Muszkieterzy
    II wojna światowa82 · polska podziemna5 · wywiad wojskowy12 · XX wiek3
2008-07-20
Organizacja szpiegowska zwana Muszkieterami to jeden z bardziej tajemniczych i mrocznych epizodów polskiej konspiracji. Na temat organizacji, a przede wszystkim jej dowódcy nie można powiedzieć zbyt wielu pewnych rzeczy. Nie da się nawet odpowiedzieć do końca na pytanie dla kogo Muszkieterzy pracowali.

Zagadki z historii Polski Podziemnej

Twórcą Muszkieterów był inżynier Stefan Witkowski – przedwojenny pracownik Chemicznego Instytutu Badawczego i wojskowej fabryki w Ursusie. W czasie Wojny Obronnej został on powołany do wojska i wziął udział w walkach w składzie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Jako żołnierz generała Kleeberga Witkowski odznaczył się ponoć jako dowódca specjalnej grupy wyposażonej w przeciwpancerne karabiny Wz. 35. Charakterystyczna broń z długa lufa miała być źródłem przydomka przyszłej organizacji. I w ten właśnie sposób po raz pierwszy zaskarbili sobie przydomek. Historia ta jest zbyt piękna i romantyczna abyśmy mogli wierzyć w nią bezkrytycznie. Polskie rusznice przeciwpancerne pozostały we wrześniu w skrzyniach i nie zrobiono z nich dobrego użytku. Witkowski nie mógłby więc mieć do tej broni dostępu, chyba, że jako naukowiec dowodził specjalnym oddziałem eksperymentalnym.

Jak Witkowski uniknął niewoli i w jaki sposób odnalazł się w okupowanej rzeczywistości pozostaje tajemnicą. Dość, że do końca 1939 roku zdołał utworzyć najskuteczniejszą siatkę dywersyjno-wywiadowczą w całej okupowanej Polsce. Inżynier mianował się Kapitanem grupy, wkrótce też wykazał się niezrównaną umiejętnością odkrywania i zjednywania sobie odpowiednich ludzi. Jednych kusiły patriotyczne hasła, innych znajomości Witkowskiego – jak sam utrzymywał miał znajomości w wywiadzie brytyjskim i wśród antysanacyjnej polskiej emigracji. Muszkieterowie, znani także pod nazwami „Mu”, „Żupany” i „Nurki”, wywodzili się przede wszystkim z ziemiaństwa i młodych, idealistycznie nastawionych podoficerów. Działali pod przykrywką legalnie działającej firmy szwajcarskiej i szybko rozwinęli działalność także na rdzennych terenach III Rzeszy.

Skład i rodzaje działań

Muszkieterzy objęli swym działaniem przede wszystkim Generalną Gubernię (placówki lokalne: Warszawa, Radom, Małopolska, Lublin, Siedlce- Brześć, Łódź, Śląsk i Pomorze), ale nie zabrakło ich także na ziemiach okupowanych przez ZSRR (grupa „Rosja”), a nawet w samej III Rzeszy (grupa „Reich”). Muszkieterzy odznaczali się zarówno skutecznością swoich agentów jak i doskonałą łącznością pomiędzy poszczególnymi komórkami. W ciągu trzyletniej działalności zdołali wykraść dokumentację techniczną nowego modelu niemieckiego U-boota, rozpracować 240 agentów Gestapo a także wysadzić w powietrze wielkie niemieckie składy paliwa na warszawskim Okęciu.

Rysy na monolicie

Organizacja współpracowała z polskim podziemiem od samego początku, jednak zawsze kontaktowała się z polskimi władzami na uchodźstwie samodzielnie, a nie za pośrednictwem Związku Walki Zbrojnej. Już w roku 1940 Witkowski domagał się u Sikorskiego znacznych dotacji finansowych i przydzielenia Muszkieterom wszystkich zadań wywiadowczych. W ZWZ chciał widzieć raczej równorzędnego partnera, niż przełożonego. Odpowiedzialny za sprawy krajowe generał Sosnkowski szybko wyrobił sobie jednak o Witkowskim zdanie. Uznał go za fantastę, chwalipiętę i człowieka niepoważnego. „Podchodźcie ostrożnie” brzmiało zalecenie dla dowódcy ZWZ.

Wszelkie próby przyłączenia „Muszkieterów” do ZWZ po dobroci spełzły jednak na niczym. Wreszcie S. Witkowskiemu nakazano przybycie do Paryża, aby tam oficjalnie pozbawić go wszelkich złudzeń. Zamiast Kapitana na zachód udał się jego zastępca - płk J. Jastrzębski. Po rozmowach nawet on zaczął zastanawiać się nad postawą swojego przełożonego.

Tymczasem S. Witkowski za wszelką cenę starał się o środki na dalszą działalność organizacji i pod koniec 1940 roku zaoferował swe płatne usługi wywiadowi brytyjskiemu. Pomysł ten uznano za karygodny, szczególnie, że Kapitan zaczął głośno marzyć o współpracy z wywiadem niemieckim przeciw ZSRR i z radzieckim przeciwko III Rzeszy. O swoim pomyśle nie omieszkał napisać w swojej korespondencji do generała Sosnkowskiego, przez co jeszcze bardziej podkopał swoją pozycję. Wreszcie, wiosną 1941 roku Muszkieterzy zostali na siłę wcieleni w szeregi ZWZ. Komenda Główna zamierzała zrobić z nich dobry użytek i zaangażować ich w działalność na terenie zachodnich Niemiec. S. Witkowski miał jednak inne plany i wkrótce rozpoczął sprzedaż materiałów wywiadowczych Watykanowi.

