„Lalka” i „Trylogia” - czyli teatr
    festiwal teatralny6 · spektakl12 · teatr72 · recenzja teatralna40
2011-05-08
Co najmniej dwa spektakle prezentowane na tegorocznych Warszawskich Spotkaniach Teatralnych pokazały, że teatr zawsze będzie miał magiczną przewagę nad telewizją. Choć ekranizacje klasycznych dzieł polskiej literatury takich jak „Lalka” czy „Trylogia” na stałe zagościły w polskich domach niemal w każde święta, to teatr potrafi wyrwać się z telewizyjnych wzorców pokazując coś absolutnie innego. „Trylogia” z Teatru Starego w Krakowie (reżyseria Jan Klata) oraz „Lalka” z Teatru Muzycznego w Gdyni (reżyseria Wojciech Kościelniak) są tego dobrym przykładem.

Jan Klata zmierzył się z mitem polskiego rycerstwa i szlachty. Ukazał jak sztucznie i papierowo brzmi dziś stylizowany język Sienkiewicza. Ponadto, wraz z Sebastianem Majewskim dokonał adaptacyjnego cudu. Oto z trzytomowego dzieła, powstało zgrabne fabularnie przedstawienie, trwające owszem 4 godziny, ale zawierające wszystkie główne wątki literackiego pierwowzoru. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że spektakl Klaty wręcz zachęca do zapoznania się z pierwowzorem. Postaci całkowicie różnią się od bohaterów filmowej „Trylogii”. Są znacznie starsi, mniej atrakcyjni, słabsi, ubrani w dresy. Zwolennicy filmowej wersji Hoffmana mogą poczuć się zawiedzeni. Aktorzy udają, że jadą konno, czy walczą za pomocą mieczy. Obrona Zbaraża to bitwa na poduszki, a nabicie Azji na pal odbywa się przy zgaszonym świetle i jest jedynie przytoczonym fragmentem powieści przeczytanym przez aktorów.

Główną zaletę „Trylogii” Klaty stanowi potraktowanie utworu Sienkiewicza z pewnym dystansem oraz poczuciem humoru, nie oznacza jednak wyśmiania wartości prezentowanych w dziele. To mrugnięcie okiem w stronę publiczności ma na celu ukazanie naszej polskiej mentalności - pełnej dumy, honoru, patriotyzmu, który nie zawsze idzie w parze z prawdziwą szlachetnością i dobrocią.




Smaku spektaklowi dodaje wspaniały zespół Teatru Starego w Krakowie. W obsadzie znaleźli się tacy aktorzy jak Krzysztof Globisz, Jan Peszek, Anna Dymna, czy Ewa Kolasińska. Nie dość, że zrywają z wizerunkiem postaci, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni z lektury czy filmów, to proponują całkowicie odmienne interpretacje. Akcja „Trylogii” toczy się w pomieszczeniu ze szpitalnymi łóżkami. Może przypominać zarówno noclegownię, jak i szpital. Aktorzy ubrani w dresy, luźne kamizelki, tu i ówdzie mają bandaże, leżąc na łóżkach przedstawiają swoich bohaterów na początku spektaklu. Kolejne sceny z ich udziałem odsłaniają słabość i marność postaci, które w kanonie kulturowym Polaków były silnymi wzorcami patriotyzmu i męstwa. Nic z tego, Klata odziera ich z cudowności ukazując prostotę, a nawet farsę. Czy historia Kmicica, pana Wołodyjowskiego czy Zagłoby była jedynie snem, czy tylko omamem chorych psychicznie ludzi? Interpretacja zależy od widzów.




Zespół Teatru Muzycznego w Gdyni zmusza nas do zupełnie innego spojrzenia na „Lalkę” Bolesława Prusa zmusza nas zespół Teatru Muzycznego z Gdyni. Historia Wokulskiego i Izabeli Łęckiej została zaprezentowana w formie musicalu o doskonałej aranżacji muzycznej. Choć nie wszystkie teksty piosenek zachwycają literackim kunsztem, to na pewno podziw budzi muzyka i wpadające w ucho melodie. Postaci spektaklu także różnią się od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Dzieje się tak za sprawą konwencji przedstawienia, charakterystycznej dla twórczości Wojciecha Kościelniaka. Aktorzy wykonują przerysowane ruchy, są pomalowani niczym postaci niemieckiego ekspresjonizmu (ostre kontury twarzy). Oryginalna choreografia raz jest przerysowanym kabaretem, po chwili groteskowym baletem. Aktorzy i tancerze zachowują się niczym marionety, poruszają się i wyglądają podobnie jak postaci spektakli Roberta Wilsona. W tym świecie nie tylko Izabela Łęcka jest tytułową lalką. Wykonując charakterystyczny, powtarzający się tik ramieniem, owszem ukazuje swą nienaturalność, jednak każdy z bohaterów ma cechy sztuczności. Mimo rozrywkowego potraktowania dzieła Prusa, fabuła przedstawienia jest wierna literaturze.

Podane powyżej przykłady przedstawień teatralnych ukazują, iż nie ma takiego klasycznego dzieła literackiego i takiej ekranizacji filmowej, której nie da się pokonać za pomocą żywych aktorów poruszających się po drewnianej scenie. I nie trzeba do tego efektów specjalnych czy długich, szczegółowych opisów. Wystarczy dużo pracy i wyobraźni. A na tym chyba polega teatr.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".