„Marlene” Angeliki Kuźniak
    Marlene Dietrich1 · reportaż60 · Kuźniak1 · Wydawnictwo Czarne64
2009-11-28
Dietrich – ikona i człowiek

„Trzy szmaty do podłóg Marleny Dietrich otrzymały numer katalogowy 70039”. Za inspirację do napisania takiego wstępu autorka wyrazi wdzięczność Mariuszowi Szczygło w podziękowaniach na ostatnich stronach książki opowiadającej powojenne losy życia Marlene Dietrich. Jest to książka reportażowa, ani nie demitologizuje zanadto, ani nie gloryfikuje wielkiej gwiazdy kina i piosenkarki. Bywa, że jak we wstępie autorka przybliża czytelnikowi najmniejsze ze szczegółów spośród 25 ton rzeczy Marlene, które w 1993 roku w osiemnaście miesięcy po jej śmierci trafiają w sekrecie przed opinią publiczną do Berlina.

Kuźniak idąc śladem przedmiotów gwiazdy chcącej być ucieleśnieniem wykreowanego wizerunku, odkrywa przed czytelnikiem jej triki sceniczne, kunszt oświetlania twarzy, który z pieczołowitością ona sama rozpracowywała, ale też daje poznać słabości gwiazdy, jej kaprysy, natręctwa, niedoskonałości.

Przede wszystkim pozwala oszacować jak wielką ceną za sukces była dla Marlene Dietrich utrata ojczyzny, która ją wyklęła, utożsamiając sprzeciw i bunt wobec faszyzmu ze zdradą Niemiec. Marlene po dojściu do władzy nazistów przyjęła amerykańskie obywatelstwo, a naród nigdy nie wybaczył jej, że występowała dla amerykańskich żołnierzy i nosiła kapitański mundur.

Spośród artystów z czasów faszystowskich Niemiec jej postawa wyróżnia się bezkompromisowością. Dietrich wyśmiewała taktykę obrony przyjętą między innymi przez Leni Riefenstahl, jakoby Niemcy mogli nie wiedzieć o tym, co dzieje się w ich kraju, że wprowadza się politykę mordu i terroru wobec Żydów.

Po wojnie Marlene odwiedzi w Holandii dom, w którym ukrywała się Anna Frank. W 1964 roku w Warszawie podczas trasy koncertowej i występów w sali kongresowej złoży kwiaty przed Pomnikiem Bohaterów Getta. Za swój sprzeciw wobec faszyzmu znajdzie w naszym kraju uznanie, zaś uwielbienie za talent, którym olśniła polską publiczność. W trakcie pobytu w Polsce zachwyci się melodią „Czy mnie jeszcze pamiętasz” w wykonaniu Czesława Niemena. Dopisując własny tekst, włączy ten utwór do swojego repertuaru śpiewając do ojczyzny czy jej przebaczyła „Mütter, hast du mir vergeben?”. Nigdy nie doczeka pozytywnej odpowiedzi.

Z naszym krajem łączy ją wtedy także uwielbienie dla Zbyszka Cybulskiego, który z sobie właściwą nonszalancją poda jej do napicia się wyciągniętą niechlujnie z kieszeni butelkę. Łyk przymierza i tajemnicze przyciąganie połączą ich losy w miłosny epizod.

Jednak piętno wojennych pogmatwanych losów, wyklęcie i odrzucenie rzuci cień na całe życie gwiazdy. To, które poznajemy z książki Angeliki Kuźniak obejmuje jej pobyt w Niemczech w 1960 roku, gdzie dozna wielu upokorzeń i krytyki ze strony prasy i rodaków i lata późniejsze wraz z dygresjami z przeszłości i wspomnieniami. Nie powstaje tu obraz gwiazdy filmowej, raczej śpiewaczki z repertuarem słynnych melodii „Sag mir, wo die Blumen sind” z „Błękitnego Anioła, czy „Lili Marlene”, melodii nuconej z nadzieją przez żołnierzy na wszystkich frontach II wojny światowej.

Marlene Dietrich chciała nieskończenie uchodzić za symbol kobiecej zmysłowości. Siłą reportażowej opowieści Angeliki Kuźniak o Dietrich jest demontaż jej legendy jako seksualnego wampa, oświetlenie ukrytych w cieniu stafaży, które obnażają iluzję kostiumów i półcieni.. Jednakowoż jest w historii autorki miejsce na piękno, a zarazem niedościgniony ideał, za którym Marlene Dietrich podąża, którym zdarzało jej się być w wielbiących oczach publiczności.

Niegdyś Joseph von Sternberg miał powiedzieć: to ja stworzyłem Marlene Dietrich, Marlene to ja. Najwyraźniej gwiazda po zakończonej współpracy wzięła demiurgiczną moc reżysera we własne ręce. Podczas długoletniej kariery estradowej troszczyła się starannie o swój wizerunek, o każdy refleks światła na swojej twarzy. Tworzyła mit bogini. W zderzeniu z tym, dowiadujemy się za chwilę o banalnych sprawach, o tym, że miała zniszczone od prac domowych dłonie, które ukrywała nosząc rękawiczki.

Portret divy stworzony przez Kuźniak ożywa siłą takich napięć. Pomiędzy Dietrich jako Aniołem i Dietrich jako toksyczną matką, jak nazwie ją córka Maria Riva, pomiędzy Dietrich wspaniałomyślną, dobrą i błyskotliwą, a Dietrich impulsywną, tyranizującą, głupią. Spośród wielości zdarzeń, szczegółów, przedmiotów inspirujących do pisania, autorka, dokonuje wyboru, odrzucając znaczną część. To, co umieszcza w książce wciąga tak, że podążamy tropem przedmiotów skatalogowanych i opisanych w berlińskim archiwum (przy Fundacji Kinematografii Niemieckiej. Potsdamer Platz w Berlinie), zazdroszcząc autorce obcowania ze śladami przeszłości.

„Marlene” Angeliki Kuźniak rekonstruuje upływ czasu, który umieszcza swą bohaterkę na tle zmieniających się okoliczności społecznych, kulturowych, politycznych, ale przede wszystkim ją samą pokazuje w trudnej konfrontacji z mijaniem i stopniowym gaśnięciem jej urody, sił, uporczywym potwierdzaniem swojej wielkiej legendy.

Mimo problemów zdrowotnych Dietrich nie umiała zrezygnować z wyczerpujących występów, które wymagały pielęgnacyjnych rytuałów i organizacyjnych przygotowań. Ostatnie show Marlene Dietrich w 1974 roku w Australii zakończyło się niekontrolowanym upadkiem ze sceny. Ale jej gwiazda bije żywym światłem. Pozostanie niezapomniana w męskim garniturze, z niskim głosem, z papierosem w dłoni, w poświacie aureoli, czy w każdym innym obrazie, który ewokuje w pamięci dźwięk jej imienia.

Jej legenda w książce „Marlene” Angeliki Kuźniak wypełnia się treścią szczegółów, która nie do końca daje wiarę pustym symbolom, frazesom i zgrabnemu epitafium.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".