„Kwiatki” Franciszka?
    Kościół Katolicki68 · Jorge Bergoglio8 · chrześcijaństwo31 · papież Franciszek5
2013-09-26
Nie możemy koncentrować się wyłącznie na kwestiach dotyczących aborcji, małżeństw gejowskich oraz użyciu metod antykoncepcyjnych. To nie jest możliwe. (...) Nauczanie Kościoła w tej sprawie jest jasne, i ja sam jestem synem Kościoła, ale nie jest czymś potrzebnym rozprawianie o tych kwestiach non-stop”.

Papież Franciszek wśród wiernych na placu św. Piotra, foto: Wikimedia Commons, Edgar Jiménez, CC

„(...) Tak, w tej misji szukania i znalezienia Boga we wszystkich rzeczach, ciągle pozostaje sfera niepewności. Musi być. Jeśli osoba mówi, że spotkała Boga z całą pewnością i nie dotyka jej nawet odrobina niepewności, to nie jest to czymś dobrym.” (tłumaczenie własne)

Jeżeli powyższe wypowiedzi padłyby z ust niżej postawionego hierarchy Kościoła Katolickiego w Polsce, z dużą doza prawdopodobieństwa spotkałyby się z reprymendą przełożonych biskupów oraz kardynałów. Klimat religijny w Polsce (którego namiastką była afera z księdzem Lemańskim) już od dłuższego czasu nie sprzyja wyrażaniu opinii wychodzących poza utarte schematy oraz nawołujących do miłości oraz wybaczenia. Podobny kryzys dotyka obecnie ogromną część Kościoła na świecie, co można przypisać polityce Benedykta XVI, który w trakcie swojego pontyfikatu skoncentrował się na utwardzaniu ortodoksyjnej sfery nauczania Kościoła Katolickiego, niekiedy z co najmniej kontrowersyjnymi efektami (jak w przypadku wypowiedzi o „szczycie europejskiej cywilizacji”, który miał przypaść na wiek XIV). Możemy sobie tylko wyobrazić, jaka jest obecnie reakcja hierarchów Kościoła na zacytowane powyżej słowa papieża Franciszka, które padły w trakcie wywiadu dla włoskiego tygodnika katolickiego i które wstrząsnęły opinią publiczną na całym świecie. Nie są to jedyne kontrowersyjne fragmenty. W wywiadzie papież opowiada się również za większą decentralizacją struktur kościelnych, a także sprzeciwia się gloryfikowaniu przeszłych wzorców i nawołuje do dostosowania się do wymogów współczesności.

W historii Kościoła Katolickiego XX wieku mieliśmy już papieża, który próbował dokonać mentalnej rewolucji – przybrał imię Jan Paweł I i jego nadmierny reformizm zaprowadził go do przedwczesnej śmierci już po 33 dniach pontyfikatu. Podstawowe pytanie, które zadają sobie dzisiaj nie tylko katolicy, ale również ogromna ilość osób niewierzących bądź wątpiących, brzmi: czy wypowiedzi Franciszka są jedynie „kwiatkami” i wypaczonymi fragmentami wyjętymi z szerszego kontekstu, czy tez zapowiedzią realnej zmiany w polityce Watykanu? Jeżeli to drugie, to jakiego rodzaju będą te zmiany i jaki będzie ich zasięg? I w końcu – czy papież nie wychodzi zanadto poza ramy sztywnej katolickiej ortodoksji (czy też wręcz, jak humorystycznie napisała publicystka Guardiana Marina Hyde, „Is the pope Catholic?”)?

Jaki będzie papież Franciszek

Jedną rzecz trzeba zaznaczyć na samym początku – najmniejsza nawet zmiana w oficjalnym nauczaniu Kościoła Katolickiego będzie czymś niesamowicie trudnym, by nie rzecz – bliskim niemożliwości. Nie wynika to ze złej woli papieża, lecz z charakteru nauczaniu kościelnego, które oparte jest nie na demokratycznych ustawach i dekretach, które można obalić jednym głosowaniem, lecz na wielowiekowej tradycji, opartej na autorytetach Ojców Kościoła i których zmiana jest niebotycznym wręcz wysiłkiem intelektualnym, biorąc pod uwagę jej złożoność oraz wielowarstwowość interpretacyjną. Nawet jeżeli uznamy jakąś normę za nieprzystająca do naszych czasów, to najpierw musimy odnaleźć uzasadnienie tejże zmiany w Objawieniu, co nie zawsze jest możliwe. Taka jest charakterystyka społeczności opartych na Prawdzie Objawionej i ciężko sobie wyobrazić, aby ktokolwiek mógł poczynić tu znaczniejsze zmiany.

