Miasto Boga czy miasto handlarzy narkotyków?
    Brazylia12 · favele1 · przemysł narkotykowy4 · Rio de Janeiro1
2009-10-24
Zestrzelony helikopter wojskowy, śmierć trzech policjantów i 16 kryminalistów – to bilans ostatniego weekendu w Rio de Janeiro. Kiedy mają miejsce tego typu spektakularne wydarzenia, świat przez chwilę interesuje się Brazylią, utożsamia Rio z czymś więcej niż karnawałem. Szybko jednak media zapominają o nudnym, codziennym życiu milionów Brazylijczyków, życiu, którego nieodłącznymi składowymi są bieda, narkotyki i przemoc.

Poza kilkoma głośnymi akcjami policji lub handlarzy narkotyków – jak choćby ta z ostatnich dni – najwięcej uwagi problem brazylijskich faveli i kwitnącej tam przestępczości zyskuje dzięki takim obrazom filmowym, jak „Miasto Boga” (od nazwy jednej z faveli - Cidade de Deus) czy „Elitarni”. Akcja pierwszego toczy się w latach 60. i 80. XX w., drugiego zaś w 1997 r. Przez tych kilka dekad niewiele się zmieniło: favele jak były tak są, ludzie jak żyli tam w skrajnej biedzie, tak nadal wegetują, handlarze narkotyków jak nimi rządzili, tak nadal są panami życia i śmierci.

Tak powstały favele

Powstanie brazylijskich dzielnic nędzy krótko i barwnie opisał Artur Domosławski („Gorączka Latynoamerykańska”): „Było sobie latyfundium, którym władał portugalski Pan, i byli niewolnicy, którzy dla Pana pracowali. Daleko od latyfundium były porty, do których dobijali kupcy i imigranci, i które z biegiem czasu zamienili w metropolie. U schyłku dziewiętnastego wieku [w 1888 r. – przy. autora] niewolnicy dostali wolność. Część poszła do miast, większość została u Pana jako najemni robotnicy rolni”. W drugiej połowie XX w. w wyniku szybkiego rozwoju technologii stali się zbędni i zaczęli „…masowo opuszczać wielkie gospodarstwa, fazendas, i wędrowali do miast na wybrzeżu – za domem, pracą, chlebem. Miasta nie były w stanie pomieścić wszystkich – zaczęły powstawać favelas, brazylijskie slumsy, dzielnice nędzy i gwałtu”. W latach 70. XX w. ukształtowały się te rozległe slumsy, które znamy dziś.

Potem pojawili się oni

Mniej więcej w tym samym czasie (dekada lat 70.) w zakładzie penitencjarnym Ilha Grande grupa złożona z jednej strony ze zwykłych przestępców, a z drugiej z więźniów politycznych (walczących z ówczesną dyktaturą), uformowała organizację Falange Vermelha (Czerwona Falanga), walczącą w obronie praw i poprawy warunków życia w więzieniach. Wyłonione z niej wkrótce Vermelho Comando (Czerwone Komando) stało się pierwszym brazylijskim gangiem. W latach 80. zaczęło zajmować się narkotykami i z więzień wyszło na ulice faveli. Z czasem doszło do podziałów w gronie organizacji i pojawili się konkurenci. Na początku lat 90. przestępczym światkiem Rio rządziły trzy duże grupy przestępcze: Vermelho Comando, Terceiro Comando i Amigos dos Amigos. Do dziś są to trzy najsilniejsze grupy przestępcze w Rio de Janeiro, lecz od kilku lat postępuje proces fragmentyzacji gangów doprowadzając do pojawiania się większej ilości mniejszych komórek, coraz to bardziej bezwzględnych i brutalnych w działaniu. Owo rosnące rozdrobnienie doprowadza do krwawych walk o wpływy, a jednocześnie utrudnia skuteczną działalność wymiaru sprawiedliwości. Podstawą utrzymania gangów są narkotyki.

