„Mroczny Rycerz powstaje” po raz ostatni
    film przygodowy9 · Anne Hathaway1 · Christian Bale1 · Batman1
2012-08-02
Cztery lata temu, po obejrzeniu „Mrocznego Rycerza” z kapitalną rolą Heatha Ledgera, pomyślałam, że szczyt został osiągnięty i kolejna część może być już tylko gorsza. Christopher Nolan pozytywnie mnie rozczarował. „Mroczny Rycerz powstaje” trzyma poziom swojego poprzednika i stanowi godne zwieńczenie trylogii o Człowieku Nietoperzu.

Słyszałam zarzuty, że najnowsze dzieło Nolana „zaczyna się przez godzinę”, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Film otwiera spektakularna scena napadu, rozgrywająca się wysoko w powietrzu (tu swoich kilka minut miał znany z „Gry o tron” Littlefinger czyli irlandzki aktor Aidan Gillen). Poznajemy Bane’a (Tom Hardy), którego nos i usta zasłania przerażająca maska. Trudno przewidzieć, co dokładnie planuje Bane, ale można być pewnym, że nie jest to nic dobrego.

Od wydarzeń z poprzedniej części minęło osiem lat, podczas których w Gotham City panował względny spokój i porządek. Policja wyłapuje przestępców na mocy prawa wprowadzonego przez nieżyjącego już prokuratora okręgowego Harvey’a Denta (Aaron Eckhart). Po starciu z Jokerem i Dwiema Twarzami, a także śmierci ukochanej, Bruce Wayne (Christian Bale) zaszył się w swojej rezydencji i ku rozpaczy swojego wiernego kamerdynera Alfreda, stawał się coraz bardziej zgorzkniały. Dopiero pojawienie się tajemniczej złodziejki w kocim przebraniu (Anne Hathaway) zachęca Bruce’a do opuszczenia bezpiecznego schronienia. Wkrótce potem mroczny Bane napada na giełdę, zmuszając Batmana do powrotu. Kolejne dwie godziny wypełniają zaskakujące zwroty akcji, świetne (ale nie nachalne) efekty specjalne i popisowa gra aktorska. Choć film trwa prawie trzy godziny, ma dobre tempo i trzyma w napięciu od początku, do końca.

Christian Bale spisał się znakomicie i tym razem niemal oszczędził widzom nienaturalnie zmienionego głosu. Batman w „Mroczny rycerz powstaje” jest bohaterem z krwi i kości, i co widać zwłaszcza w scenie walki z Bane’em, nie tylko w przenośni.

Świetną rolę zagrała Anne Hathaway, co do której, skrzywiona kreacją Michelle Pfeiffer (Powrót Batmana 1992), przyznaję, miałam poważne wątpliwości. Kobieta Kot w wykonaniu Hathaway jest silna, przebojowa i odważna, ale ma też dobre serce, co udowadnia walcząc na końcu u boku Batmana. Z pewnością spodoba się również męskiej części publiczności, ponieważ w czarnym kostiumie wygląda zjawiskowo.

Poza Hathaway na ekranie pojawia się również nagrodzona Oscarem francuska aktorka Marion Cotillard. Nie wzbudziła mojego zachwytu, nie zagrała też szczególnie wymagającej roli. Wydaję mi się, że zarówno Cotillard, jak i grana przez nią postać (Miranda Tate) są najsłabszymi elementami filmu.

Owacja na stająco należy się odtwórcy roli Bane’a, czyli Tomowi Hardy’emu. Bane jest bez dwóch zdań jednym z najciekawszych, najbardziej przerażających przeciwników Batmana. Hardy grając w masce, miał utrudnione zadanie, jednak językiem ciała, spojrzeniem i przede wszystkim niesamowicie brzmiącym głosem, potrafił przekazać wszystko. Bane jest głównym powodem, dla którego film zdecydowanie nie nadaje się dla małych dzieci.

Trzech wybitnych aktorów, czyli Michael Caine, Gary Oldman i Morgan Freeman zagrali zgodnie z oczekiwaniami, czyli dobrze. Warto też zwrócić uwagę na młodego Josepha Gordon-Levitt’a, który z Nolanem współpracował już drugi raz (Wcześniej wystąpił w „Incepcji” 2010.). Aktor wcielił się w postać początkującego policjanta Johna Blake’e, który z wielkim zaangażowaniem pomaga zarówno Batmanowi, jak i niestrudzonemu komisarzowi Gordonowi w walce z Bane’m. Jest też głównym bohaterem ostatnich kilku minut filmu, w których reżyser, choć deklaruje, że to koniec jego przygody z Batmanem, zostawia uchyloną furtkę…

„Mroczny rycerz powstaje” to film, który zdecydowanie warto zobaczyć. Nie tylko dla zamknięcia historii i gry aktorskiej, ale też dla świetnych zdjęć (Gotham City chyba po raz pierwszy tak otwarcie zagrał Nowy Jork, co wzmaga realizm). Przed pójściem do kina, polecam obejrzenie dla przypomnienia poprzednich części trylogii. W zwieńczeniu trylogii o Mrocznym Rycerzu pojawiają się postaci zarówno z pierwszej, jak i z drugiej części filmu, a poza tym nie ma lepszego sposobu, by wprowadzić się w mroczny klimat Gotham City.

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".