Miasteczko
    ciekawe miejsca5 · Kazimierz Dolny1
2011-04-03
Pisać o nim nie jest łatwo. Bo jakich użyć słów ,aby opisać najpiękniejszą bajkę, marzenie, czary, kolory, które je tworzą, powietrze przesycone miłością, melancholią, wspomnieniami, sztuką, zapachem, wiatrem, słońcem i ciszą wąwozów.

Pisali o nim wspaniali pisarze, malowali je wybitni malarze., fotografowali mistrzowie obiektywu. Bywali tu prawie wszyscy. A żyją tu ludzie tacy jak wszędzie, choć niektórzy są niezwykli.

Wybitny nestor malarzy krajobrazu Jerzy Gnatowski twierdzi, że urok miasteczka rozciąga się jeszcze wiele kilometrów za nim.

1. Spotkanie pierwsze – czerwiec/lipiec 1968. Miasteczko uwiodło mnie i zauroczyło po raz pierwszy gdy miałam 18 lat. Ze swoją pierwszą wielką miłością przemierzałam wtedy kilometry wąwozów i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Nocami wyglądaliśmy „wilczych ślepi” jak nazywaliśmy błyszczące świetliki. Wtedy słynna piekarnia Sarzyńskich jeszcze nie istniała. Chodziliśmy do małego białego domku – piekarni na ul. Nadrzecznej – tej w której potem kręcono zdjęcia do filmu „Dwa księżyce”. Nie było też wału nad Wisłą , tej słynnej promenady zawsze pełnej turystów. Na wysuniętych w Wisłę cypelkach stali rybacy z wędkami. Pewnego razu poślizgnęłam się i wpadłam do wody po szyję Rybacy musieli porzucić swoje wędki aby mnie ratować. Ruiny zamku nie były jeszcze całkiem zabezpieczone, a na ulicy Senatorskiej niektóre kamienice stały w ruinie. Nie było też jeszcze budynku Muzeum obok Domu Architekta. Z Kwaskowej Góry szło się Czerniawami do Źródełka Miłości. Po drodze mijało się las pełen rozbitych i zniszczonych nagrobków z dawnego kirkutu. Na rynku zapraszała tylko kawiarnia Rynkowa i bar mleczny. Góra Trzykrzyska porośnięta wówczas kolczastym berberysem była trudno dostępna, ale biegaliśmy po niej wzdłuż i wszerz.

2. Spotkanie drugie – lipiec 1980. Mieszkałam w Górach przy Norowym Dole. Dom stał w zaczarowanym ogrodzie. Mój 3-letni Piotruś przemierzał ze mną dzielnie wszystkie szlaki, drogi, wąwozy. Odkryliśmy wtedy wiele tajemniczych miejsc i posesji – np. ruinę willi Szukalskiego na Albrechtówce. I słynny wąwóz Korzeniowy Dół.

3. Spotkanie trzecie, czwarte, .... dziesiąte.... Razem z synkami spędzamy tu po kilka dni lub tygodni co roku albo przyjeżdżamy tylko na jeden dzień. Kasztel po profesorze Tadeuszu Pruszkowskim, założycielu Bractwa Św. Łukasza i słynnych plenerów malarskich stoi pusty i straszy pozamykanymi na cztery spusty oknami i drzwiami. Moi synowie uważają go za zaczarowany zamek. Zaczynamy wędrować szlakiem przez Wąwóz Małachowskiego , dalej idziemy grzbietem wzniesienia mijając po bokach na w pół dzikie sady. Dzieci idą pierwsze i zostawiają nam w różnych miejscach znaki i listy abyśmy mogli za nimi trafić. Potem schodzimy w dół do ulicy Słonecznej, którą w prawo idzie się do Albrechtówki i Męćmierza. Powtarzamy tę trasę zawsze gdy jesteśmy w miasteczku. Na górce albrechtowskiej bajkowy widok na stary wiatrak, Krowią wyspę, Wisłę i Janowiec. Wracamy na rynek, a tam na koniu Daniel Olbrychski z kieliszkiem wina w jednej ręce i butelką w drugiej pozuje do zdjęć zaskoczonym turystom. Franciszek Starowiejski z małżonką rozmawiają przy sztalugach z malarzami wystawiającymi swoje obrazy. Przy studni jedne dzieci chlapią się wodą, inne biegają z piszczałkami i gonią gołębie. Cyganki wróżą kolejnym samotnym i zakochanym. W podcieniach kamienicy Gdańskiej malarz tworzy portret mojego 12-letniego Grzesia.