Drugim problemem jest konieczność uwzględniania nastrojów i poglądów całości Kościoła Katolickiego – nie tylko zachodnioeuropejskich intelektualistów, przez opinie których filtrujemy sporą część naszych wyobrażeń o Kościele, ale również milionów ubogich osób z Afryki, Ameryki Południowej czy Azji, które to nie muszą mieć zrozumienia dla próby zburzenia ich konserwatywnego światopoglądu na świat. Największą tragedią – i realnym ryzykiem – byłaby możliwość schizmy w Kościele, która podzieliłaby wiernych i doprowadziła do kolejnego na przestrzeni wieków, trwałego podziału wśród społeczności chrześcijan. Wygląda na to, że duża część wiernych Kościołowi nie jest jeszcze przygotowana do zmiany perspektywy i papież nie będzie ryzykował jedności katolików w imię obrony, dajmy na to, praw mniejszości seksualnych.

Mimo braku możliwości zmiany twardej sfery dogmatycznej, pojawiają się dwie nowe szanse, przed którymi staje Franciszek. Pierwszą z nich jest zmiana „attitude”, nastawienia i klimatu panującego obecnie w Kościele. W obrębie katolickiej ortodoksji mieszczą się bowiem bardzo różne postawy życiowe. Można akcentować wszelką nieprawomyślność, ludzką słabość i straszyć ogniem piekielnym, ale można też położyć nacisk na miłosierdzie Boga, rolę wybaczenia i odkupienia i samemu przyjąć formę pokornego sługi Bożego, który wcale nie pozjadał wszystkich rozumów. Papież Franciszek, który sam siebie określa grzesznikiem („Jestem grzesznikiem. To najbardziej celna definicja. Nie jest to figura retoryczna, gatunek literacki. Jestem grzesznikiem” - tłumaczenie własne) podpada właśnie pod tę drugą kategorię. Spore zdziwienie wzbudził list, który papież przesłał redakcji włoskiej gazety La Repubblica, w którym to zachęcił ateistów do „trwania przy swym sumieniu”, za o wiele gorszy grzech uznając działanie wbrew własnym wewnętrznym przekonaniom. Warto tu zacytować cały fragment z tego listu:

Zakładając – i to jest kwestia fundamentalna – że miłosierdzie Boga nie ma żadnych granic, to jeżeli napotka On szczere i odczuwające skruchę serce, kwestią dla tych którzy nie wierzą w Boga jest trwanie przy swym własnym sumieniu (to abide by their own conscience). Jest grzechem, również dla tych, którzy nie mają wiary, postępowanie wbrew własnemu sumieniu. Słuchanie go i trwanie przy nim oznacza wyrobienie sobie własnego zdania na temat tego, czym jest dobro, a czym zło” (tłumaczenie własne).

Wypowiedzi te wzbudziły naturalne kontrowersje, tak że pogłoski o „zbawieniu dla dobrych ateistów” musiał zdementować sam Watykan. Nie chodzi tu bowiem o zmianę zasad, ale raczej o zmianę perspektywy. Pod tym względem mamy do czynienia ze znacznym progresem.

Drugą szansa dla Kościoła wiąże się z możliwością zwrotu „na lewo”. Od dawna już twierdziłem, że Kościół Katolicki w swej istocie jest instytucja lewicową – to znaczy stojącą po stronie osób ubogich i wykluczonych, sprzeciwiającą się wszechwładzy kapitału i akcentująca godność człowieka, który powinien być w centrum zainteresowania każdego systemu polityczno-gospodarczego. Już Jan Paweł II bywał określany mianem „papieża-socjalisty” (do czego w dużej mierze przyczyniła się encyklika Laborem Exercens), jednak obraz ten był nieco zamazany ze względu na równoczesna walkę papieża z ustrojem realno-socjalistycznym w Polsce. Pomimo zaszłości historycznych papieża Franciszka (jego nie do końca jasna rola w „brudnej wojnie” w Argentynie), stanowi on idealnego kandydata na autora zwrotu w lewą stronę w polityce Kościoła. Gardzący przepychem i bogactwem, jeżdżący niegdyś do pracy tylko metrem (niedawno dopiero dostał od znajomego księdza używanego 1984 Renault 4, którym zamierza samodzielnie kursować po Watykanie), żyjący w skromnym mieszkaniu papież jest definitywnie osobą wrażliwą społecznie, która chce położyć większy nacisk na wiernych wykluczonych społecznie oraz będących w potrzebie chwili. Jest to pasterz „dla ludzi”, który jest w stanie wziąć do ręki telefon i z miejsca zadzwonić do zwykłych ludzi, od których otrzymał list (nie tylko pochlebny – po krytycznym liście Marcelo Márqueza, działacza środowisk homoseksualnych, oddzwonił do niego w ciągu godziny). Wszystko to przyczynia się do skracania dystansu między Kościołem a ludźmi i legitymizuje Franciszka do upominania się o ich prawa.

