/ z tym czy z owym.
Sądzę że krzyż może przeszkadzać tylko tym osobom co się ich boją i czują że one mogą mieć jakąś moc ......... osobom całkowicie świeckim nie powinny przeszkadzać, bo i czemu.
Dawniej mój kolega (jak byliśmy mali) chował krzyż pod pierzynę jak chciał coś złego zrobić, bo babcia mu mówiła że bozia się na niego patrzy, a więc ............
MP
6 grudzień 2009 (21:50)
obrażają mnie napisy po angielsku górujące nad tymi w naszym pięknym języku, np. w bibliotekach publicznych i wielu wielu innych tego typu miejscach. To mnie wkurza, za to się zabrać do, chole...!!
Grzegorz Ziętkiewicz
20 listopad 2009 (11:05)
Równie dobrze mógłby mnie Pan zapytać, czemu synonimem dziadostwa jest w Niemczech nadal powiedzonko (sięgające XIX stulecia), które brzmi "polnische Wirtschaft" (polska gospodarka) albo i to, mówiące o tym, że coś jest "getürkt" (czyli, że coś jest "sturczone" = jest przekrętem).
Bowiem zwrot, który Pan błędnie, bo dosłownie tłumaczy ("auf Kreuz legen") oznacza "jemanden hereinlegen / übervorteilen / betrügen", czyli... zrobić kogoś w... konia.
Z ukrzyżowaniem, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ma to mało wspólnego.Pozdrawiam
Od czasów Johna Maynarda Keynesa banki centralne na całym świecie wielokrotnie musiały walczyć z zagrożeniem zbyt wysokiej inflacji. W Europie i Stanach Zjednoczonych z pewnością...
Jak ten czas szybko leci. Dopiero co oglądaliśmy historyczne zaprzysiężenie pierwszego czarnoskórego prezydenta Stanów Zjednoczonych a 20 stycznia 2010 roku minęło już rok od...
12 lutego Opieka Społeczna zabiera do domu dziecka 11 letniego chłopca wprost ze szkoły. Rodzice nic nie wiedzą o decyzji Sądu Rodzinnego. Nie wiedzieli nawet o rozprawie. Dziecko...