Leopolis
    Ukraina136 · Lwów2
2011-05-08
Nie urodziłam się w tym mieście ani ja, ani moi rodzice ani moi dziadkowie. Najdalsze nawet korzenie nie wiążą mnie z tą ziemią. Mimo to - sercem jestem stamtąd. Słynny kresowiak Jerzy Janicki takich ludzi do których zaliczył przede wszystkim opolskiego historyka Stanisława Nicieję nazywał „adoptowanymi dziećmi kresów”. Myślę, że też jestem takim dzieckiem.

Kopuły Kaplicy Trzech Hierarchów w Cerkwii Wołoskiej, Lwów

W tym mieście urodzili się, żyli, tworzyli lub zostali na zawsze słynni Polacy. Wymienię tylko kilkoro z nich. Słynny matematyk Stefan Banach, autor katechizmu polskiego Władysław Bełza, słynny podróżnik Benedykt Dybowski, poeta Seweryn Goszczyński, rysownik i malarz Artur Grottger, historyk Karol Szajnocha, Maria Konopnicka, Maryla Wolska, Gabriela Zapolska, Leopold Staff, Zbigniew Herbert, Witold Pyrkosz.

Najbardziej znany lwowiak Marian Hemar tak pisał o mieście i Polakach w nim mieszkających:
„My jesteśmy z polskiej Florencji,
z miasta siedmiu pagórków fiesolskich,
z miasta muzyki, inteligencji,
i najpiękniejszych kobiet polskich,
Z miasta talentów, ideałów,
...świetnego renesansu,
wspaniałego baroku,
Wież, katedr i kamienic
... my jesteśmy z miasta poezji
co się u nas rodziła na bruku
jakby kamień się zmieniał
w natchnienie...
...
Z wszystkich marzeń co nienasycenie
W sercu kwitły i lęgły się w głowie
Pozostało to jedno marzenie
Aby kiedyś umierać we Lwowie.”


Jeszcze parę lat temu z niedowierzaniem wysłuchiwałam i czytałam opowieści starych ludzi, którzy musieli stamtąd uciekać. Zostawiali jak mówili nie tylko swoje domy, ale też swoją młodość, radość, szczęście, całe swoje życie. Uciekali na zachód, jedni do Wrocławia, Szczecina, inni dużo dalej – jak Hemar – do Londynu. Zakładali nowe domy i spotykali się w nich głównie po to aby wspominać to najbardziej wyjątkowe z polskich miast. Niewyobrażalnie wprost za nim tęsknili. I zarażali tą tęsknotą swoje urodzone w nowych domach dzieci, wnuki, a także przyjaciół spoza Kresów.

W jednym ze swoich tekstów poświęconych temu miastu Jerzy Janicki pytał:
„Cóż jest takiego niezwykłego w tym mieście, że na przestrzeni jego siedmiowiekowych dziejów same tylko superlatywy ściekały wprzód z gęsich, a później i coraz to wymyślniejszych piór dziejopisów, kronikarzy, letopisów i historiografów?”

Pomnik Tarasa Szewczenki, Lwów Pomnik Tarasa Szewczenki, Lwów
Jak informują przewodniki są 3 główne przyczyny. Pierwsza to wyjątkowy klimat, bowiem miasto to położone jest na tzw. wielkim europejskim dziale wód, druga – to bogata historia i trzecia i najważniejsza – to ludzie. Ci wszyscy potomkowie Ormian, Piastów, Tatarów, Żydów, Niemców, Greków, Wołochów a nawet Węgrów sprawili, że miasto na zawsze stało się różnobarwną mozaiką języków, wiar i obyczajów. W polskim kartuszu herbowym miasta lew trzyma w prawej przedniej łapie 3 pagórki. Miało to symbolizować Lwów troisty, a więc 3 żyjące wówczas w mieście nacje, władanie 3 państw i 3 obrządki katolickie.

