Losy Kurdów a wielka polityka
    Kurdystan9 · Turcja71 · Irak25 · Kurdowie13
2009-08-04
Kurdowie to największy na świecie naród bez państwa. Jedno z ich narodowych powiedzeń mówi, że jedynym przyjacielem Kurda są góry. Bywało w historii, że musieli się o tym boleśnie przekonać.

Obszary zamieszkałe przez Kurdów

W odleglejszych czasach

Patrząc na historyczne dzieje narodu kurdyjskiego, można stwierdzić, że ich prawdziwe problemy i nieszczęścia zaczęły się dopiero w XX stuleciu. Wówczas niejednokrotnie stawali się bardziej przedmiotem, niż podmiotem wielkiej polityki. Własnego państwa nigdy nie mieli, ale peryferyjne w swoim czasie położenie w obrębie dwóch imperiów, osmańskiego i perskiego, paradoksalnie wychodziło im na dobre. Jako że byli narodem niezwykle bitnym, nigdy nie dali się zdominować potężnym sąsiadom, wymuszając na nich swój półniezależny status wasalny. Przykładowo, kalifowie, którzy podbili Kurdystan, nie usiłowali go kolonizować, ani też nie interesowali się wewnętrznymi sprawami książąt kurdyjskich. Kurdowie potrafili się za to odwdzięczyć. Poczynając od średniowiecza aż po czasy najnowsze stanowili najbitniejsze formacje armii tureckiej. Sytuacja Kurdów zmienia się radykalnie po rozpadzie imperium otomańskiego po I wojnie światowej. Traktat z Sevres w 1920 r. przynosi im formalne nadanie rozległej autonomii. Charakterystyczne jednak jest to, iż decyzja zapada przy względnej bierności samych Kurdów i stanowi przede wszystkim próbę osłabienia Turcji po przegranej wojnie. Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, gdyż nacjonalizm kurdyjski rozwija się z pewnym opóźnieniem względem innych, zwłaszcza tureckiego. Zabrakło ideologa i politycznego przywódcy na miarę tamtych czasów. W ostatecznym efekcie, po rewizji postanowień z Sevres, Kurdowie zostają wcieleni do trzech nowych organizmów państwowych: Turcji, Iraku i Syrii.

Kurdowie w Turcji

Lata 20 i 30 XX stulecia to okres brutalnych represji względem Kurdów w Turcji. W narodowej, scentralizowanej wizji państwa Ataturka nie ma miejsca dla mniejszości narodowych. Dla przywódcy świeckiej Turcji Kurdowie są tylko „Turkami górskimi” i tak każe ich nazywać. Pewna zmiana nastawienia przychodzi dopiero w latach 50, gdy wybory wygrywa popierana przez Kurdów Partia Demokratyczna. Nowa władza rozpoczyna realizację idei dogudżuluku, czyli otwarcia na wschód, gdzie w dużej mierze zamieszkują Kurdowie. Stwarza to szansę na ograniczone, ale jednak odrodzenie narodowej witalności. Okres odwilży nie trwa długo, bowiem zamach stanu w latach 60 kończy okres łagodniejszej polityki. Tymczasem w wyniku rozwoju gospodarczego i urbanizacji zmienia się sytuacja społeczna w Turcji, co wpływa też na samych Kurdów. Tradycyjna elita plemienna traci na znaczeniu na rzecz inteligencji. Pojawiają się organizacje łączące kwestię narodową z hasłami rewolucyjno-lewicowymi. Wśród nich najważniejszą rolę odgrywa Partia Pracujących Kurdystanu, której założycielem jest niejaki Abdullah Ocalan. Narodowe wyzwolenie chce osiągnąć razem z marksistowską rewolucją i stworzeniem społeczeństwa bezklasowego. W 1984 r. wybuchają walki turecko-kurdyjskie, które trwają aż do początku lat 90. Konflikt ma charakter brutalnej wojny partyzanckiej z cechami wojny domowej. Ostatecznie PPK ponosi klęskę, do czego przyczynia się również rozpad Związku Radzieckiego. Ocalan zostaje w 1999 r. aresztowany i skazany na śmierć, choć wyrok nie zostaje wykonany. Wraz z pacyfikacją PPK poprawia się polityczne położenie Kurdów, z których większość wcale nie sympatyzuje z radykałami Ocalana. Wielu widzi dziś perspektywę bycia obywatelem UE jako korzystniejszą od walki o obywatelstwo kurdyjskie. To do pewnego stopnia tłumaczy dobry wynik wśród Kurdów rządzącej AKP w wyborach z 2007 r. Symbolicznym wyrazem zmiany było historyczne przemówienie premiera Erdogana w 2005 r., w którym przyznał, że Turcja popełniała w przeszłości błędy odnośnie sprawy kurdyjskiej, a teraz przychodzi czas na nowy rozdział we wzajemnych stosunkach. Niemniej rok 2007 i 2008 przyniósł ponowne zaostrzenie sytuacji i serię ataków tureckich wojsk na kryjówki bojowników PPK na terytorium północnego Iraku. Ankara dąży do ostatecznego wyeliminowania PKK z kurdyjskiego krajobrazu politycznego, starając się przy tym pozyskać do tej walki rząd w Bagdadzie, poparcie USA jak również mniej radykalnych spośród Kurdów irackich. Gra jest niezwykle zniuansowana.

