Lizbona – miasto do zakochania
    Portugalia4 · Lizbona2 · turystyka57 · warto zobaczyć40
2009-08-25
Uważaj, bo jak już raz pojedziesz do Lizbony, to przepadłaś. Zakochasz się w tym mieście na zabój - usłyszałam, kiedy przygotowywałam się do wyjazdu do Lizbony. Nie wierzyłam. Sądziłam, że to wymysł jakichś zbyt sentymentalnych osób. Pojechałam. Zakochałam się. I zachęcam do tego samego!

Pierwsze spotkanie z Lizboną gwarantuje wiele wrażeń. Na pewno pozytywnych – ładnie, ciepło i przyjemnie. Aby uniknąć tych negatywnych, trzeba niestety uważać na taksówkarzy. Większość Polaków przybywa do stolicy Portugalii samolotem, a z lotniska trzeba się najczęściej dostać do centrum miasta. Lizbońskiemu taksówkarzowi nie powinno się mówić ani sugerować, że jesteśmy pierwszy raz w Lizbonie, bo może mieć ochotę ściągnąć z nas trochę więcej kasy niż powinien. Tak naprawdę, prawidłowo jest, kiedy on włącza taksometr a my płacimy tyle, ile pokaże wyświetlacz. Warto też podejść do wyjścia z hali odlotów - większa szansa, że taksówkarz nie będzie próbował oszukać.

Jak już przetrwamy dojazd do centrum, Lizbona staje przed nami otworem! Są tu atrakcje dla każdego: wielbicieli nowoczesnej architektury i klimatycznych, starych budynków, miłośników romantycznych spacerów i zapalonych imprezowiczów, fanów futbolu, melomanów czy fotografów. Mówi się, że miasto położone jest na siedmiu wzgórzach, tak, jak Rzym. Nie liczyłam, ale rzeczywiście teren do płaskich nie należy. Warto jednak zwiedzać Lizbonę na piechotę, bo to pozwala najlepiej poczuć atmosferę miasta. Poza tym wspięcie się na jeden z wielu punktów widokowych pozwala na podziwianie wspaniałej panoramy miasta o czerwonych dachach błyszczących w świetle słońca.

Lizbona

Aby ułatwić wspinanie się na niektóre wzgórza mieszkańcom miasta, w różnych punktach miasta wybudowano trzy kolejki linowe i jedną windę, tzw. elevadores. Kolejki traktowane są jak wszystkie inne środki publicznego transportu więc aby się nimi przejechać wystarczy mieć zwykły bilet komunikacji miejskiej. Jedną z takich kolejek jest Elevador da Glória. Prowadzi ona z Praça dos Restauradores, niedaleko którego znajduje się stacja metra Restauradores (niebieska linia), do Bairro Alto czyli jednej z najstarszych dzielnic Lizbony, w której kwitnie nocne życie imprezowe. Czy może raczej kwitło, ponieważ mieszkańcy wymusili zamykanie wszystkich klubów i barów o 2 w nocy. Wówczas imprezy przenoszą się do innych miejsc, np. do Doków nad rzeką Tag. Można też ruszyć do Luxa, jednego z najmodniejszych klubów w Europie i na pewno najdroższego w Lizbonie.

Wracając do kolejki, przy górnej stacji Glórii położony jest punkt widokowy Miradouro de São Pedro de Alcântara, skąd można podziwiać centrum Lizbony i położony na przeciwległym wzgórzu Zamek św. Jerzego (Castelo de São Jorge). Został wybudowany w XII w., za panowania Maurów a w 1147 r. został zdobyty podczas oblężenia Lizbony. Kiedy Lizbona stała się stolicą kraju, zamek został zajęty przez dwór królewski. Król Jan I pod koniec XIV w. zdecydował o tym, aby poświęcić go św. Jerzemu.

Zamek położony jest właśnie na szczycie jednego ze wzgórz lizbońskich. Na górę można wjechać tramwajem, a moim zdaniem warto wspiąć się o własnych siłach. Spacer można rozpocząć od placu Praça do Comércio, znanego też pod nazwą Terreiro do Paço (Terytorium Pałacu), ponieważ w miejscu placu stał kiedyś pałac królewski, zniszczony w czasie wielkiego trzęsienia ziemi w 1755 r. Po drodze mija się katedrę Sé de Lisboa, będącą jednocześnie najstarszym kościołem w Lizbonie. Wybudowana została w 1150 r. na pamiątkę wyzwolenia miasta spod panowania Maurów. Jest prosta w budowie, co jest charakterystyczne dla stylu romańskiego, i chociaż później jej wnętrza ozdobiono w stylu rokoko, to zostały one zniszczone podczas trzęsienia ziemi. We wnętrzu panuje przyjemny chłód i półmrok. Wstęp do samej katedry jest bezpłatny, zapłacić natomiast trzeba za możliwość zobaczenia krużganków, gdzie można obejrzeć wykopaliska archeologiczne.