Założycielem grodu był książę halicko-wołyński Danyło. Było to około 1250 roku. Nazwa miasta pochodzi od imienia syna władcy – Lwa. Miasto założone na szlaku wędrujących z Orientu do Bałtyku karawan kupieckich ustanowiło prawo, które nakazywało kupcom przez nie przejeżdżającym wystawianie w miejskich kramach wszystkich swoich towarów przez 14 dni. W ten sposób mieszkańcy zaopatrywali się w chińskie jedwabie i hinduskie diamenty, kość słoniową, wspaniałe kobierce, przyprawy i inne wspaniałości.

Mijały wieki. Miasto Lwa bogaciło się, rozwijało, gromadziło wybitnych artystów i uczonych. Powstawały wspaniałe budowle. Każda epoka i styl pozostawiły we Lwowie wspaniałe ślady. Jest gotycka Katedra Łacińska, renesansowy kościół Św. Andrzeja i Arsenał Królewski, barokowe kościoły Dominikanów i Jezuitów, orientalna Katedra Ormiańska, rokokowa cerkiew Św. Jura, klasycystyczne Kolegium Pijarów i słynne Ossolineum w stylu empire.

Historia miasta jest bogata, ale też tragiczna i trudna... Miasto doznało straszliwego pożaru, który w 1527 r. całkowicie zniszczył średniowieczną zabudowę. XVI i XVII wiek to najazdy Tatarów i Mołdawian, następnie dwukrotne oblężenie wojsk Chmielnickiego. W czasie potopu szwedzkiego Lwów nie poddał się Szwedom, a w 1656 r. gościł wracającego z wygnania Jana Kazimierza. Następnie był najazd turecki, który miasto też wytrzymało ale mieszczanie zostali zmuszeni do zapłacenia dużego okupu. Parę lat później 15 tysięczną ordę tatarską rozgromił król Jan III Sobieski na czele 4 tysięcy żołnierzy. I był to już ostatni okres pomyślności staropolskiego Lwowa. Potem nastąpiły rządy austriackie i Lwów stał się stolicą Galicji. To oznaczało m.in. niemieckojęzyczny uniwersytet. Duży rozwój nastąpił dopiero w 20-leciu międzywojennym. W tym czasie Polacy stanowili 50% mieszkańców, Żydzi 30%, Ukraińcy 15%. A potem 22 września 1939 r. do Lwowa wkroczyło sowieckie wojsko.

Lwów zwany miastem Wschodu i Zachodu ma w swoich murach wiele polskich symboli. Największym jest bez wątpienia Cmentarz Łyczakowski.
Jak podaje Roman Marcinek w albumie „Kresy Wschodnie” „Miasto Ojczyźnie zawsze wierne wytrzymało 7 ciężkich oblężeń i 21 najazdów..., było też świadkiem wielu bitew stoczonych pod swymi murami. W 1918 wsławiło się zrywem patriotycznie nastrojonej młodzieży, owych Orląt Lwowskich. Ofiara złożona na ołtarzu miłości miasta i Ojczyzny z jednej strony przyozdobiła herb Lwowa krzyżem Virtuti Militari, z drugiej zaowocowała cmentarzem Orląt na Łyczakowie”

Ten cmentarz to galeria rzeźby i architektury cmentarnej umiejscowionej w malowniczym otoczeniu. To jedna z nekropolii elity narodu polskiego. Od innych nekropolii polskich odróżnia się tylko dramatyczną historią. W tym momencie należałoby się powołać na przepiękne opracowanie dziejów cmentarza jakiego dokonał Stanisław Nicieja w książce „Cmentarz Łyczakowski”.