Sytuacja stała się groteskowa do tego stopnia, że wielu spośród członków organizacji zaczęło mieć poważne wątpliwości. Zastanawiano się nawet nad zdrowiem psychicznym dowódcy. Jeszcze w tym samym roku większość Muszkieterów dobrowolnie nawiązała współpracę z ZWZ i zerwała kontakt z przeszłością. Byli to często specjaliście celujący w swoich dziedzinach. Mieli odtąd stanowić elitę i trzon wywiadu Związku Walki Zbrojnej.

Przy Witkowskim pozostała jedynie szczupła garstka konspiratorów. Kapitan nie zamierzał jednak rezygnować. Muszkieterzy działali nadal, jednak ich raporty przyjmowane były na Zachodzie z coraz większym dystansem – Muszkieterzy nie załączali do zdobytych materiałów żadnych informacji dotyczących ich pozyskania. Czy Witkowski chronił swoje źródła informacji, czy może chciał aby metody jego działań pozostawały nieznane? Mogłoby to oznaczać, że rzeczywiście był człowiekiem niepoważnym, albo że chciał poprzez posiadaną wyłączność zarobić pieniądze i zyskać osobistą sławę.

Ostatnia misja

O działaniu Muszkieterów na rzecz Rydza Śmigłego i osi może świadczyć ostatnie zadanie jakie organizacja zdołała przeprowadzić. W listopadzie 1941 roku trzech mężczyzn przekroczyło linię niemiecko-sowieckiego frontu i zostało schwytanych przez NKWD. Szybko przedstawili się jako członkowie polskiego ruchu oporu i zażądali eskorty do obozu, w którym szkoliła się armia generała Andersa. Kiedy ich życzeniu stało się zadość złożyli oficjalnie meldunek o sytuacji w kraju. Narażanie trzech ludzi nie służyło jednak wyłącznie tak trywialnemu celowi. W rzeczywistości Muszkieterzy przekazali Andersowi mikrofilm z tajnymi rozkazami. Ich przekaz był wyraźny: Anders miał zwrócić się przeciwko Sowietom i przebić do Niemców. Kompletnie nieprzygotowany na taki zwrot akcji , a przede wszystkim lojalny wobec Rządu Londyńskiego Anders uznał wszystko za prowokację i powiadomił o wszystkim ZSRR. Muszkieterów oddano pod sąd. Dwóch uniewinniono, ponieważ nic nie wiedzieli o mikrofilmie. Ten który go przenosił został skazany na 15 lat więzienia za zdradę.

Ostatnia akcja Muszkieterów rzuca zupełnie inne światło na ich działalność. Czyżby ich dowódca nawiązał kontakty z Niemcami i zwolennikami przyłączenia resztek Polski do osi? Świadczyłyby o tym niedawne pogłoski o próbach porozumienia pomiędzy goszczonym na Węgrzech marszałkiem Rydzem Śmigłym, a Niemcami. Możliwe, że Muszkieterzy byli wiernymi wykonawcami rozkazów dawnego Naczelnego Wodza. Sprawa ta nie jest jednak do końca wyjaśniona i – przynajmniej na razie – nie może być traktowana jako pewnik.

Koniec świata Muszkieterów

Niezależnie od tego czy Witkowski działał w ramach jakiegoś większego planu stało się jasne, że dowódca Muszkieterów jest człowiekiem nieobliczalnym i może zdekonspirować znaczną część polskiego podziemia. Szczególnie niebezpieczny był dla zawartego niedawno porozumienia Sikorski-Majski.

W lipcu 1942 roku generał Grot Rowecki nakazał ostateczne rozwiązanie Muszkieterów a samego Witkowskiego pozbawił stanowiska. Wkrótce w jego sprawie zebrał się sąd specjalny, który zadecydował o losie Kapitana. Witkowski zginął we wrześniu 1942 roku na ulicy Wareckiej, od kul grupy likwidacyjnej AK. Na śmierć skazano go oficjalnie za: kontakty z hitlerowcami, wyłudzanie pieniędzy, napady na kurierów ZWZ-AK, przekazywanie nieprawdziwych informacji wywiadowczych a nawet zabójstwa swoich współpracowników.


Komentarzy: 1

student agh
21 stycznia 2009 (23:34)
laser
Niektórzy (chyba Baliszewski ) twierdzą , że Witkowski pracował nad "promieniami śmierci" - bronią dla partyzantki. On jest lepszym Konradem Wallenrodem niż Jaruzelski.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Ostatnia ofiara wojny Jom Kippur

W czerwcu 2007 r. arabskie media obiegła wiadomość o śmiertelnym wypadku pewnego egipskiego biznesmena. Aszraf Marwan, bo o nim mowa, w niewyjaśnionych okolicznościach wypadł z tarasu swojego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".