Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej
    Internet53 · Korea50 · telekomunikacja13
2013-03-08
Autor: Edgar Czop
Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z Północy bardzo powoli przyjmują nowości technologiczne. Za fenomen można więc uznać funkcjonowanie Internetu, choć ta kwestia jest bardzo skomplikowana.

Przerobione logo The Pirate Bay

Wszystkich, których zdumiewa fakt obecności Internetu w Korei Północnej, a więc najbardziej totalitarnym reżimie na globie, zaskoczy zapewne także, że kilka dni temu słynny szwedzki portal The Pirat Bay, który umożliwia użytkownikom „dzielenie się” plikami za pośrednictwem torrentów, postanowił przenieść swoje serwery do państwa Kimów. Są to raczej jedynie pogłoski, jednak przeniesienie TPB do Korei Północnej byłoby możliwe. Czytelnika newsów ze świata po tym, jak były koszykarz Dennis Rodman będąc w KRLD oświadczył, że Kim Jong Un (czyli jego nowy „przyjaciel”) chce tylko tego, aby prezydent USA do niego zadzwonił, takie wieści nie powinny jednak przesadnie dziwić.

Wracając do kwestii serwisu TPB można zauważyć kilka sygnałów, które mogłyby potwierdzać rozprzestrzeniające się w sieci pogłoski. Serwis torrentfreak.com został poinformowany przez insidera z TPB o tym, że Korea Północna już od jakiegoś czasu jest w orbicie zainteresowań jego grupy. Rozmawialiśmy z nimi [władzami KRLD] przez jakieś dwa tygodnie, aby otworzyli dostęp dla ludzi z zagranicy w celu użycia sieci 3G w kraju – mówi człowiek TPB, po czym dodaje – zostaliśmy zaproszeni tak jak Eric Schmidt [były członek zarządu Apple i były prezes zarządu Google – przyp. E.C.] i Dennis Rodman.

To doprawdy ciekawa sytuacja, bo portal, który uchodzi za matecznik wolnomyślicieli i komputerowych napaleńców promujących swobodną wymianę informacji chce korzystać z serwerów najbardziej kontrolowanego państwa na ziemi, gdzie wolność słowa i swobody osobiste to tylko wyrazy. Warto zaznaczyć, że zarząd The Pirat Bay ma nadzieję, że działalność portalu wpłynie na polepszenie sytuacji w kraju, tj. zachęci obywateli KRLD do korzystania z Internetu. Z wieloletnich obserwacji Półwyspu Koreańskiego mogę powiedzieć jedynie – powodzenia!

Wątpliwości rozwiewa całkowicie informacja opublikowana w serwisie Herald Sun. Powinniście być bardziej krytyczni – informuje załoga TPB na Facebooku dodając – nie można na poważnie brać „faktu”, że przenieśliśmy nasze serwery do krwawej Korei Północnej. The Pirat Bay twierdzi także, że zostali zhakowani, przez co do mediów dotarła informacja o ich rzekomej „przeprowadzce” do KRLD. Prawdziwość koncepcji ataku może potwierdzać fakt, że w wielu artykułach w załączonych obrazkach widoczny był adres IP Korei Północnej, jako kraju goszczącego serwery TPB (hakerzy przekierowali protokoły do krajów poza Szwecją). Jak więc widać, z zamierzonych radykalnych działań zrobiła się akcja reklamowa dla całego portalu.

Ustaliliśmy zatem, że Internet w KRLD funkcjonuje – to prawda. Ale jest to sytuacja bardzo specyficzna. Tak samo zresztą jak w przypadku telefonii komórkowej. Internet w państwie Kimów to rarytas dla wybranych i uprzywilejowanych obywateli. Połączyć można się za pośrednictwem satelity bądź wykupując stały dostęp, który kosztuje - bagatela - ok. 325 USD miesięcznie. Ci spośród Koreańczyków, którzy w ogóle dostają pieniądze (większość ich po prostu nie otrzymuje) zarabiają średnio po 40 USD miesięcznie. Koreańczyków korzystających z Internetu jest więc bardzo niewielu - drobny odsetek, elitarna klasa zaufanych, którzy muszą dostać pozwolenie od władz, aby podłączyć się do globalnej sieci.

Bardziej popularny jest za to Intranet, czyli wewnętrzna (mocno okrojona i ograniczona) sieć w Korei Północnej. Może z niej korzystać nieporównywalnie więcej obywateli niż ze zwykłego Internetu. Co ciekawe, nawet najlepsi studenci nie mogą korzystać ze stron www, a na dość nowoczesnych komputerach na uczelniach znajdują się tylko prace studentów i profesorów oraz ocenzurowana wersja encyklopedii. Nawet w klubach komputerowych nie ma dostępu do powszechnie rozumianej sieci – ludzie mogą jedynie poczytać „wybitne” dzieła sagi Kimów lub pograć w gry. To cyfrowa przepaść, która dzieli dwie Koree. I aż trudno pomyśleć, że na Południu gra online Starcraft jest uznawana za sport narodowy, a jej rozgrywki transmitowane w telewizji.

Sytuacja technologicznego i społecznego absurdu została ujęta w doskonały sposób w filmie „Wakacje w Korei Północnej” w reżyserii A. Spalaikovitcha i J. Brisarda. Przebywający w Korei Północnej Francuzi ukrytą kamerą nagrywają absurdy życia codziennego i komunistyczną etykietę zachowań. Choć od 2008 roku można używać w KRLD wspominanych wcześniej telefonów komórkowych (tylko osoby z najwyższej klasy społecznej), to osoby które je posiadają są wyłącznie mieszkańcami stolicy i nie mogą wybierać numerów innych niż krajowe. Za inwestycje w telefonię komórkową odpowiedzialna jest egipska firma Orascom Telecom, która została wpuszczona na rynek „Pustelniczego Królestwa” w 2002 roku i zobowiązała się także do wykończenia hotelu Ryukyung, który ze względu na brak pieniędzy od wielu lat pozostawał niedokończonym pomysłem wodza.

Jak więc widać, na świecie jest dużo absurdu i ograniczeń, a prym w tej kategorii wiedzie Korea Północna. Pomimo funkcjonowania Internetu, dostęp do informacji z sieci jest niemal całkowicie ograniczony przez władze, a Koreańczycy muszą korzystać z odpowiednio spreparowanej sieci wewnętrznej. Państwo Kimów odwiedzają różni goście, którzy czasami są, jak to określił wybitny koreanista prof. Dziak. „pożytecznymi idiotami” (Rodman), którzy nie wiedzą do końca gdzie się znajdują i po co przyjechali lub też niezrealizowanymi wizjonerami takimi jak członkowie The Pirat Bay, którzy poprzez wirtualną soft Power mogliby zmienić reżim lub przynajmniej ułatwić życie jego mieszkańcom. Z tym, że Rodman rzeczywiście był w KRLD i był bliżej Kim Jong Una niż szwedzki portal internetowy.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Prawdziwa wojna na Youtube

I wojna w Zatoce Perskiej jako pierwszy konflikt zbrojny był na żywo transmitowany przez telewizję CNN. Korespondenci wojenni przekazywali na bieżąco informacje z pola walki, a miliony ludzi...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".