Pomnik Adama Mickiewicza, Lwów Pomnik Adama Mickiewicza, Lwów
Druga - polska część cmentarza to wspomniany już Cmentarz Orląt – to miejsce na którym spoczywają wszyscy młodzi Polacy, którzy zginęli w obronie własnego domu – polskiego Lwowa. Do dziś cmentarz Orląt jest rekonstruowany po zniszczeniach, których apogeum nastąpiło w sierpniu 1971 r. Wtedy to czołgi sowieckie zrównały z ziemią groby Obrońców, kolumnadę, pomnik Chwały. Dewastacja była straszliwa, dość wspomnieć, że przez teren grobów przeprowadzono drogę asfaltową.
Do dziś zbierane są datki na odbudowę Cmentarza Orląt na wszystkich cmentarzach w Polsce w Dzień Zmarłych i Zaduszki.

Katedra Łacińska to dla Polaków miejsce szczególne. To w tej świątyni król Jan Kazimierz złożył śluby w których zobowiązał się poprawić los chłopów i oddał królestwo pod opiekę Matki Boskiej. W tym czasie w Rzeczypospolitej nie było miasta godniejszego i kościoła bardziej szanowanego do tak doniosłego ślubowania. Jak mówiła stara polska maksyma Leopolis semper Fidelis Lwów zawsze wierny - bo w czasie XVII-wiecznych wojen nigdy nie poddał się obcym wojskom. W Katedrze zachwycają witraże wykonane według szkiców Józefa Mehoffera, Jana Matejki i Teodora Axentowicza. Wzruszenie sięgnęło zenitu nie tylko wtedy gdy usłyszeliśmy mszę odprawianą w języku polskim, ale też słowa, które wypowiedział do nas najczystszą polszczyzną zgarbiony staruszek - odźwierny gdy opuszczaliśmy Świątynię: „Dziś już nie zdążycie wszystkiego obejrzeć, bo jest późno, zamykamy już, proszę przyjść jutro z rana bo potrzeba całego dnia aby wszystko zobaczyć”.

Pomnik Adama Mickiewicza. Stanął na najsłynniejszym placu Lwowa w 1904 r. w 50 rocznicę śmierci poety. Przetrwał wszystkie zawieruchy, do dziś stoi nietknięty. Na 21 metrowej granitowej kolumnie stoi pomnik wieszcza z brązu. Nad jego głową widnieje postać uskrzydlonego geniusza z wieńcem wawrzynowym, na szczycie kolumny płonący znicz. Na froncie kolumny polski napis, z tyłu kartusz z herbem Rzeczypospolitej. Przy pomniku Adama Mickiewicza fotografują się wszyscy turyści, niezależnie od tego skąd pochodzą.

Opera Lwowska. Na uroczystym otwarciu jesienią 1900 r. byli między innymi Henryk Sienkiewicz, Ignacy Paderewski i Henryk Siemiradzki. Ten ostatni jest twórcą słynnej kurtyny, przedstawiającej Parnas. Jedna z muz przedstawionych na kurtynie – Klio – trzyma otwartą księgę z napisem „Sic erat, sic est, sic eric semper?” czyli „Tak było, tak jest, czy zawsze tak będzie?” Budynek Opery porównywany jest ze budynkiem opery w Paryżu i przyćmiewa swą urodą krakowski teatr Słowackiego.

Uniwersytet Lwowski im. Iwana Franki Założył go w 1661 r. król Jan Kazimierz przekształcając istniejące w mieście kolegium jezuickie w akademię. Dla kresowiaków jest to nadal Uniwersytet im. Jana Kazimierza.

Politechnika Lwowska. Wybudowana w latach 1873-77 wg. projektu Juliana Zacharewicza w okresie II Rzeczypospolitej uważana była za najlepszą w kraju. W auli Politechniki znajduje się 11 obrazów Jana Matejki. przedstawiających najważniejsze momenty rozwoju cywilizacji. Absolwentami tej uczelni byli m.in. prezydent Mościcki, generałowie Sikorski i Bór-Komorowski.