Narkotykowy raj

Brazylia to drugi po Stanach Zjednoczonych największy rynek zbytu dla kokainy na świecie. Co istotne, w dużej mierze sprowadzana jest tam na własne potrzeby konsumpcyjne, a w mniejszej na reeksport do USA i Europy. Poza tym, w Brazylii uprawia się również duże ilości marihuany. Narkohandel od lat stanowi jeden z największych problemów wewnętrznych kraju. Statystki z początku XXI w. wskazywały, że na ówczesne 704 favele w Rio de Janeiro jedynie dwie wolne były od problemu narkohandlu. Narkotyki obecne są wszędzie – w favelach żądzą codziennym życiem milionów ich mieszkańców, ale warto pamiętać, że klientami gangów narkotykowych są również mieszkańcy „lepszych” dzielnic brazylijskich miast. Dbają o to gangi organizując rozbudowane siatki handlowe. Centralną rolę w łańcuchu dystrybucji posiadają bocas de fumo (usta dymu), czyli niejako jednostki administracyjne danej organizacji odpowiadające za określony obszar faveli. Poszczególne bocas de fumo mają do swej dyspozycji zastępy młodych osób, mieszkańców dzielnic nędzy, którzy dołączają do gangów w pogoni za pieniędzmi, za lepszym życiem, za szacunkiem. Szacuje się, że w Rio ok. 10 000 takich osób zajmuje się rozprowadzaniem narkotyków.

Przemoc

Charakterystyczną cechą narkobiznesu w Brazylii jest bezkompromisowa przemoc. Jest to z jednej strony wynikiem dewaluacji życia ludzkiego (także własnego) w dzielnicach nędzy, a z drugiej kwitnącego handlu bronią. Co ciekawe, to rodzimi producenci broni dostarczają aż 75% jej zasobów na rynek i tym samym doprowadzają do eskalacji przestępczości. W Brazylii posiadanie broni jest dozwolone, niemniej z szacowanych na 17 milionów sztuk broni palnej cyrklującej w kraju, połowa jest nielegalnego pochodzenia. Niepokojący jest ponadto fakt, że duża część (ok.20%) skonfiskowanego przez policję uzbrojenia pochodzi z zapasów policji i wojska.

W latach 1994-2003 policja przechwyciła 25 490 sztuk broni, przy czym o ile w 1994 r. było to 745 sztuk, o tyle w 2003 r. już 6068 – co oznacza wzrost o 714%. Pokłosiem większej liczby broni na czarnym rynku jest rosnąca liczba zabójstw. W okresie 1983-2002 w Rio de Janeiro wzrosła ona o 444%. Procent ten prawdopodobnie w rzeczywistości jest jeszcze znacznie większy, do liczby zabitych nie wlicza się bowiem (a wszystko na to wskazuje, że powinno się to robić) osób zaginionych, których w samej tylko dekadzie 1993-2002 było prawie 16 500.


Komentarzy: 5

TomaszO
25 października 2009 (15:14)
strasznie się to dobrze czyta
z drugiej strony są to przerażające informacje w kontekście tego co ma Brazylia do przeprowadzenia w altach 2012-2016 (MŚ w piłce nożnej i Olimpiada). Jakim cudem im się uda? Ile osób musi zginąć by zlikwidować gangi. Czy to w ogóle możliwe? Jak rząd brazylijski ma zamiar zwalczać narkobiznes, favele, w tak krótkiej perspektywie. Przecież czołgi nie rozjadą setek tysięcy domów i ludzi.

Karol Czaperk
26 października 2009 (13:58)
gdybyście
tylko pisali i tworzyli takie teksty o takiej zawartości wiedzy, tak ciekawie napisane....bylibyście już najlepszym serwisem...Ale jeszcze trochę pracy przed Wami....Temat, który zupełnie był mi obcy wciągnął mnie zupełnie.

michał
27 października 2009 (02:02)
zgadzam sie z przedmówcami
nie wiem czy to interesujaca tematyka czy twoje zdolności ale artykuł jest wciągający i interesujący. Widzieliście może film The City of Men cos jakby squel Miasta Boga, według mnie jeszcze lepszy ze świetną dramaturgią i iście Szekspirowską historią, polecam gorąco!!

Andy
16 marca 2010 (14:04)
rewelacyjny tekst
jak powieść Sf, które uwielbiam, jednym tchem...

Ula
6 kwietnia 2010 (00:08)
Dołączam się do pochwał
Tekst czyta się niczym jakąś historię kryminalną, dużo ciekawych informacji o przykrej brazylijskiej codzienności. Autor przywołuje prawdziwe zdarzenia, które jeszcze bardziej obrazują problemy Brazylijczyków. Oby więcej takich tekstów :)
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".