Czytając ostatnio przeważnie klasykę oraz beletrystykę uznawaną „wszem i wobec” za arcydzieło, kompletnie zapomniałem już, jak to jest czytać powieść z gatunku, który pozostaje obecnie uznawany za „popierdółkę”, podczas gdy fantasy to gatunek, który od dziecka towarzyszył mi i pomagał w dorastaniu. Gatunek, który w moim sercu ma honorowe miejsce i z którym wiążę miliardy miliardów pozytywnych wspomnień, który zafascynował mnie czytaniem dla rozrywki, który pokazał mi, że książka to nie nudne badziewie dla gburów, a całkiem atrakcyjna przyjaciółka. Trochę się zatem bałem. Czy nadal umiem czytać takie książki? Czy wciąż znajdę w nich ten czar i ten nieopisywalny słowami pierwiastek przyciągania, który sprawi, że wsiąknę w opowieść na długie godziny?
Czy nadal umiem takie książki czytać, czy to był tylko przejściowy okres fascynacji i nic już nie jest takie samo jak za młodu? Albo inaczej – czy po prostu są to dobre książki, czy tylko wcześniej nie widziało się w nich błędów? Teraz w końcu, po wielu bojach z najznamienitszą literaturą polską i światową, wymagam od książki znacznie więcej niż czytując Conana w wieku lat piętnastu. Na całe szczęście Malowanego człowieka śmiało mogę go polecać wszystkim bez cienia zażenowania. Broni się bowiem jako „dobra książka” bez dwóch zdań.
Powieść Petera V. Brett'a to historia Arlena, Rojera i Leeshy – trójki bohaterów, kompletnie sobie obcych, których burzliwe losy możemy śledzić na kartach utworu. Głównym protagonistą jest Arlen i to jemu poświęcona jest większość rozdziałów, niemniej jednak historie każdego z trojga są ciekawe i zajmujące – trzymają bardzo równy poziom, a zastosowane przeskoki akcji, nie denerwują, jak w serialach TV, a wprowadzają ciekawe urozmaicenie. Mało w tej książce jak na fantasy walki, krwawienia, wojen, wielkich bitew itd. – chociaż nie brakuje emocjonujących momentów, to jednak w większości akcja toczy się spokojnym biegiem, przywodząc słuszne skojarzenia z sielskimi baśniami. Bohaterowie mieszkają w małych wsiach, których klimat i specyfika są tutaj pieczołowicie i z urokiem oddane, a ogromny świat wykreowany w umyśle autora pozostaje dla nich w zasadzie kompletnie nieznany. Nieznany za sprawą Otchłańców – demonów, które przychodzą z Otchłani nocą i bezwzględnie mordują ludzi. W tym właśnie miejscu należy powiedzieć o niezaprzeczalnie największej zalecie książki – świecie przedstawionym. Świat, który przychodzi nam poznawać wraz z bohaterami (nie będzie bowiem tajemnicą jeśli już teraz wyjawię, że dzielna trójka bardzo szybko wyruszy w niezwykłą podróż po całej krainie) fascynuje i stanowi twórczy majstersztyk na miarę tolkienowskiego Śródziemia.
Posiada zatem własne datowanie, własną mitologię, geografię, faunę i florę, układy sił i polityczne zmagania w tle. Kraina ta wciąga czytelnika błyskawicznie. Co jest jednak najciekawsze i najbardziej emocjonujące to trzon opowieści – bezradność względem Otchłańców. Trzeba bowiem powiedzieć, że świat Malowanego człowieka to świat niezwykle niebezpieczny. Ludzie wiodą normalne życie za dnia, ale gdy tylko zapada zmrok są zdani na niełaskę Otchłańców. Demonów tych nie można pokonać ani nawet zranić, a jedyny znany ludzkości sposób ratunku, to schowanie się za osłoną Runów – magicznych prastarych znaków, które stanowią dla potworów barierę nie do pokonania i zarazem kolejnego z bohaterów opowieści. Kiedy więc przychodzi noc jedyne co się liczy, to zamknąć się w chronionym owymi Runami domu i przeczekać. Nasi bohaterowie oczywiście nie do końca godzą się z taką koleją losu, wyruszają więc, każdy z osobna, w niebezpieczną podróż, która na zawsze odmieni ich życie.
Świat, który proponuje nam Malowany człowiek jest cudowny, magicznie przyciągający, bajkowy i straszny zarazem, a sposób w jaki jest skonstruowany należy oklaskiwać. Do opisów narrator używa słownictwa i terminologii, które funkcjonują w wykreowanym przez Brett'a świecie, postacie nie powiedzą ani słowa spoza słownictwa, którym mogą dysponować w danej chwili itd. – stylizacja świata i wszystkiego, co w nim funkcjonuje jest mistrzowska i to postrzegam za największy atut tej książki.
Tak przekonującego uniwersum nie spotyka się w fantastyce często. Co najważniejsze, autor jest w swoim zamyśle bardzo konsekwentny, widać, że ma wszystko starannie poukładane i zaplanowane – świat pozostaje niezwykle spójny i barwny do samego końca, a historia prowadzona jest precyzyjnie i ciekawie. Na tyle ciekawie, że trudno się oderwać od książki i chce się ją pochłonąć „na raz”. Zwłaszcza, że w kolejce czeka już drugi tom opowieści. Polecam tę pozycję każdemu, kto lubi dobrą lekturę i ciekawą historię. Nie jest to tylko książka o szlachtowaniu potworów i zdobywaniu skarbów – to znacznie wyższa półka fantasy. Fantasy dojrzałe, z całą pewnością dla dorosłych czytelników. Fantasy, które nierzadko zmusza do chwili zastanowienia i nie boi się zadawać pytań. To wszystko na pewno nie czyni tej książki tylko opowiastką o czarach i potworach. Kto postanowi zagłębić się w świat Malowanego człowieka zatonie w nim bezpowrotnie.
Autor: Peter V. Brett
Przełożył: Marcin Mortka
Wydawca: Fabryka Słów
Liczba stron: 501
ISBN: 978-83-7574-057-8
Komentarzy: 3elm
27 kwietnia 2009 (11:44)
przegladalem pobierznie podczas wizyty w empiku, zaczynaja mnie teraz dreczyc wyrzuty, ze nie kupilem ^_- w kazdym razie jesli dobrze rozumiem to tomy sa dwa tak? szkoda ze nie ma recenzji calosci
Kamil Zawadzki
27 kwietnia 2009 (13:34)
Przeczytałem niedawno tom drugi - recenzja z niego na pewno powstanie - kwestia wyrobienia z czasem :P Mogę powiedzieć, że trzyma poziom i mimo, że jest trochę krótszy to chyba ciekawszy. Także polecam śmiało serię kupować, zwłaszcza, że autor pisze już tom trzeci, który niedługo powinien się również ukazać. Zapowiada się solidne, świeże i nowe uniwersum fantasy.
Rezo
28 maja 2009 (22:38)
Chciałem tylko zauważyć, że ta książka NIE MA drugiego tomu. Jest to trylogia, jednakże wydany został na razie tylko pierwszy tom, który tylko w Polsce podzielony został przez wydawnictwo na dwa. To, co my widzimy na półkach jako dwa tomy, w reszcie świata jest jedną książką. No, poza Japonią - tam książkę podzielili na trzy.
Literatura, choćby najbardziej fantastyczna, oderwana od logiki przyczyn i skutków, jest jednak powiązana z życiem osobistym autora, jego wrażliwością, świadomością i umiejętnościami....


Start