Biblioteka Ossolineum. Ufundowana w XVIII w. przez Józefa Maksymiliana Ossolińskiego instytucja świadczyła o wielkim znaczeniu Lwowa jako ośrodka kultury i nauki polskiej. Zgromadzono w niej druki, mapy, rękopisy, numizmaty i ryciny o wielkiej wartości. Były to głównie dary znanych rodów, np. Lubomirskich czy Pawlikowskich. Ossolineum jak wiadomo zostało częściowo przeniesione do Wrocławia .

Lwowska Galeria Obrazów. Jest to największe muzeum malarstwa na Ukrainie. Oprócz malarstwa zachodnioeuropejskiego zawiera wielką kolekcję malarstwa polskiego. Można tu obejrzeć dzieła A.Grottgera, J.Malczewskiego, Chełmońskiego, Matejki, Wyczółkowskiego i wielu innych wybitnych polskich malarzy…

Hotel George. Mieszkaliśmy w tym hotelu dwa razy. Ten hotel to też kawałek polskiej historii. Stacjonowali tu generałowie J.Dwernicki i J.Bem, mieszkał Józef Piłsudski. Z balkonu hotelu śpiewał do tłumu słynny Jan Kiepura.
Kawiarnia „Szkocka”. Znajdowała się na ul. Akademickiej obecnie Szewczenki. Przeszła do historii jako miejsce przedwojennych spotkań i dyskusji lwowskich akademików, szczególnie matematyków jak Stefan Banach. Pozostała po tych spotkaniach słynna „Księga Szkocka” zawierająca zbiór zadań i problemów matematycznych zapisywanych w trakcie rozmów w kawiarni.

Wzgórza Wuleckie. Miejsce tragiczne. W lipcu 1941 r. gestapowcy rozstrzelali tu ok. 45 osób -polskich profesorów z rodzinami – kwiat nauki lwowskiej. Zginęli wtedy m.in. Kazimierz Bartel i Tadeusz Boy-Żeleński.

Perłą architektury lwowskiej jest niewielka, stojąca za Katedrą Łacińską Kaplica Boimów. Robi duże wrażenie gdy wyłania się zza gmachu Katedry - znajduje się bowiem na miejscu dawnego cmentarza. Jej niewysoka fasada pokryta płaskorzeźbami o tematyce pasyjnej i figura Chrystusa Frasobliwego na kopule zachwycają każdego. Wnętrze kaplicy jest równie piękne. Kaplica była przeznaczona na mauzoleum grobowe dla bogatego kupca lwowskiego Jerzego Boima. Znawcy twierdzą, że jest to najpiękniejszy przykład manieryzmu niderlandzkiego na ziemiach polskich.

Katedra Ormiańska Jest nieco zapomniana, podobnie jak Ormianie, którzy we Lwowie osiedlili się jeszcze przed lokacją miasta. Otoczona ciasno domami nie robi z początku wrażenia. Znajduje się właściwie na podwórku kilku domów. Składa się z 3 części, świątyni głównej z pięknymi arkadowymi krużgankami z I poł. XV w. i drewnianą XVIII kaplicą Golgota, klasztoru Benedyktynek obrządku ormiańskiego i dzwonnicy z kapliczką, w której też odbywają się nabożeństwa. Mozaika w kopule głównej świątyni jest dziełem Józefa Mehoffera. Katedra Ormiańska to najpiękniejszy zachowany zabytek średniowiecznego Lwowa.

Cerkiew Wołoska. Ta świątynia też składa się z 3 części. Największe wrażenie robi dobudowana do wieży Korniaktowskiej Kaplica Trzech Świętych Hierarchów - jest to kolejna perła architektury lwowskiej. Nazwa świątyni pochodzi od pierwszego fundatora którym był bogaty Wołoch. Natomiast nazwa wieży pochodzi od bogatego mieszczanina Korniakta. 65 metrowa Wieża Korniaktowska nakryta wspaniałym barokowym hełmem góruje nad miastem.

