Media publiczne są nasze, nie polityków
    polskie społeczeństwo78 · Media54 · Tusk208 · abonament14
2012-09-14
Wysokość niezapłaconego przez obywateli abonamentu RTV osiągnęła już podobno poziom dwóch miliardów złotych. To kwota trudno wyobrażalna. Jednak to, do czego nie trzeba większej wyobraźni, coraz bardziej staje się rzeczywistością – brak takich pieniędzy jest w stanie powalić każde przedsięwzięcie, także media publiczne.

Ledwie zipią, tnąc koszty gdzie tylko się da, mimo zapewnień ministra Boniego, że „w 2012 i 2013 roku nie ma potrzeby dokonywania zmian systemowych w mediach publicznych”. Skoro z roku na rok udaje się funkcjonować z coraz mniejszym budżetem, to chyba nie jest aż tak źle. Wbrew pozorom jest jednak granica wytrzymałości. Nie da się w nieskończoność stać na jednej nodze. Z kolei prezes TVP Juliusz Braun zapowiada w wywiadzie dla portalu Money.pl nowy podatek i polowanie na niepłacących abonament. Jego zdaniem tego kryzysu bez zdecydowanych działań media publiczne mogą już nie przetrwać.

Opłacanie abonamentu jest obowiązkiem ustawowym, z którego nie zwalniają ani opieszałość organów nadzoru, ani urzędnicza niemoc w jego ściąganiu, ani tym bardziej obietnice tego lub owego polityka, że abonamentu nie będzie, nawet jeśli ten polityk przypadkowo pełni funkcję premiera.

Wysokość abonamentu, który powinien opłacać obywatel posiadający telewizor, w tym roku wynosi 18,50 zł., co z pewnością nie jest niską kwotą. W przypadku niepłacenia przez kilka miesięcy, czy nawet lat, kwota zadłużenia urasta do całkiem pokaźnej zaległości. Może więc być gorąco. Opłacanie abonamentu jest obowiązkiem ustawowym, z którego nie zwalniają ani opieszałość organów nadzoru, ani urzędnicza niemoc w jego ściąganiu, ani tym bardziej obietnice tego lub owego polityka, że abonamentu nie będzie, nawet jeśli ten polityk przypadkowo pełni funkcję premiera. Z abonamentu może zwolnić jedynie stosowna ustawa, wnosząca w zamian inny sposób finansowania mediów publicznych. Dokładnie tak. Nie znosząca ich finansowanie a zmieniająca ich sposób. Pomysł, aby media publiczne finansowały się same, okazał się być fantasmagorią, a w najlepszym razie trudną do spełnienia obietnicą, pochopnie rzuconą przez Donalda Tuska pod publiczkę i podchwyconą przez strojących się w liberalne piórka polityków PO.

Ale to nie tylko grzech obecnego rządu i jego otoczenia politycznego. Przez ostatnie dwadzieścia lat każdy z premierów musiał sobie odpowiedzieć na dwa pytania: Czy finansować media publiczne? A jeśli tak, to jak (z czego)? Za każdym razem odpowiedź na pierwsze pytanie musiała być, i była pozytywna. Na drugie – okazywała się zbyt niebezpieczna. Kalkulacja polityczna skłaniała raczej do pozostawienia spraw własnemu biegowi. Trwają więc media publiczne w stanie dziwnego zawieszenia, ulegając powolnej degradacji wystawione na razy niezadowolonego społeczeństwa i niemrawych polityków.

Misja nie powinna być tylko hasłem

Media publiczne są dobrem wspólnym i narodowym, cokolwiek się za tymi terminami kryje. Jest także dobrem kultury, które należy chronić. Koszty polityczne związane z reorganizacją sposobu ich finansowania okazywały się zwykle zbyt wysokie dla partii i przywódców sterujących państwem od ewentualnych doraźnych korzyści. Sprawę zostawiano następnym ekipom. I tak do dziś. Silne media, to wyżej podniesiona poprzeczka dla wszystkich polityków, nie tylko tych u władzy. Niewielką zatem korzyść mieliby politycy z mediów niezależnych, bezkompromisowych i bezstronnych, których nie da się nagiąć, ugiąć, czy podporządkować. Media, które realizują zasadę równego dostępu do nich, podejmują ważne tematy społeczne, naświetlając problemy ze wszystkich stron, także tych niewygodnych dla tej lub innej strony, i działające wyłącznie w interesie obywateli, przestają być narzędziem w rękach polityków, a stają się ich partnerem.

Czy tego politycy się obawiają? Realpolitik rządzi się innymi prawami? Czy to zbyt wielkie oczekiwania aby media publiczne stanowiły pomost między rządem a społeczeństwem, wypełniając funkcję informacyjną i edukacyjną czyli coś, co dziś określa się eufemizmem „misji”? Politycy wywierający wpływ na media publiczne poprzez rady nadzorcze jednostek mediów publicznych, straciliby nie tylko jeden z instrumentów nacisku i manipulacji, ale również doskonałe zaplecze. Z udziału w radach nadzorczych czerpią oni korzyści finansowe. Nie są to dziś oszałamiające pieniądze, ale społeczeństwo bardzo wyraźnie wyraziło brak akceptacji dla tego typu praktyk; nie tylko dla kominów płacowych w TVP.

Na następnej stronie między innymi o błędach organizacyjnych, ale i o tym, dlaczego warto utrzymać media publiczne przy życiu


Komentarzy: 3

cez
14 września 2012 (21:11)
Jeśli rzeczywiście media publiczne
nie przetrwają kolejnego kryzysu to ja nie będę płakał. Nie ma żadnej korzyści z utrzymania wielkiego państwowego molocha. Ja wprawdzie pamiętam czasy kiedy publiczną warto było oglądać, ale te czasy bezpowrotnie minęły. Teraz co mamy? Rozrywkę na poziomie komercyjnych mediów (nawet tabloidowych). Nie dziwie się, że ludzie nie chcą płacić abonamentu.

Tomasz
19 września 2012 (22:01)
Odpowiedź na poprzedni komentarz (cez)
Zgadzam się z Panem, ale nie zapominajmy też, że TV to nie wszystko - bez abonamentu takie stacje radiowe jak Dwójka, Czwórka po prostu padną. A Jedynka i Trójka staną się szafami grającymi do przyciągania reklamodawców.

wsgflelnla
3 marca 2013 (15:42)
@ cez i @ Tomasz
Hmm. Nie płacisz abonamentu to nie masz prawa narzekać. Nie zapominajcie o TVP Kultura!
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?

Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".