Madagaskar – kraina nie z tego świata
    Madagaskar1 · Afryka114 · reportaże z podróży201
2011-02-12
Jako biolog wiedziałam, że Madagaskar to cud natury, raj przede wszystkim dla przyrodników. Ale już pierwszy rzut oka, z lotu ptaka, na ten kraj wprawił mnie w zdumienie, które szybko przeszło w fascynację. Z okienek samolotu aż po horyzont rozciągał się prawdziwie „dziki ląd” poprzecinany wąskimi niteczkami piaszczystych dróg gruntowych, półpustynny, mocno górzysty obszar, pozbawiony jakichkolwiek śladów cywilizacji, skąpany w bezmiarze błękitnego oceanu. Już wtedy czułam, że muszę tu wrócić.


Madagaskar - zachód słońca, zdjęcia: Tomek Stankiewicz

Osobliwość pierwsza: Nikt na nas nie czeka

Wysiadamy na małym lotnisku w stolicy kraju: Antananarivo. Sami. W innych krajach Afryki i Azji już dawno mielibyśmy przymusowe towarzystwo. Taksówkarze, naganiacze hotelowi, pospolici naciągacze. Wszyscy próbują złapać okazję właśnie na lotnisku. Tutaj jest najłatwiej. Ale nami nie interesuje się nikt. Samotnie przemykamy prosto na postój taksówek (z lotniska jest jeszcze kilkadziesiąt kilometrów do stolicy), a tam bez żadnych negocjacji wsiadamy do samochodu, którego właściciel uprzejmie podaje nam cennik opatrzony urzędowymi pieczątkami (ceny umowne) i wiezie w stronę miasta, nieśmiało zagadując oraz pokazując, co bardziej strategiczne budowle mijane po drodze (na przykład Ambasadę Amerykańską).

Kierowca podwozi nas pod same drzwi taniego hotelu, w którym o dziwo są puste miejsca (nie mieliśmy rezerwacji) i po darmowym wniesieniu naszych ciężkich plecaków, bez żadnego napiwku w ręce, żegna się z nami… wylewnie. „Co jest do cholery?” pytam sama siebie w duchu. Jest tak spokojnie jakby człowiek nie ruszał się z Europy. Tylko egzotyczny wygląd mieszkańców przypomina, że jesteśmy na krańcu Afryki.

Osobliwość druga: Madagaskar to nie Afryka

Tubylcy-Malgasze, Madagaskar, foto:Tomek Stankiewicz Tubylcy-Malgasze, Madagaskar, foto:Tomek Stankiewicz

Właśnie. Madagasiskara, jak nazywają swój kraj tubylcy, jest inny. To osobny kontynent a nie część Afryki. I ten pogląd manifestowany jest wszędzie. Po pierwsze, Malgasze nie mają wiele wspólnego z gorącym temperamentem i bezpośredniością Afrykańczyków. Tutaj ludzie są nieśmiali, powolniejsi jacyś, tacy trochę przygaszeni i sprawiający wrażenie żyjących w innym świecie. Po drugie, styl ubierania się także odbiega od typowo afrykańskiego. Jaskrawych szat tutaj nie uświadczysz. Ludzie są eleganccy, a ich ubrania dopasowane kolorystycznie i bardziej stonowane. Najważniejsze jest nakrycie głowy. Kapelusz. Kolorowy, z kwiatkiem, okrągłym rondem, zawadiacko zakrzywiony czy też ubrany tył na przód. To prawie najważniejszy element stroju Malgasza. I nie chodzi tu tylko o kobiety. Każdy dbający o wygląd mężczyzna bez tego efektownego nakrycia głowy nie pokaże się w centrum choćby najmniejszego miasteczka! Zaskakująca jest też sama oryginalna uroda Malgaszy, którzy, mimo, że mówią tym samym językiem, stanowią niesamowitą mieszankę etniczną ludów przybyłych z Azji Południowo-Wschodniej, Murzynów i Arabów. Nieliczni mają, więc mocno kręcone włosy albo charakterystyczne grube wargi. Dlatego też nasze pytanie bardzo ich dziwiło: ”Jak możecie utożsamiać nas z Afrykańczykami? Madagaskar to nie jest żadna Afryka” – chyba ze sto razy usłyszeliśmy podczas pierwszych dni pobytu na wyspie.