Arsenał Królewski, Lwów Arsenał Królewski, Lwów
I jeszcze Kościół Dominikanów z przepięknymi pomnikami nagrobnymi np. Artura Grottgera. I jeszcze renesansowy Kościół Bernardynów pw. Św. Andrzeja z przylegającymi do niego klasztorem, dzwonnicą, murami obronnymi z Bramą Gliniańską i studnią. Nie można też nie wspomnieć o najważniejszej świątyni unickiej – Katedrze św. Jura, położonej na wyniosłym wzgórzu
I jeszcze Rynek z ratuszem i z przepięknymi kamieniczkami – i tą najsłynniejszą Czarną Kamienicą.
Tu na rynku lwowskim Józef Piłsudski przyjmował defiladę z okazji nadania miastu orderu. I jeszcze Jerzy Janicki: „Czy przed ratuszem stoją jeszcze lwy? – pyta nostalgiczna piosenka. Ta pewni że stoją. Może już nie te same i nie takim już herbem się pieczętują, ale lwy. Bo to wciąż ich miasto.”
I jeszcze Arsenał Królewski z 3-ma arkadowymi łukami wzniesiony za króla Władysława IV.

I Park Stryjski zwany kiedyś parkiem Kilińskiego. Do dziś stoi tu pomnik słynnego szewca z Warszawy. To w tym parku w słynnej rotundzie była eksponowana Panorama Racławicka.

I jeszcze wiele innych pięknych i historycznych miejsc i budowli.
Panoramę Leopolis najlepiej oglądać z Kopca Unii Lubelskiej znajdującego się na wzgórzu Wysokiego Zamku. To właśnie wzgórze wybrali na swą twierdzę książę Danyło i jego syn Lew.
Inny sławny Lwowiak Stanisław Lem tak pisał; „Tym czym jest dla chrześcijanina niebo, był dla każdego z nas Wysoki Zamek... Na Wysokim Zamku przechadzaliśmy się... opici nadmiarem otwartej z nagła swobody”.

Przed wyjazdem z miasta usiedliśmy pod kasztanowcami na Prospekcie Swobody dawne Wały Hetmańskie. Po prawej stronie mieliśmy pomnik Adama Mickiewicza, po lewej Operę Lwowską, naprzeciwko nas widniał pomnik Tarasa Szewczenki. Zmęczeni zwiedzaniem i niesamowitymi wrażeniami w ogóle nie rozmawialiśmy. Obok siedząca pani w podeszłym wieku zapytała nas nagle po polsku: „Jesteście może z Gdańska? Bo w Gdańsku stoi pomnik Jana Sobieskiego, ten sam który stał tutaj zanim tu postawiono pomnik Tarasa Szewczenki. I jeszcze we Wrocławiu jest na rynku lwowski pomnik hr. Aleksandra Fredry. Widzieliście ich?” Odpowiedzieliśmy że tak, bo znamy obydwa te miasta. „To pozdrówcie ich od starych Polaków ze Lwowa” - powiedziała smutno i odeszła opierając się na lasce.

I jeszcze słowa Naczelnika:
„Dlatego ja, jako Naczelny Wódz, który ma za zadanie odznaczać najdzielniejszych wśród dzielnych, najwaleczniejszych wśród walecznych, z całą sumiennością rozstrzygnąłem, że mogę dać zbiorowemu żołnierzowi – miastu waszemu – najwyższą odznakę wojskową... wznoszę toast: Miasto Lwów, kawaler orderu Virtuti Militari niech żyje!!!!!”
Józef Piłsudski.


Autorem zdjęć jest Bogdan Śmigiera
Przy pisaniu tekstu korzystałam z przewodnika Wydawnictwa Bezdroża pt. Lwów – miasto wschodu i zachodu” – autor Aleksander Strojny, a także z tekstów umieszczonych w następujących albumach:
Polska Kresy Wschodnie, tekst Roman Marcinek, Lwów, tekst Jerzy Janicki, Kresy - najpiękniejsze miejsca i budowle wyd. Dragon, oraz z tekstów M.Hemara i S.Lema.