Kością niezgody między środowiskami konserwatywnymi a liberalnymi już od dawna są kwestie aborcji, eutanazji czy związków homoseksualnych. W tej kwestii papież Franciszek proponuje najbardziej racjonalna politykę jaka jest możliwa. Nie można zmienić dogmatów wiary (taki jak ten, że człowiek ma duszę, a dusza pojawia się w momencie poczęcia, co dyskwalifikuje jakąkolwiek aborcję jako zwyczajne morderstwo). Można za to kwestiom tym nadać właściwą rangę i zacząć patrzeć na nie w szerszym kontekście społeczno-ekonomicznym. Kiedy Franciszek mówi, że nie można tematu aborcji czy związków homoseksualnych wałkować bez przerwy (w domyśle – są tematy ważniejsze), a nawet wtedy, gdy tematy te poruszamy, musimy patrzeć na nie w szerszym kontekście (w domyśle – co prowadzi do tych aborcji, czyli bieda i wykluczenie społeczne, pośród wielu innych czynników), brzmi niczym prawdziwy socjalista. Oczywiście humanizm ten rozbija się o bardzo sztywne ograniczenia (czego wyrazem jest niedawna wypowiedź skierowana do lekarzy przynaglająca ich do odmawiania dokonywania aborcji), jednak daje on bardzo wartościowy asumpt do dalszych modyfikacji ujęcia tych spraw. Reakcyjni, konserwatywni katolicy chcą bowiem walkę z aborcją ograniczyć do kar w postaci więzienia, których skuteczność zbliżona jest do zera. Franciszek zwraca za to uwagę na marksowską „bazę” i chce wyeliminować przyczyny, dla których kobiety dokonują aborcji. Jest to w pełni zgodne z katolicka ortodoksją, a jednocześnie postępowe stanowisko. Jest to oczywiście o wiele bardziej skomplikowana kwestia, jednak za zwrócenie uwagi na kontekst społeczno-ekonomicznych wielu ludzkich „grzechów”, należą się gromkie brawa. A to dopiero początek dyskusji.

Zaangażowanie biskupa Rzymu w kwestie tego świata rozciąga się również chociażby na jego komentarze dotyczące sytuacji w Syrii oraz krytykę systemu dzikiego kapitalizmu, gdzie pieniądz staje się największym bogiem. W tej pierwszej kwestii nie podzielam opinii Franciszka (czemu dawałem już wyraz w artykule na MojeOpinie ), który chce za wszelką cenę powstrzymać amerykańską interwencję – szanuję jednak jego zaangażowanie na rzecz pokoju. Papież musi oczywiście uważać, aby jego zainteresowanie kwestiami politycznymi nie przysłoniło kwestii duchowych – póki co jednak, takiego zagrożenia nie widać i polityka Franciszka wydaje się być jak najbardziej rozsądna i skuteczna.

Tak mało czasu minęło, a już tak wiele słów napisano na temat nowego papieża. Z jednej strony to zasługa ery Facebooka i Twittera, gdzie nic nie ujdzie uwadze społeczeństwa sieciowego, ale z drugiej strony Franciszek zdecydowanie zasłużył sobie na uwagę, jaką mu się poświęca. Tak jak zawsze postulowałem zbieżność dróg lewicy i Kościoła, tak teraz odczuwam satysfakcję, gdy część moich przewidywań powoli się spełnia. Franciszek zaprasza do dialogu nawet ateistów i sceptyków, dlatego czuję się zaproszony do tej dyskusji podwójnie. Wierzę, ze tak ważna instytucja jak Kościół Katolicki będzie w coraz większym stopniu kierowała się pryncypiami otwartości, miłości i wybaczenia z jednej strony, a wartościami zaangażowania społecznego, równości szans i humanizmu z drugiej. Wypowiedzi papieża nie wyglądają na „kwiatki” bądź inny rodzaj wpadki, tylko na bardzo światły program umiarkowanego reformatora.

Tylko czy wierni są równie światli? Oto jest pytanie na przyszłość.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".