4. Obydwa brzegi. Widok z zamku w Janowcu na miasteczko i przełom Wisły dodaje skrzydeł nie tylko ramionom ale i nogom. Największe twardziele milkną i patrzą oczarowani. Wiele lat temu gdy jeszcze nie było wału nad Wisłą w miasteczku woda wdarła się do spichlerza Kobiałki, w którym było wtedy schronisko PTTK. Kierownik schroniska opowiadał, że otworzył rano główne drzwi i chcąc nie chcąc wpuścił do starych murów Wisłę. W Domu pod Wiewiórką – muzeum Marii i Jerzego Kuncewiczów wita mnie w drzwiach znana aktorka i zaprasza na spektakl poświęcony Pani Marii. A w sobotę w pięknym kościele farnym kolejny koncert organowy.

5. Ostatnia wędrówka mieszkańca zaczarowanego miasteczka wiedzie z kościoła farnego przez rynek, potem wzdłuż klasztoru na cmentarz na Górce. Nawet tego miejsca wiele osób spoza miasteczka zazdrości mieszkańcom. Za konduktem idą zawsze słynne miasteczkowe kundle. Towarzyszą nam zresztą przy każdej okazji.

6. W sierpniu 1995 roku jestem w miasteczku z 78-letnią wówczas Mamą i 13-letnim Grzesiem, który ma rękę na temblaku. Wszyscy dzielnie chodzimy po Górach i Dołach miasteczka, mieszkamy w Zajeździe Piastowskim. Chodzimy na targ na mały rynek i kupujemy tam suszone bukiety i słynne koguty.

7. Wrzesień roku 2000 W uroczym hotelu „Dwa Księżyce” spędzamy naszą 25 rocznicę ślubu. Mamy za oknem Farę, zamek i basztę. Przemiła właścicielka hotelu zaprasza do stylowej restauracji na pyszny obiad.

8. Powstaje w miasteczku coraz więcej galerii obrazów, nastrojowych kawiarenek, herbaciarni, restauracji a także zwykłych barów nad Wisłą. Jest też Muzeum Rzeczy Niepotrzebnych. Pływają po Wiśle statki i prom na drugą stronę. W piękny letni dzień spotyka się nad Wisłą mnóstwo ludzi. A w każdym prawie zakątku miasteczka malarze rozstawiają sztalugi i malują - każdy swoją bajkę. Mocno starsza pani ze znanego w miasteczku rodu Góreckich mówi mi, że nie wyobraża sobie aby mogła się gdzie indziej urodzić, spędzić życie i umrzeć. Bo.. jak napisał Leszek Długosz to jest : „Kawałek świata gdzie tak wszystkim –Bogu, ludziom i roślinom pięknie wyszło /I historii gdzie się trochę ocaliło/”.

9. .......... Ileż to razy patrzyłam na miasteczko spod Trzech Krzyży? Mijały lata, jesienie, zimy, wiosny. Któregoś styczniowego dnia wysiadłam z autobusu pod zamkiem i poszłam na rynek .Usiadłam naprzeciwko Św.Krzysztofa i Św.Mikołaja i mimo mrozu przesiedziałam tam kilka godzin. Czułam się jak jednoosobowa widownia oglądająca najpiękniejszą małomiasteczkową dekorację teatralną . Było cicho, pusto, sennie. Z Domu Architekta wyszła jakaś pani i zaprosiła mnie na kawę do środka. Powiedziała, że musi dbać o prawdziwych wielbicieli miasteczka. Wychodząc odwróciłam się i spojrzałam na trzy rzeźby nad wejściem do budynku przedstawiające głowy królów polskich . Wyrzeźbił je wiele lat temu mój ojciec.

10. Pewnego razu weszłam na 1-sze piętro kamienicy pod Św.Krzysztofem, zapukałam do drzwi i zapytałam pracującą tam panią czy mogłabym tylko podejść do okna i wyjrzeć na rynek. Zgodziła się i dzięki temu został mi przed oczami jeszcze jeden piękny obraz.