Kurdowie w Iraku

Osobliwością sprawy kurdyjskiej w Iraku jest jej wieloaspektowość. Wpływa bowiem nie tylko na politykę zagraniczną samego Iraku, ale też na sytuację w całym regionie. Choć Kurdowie w większej liczbie zamieszkują terytoria czterech państw, to tylko w Iraku zdarzyło się działać przywódcy, który jako pierwszy i jak dotąd jedyny nie uznawał granic podzielonego Kurdystanu. Mowa o Meli Mustafie Barzanim. W 1961 r. doprowadzana on do wybuchu wielkiego powstania, które stawia na krawędzi jedność całego Iraku. Irredenta zostaje ostatecznie stłumiona dopiero po pięciu latach, a w 1968 r. do władzy dochodzi Saddam Husajn. Dwa lata później nadaje Kurdom autonomię, która jednakże funkcjonuje tylko formalnie. Okres lat 70 to polityka kija i marchewki wobec Kurdów. Z jednej strony pewne przywileje socjalne, z drugiej przesiedlenia i krwawe tłumienie wszelkich buntów. Kolejny zwrot przychodzi w momencie wybuchu wojny iracko-irańskiej w 1980 r. Obie strony usiłowały wykorzystać kurdyjski ruch narodowy do walki przeciwko sobie, lękając się jednocześnie by nie wzmocnić problemu w obrębie własnych granic. Balansowanie między tymi sprzecznościami udawało się lepiej Teheranowi. Zdołał bowiem pozyskać do współpracy dwóch synów Meli Mustafy Baraniego. Po iracko-irańskim zawieszeniu broni przychodzi jednak czas na zemstę Husajna, która kończy się zagazowaniem ok. 6800 Kurdów w Halabdży. To jedna z podstawowych zbrodni, za którą był później sądzony. „Pustynną Burzę” Kurdowie witają z entuzjazmem, ale Amerykanie wolą się początkowo od tego zdystansować, by nie drażnić Turcji. Gdy jednak zaraz potem wybucha spontaniczne powstanie kurdyjskie, a Husajn przystępuje do jego tłumienia, naciski Zachodu doprowadzają do zaprzestania rozlewu krwi. Po raz pierwszy na terenie irackiego Kurdystanu powstaje faktycznie funkcjonująca autonomia. Polityczne wpływy w regionie dzielą między siebie dwa potężne rody: Barzanich i Talabanich. Lojalność wobec Amerykanów po inwazji na Irak w 2003 r. wzmocniła Kurdów do tego stopnia, że dziś ich pozycja w ramach federacji jest bezprecedensowo silna.

Status Kirkuku

To jeden z podstawowych problemów, wciąż nie rozwiązany. Miasto leży co prawda w północnym Iraku, ale jego status budzi obawy także w Ankarze. Bowiem z tureckiej perspektywy ten bogaty w ropę rejon w rękach irackich Kurdów oznaczałby finansowy impuls dla separatystycznej aktywności, która dalej oddziaływałaby na ich pobratymców w Turcji. Oficjalnie Ankara stara się jednak odwoływać do historycznego argumentu, że Kirkuk był od zawsze turkmeńskim miastem, czyli etnicznie i językowo zbliżonym do Turków. Uzasadnienie to jest co najmniej problematyczne. Ustalenie statusu Kirkuku to jednak sprawa samego Iraku. Tyle, że w tej sprawie wciąż panuje impas, który sprawia, że obecna sytuacja jest dwuznaczna. Konstytucja iracka zakłada, że o statusie Kirkuku ma przesądzić referendum, po tym jak zostaną podjęte środki, by złagodzić skutki arabizacji regionu podjętej jeszcze przez Saddama Husajna w latach 80. Oznaczałoby to, powrót do sytuacji, gdy Kirkuk w większości był zamieszkany przez Kurdów. Przeprowadzanie referendum jest jednak od dwóch lat opóźniane. Jednocześnie nie istnieje jak na razie federalne prawo irackie odnośnie węglowodorów, w tym ropy. Tym samym obie strony, władze w Bagdadzie i Kurdyjski Rząd Regionalny (KRR), bazują na swoich interpretacjach artykułu ustawy zasadniczej, który mówi, że „ropa i gaz są własnością ogółu Irakijczyków we wszystkich regionach i prowincjach”. Walka o wpływy w Kirkuku toczy się więc dalej. Wystarczy wspomnieć, że w przeddzień niedawnej wizyty premiera Iraku w Waszyngtonie, minister ds. surowców w KRR wydał dokument zderzający kurdyjskie sukcesy w przyciąganiu zagranicznych inwestorów do branży paliwowej z brakiem takowych po stronie bagdadzkiej. Jeśli w przyszłości miałoby dojść do pogorszenia relacji kurdyjsko-arabskich to najprawdopodobniej na tle nierozwiązanego sporu o Kirkuk.

