„Michalika Ruch”
    Kościół Katolicki68 · religia12 · pedofilia4 · skandale30
2013-12-04
Polski Kościół rzymskokatolicki, z jego najwyższymi władzami włącznie, w pocie czoła pracuje na wzrost nastrojów antyklerykalnych w społeczeństwie oraz - co za tym idzie - poparcia ugrupowań, które zechcą takie nastroje w sferze politycznej obsłużyć.

Abp Józef Michalik, foto: wikimedia commons, Ryszard Hołubowicz, CC

Nie tak dawno od przewodniczącego Episkopatu Polski arcybiskupa Michalika dowiedzieliśmy się, że w wielu przypadkach czynnej pedofilii to dzieci (zwłaszcza z rozbitych rodzin) mają rzekomo „wciągać” dorosłych. Początkowo tłumaczono tę wypowiedź „lapsusem”, jednak abp Michalik dość szybko powrócił do swoich oryginalnych wywodów. Wcześniej inny „światły” przedstawiciel polskiego Episkopatu, biskup Pieronek, uświadamiał opinię publiczną, że pedofilia to po prostu namiętność, która była, jest i będzie. Przykład idzie z góry, a szeregowi księża widocznie nie chcą być gorsi. Do skarbnicy „złotych myśli” Episkopatu dorzucił właśnie swoje trzy grosze niejaki ks. dr Bochyński, który podzielił się z mediami przemyśleniami, że to często „niezaspokojone 10-latki same wchodzą dorosłym do łóżek”. Nawet konserwatywny ks. Isakowicz-Zaleski określił tego typu wypowiedzi jako „strzał w stopę”, a integrystyczny red. Terlikowski jako „język pedofilów, a nie kapłanów”. Ale słowo się rzekło...1 Być może przynajmniej niektórym przedstawicielom polskiego Kościoła przydałoby się jakieś szkolenie dotyczące PR-u oraz wypowiadania się w mediach, zwłaszcza w tak drażliwych kwestiach? Może zamiast widzieć w coraz częstszych negatywnych opiniach o Kościele „dzieło masonów”, lepiej byłoby popracować nad własnym językiem?2

Przy okazji, oliwą do antyklerykalnego ognia stały się niedawno m.in. relacje z dalekiej Dominikany o tym, w jak specyficzny sposób arcybiskup Wesołowski, przebywający obecnie w Watykanie, wespół z jednym z księży mieli „ewangelizować” na misji tamtejszą dziatwę... Obsesją byłoby przypisywanie zjawiska pedofilii wyłącznie Kościołowi czy rozciąganie odpowiedzialności za nie na wszystkich księży, ale niesprawiedliwością byłoby również negowanie występowania tego zjawiska w kościelnych strukturach. Zwłaszcza, że „im wyżej, tym widoczniej”, a od chcącego uchodzić za stróża moralności Kościoła oczekiwałoby się więcej.

Skandaliczne wypowiedzi kościelnych hierarchów i zwykłych księży są wodą na młyn dla zniżkującej do niedawna w sondażach, antyklerykalnej partii Palikota (obecnie - Twój Ruch). Chcąc czy nie, duchowni sami hodują i karmią swoich politycznych przeciwników. Jeśli Kościół nie zmieni swojej retoryki – polskie społeczeństwo będzie miało dość księży prawiących z ambon morały na tematy wszelakie, a jednocześnie bagatelizujących, czy wręcz usprawiedliwiających proceder wykorzystywania seksualnego dzieci (bo nie o samą skłonność tu przecież chodzi). Dość państwa, w którym rzekome kościelne „autorytety” odgrywają rolę szczególnie uprzywilejowaną i bliską władzy państwowej (np. Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu pochodząca jeszcze z czasów głębokiej komuny, czy też utarty zwyczaj „uświetniania” przez biskupów uroczystości państwowych).

Trudno uznać sprawę Kościoła za temat numer 1 w państwie, jednak pozostałe partie często „truchleją” przed Episkopatem, chcąc być wobec niego bardziej przychylnymi i papieskimi, niż sam papież. Także politycy formacji takich, jak np. SLD czy PO, mogliby zyskać w oczach opinii publicznej na krytyce Kościoła, jednak jak do tej pory ich wypowiedzi i działania w tej materii pozostawały bardzo wstrzemięźliwe. Chociaż – co ciekawe – rządząca Platforma zapowiada zrobienie tu pewnego kroku do przodu i szykuje instytucję dobrowolnego odpisu podatkowego na rzecz Kościoła, zamiast dotychczasowych subwencji pochodzących z budżetu... Ale czy słowo stanie się ciałem?

Tymczasem krytyka (nieraz ostra) tej ponad półtora-tysiącletniej instytucji, jaką jest Kościół, stała się już czymś zupełnie powszednim nawet w tradycyjnie katolickiej Irlandii3. Warto zauważyć, że podnoszenie tego tematu nie oznacza doktrynerskiego antyklerykalizmu, ani tym bardziej antyreligijności, a jest jedynie zwróceniem uwagi na proces ''zjadania własnego ogona'' przez przedstawicieli polskiego Kościoła. Jak rozwiną i ułożą się dalsze stosunki na linii partie polityczne-Kościół czy państwo-Kościół, dowiemy się w najbliższych latach.

PRZYPISY:

1 - Po nagłośnieniu w mediach wypowiedzi ks. Bochyńskiego Kuria Metropolitarna w Łodzi zdystansowała się od nich i odsunęła go od pełnionej funkcji rektora kościoła akademickiego, wszczęto także dochodzenie prokuratorskie mające wyjaśnić czy ksiądz wiedział o przypadkach nadużyć seksualnych wobec dzieci poniżej tzw. wieku przyzwolenia, a więc - wg obecnie obowiązujących regulacji w polskim prawie - 15 lat. Tzw. wiek przyzwolenia jest umowny i nie jest jednolity we wszystkich krajach świata, niekiedy wynosi np. 14 bądź nawet 13 lat, jednak funkcjonuje w wyniku pewnego konsensusu społecznego umocowanego w regulacjach prawnych.

2 - O ile zasadne wydają się akademickie dywagacje na temat kulturowych źródeł pedofilii (np. seksualizacja dziecka w przekazie medialnym), o tyle przenoszenie odpowiedzialności za nadużycia o takim charakterze na dzieci jest nietrafione, a ponadto niedyplomatyczne. Wydawałoby się, że od kogo jak kogo, ale od często wysoko wykształconych przedstawicieli Kościoła można by oczekiwać w przestrzeni publicznej bardziej dyplomatycznego i wyważonego języka.

3 - Gdzie – uwaga! – centroprawicowy, chadecki rząd w 2011 r. ograniczył do minimum stosunki dyplomatyczne z Watykanem, m.in. ze względu na skalę nadużyć seksualnych wobec dzieci mających miejsce i zatuszowanych w tamtejszych kościelnych szkołach. Początkowo, po ostrej krytyce ze strony premiera Enda Kenny (Fianna Fail) pod adresem polityki irlandzkiego Episkopatu, Watykanu i papieża Benedykta XVI w tej materii – Watykan zawezwał stamtąd swojego nuncjusza apostolskiego, następnie Irlandia zamknęła ambasadę w Watykanie przenosząc jej siedzibę do ambasady w Rzymie, co oficjalnie uzasadniono względami finansowymi. Rzeczone zjawisko było związane z monopolem na szkolnictwo, jaki jeszcze do niedawna w tym kraju posiadały instytucje kościelne.





Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".