Lwów - Golgota na dziedzińcu Katedry OrmiańskiejLwów - Kopuły Kaplicy Trzech Hierarchów w Cerkwii WołoskiejLwów - Arsenał KrólewskiLwów - Kaplica BoimówLwów - Pomnik Tarasa Szewczenki - w głębi wieża Katedry ŁacińskiejLwów - Widok na miasto z Kopca Unii LitewskiejLwów - Pomnik Wieszcza
Komentarzy: 10

Azalia/Grażyna
8 maja 2011 (15:52)
Dziękuję
Jadziu, jestem pod wrażeniem Twojego tekstu i tego co napisałaś o sobie, że czujesz się " adoptowanym dzieckiem kresów". Przyznam, że historię Lwowa znałam pobieżnie, tyle co z lekcji historii (!) i z opowiadań moich znajomych, którzy urodzili sie we Lwowie, ale to były raczej wspomnienia z lat dzieciństwa. Dopiero Ty pokazałaś mi Lwów w całej krasie. Dziękuję za wspaniałą lekcję.

Jadwiga
8 maja 2011 (16:14)
Azalio....
...dziękuję.Może uda mi się jeszcze coś o Kresach napisać, bo są przepiękne.

sunniva
8 maja 2011 (17:37)
:)
Dziękuję za historie o Lwowie.Jestem pod wrażeniem.Spodobało mi to jak nazwałaś się dzieckiem kresów.

aniollewy
8 maja 2011 (17:38)
Jadwigo
Jadwigo, wspaniałe przypomnienie... bo we Lwowie byłam kilka razy, też jestem takim przyszywanym dzieckiem Kresów :-) Niezapomniany klimat, ludzie, targ staroci - cudeńka można zobaczyć i kupić. W Operze Lwowskiej byłam na przedstawieniu baletowym. Z Teatrem Słowackiego łączy go jeszcze to, że sceniczną kotarę malował, jak tam, również Henryk Siemiradzki.

Joter
9 maja 2011 (20:10)
rozdarta
Jadwigo, piszesz sercem, więc sercem się czyta. Wielokrotnie byłam we Lwowie, a jednak tyle nowych informacji znalazłam u Ciebie! Dziękuję! Teraz mogę przyznać, że wolę Twoje spontaniczne teksty, takie jak o Kazimierzu, chociaż rozumiem, że chciałaś jak najdokładniej i najwierniej wszystko opisać. Uważaj tylko, aby Twój cudownie ciepły tekst nie stał się kolejnym przewodnikiem.

Jadwiga
10 maja 2011 (10:17)
Do sunnivy
Dziękuję za miłe słowa. Mam nawet dedykację w jednej z książek o Kresach:.."...adoptowanej córce Kresów"

Jadwiga
10 maja 2011 (10:22)
Do aniollewy
Dziękuję bardzo za pozytywną ocenę. Kurtynę Siemiradzkiego w Krakowie też widziałam. Obydwie są wspaniałe.

Jadwiga
10 maja 2011 (10:27)
Do Joter
Piszę sercem bo .....inaczej nie potrafię. Kazimierz jest moją miłością /podobnie jak Tatry/. A Lwowem i całymi Kresami zostałam "zauroczona" Dziękuję serdecznie.

paczucha
16 maja 2011 (19:56)
Komentarz
Serdecznie tę drogą Ciebie pozdrawiam i podziwiam, za wiedzę o mieście. Nie znałam, a teraz już nieco wiem, a to najcenniejsze.

Jadwiga
16 maja 2011 (21:24)
do Paczuchy
Jeśli podziwia mnie osoba, której blog został uznany za najlepszy w 2010 r, w kategorii Blogi Literackie to ..... bardzo, bardzo się cieszę i dziękuję
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".