Mam na imię Charles Bronson i całe życie chciałem być sławny
    Bronson1 · Dramat106 · film biograficzny3
2010-10-17
Nicholas Winding Refn nakręcił w 2008 roku film o najniebezpieczniejszym więźniu Wielkiej Brytanii. Michael Peterson, który później zmienił swoje imię na Charles Bronson, pochodzi z normalnej rodziny, ale od młodości ciągnęło go do złego. Był agresywny i w końcu w 1974, w wieku 22 lat, napadł z (nie nabitą) bronią w ręku na pocztę, ukradł 26 funtów. Został za to skazany na 7 lat więzienia. Wyszedł z niego dopiero w 1988 roku. Spowodowane to było systematycznym przedłużaniem wyroku z powodu złego zachowania się Petersona. Dlatego też większość czasu spędził w izolatce. Na wolności przebywał 69 dni. Znowu opuścił mury więzienia w 1992 by po ledwie 53 dniach znowu wrócić do celi. Obecnie jest skazany na karę dożywocia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Patrząc po ilości lat spędzonych w więzieniu można pomyśleć, że mamy do czynienia z mordercą, lecz rzeczywistość jest niesamowita: Bronson nikogo nie zabił, cały jego wyrok i długość odsiadki są efektem agresywnego zachowania w więzieniu i wielokrotnych porwań strażników i pracowników systemu penitencjarnego. By było jasne: nie jest to dobry człowiek, ale znamy z historii znacznie gorszych ludzi. Dzięki swojej więziennej aktywności Bronson stał się znanym człowiekiem, swego rodzaju bohaterem. Pisze książki, wiersze (za które bywał nagradzany przez fundacje opiekującą się więźniami), maluje. Po prostu współczesna gwiazda.

Taaa nim zapomnę, przyszedłem na świat jako Michael Peterson, ale odejdę z niego pod moim pseudonimem: Charlie Bronson.


Nic dziwnego, że w końcu zainteresowało się nim kino. Film Refna, który dotychczas znany był głównie w Danii, robi wrażenie. Główną rolę gra Tom Hardy, kojarzony u nas głównie z roli w Incepcji (gdzie grał Eamesa) i robi to w sposób popisowy. Bronson Refna jest osobą przerażającą. Człowiekiem bez ambicji, bez celu w życiu. Osobą, która odnajduje się tylko w przemocy. Początkowe akty agresji stają się coraz bardziej wysublimowane, ale cały czas bez celowe. On nie chce uciec z więzienia, nie chce wygłosić kazania, które miałoby zmienić świat, nawet nie chce poprawy warunków odsiadywania wyroku. Trzeba powiedzieć, że film jest brutalny. Poszczególne akty agresji, choć nie są pełne filmowej krwi, są przedstawione w sposób dosłowny i przez to znacznie brutalniejsze. Wszystko to pokazywane jest w otoczeniu standardów operowych i muzyki klasycznej. Bohater filmu radzi sobie z rzeczywistością i z ludźmi tylko wtedy, gdy z nimi walczy – w innych sytuacjach jest nieśmiały, nieporadny i osamotniony z za ciasnym ubraniem i dużym wąsem. Jest człowiekiem, na którego nikt nie zwróciłby uwagi. Jest jednak osobą, na którą należy uważać.




Nie byłem zły... zły zły.


Opowieść o życiu Bronsona przerywana jest jego wyimaginowanymi rozmowami z widownią, która śmieje się z jego dowcipów, które przyprawiają o ciarki na plecach. Dowcipów psychopaty z zadawania przemocy. Refn nie broni swojego bohatera, nie mówi, że to społeczeństwo, że to zła kobieta sprawiły, że trafił do więzienia, że nie potrafił powstrzymać swojej agresji. To sam Bronson jest sobie winien, to on wybiera, co ma robić i to on odpowiada za swój los. Hardy gra go w sposób przerażający, raz wzbudzając uśmiech, czasem sympatie, która szybko zamienia się w przerażenie i odrazę. To nie jest dobry człowiek, to nie jest pozytywny bohater filmu, a łatwo byłoby zrobić z tej samej historii opowieść o ofierze. Gdy okazuje się, że Bronson może wyjść z więzienia, dokonuje kolejnego aktu agresji by w nim zostać. By nie być wolnym i nie musieć odpowiadać za siebie, dokonywać wyborów życiowych.

Więzienie było... wspaniałe!


Film ten nie jest dla wszystkich, nie należy do najprzyjemniejszych. Pełen przemocy i wulgaryzmów jest jednak przedziwnym studium człowieka bez właściwości innych niż silne ręce. Fascynuje i choć dosyć swobodnie obchodzi się z faktami, to chyba dobrze oddaje duszę prawdziwego Charlesa Bronsona. Pewne wydarzenia pokazane w filmie nie miały miejsca, lecz dzięki nim historia jest ciekawsza, a i charakter bohatera wyraźniejszy. Otrzymujemy biografie człowieka, którego nikt nie chciałby spotkać, lecz który przez swoje negatywne cechy fascynuje.

Bronson (2008)
Reżyseria - Nicolas Winding Refn
Scenariusz - Brock Norman Brock, Nicolas Winding Refn
Występują:
Tom Hardy - Charles Bronson / Michael Peterson
Matt King - Paul Daniels
James Lance – Phil
Jonny Phillips - Prison Governor


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".