Kurdowie w Iranie

Stanowią 10-15 % irańskiej populacji. W 1946 r. proklamowali na ziemiach Kurdystanu irańskiego własne państwo, tzw. Republikę Machabadzką, ale nie przetrwała nawet roku. Za czasów Szacha natomiast, aż do rewolucji islamskiej w 1979 r., irański Kurdystan cieszył się względnym spokojem. Głównie za sprawą niekonfrontacyjnej polityki Rezy Pahlawiego, wzmacnianej dodatkowo dochodami z boomu naftowego lat 70 oraz dobrej współpracy z elitami plemiennymi. W czasie wojny z Irakiem ruch polityczny Kurdów zostaje niemal całkowicie rozbity. Czas prezydencji Mohammada Chatamiego w latach 1996-2005 to okres pewnego otwarcia przestrzeni dla kulturalnej i politycznej działalności Kurdów. Inspirował ich przykład irackich pobratymców, ale też aktywność PPK. Dojście do władzy Mahmuda Ahmadineżada to kolejna polityczna wolta i początek cięższego położenia. W 2005 r. po zamordowaniu przez irańskie służby młodego aktywisty kurdyjskiego wybuchają zamieszki, które kończą się 20 ofiarami i setkami aresztowań. Dziś problemem irańskich Kurdów jest nie tylko niewzruszona polityka Teheranu, ale także ich polityczne rozdrobnienie i powaśnienie poszczególnych ugrupowań. Niemniej jednak ustanowienie kurdyjskiego rządu regionalnego w Iraku wzmocniło ich świadomość narodową.

Kurdowie w Syrii

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Stanowią ok. 10 % mieszkańców tego kraju. Generalnie można ich podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to skupiska Kurdów, których przodkowie osiedlili się na tych ziemiach jeszcze w średniowieczu, gdy kalifowie arabscy zakładali tam obozowiska dla wojowników. A tymi często bywali Kurdowie. Ich potomkowie są już jednak silnie zarabizowani i nie poczuwają się do szczególnej łączności z resztą narodu. Druga grupa to stosunkowo młode osadnictwo, składające się głównie z uchodźców po nieudanych powstaniach przeciwko Turcji czy Irakowi. Losy Kurdów w niepodległej Syrii układały się ze zmiennym szczęściem. W pierwszym okresie państwowości syryjskiej relacje między Arabami a Kurdami układały się poprawnie. W 1954, wraz z upadkiem dyktatora Sziszakli zaczynają się jednak gorsze czasy. Początkowo usuwa się Kurdów z korpusu oficerskiego. Później przychodzi krótki okres unii Syrii z Egiptem.

Węzeł turecko-kurdyjski wciąż daleki od rozplątania

Pod wpływem panarabskiej idei Nasera, ale także w odpowiedzi na powstanie w Damaszku kurdyjskiej partii rozpoczynają się dalsze prześladowania tej mniejszości. Oficjalnie zadekretowano, że każdy obywatel syryjski jest Arabem, a pojęcie narodu kurdyjskiego miało zostać wymazane. W 1967 r. następuje odwrót od represyjnej polityki, która w tak ostrym wydaniu już nie wraca. W 2004 r. miały miejsce co prawda zamieszki kurdyjsko-arabskie, ale nie wywołały one szerszych reperkusji. Podczas meczu piłkarskiego grupa Kurdów zaczęła skandować hasła poparcia dla G.W. Busha i starła się z siłami porządkowymi. Śmierć poniosło 38 osób, ale nie doszło ani do amerykańskiej interwencji, ani do odwetu ze strony władz syryjskich. Podobnie jednak jak w Iranie, przykład irackiej autonomii wzmacnia ich poczucie odrębności.

Źródła:
L. Dzięgiel, Węzeł kurdyjski: kultura, dzieje, walka o przetrwanie, Kraków 1992
A. Grgies, Sprawa kurdyjska w XX w., Warszawa 1997
www.cfr.org, www.jamestown.org, www.chathamhouse.org

Komentarzy: 1

Konstanty
4 sierpnia 2009 (12:18)
ciekaw jestem kiedy
Kurdowie zaczną myśleć na powaznie o swoim panstwie, na razie wydaje się, że Amerykanie ich trzymają w ryzach, troche im naopowiadali o tym, że razem z resztą Iraku będzie im łatwiej, bo Turcja, Syria i Iran tylko czyhają chyba by się Kurdom dobrać do skóry. Amerykanie dogadali sie z Kurdami. Taki mój wniosek jest. Tekst very good...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ziemia skrywa jeszcze wiele tajemnic

Z dr Jackiem Kabacińskim, archeologiem z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Poznaniu rozmawia Tomasz Wojciechowski
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".