Osobliwość trzecia: droga jest tylko jedna

Mamy do wyboru trochę bardziej rozwiniętą północ i biedne południe. Nie ma innej możliwości. Z południa na północ wiedzie jedyna utwardzona droga. Na wschodzie jest tylko kilka fragmentów, niepołączonych ze sobą dróg, a w dodatku teraz leje deszcz, co całkowicie uniemożliwia podróż, bo aby dotrzeć w ciekawe miejsca trzeba pokonać dwie rzeki, tyle, że w brud… Podobnie rzecz ma się na zachodzie. Pewne odcinki drogi po prostu jeszcze nie istnieją, więc trzeba improwizować, szukać okazji na przykład ciężarówki albo opłynąć nieprzejezdne obszary morzem. Decydujemy się, zatem na dalekie południe, rzadko odwiedzane. Resztę zostawiamy sobie na później, jak już trochę oswoimy się z Madagaskarem. Zamierzamy wyruszyć jednym z najbardziej utartych szlaków i gdy tak spokojnie czekamy na „dworcu autobusowym” (sporych rozmiarów klepisko), aż zapełni się nasz bus, podchodzi do nas chłopak i prosi o pieniądze.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Odmawiamy. Jest zły. Ostrzega, żebyśmy uważali i pokazuje na jakichś ludzi. Ignorujemy go. Owszem, słyszeliśmy, że na południu jest dość niebezpiecznie, ze względu na obecną niestabilną sytuację polityczną (wojskowy przewrót), zdarzają się tam teraz często napady z bronią i porwania. Nawet w parkach narodowych. Siedząc nadal bezczynnie na placu zauważamy, że ludzie wskazani przez chłopca jednak się nam przyglądają, dzwonią też gdzieś ze swoich telefonów komórkowych. Zaczynamy czuć się nieswojo… wtedy właściwie uświadamiam sobie, że jesteśmy jednymi „białymi” na tym dworcu. Chłopak i dziewczyna, którzy za chwilę wsiądą do busa i zanurzą się w kilkunastogodzinną nocną podróż. Nagle wyjaśnia się też dlaczego czekamy aż tak długo, okazuje się, że jedziemy… w konwoju (aż pięć samochodów)! Dla ochrony. Jednak napady są na tyle częste, że nawet kierowcy boją się o swoje życie. Teraz wszystko układa mi się w całość. Szpiegujący chłopak, dziwne obserwacje, rozmowy przez telefon. Nie, ja nie jadę. To samobójstwo. I tak wycofujemy się. Rzecz jasna bez zwrotu zapłaconych za przejazd pieniędzy.

Osobliwość czwarta: wszystkie miejscowości są na A

Kierunek północ. Niech będzie. Na początek. Następnego dnia wsiadamy do identycznego samochodu, ale jadącego w przeciwnym kierunku i mkniemy z zawrotną prędkością do Anakafantsika National Park, a potem do Ankarana Reserve po drodze mijając Anstohihy, Ambanja, Ambilobe, Antisranana… tam nawet rzeki miały nazwy na A. Podróży na Madagaskarze trzeba się nauczyć. Najważniejsze to zająć w aucie dobre miejsce. Strategiczne. Takie jest tylko z przodu. Obok kierowcy. Bo tutaj do busa 8 -osobowego wchodzi prawie nieskończona liczba pasażerów.


Madagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek StankiewiczMadagaskar – kraina nie z tego świata, foto:Tomek Stankiewicz
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".