Monsieur Hollande, to se ne vrati
    Hollande12 · Francja33 · Marine Le Pen1 · wybory samorządowe6
2014-04-03
Francois Hollande i jego Parta Socjalistyczna (PS) ponieśli druzgocącą klęskę w wyborach do władz lokalnych. Wynikiem drugiej rundy głosowania, która miała miejsce 30 marca br., PS oddało władzę w ponad 150 miastach na rzecz centro-prawicy.

Marine Le Pen, liderka Frontu Narodowego, wikimedia, CC, Gauthier Bouchet

Porażka obozu rządzącego wymusiła na prezydencie zmianę taktyki – zaledwie wczoraj ogłoszono skład rządu z Manuelem Vallsem, dotychczasowym ministrem spraw wewnętrznych, jako nowym premierem Francji. To niezwykle ciekawa odpowiedź na kryzys – nie od dziś wiadomo, że Valls jest najbardziej prawicową postacią w PS. Czyżby Hollande rzucił wszystko na jedną kartę?

Rozmiaru porażki Socjalistów nie umniejsza fakt, że stolica Francji pozostała bastionem lewicy na czele z pierwszą kobietą-merem Paryża, Anne Hidalgo. Tuluza, przemysłowe Roubaix i Tourcoing, czyli centra o tradycji socjalistycznej oraz Amiens, Caen, Tours, Reims i Limoges, miasta rządzone przez lewicę od 1912 – to już przeszłość. Unia na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP) zyskała najwięcej na malejącej popularności nieudolnego i groteskowego, zdaniem wielu Francuzów, Prezydenta Hollande’a. Opozycyjna partia prowadzona przez Jean-François Copé otrzymała w sumie 46% wszystkich głosów w porównaniu z 40% Partii Socjalistycznej, Zielonych i mniejszych partii lewicy. Wynik UMP przełożył się na 572 zwycięstw w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców (PS sukces odniosło wyłącznie w 349). Ten miejsko-prawicowy entuzjazm zyskał miano „niebieskiej fali”, która porwała niezadowolonych Francuzów z dotychczasowej polityki ekonomicznej i socjalnej obozu rządzącego.

Jednak za największych wygranych zgodnie uznano Marine Le Pen i jej populistyczny, skrajnie prawicowy Front Narodowy (FN). Zwycięska pierwsza runda wyborów w przemysłowym i dotychczas socjalistycznym Hénin-Beaumont oraz kolejne dziesięć (m.in. Fréjus i Béziers na południu kraju, tzw. marsylskie arrondissement) są wyznacznikiem nowych tendencji wyborczych we Francji – kraj kieruje się ku prawicowej, a nawet prawdziwie radykalnej przemianie i wielu wątpi, że Hollande poradzi sobie w walce o utracone zaufanie Francuzów. Chociaż całościowy wynik FN to zaledwie 7% w skali kraju, to ciągle jest to największy wyborczy sukces partii od 1995 r., kiedy pod przywództwem ojca Marine Le Pen – Jean-Marie – FN zwyciężył tylko w trzech miastach. 1200 miejsc w radach miejskich to doskonała baza, na której partia może budować następne sukcesy – w maju kolejnym wyzwaniem będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Tak jak brytyjska Parta Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), FN typowane jest na czarnego konia tych elekcji.

Jean-Marc Ayrault, jeszcze do wczoraj premier Francji, nazwał ostatnie wydarzenia „momentem prawdy” i, wbrew panującej powszechnie w szeregach partii opinii, przyznał wyborczej przegranej tytuł „klęski”. Francois Hollande przyznał się do porażki w telewizyjnym orędziu, zapowiadając jednocześnie rekonstrukcję rządu, która ma tchnąć powiew świeżości w zatęchłe struktury partyjne. Hollande zaprosił Ségolène Royal, byłą partnerkę życiową i kandydatkę w wyborach prezydenckich z 2007, do objęcia funkcji ministra ekologii i energii, którą pełniła już w latach 1992-1993 r. Miejsce Manuela Vallsa zajął Bernard Cazeneuve, a tekę ministra finansów objął Michel Sapin. Dymisja niepopularnego Pierra Moscovici przyniosła ulgę – jego funkcję pełnić od teraz będzie Arnaud Montebourg, protekcjonista i zwolennik państwa silnego, które ma ciągłą kontrolę nad swoimi finansami. Minister spraw zagranicznych Laurent Fabius, minister obrony Jean-Yves Le Drian i minister sprawiedliwości Christiane Taubira zachowali swoje dotychczasowe stanowiska.

Francja Hollande’a znalazła się w interesującej sytuacji – po euforii zwycięstwa socjalistów w 201 2r. naród jakby zapomniał, co motywowało wybór takiej wersji państwa. Dwa lata później wszyscy są świadkami prawicowego renaissance, które w coraz większym stopniu przyjmuje odcień nadto radykalny. Sarkozy obudził się ze snu zimowego, a Marine Le Pen wytoczyła już ciężkie działa przeciw nielegalnej imigracji – warto śledzić losy Paryża, bo tak fascynującej gry politycznej nie widzieliśmy od dawna.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".