Idąc dalej, zanurzamy się w najstarszej lizbońskiej dzielnicy, czyli Alfamie. Jest ona pełna wąskich brukowanych uliczek, budynków ozdobionych azulejos czyli pięknymi kafelkami, wypranych ubrań wiszących pod oknami, zapachu lepkiego, rozgrzanego powietrza, kolorowych kwiatów i ludzi żyjących tak, jakby czas się dla nich zatrzymał już dawno temu. Na pierwszy rzut oka pełna chaosu, pod którym paradoksalnie kryje się jakiś specyficzny wewnętrzny spokój a nawet rozleniwienie. To stąd wywodzi się fado – gatunek muzyczny, który powstał w XIX w. w ubogich dzielnicach portugalskich miast portowych. Charakteryzuje się on dużą melancholijnością, sentymentalnością. Pieśni wykonywane są przez śpiewaka lub śpiewaczkę przy akompaniamencie dwóch gitar. To tutaj najlepiej przyjść, żeby go posłuchać.

Po spacerze przez Alfamę zajrzyjmy do wspomnianego już Zamku św. Jerzego. To też świetny punkt widokowy na miasto, figurę Chrystusa będącą miniaturą tej w Rio de Janeiro i czerwony Most 25 Kwietnia (Ponte 25 de Abril) – pierwszy most, który połączył Lizbonę z drugim brzegiem Tagu dopiero w 1966 r. Z zamku niedaleko jest na Largo das Portas do Sol, czyli Plac Bramy Słonecznej. Można tu usiąść w jednej z kawiarenek i napić się galão, czyli słabej kawy z dużą ilością mleka, podawanej w wysokiej szklance z długą łyżką, albo chociaż soku owocowego. Z Largo rozpościera się śliczny widok na samotnie rosnącą nieopodal wysoką palmę, czerwone dachy lizbońskich kamieniczek i górujący nad nimi kościół São Vicente de Fora, czyli kościół św. Wincentego na Zewnątrz. Jest to pozostałość po dawnych czasach - budowla stała bowiem poza granicami Lizbony.

Na placu zatrzymują się tramwaje, między innymi linii 28, której trasa uznawana jest za jedną z najbardziej malowniczych. Bez dwóch zdań, warto wsiąść tutaj do tego tramwaju i przejechać się przez Alfamę. Wrażenia prawie jak w rollercoasterze! Ale przed przejażdżką tramwajem, polecam jeszcze zajrzeć do leżącego tuż za rogiem Miradouro de Santa Luzia. Z miradouro, jak zobowiązuje nazwa, rozciąga się przecudny widok na Tag. I to przez urocze, okrągłe okienka.

Tramwaj dowiezie nas z powrotem na Praça do Comércio. Stąd warto przespacerować się po uliczkach Baixy, czyli centrum Lizbony. Wkracza się do niej przez bogato zdobiony Łuk Triumfalny, symbolizujący odbudowę miasta po wielkim trzęsieniu ziemi. Dzielnica została zaprojektowana przez markiza Pombala w formie regularnych ulic handlowych ułożonych na kształt siatki. W sklepach, jak to w centrum, jest drogo. Spacerując po Baixy nie sposób nie zauważyć niepowtarzalnej konstrukcji – wieży. Jest to Elevador de Santa Justa, zwany też Elevador do Carmo, który wwozi pasażerów na Largo do Carmo.

Lizbona

Przy Largo do Carmo położone są przepiękne ruiny Convento do Carmo, kościoła zburzonego w czasie trzęsienia ziemi w 1775 r. Kiedyś była to największa budowla sakralna z Lizbonie. Został on zbudowany w 1389 r., a zniszczony, ale nie zrównany z ziemią, w 1755 r. podczas wielkiego trzęsienia ziemi. Nadal stoją gotyckie łuki i ściany. Zamiast marmurów na podłodze rośnie trawa. Wystarczy stanąć na tej trawie i spojrzeć w górę, żeby poczuć siłę natury i jej przewagę nad tym, co wytwarza człowiek. I jeszcze ciekawostka - w niewielkim muzeum można zobaczyć m.in. dwie prekolumbijskie mumie.

Wracając jednak do elevadora - inżynier Raoul Mesnier du Ponsard, jego konstruktor był uczniem Gustava Eiffla i wyraźnie widać tego wpływy. Budowa tej ażurowej wieżyczki o wysokości 45 metrów rozpoczęła się w 1900 r. i została ukończona dwa lata później. Początkowo korzystała z napędu na parę, przekształconego w elektryczny w 1907 r. Drewniane kabinki windy nie dojeżdżają do samej góry elevadora. Na najwyższą platformę prowadzą kręcone schodki. Otwarto tam kawiarenkę, w której serwują m.in. przepyszny świeżo wyciskany sok pomarańczowy i jeszcze lepszą sangrię. I tylko ceny są adekwatne do wysokości wieżyczki. Jednak warto tam wjechać i usiąść na chwilę, podziwiając panoramę miasta, Zamek św. Jerzego, katedrę Sé i Tag. Polecam zachód słońca, kiedy miękkie i ciepłe światło tworzy cudowną atmosferę.

Autorka prowadzi bloga: www.dalekoniedaleko.pl
Komentarzy: 2

ddw
18 marca 2013 (11:10)
sama prawda:)
ja zakochałam się w Lizbonie zanim tam pojechałam, pod wpływem Lisbon Story Wima Wendersa. Mam zamiar tam wrócić, cudowne miejsce...

quick
25 maja 2014 (00:09)
lisbon story
piekny film piekna muzyka. wybieram sie tam we wrzesniu
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".