11. Zachody słońca. Prawie wszystkie są niesamowite. Kiedyś pomyślałam, że gdyby Antoine de Saint-Exupery znał miasteczko, to z pewnością wylądowałby na plaży w pobliżu kamieniołomu i tam właśnie spotkał małego złotowłosego chłopca. Ale wtedy jeszcze mniej dowiedziałby się o Róży, bo Mały Książę milczałby jeszcze bardziej patrząc na piękny świetlny spektakl odbywający się codziennie nad rzeką.

12. Działka. Na ulicy Puławskiej, tuż pod ruinami zamku przez wiele lat była tajemnicza działka. Urzekała mnie niesamowitym gąszczem krzewów, drzew i traw. Zawsze była dzika i zarośnięta. I wystawiona na sprzedaż. Wiele razy mówiłam, że chciałabym ją mieć na własność. Ostatnio ktoś ją wykarczował. Zrobiło mi się smutno gdy to zobaczyłam.

13. Ptaki. Wiosną w wąwozach miasteczka jest niesamowity hałas, ruch, śpiewy. Ptaki łączą się w pary, zakładają gniazda, karmią i wychowują młode. A w podcieniach renesansowych kamieniczek „urzędują’ jaskółki. Pod wieczór wylatują z gniazd, oblatują kilka razy rynek i wracają do domów.

14. Miasteczko. Nazywano je różnie – miasteczkiem zakochanych, miasteczkiem malarzy ,miasteczko genius loci, miasteczko bajka. I to wszystko prawda. Dla mnie jest najpiękniejszym miasteczkiem na świecie.

15. Lata mijają bardzo szybko. Jest wrzesień 2010 roku. Tym razem obchodzimy w miasteczku nasze 35-lecie. Znowu siedzę na tej samej ławce na rynku. Obserwuję dwóch chłopców biegających z zabawkami koło studni – 6 letniego Rafałka i 2-letniego Dareczka. I myślę, że urosło nowe pokolenie zauroczone tym maleńkim znakiem na mapie. Moje wnuki.


Komentarzy: 8

Azalia/Grażyna
6 kwietnia 2011 (14:35)
Dziękuję
Dziękuję za piękny opis miasteczka i wzruszające wspomnienia. Byłam kilka razy w Kazimierzu, ale nigdy nie prywatnie tylko z wycieczkami, więc nie mam takich wspomnień i wrażeń. Ostatni akapit jest wzruszającym podsumowaniem. Kilka zdań, a widać całą Twoją miłość do Miasteczka. Pozdrawiam serdecznie i czekam na więcej tak pięknych i szczerych opowieści.

Quendzior
6 kwietnia 2011 (23:05)
Powroty
To miasto zdecydowanie ma w sobie coś niezwykłego. I mimo że niespecjalnie lubię miejsca gdzie jest mnóstwo turystów, to do Kazimierza zawsze chętnie wracam...

Jadwiga
7 kwietnia 2011 (08:41)
DziękujęAzalio...
Dziękuję Azalio za miłe słowa dotyczące "Miasteczka" i mnie.

Jadwiga
7 kwietnia 2011 (08:43)
Powroty...
To proszę wrócić w zwykły dzień ... i najlepiej z kimś bliskim...

paczucha
14 kwietnia 2011 (17:57)
Witaj
Cudownie opisane. Pozdrawiam serdecznie:)

Jadwiga
15 kwietnia 2011 (12:11)
Paczucho,
... dziękuję bardzo, proszę tu zajrzeć wkrótce.

Joter
29 kwietnia 2011 (01:12)
wrażliwość i kultura
Jak na dłoni widać wielką wrazliwość i kulturę autorki opisującej w tak prosty, i delikatny sposób ukochane miejsce na ziemi. Piękny tekst, cieszę się, że Azalia wskazała mi ten adres. Pani Jadwigo, proszę pisać dalej, tak wiele można się od pani dowiedzieć.

Jadwiga
29 kwietnia 2011 (09:40)
do Joter
dziękuję Pani serdecznie za miłe słowa...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".